|
|
|
|
|
Napisał ją Max Ehrmann w 1927. Szukaj książki "Desiderata
of Happines".
Mówi się też, że jest to anonimowy tekst podrzucony w kościele w Baltimore,jednak to nieprawda.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Krocz spokojnie wśród zgiełku
i pośpiechu. Pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece
jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach
z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też
tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją
opowieść. Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny
lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z
sercem swą pracę jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą
wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych
przedsięwzięciach, świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech
ci to nie przysłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych
ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza
nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem
w obliczu wielkiej oschłości jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj
pogodnie to, co lata przynoszą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów
młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła
być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele
obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Jesteś dzieckiem wszechświata,
nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest
dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki,
jaki być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek
sądzisz o jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek
są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj
pokój ze swoją duszą. Z całym tym zakłamaniem, znojem i rozwianymi
nadziejami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny.
Staraj się być szczęśliwy.
|

|
Go placidly amid the noise and haste and remember
what peace there may be in silence. As far as possible without
surrender be on good terms with all persons. Speak your truth
quietly and clearly; and listen to others, even the dull and ignorant;
they too have their story. Avoid loud and aggressive persons,
they are vexations to the spirit. If you compare yourself with
others, you may become vain or bitter; for always there will be
greater and lesser persons than yourself. Enjoy yur achievements
as well as your plans. Keep interested in your own career, however
humble; it is a real possession in the changing fortunes of time.
Exercise caution in your business affairs; for the world in full
of trickery. But let this not blind you to what virtue there is:
many persons strive for high ideals; and everywhere life is full
of heroism. Be yourself. Especially, do not feign affection. Neither
be cynical about love; for in the face of all aridity and disenchantment
it is perennial as the grass. Take kindly the counsel of the years,
gracefully surrendering the things of youth. Nurture strength
of spirit to shield you in sudden misfortune. But do not distress
yourself with imaginings. Many fears are born of fatigue and loneliness.
Beyond a wholesome discipline, be gentle with yourself. You are
a child of the universe no less than the trees and the stars;
you have a right to be here. And whether or not it is clear to
you, no doubt the universe is unfolding as it should. Therefore
be at peace with god, whatever you conceive him to be, and whatever
your labors and aspirations, in the noisy confusion of life keep peace with your soul. With all its sham, drudgery and broken dreams,
it is still a beautiful world. Be careful. Strive to be happy. |

|
CAMINA PLÁCIDAMENTE, en medio del ruido y de la prisa, y recuerda
cuánta paz puede haber en el silencio.
Tanto como sea posible - y sin claudicar- llévate bien con todos.
Di tu verdad tranquila y claramente, y escucha a los otros. Incluso
al simple y al ignorante:
ellos también tienen su historia. Evita a los exaltados y a los
agresivos, pues son ofensas al espíritu. Si te comparas con otros,
puedes envanecerte o amargarte, ya que siempre habrá quien sea
más y quien sea menos que tú.
Disfruta con tus logros y con tus proyectos. Mantente interesado
en tu trabajo, por humilde que sea: es un bien real entre las
cambiantes fortunas del tiempo. Sé cauto en tus asuntos, porque
el mundo está lleno de trampas.
Por ello no debe cegarte para ver la bondad que también hay: mucha
gente que lucha por altos ideales y, dondequiera, la vida está
llena de heroísmo. Sé tú mismo y, especialmente, no finjas afecto.
Ni seas cínico en el amor: frente a toda aridez y desencanto,
sé perenne como la hierba. Acepta con gracia el paso de los anos
y cede con elegancia los atributos de la juventud.
Fortalece tu espíritu para refugiarte en él cuando llegue la desgracia
inesperada.
Pero no te angusties con imaginaciones: muchos miedos nacen del
cansancio y de la soledad. Sin dejar una sana disciplina, Sé amable
también contigo.
Tú eres un hijo del Universo, no menos que los árboles y las estrellas:
! tienes derecho a estar aquí! Y, lo creas o no, el Universo ensancha
el horizonte cada día. Por tanto, ten paz con Dios, cualquiera
que sea la idea que tengas de Él. Y, cualesquiera que sean tus
aspiraciones en la ruidosa confusión de la vida, ten paz contigo
mismo. Con toda su hipocresía, esclavitudes, y suenos rotos, éste
es todavía un mundo hermoso. Ten cuidado.
Lucha por ser feliz.
|

Wersja francuska:
Va paisiblement ton chemin
a travers le bruit et la hâte
et souviens-toi que le silence est paix.
Autant que faire se peut et sans courber la tete,
sois ami avec tes semblables;
exprime ta vérité calmement et clairement;
é coute les autres
meme les plus ennuyeux
ou les plus ignorants.
Eux aussi ont quelque chose a dire.
Fuis l'homme a la voix haute et autiritaire;
il peche contre l'esprit.
Ne te compare pas aux autres
par crainte de devenir vain ou amer
car toujours tu trouveras
meilleur ou pire que toi.
Jouis de tes succes
mais aussi de tes plans.
Aime ton travail aussi humble soit-il
car c'est un bien réel dans un monde incertain.
Sois sage en affaires car le monde est trompeur.
Mais n'ignore pas non plus que vertu il y a,
que beaucoup d'hommes poursuivent un idéal
et que l'héroisme n'est pas chose si rare.
Sois toi-meme
et surtout ne feins pas l'amitié;
n'aborde pas non plus l'amour avec cynisme
car malgré les vicissitudes et les ésenchantements,
il est aussi vivace que l'herbe que tu foules,
Incline-toi devant inévitable passage des ans
laissant sans regret la jeunesse et ses plaisirs.
Sache que pour etre fort, tu dois te préparer
mais ne succombe pas aux craintes chimériques
qu'engendrent souvent fatigue et solitude.
En deça d'une sage discipline,
sois bon avec toi-meme.
Tu es bien fils de l'univers
tout comme les arbres et les étoiles.
Tu y as ta place.
Quoique tu en penses,
il est clair que l'univers continue sa marche
comme il se doit.
Soit donc en paix avec Dieu
quel qu'IL puisse etre pour toi
et quelle que soit ta tâche
et tes aspirations dans le bruit et la confusion,
garde ton âme en paix.
Malgré les vilenies, les labeurs, les reves déçus,
la vie a encore sa beauté.
Sois prudent. Essaie d'etre heureux.
|
"Walk softly and carry a megawatt laser" - czyli parodia
desideraty
Opowieści z książek Anthonego DeMello
Teodycea
Pewien człowiek, widząc świat pełen okrucienstwa, uniósł swoją gorycz
ku niebu: "Panie, czemu pozwalasz na cierpienie, i głód niewinnych?
Czemu nie stworzysz czegoś, co temu zaradzi?"
Bóg odpowiedział: "Stworzyłem przecież ciebie"

Miłość
To, co nazywacie przyjaźnią, jest w gruncie rzeczy interesem: Spełnij
moje oczekiwania, daj mi to, czego pragnę, a będę cię kochać; odmów
mi, a moja miłość nabierze goryczy i przemieni się w odrazę i obojętność.
Śmierć (Budda rzekł ustami Dalai Lamy
XIV w filmie "Siedem Lat w Tybecie":)
Wszystkie stworzenia drżą przed niebezpieczeństwem i śmiercią. Życie
jest wszystkim drogie. Gdy człowiek jest tego świadom - nie zabija ani
nie przymusza do tego innych.
Musicie to zrozumieć. Te słowa są wyryte w sercu każdego Tybetańczyka.
Dlatego jesteśmy narodem miłującym pokój, któryz zasady odrzuca przemoc.
Usilnie proszę, abyście zauważyli w tym naszą największą siłę, a nie
słabość.
All beings tremble before danger and death. Life is dear to all. When
a man considers this, he does not kill or cause to kill. You must understand.
These words are deeply engraved in the heart of every Tibetan. It is
why we are a peaceful people who reject violence on principle. I pray
you will see this as our greatest strenght, not our weakness.
Boża pomoc na pustyni
Pewien człowiek zabłądził na pustyni. Później, opisując to przeżycie
swym
przyjaciołom, opowiedział, jak z czystej rozpaczy uklęknął i wołał do
Boga
o pomoc. "Czy Bóg odpowiedział na twe modły?" zapytano go. "Och nie. Zanim zdążył, pojawił się jakiś badacz i pokazał mi drogę."
Kradzież
Pewien człowiek zgubił siekiere. Podej?ewał o kradzie? syna sąsiada,
zaczął go obserwować. Syn sąsiada chodził tak, jakby ukradł siekiere,
miał taki wyraz twarzy, jakby ją ukradł, jego ruchy i postawa, i wszystko,
co robił, było takie, jak u człowieka, który ukrał siekiere.
Po kilku tygodniach cz łowiek odnalazł swoją siekiere w rowie za swoim
domem. Raz jeszcze przyjrzał sie synowi swojego sąsiada i nie dostrzegł
w jego zachowaniu nic takiego, co jest właściwe złodziejom siekier.

Jak odróżnić dzień od nocy?
Pewien Guru spytał swoich uczniów, w jaki sposób mogą określić, kiedy
kończy się noc, a zaczyna dzień. Jeden powiedział: "Gdy widzę w
oddali zwierzę i mogę powiedzieć, czy to krowa, czy koń." "Nie", rzekł
guru. "Gdy patrząc na drzewo w oddali, można powiedzieć, czy jest to
drzewo neem czy mango." "Znów źle", rzekł guru. "No więc w jaki
sposób?" spytali uczniowie. "Gdy spojrzawszy w twarz jakiegoś człowieka,
rozpoznasz w nim brata; gdy spojrzysz w twarz jakiejś kobiety i zobaczysz
w niej siostrę. Jeśli nie będziesz mógł tego uczynić, niezależnie od
tego, jaki czas wskazuje słońce, oznacza to, ze nadal panuje noc.

Modlitwa czciciela Wisznu:
"Panie, błagam Cię, przebacz mi moje trzy główne grzechy. Pierwszy,
ze wyruszyłem na pielgrzymkę do Twoich licznych świątyń, niepomny na
Twa obecność w każdym zakątku Ziemi. Drugi, że tak często wołałem do
Ciebie o pomoc, zapominając, że Ty bardziej ode mnie troszczysz się
o moje dobro; a wreszcie za to, ze jestem tu, aby Cię prosić o przebaczenie
wiedząc, że wszystkie nasze grzechy są przebaczone, jeszcze zanim je
popełnimy."
" Za to, co właśnie mamy otrzymać, uczyń nas, Panie, Naprawdę wdzięcznymi".

Wiara
Pewien ateista spadł ze skały. Zsuwając się w dół, złapał gałąź małego
drzewka. I zawisł tak, pomiędzy niebem nad sobą i skałami tysiąc stóp
niżej, wiedząc, że długo tak nie wytrzyma.
Wtedy przyszedł mu do głowy pomysł. " Boże", wykrzyknął z całej siły.
Cisza. Nikt nie odpowiedział.
" Boże", krzyknął znowu. " Jeżeli istniejesz, ocal mnie, a obiecuję,
że będę w Ciebie wierzył i innych uczył wiary".
Znowu cisza. Wtem omal nie puścił gałęzi, słysząc potężny glos, rozbrzmiewający
echem w wąwozie: " Wszyscy mówią to samo, gdy tylko potrzebują pomocy".
" Nie, Panie, nie", wykrzyknął człowiek z iskierką nadziei. "Nie jestem
taki, jak inni. Czy nie widzisz, że już zacząłem wierzyć, słysząc twój
głos mówiący do mnie. Ocal mnie tylko, a ja będę głosił Twe imię po
wszystkich krańcach Ziemi".
" Dobrze:, rzekł głos. " Ocalę cię. Puść gałąź".
" Puść gałąź?" zawołał oszalały człowiek. " czy myślisz, że zwariowałem?".
Oświecenie
Pewien Guru obiecał uczonemu objawienie bardziej doniosłe, niż to, co
zawierały święte księgi. Gdy uczony gorąco o to prosił, Guru powiedział:
" Wyjdź na zewnątrz na deszcz, i unieś głowę i ramiona ku niebiosom.
To pozwoli ci dostąpić pierwszego objawienia".
"Mistrzu, zrobiłem to co kazałeś, stanąłem w strugach deszczu i czułem
się jak kompletny głupiec".
" No cóż", powiedział Guru " nie uważasz, ze jak na pierwszy dzień,
to jest całkiem spore objawienie?".

Trzy opatrznościowe łódki
Kapłan siedział przy swoim biurku koło okna, przygotowując kazanie o
opatrzności, gdy usłyszał coś, co brzmiało jak wybuch. Wkrótce ujrzał
ludzi biegających w panice tam i z powrotem; okazało się, że pękła tama,
rzeka wezbrała i ludzie się ewakuowali.
Kapłan zobaczył, że woda zaczyna już płynąć niżej położonymi ulicami
miasta. Troche trudno przyszło mu opanować ogarniająca go panikę, ale
powiedział sobie: "Oto jestem tu, przygotowując kazanie o opatrzności
i dana jest mi okazja, aby wprowadzić w czyn to, o czym mówię wiernym.
Nie ucieknę, tak jak reszta. Zostanę tutaj ufny, ze Boża opatrzność
mnie ocali".
Gdy woda sięgała okna, podpłynęła łódź pełna ludzi. "Wskakuj ojcze",
krzyczeli. "O nie, moje dzieci:, rzekł kapłan z ufnością. "Wierzę, że
Boża opatrzność mnie uratuje".
Wdrapał się jednak na dach, a gdy woda znów się podniosła, nadpłynęła
następna łódź pełna ludzi nawołujących, by ksiądz się do nich przyłączył.
I kapłan znów odmówił. Teraz wspiął się na szczyt dzwonnicy. Gdy woda
zaczęła mu sięgać kolan, przypłynął oficer w motorówce wysłany, aby
ratować księdza. "Nie, dziękuję" rzekł kapłan ze spokojnym uśmiechem.
"Widzi pan, ufam Bogu. On mnie nie zawiedzie". Kiedy kapłan utonął i
poszedł do nieba, od razu zaczął się skarżyć do Boga. "Wierzyłem Ci.
Dlaczego nic nie uczyniłeś, żeby mnie ratować?". " No cóż", odparł Bóg.
"Wiesz, wysłałem ci te trzy łódki".

Kupując nasiona, nie owoce
Pewna kobieta śniła, że weszła do nowiutkiego sklepu na rynku i ku swemu
zdziwieniu zobaczyła Boga za ladą. -Czy mogę kupić to co chcę?" " Wszystko,
co tylko chcesz", rzekł Bóg. Ledwie ośmielając się wierzyć własnym uszom,
kobieta postanowiła poprosić o najlepsze rzeczy, o których człowiek
może tylko marzyć. "Chcę pokoju umysłu i miłości, i szczęścia, i mądrości,
i wolności od lęku". I potem, jakby po namyśle, dodała: "Nie tylko dla
siebie, dla każdego na Ziemi". Bóg uśmiechnął się. "Myślę, że źle mnie
zrozumiałaś, moja droga", powiedział: "Nie sprzedajemy tu owoców, tylko
nasiona."

Czterech mnichów łamie obietnicę milczenia
Czterech mnichów zdecydowało się schronić w ciszy na miesiąc.
Zabrali się do tego prawidłowo, ale po pierwszym dniu, jeden z nich
powiedział: "Zastanawiam się, czy zamknąłem drzwi mojej celi w klasztorze,
zanim wyruszyliśmy".
Inny odparł:" Ty głupcze. Postanowiliśmy zachować ciszę przez miesiąc,
a ty teraz złamałeś to postanowienie". Trzeci zawołał: "A ty? Ty
też je złamałeś". Czwarty powiedział:" Bogu dzięki, że jestem jedynym,
który się oparł pokusie"

Przyjaźń
W czasie przerwy w bitwie pewien żołnierz przyszedł do oficera z prośbą
o pozwolenie na przyniesienie z pola bitwy swojego przyjaciela. " Odmawiam",
rzekł oficer. " Nie chce, żebyś ryzykował życie dla człowieka, który
prawdopodobnie już nie żyje". Żołnierz odszedł, aby wrócić po godzinie
śmiertelnie ranny niosąc ciało swego przyjaciela. Oficer wpadł we wściekłość.
" Mówiłem ci, że nie żyje. Teraz straciłem was obu. Powiedz, czy warto
było iść, by przynieść ciało?" Umierający odrzekł:" O tak. Gdy
do niego dotarłem, żył jeszcze. I powiedział do mnie: "Jack, wiedziałem,
że przyjdziesz."

Rabin nie naśladuje nikogo
Kiedy młody rabin objął urząd po ojcu, wszyscy zaczęli mu mówić, jak
zupełnie jest do niego niepodobny.
"Wprost przeciwnie", odpowiedział młody człowiek. "Jestem dokładnie
taki sam jak staruszek. On nikogo nie naśladował. I ja nikogo nie naśladuję."

Pomyłka biskupa Wrighta
Wiele lat temu pewien biskup ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych
złożył wizytę w małymi miasteczku. Żeby mogli skorzystać z jego mądrości
i doświadczenia. Po kolacji rozmowa przeszła na temat końca cywilizacji
i biskup twierdził, że nie może być on daleko. Jednym z powodów, które
przytoczył, było to, że wszystko w przyrodzie zostało odkryte i wszystkie
możliwe wynalazki dokonane.
Prezydent grzecznie się z tym nie zgodził. Jego zdaniem, powiedział,
ludzkość jest na progu nowych wspaniałych odkryć. Biskup rzucił prezydentowi
wyzwanie, żeby wymienił jedno. Prezydent powiedział, że spodziewa się,
iż za następne około pięćdziesięciu lat ludzie nauczą się latać.
Przyprawiło to biskupa o atak śmiechu. "Bzdury, mój drogi człowieku",
wykrzyknął, " jeśliby zamiarem Boga było, żebyśmy latali, byłby zaopatrzył
nas w skrzydła. Latanie jest zarezerwowane dla ptaków i aniołów."
Biskup nazywał się Wright. Miał dwóch synów o imionach Orville i Wilbur
- wynalazców pierwszego samolotu.

Budda i bandyta
Pewnego razu zagroził Buddzie śmiercią bandyta zwany Angulimal. "Bądź
zatem łaskaw spełnić moje ostatnie życzenie", powiedział Budda. "Odetnij
tę gałąź z tego drzewa."
Jedno ciecie mieczem i było zrobione! "Co teraz?" zapytał bandyta. "Teraz
spróbuj przyłożyć tą gałąź, żeby nie było śladu odcięcia." Bandyta roześmiał
się. "Musisz być szalony, jeśli uważasz, że ktokolwiek może to zrobić."
"Wprost przeciwnie, to ty jesteś szalony, jeśli sądzisz, że jesteś potężny,
bo możesz ranić i niszczyć. To jest zadanie dla dzieci. Wielcy wiedzą
jak tworzyć i leczyć."

Mantra
Wyznawca uklęknął, by zostać przyjętym na ucznia. Guru wyszeptał mu
do ucha świętą mantrę, ostrzegając go przed wyjawieniem jej komukolwiek.
"Co się stanie, jeśli to zrobię?" zapytał wyznawca. Powiedział guru:
"Ten, komu powiesz mantrę będzie wyzwolony z więzów niewiedzy i cierpienia,
lecz ty sam będziesz wykluczony z grona uczniów i będziesz cierpiał
potępienie." Skoro tylko usłyszał te słowa, wyznawca popędził na rynek,
zgromadził wokół siebie wielki tłum i powtórzył świętą mantrę, tak,
żeby wszyscy słyszeli. Uczniowie donieśli o tym guru i zażądali, żeby
człowiek ten został wyrzucony z klasztoru za nieposłuszeństwo. Guru
uśmiechnął się i powiedział: "On nie potrzebuje niczego, czego ja mogę
nauczyć. Jego działanie pokazało, że on sam jest guru!"

Gwiazda nad górą
Był raz bardzo surowy człowiek, który nic nie brał do jedzenia i picia,
gdy słonce było na niebiosach. Jakby na znak aprobaty nieba dla jego
surowego trybu życia, błyszcząca gwiazda świeciła na szczycie pobliskiej
góry, widoczna dla wszystkich w pełnym świetle dziennym, chociaż nikt
nie wiedział, co ja tam sprowadziło. Pewnego dnia mężczyzna postanowił
wspiąć się na górę. Mała dziewczynka ze wsi nalegała, żeby z nim iść.
Dzień był ciepły i wkrótce obydwoje poczuli pragnienie. Mężczyzna namawiał
dziecko do napicia się, ale nie chciało, o ile on również się nie napije.
Biedak był w kłopocie. Nie chciał przerwać swego postu, lecz nie mógł
znieść, że dziecko cierpi z pragnienia. W końcu napił się. A dziecko
wraz z nim. Przez długi czas nie śmiał spojrzeć w niebo, bo obawiał
się, że gwiazda znikneła. Więc wyobraźcie sobie jego zdziwienie, gdy
spojrzawszy na szczyt zobaczył dwie gwiazdy.

Sokrates i wiersz
Skokrates oczekując w wiezieniu poranka swojej egzekucji, słyszał, jak
jego współwiezień opiewał piekną pieśn.
Sokrates błagał go, żeby go nauczył tych słów.
" Dlaczego?" zapytał śpiewak.
"Żebym mógł umrzeć znając jedną rzecz więcej", padła odpowiedź
wielkiego człowieka.

"Białe czy czarne?"
Pasterz pasł owce, gdy jakiś przechodzień powiedział: "Masz ładne
stado owiec. Czy mógłbym cie coś o nich zapytać?" "Oczywiście",
powiedział pasterz. Rzekł meżczyzna: "Jaką odległośa twoim zdaniem,
pokonują co dzień twoje owce?" "Które, białe czy czarne?"
"Białe" "Cóż, białe pokonują około cztery mile dziennie."
"A czarne?" "Czarne też."
"A ile trawy twoim zdaniem zjadają dziennie?" "Które,
białe czy czarne?" "Białe." "Cóż, białe zjadają
około cztery funty trawy dziennie." "A czarne?" "Czarne
też."
"A ile wełny według ciebie dają na rok?" "Które, białe
czy czarne?" "Białe." "No, według mnie białe dają
jakieó szeoa funtów wełny co roku w porze strzyżenia." "A
czarne?" "Czarne też."
Przechodzien był zaintrygowany. "Można spytaa, dlatego masz ten
zwyczaj dzielenia swoich owiec na białe i czarne, za każdym razem, gdy
odpowiadasz na moje pytanie?" "No cóż, to całkiem naturalne.
Widzi pan, białe są moje." "Acha! A czarne?" "Czarne
też", rzekł pasterz.
|
Posłanie do nadwrażliwych
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
-- Przesłanie Kazimierza Dąbrowskiego
autora teorii dezintegracji pozytywnej,
wybitnego psychologa i psychiatry
|

"Every morning in Africa, a gazelle wakes up. It
knows it must outrun
the fastest lion or it will be killed. Every morning in Africa, a lion
wakes up.
It knows it must run faster than the slowest gazelle, or it will starve.
It doesn't matter whether you are a lion or a gazelle -
when the sun comes up, you'd better be running."
- Unknown
|

|
"– A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany?
– Po pierwsze – odpowiedział Kot – pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
– Chyba tak – odpowiedziała Alicja.
– No, więc widzisz – ciągnął Kot – że pies warczy, jak się rozgniewa, a kiedy jest zadowolony – macha ogonem. Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony, a macham ogonem, jak się rozgniewam. I dlatego jestem wariat."
"Alicja w Krainie Czarów", Lewis Caroll. |

Święty
Pewnego razu żył sobie człowiek, który był dobry - pomagał
ludziom, leczył choroby, lecz sam chyba nie zdawał sobie sprawy, jak
wiele czynił dobra - wszak sam jego widok sprawiał, że ludzie zdrowieli
i mieli mniej problemów. Jego ręce leczyły, ale gdy zdrowie wracało,
on był już daleko - u innych.
Bóg widząc jego życie i bezmiar jego miłości do świata, zachwycił się
i zesłał anioła, aby ten spełnił życzenia tego człowieka - jakiekolwiek
by one nie były.
Człowiek, widząc anioła, zdziwił się. A usłyszawszy, jak
piękne prowadzi życie i że Bóg nakazał spełnić każde jego życzenie -
zamyślił się głęboko.
Po czym odpowiewdział: - Mam życzenie: chcę, abym czynić
dobro, chcę żeby sama moja obecność pomagała i leczyła ludzi. Chcę,
żeby ludzie widząc moje uczynki, rozumieli że świat jest pięknym miejscem.
I - podkreślił - nie chcę być świadomym tego, że dzięki mnie inni stają
się lepsi, a ich życie piękniejsze.
Anioł nie odpowiedział. Nie słowami.
|

Do not fear your enemies. The worst they can do is kill
you. Do not fear friends. At worst, they may betray you. Fear those
who do not care; they neither kill nor betray, but betrayal and murder
exists because of their silent consent.
Bruno Jasienski (Yasensky)
|

|
Each man takes care that his neighbor shall not cheat
him. But a day comes when he begins to care that he does not cheat his
neighbor. Then all goes well -- he has changed his market-cart into
a chariot of the sun.
Ralph Waldo Emerson
|

An Indian Grandfather talking to his grandson:
"I feel as if I have two Wolves fighting in my heart. One is the
vengeful, angry, violent one. The other Wolf is the loving, compassionate
one."
"Grandfather, which wolf will win the fight in your heart?"
asked his Grandson.
Grandfather answered, "The one I feed."
|

|
Once there was a village that had a very wise, old
man. Every day, this old man would go to the village square and sit
in the shade of a huge tree. All the villagers who had problems would
come to the old
man, and he would give them helpful advice from the wisdom he had gained
over his many years.
Some young men in the village believed that the old man had no worth,
so they decided to play a trick on him and expose him as a fraud in
front of all the villagers. They captured a bird, and one of the
young men held it in his hands. They decided that they would ask the
old man what the young man had in his hands. If the old man guessed
correctly that it was a bird, they would then ask if the bird was alive
or dead. If the old man said it was dead, the young man would open his
hands and let the bird fly away. If the old man said the bird was alive,
the young man would break the bird's neck and open his hands to
reveal a dead bird.
So that is what they did. The young man, with his companions, came up
to the old man and said,
"Old man, what do I have in my hands?"
The old man said, "It is a bird, my son. It is a bird."
The young man said, "But is the bird alive, or is it dead, old
man?"
The old man replied, "It is in your hands, my son. It is in your
hands." |

~ Footprints ~
One night a man had a dream.
He dreamed he was walking along the beach with the Lord.
Across the sky flashed scenes from his life.
For each scene he noticed two sets of footprints in the sand;
one belonged to him, and the other to the Lord.
When the last scene of his life flashed before him,
He looked back at the footprints in the sand.
He noticed that many times along the path of his life
There was only one set of footprints.
He also noticed that it happened at the very lowest
And saddest times in his life.
This really bothered him and he questioned the Lord about it.
"Lord, you said that once I decided to follow you,
You'd walk with me all the way.
But I have noticed that at the worst times in my life,
there is only one set of footprints.
How could you leave me when I needed you the most?"
The Lord replied " My precious, precious child,
I love you and would never leave you.
During your times of suffering
And when you see only one set of footprints,
It was then that I carried you."

在一個夜晚有個人做了一個夢。
他夢到他跟上帝跟著海邊走 。
他生命中的景像閃過天空。他就發現沙上有兩個對腳印。
一對是他的, 另一對是上帝的. 當最後一幕景像閃過他的眼前他回頭看著沙上的腳印。
他發現很多次在他生命的路上只有一對腳印.他也發現這只發生 在最低朝潮最悲傷的時候。
他很困擾,所以他問上帝這個問題:上帝,您說過一旦我決定跟隨您, 您會一路上陪伴我。
但是我發現在我的生命中最糟得時候,只有一對腳印。
為什麼在我最需要拰的時候丟下我?
上帝回答: 親愛的子民, 我愛你, 而且決對不會拋棄你. 當你在受苦, 並且只有看到一對腳印得時候那是我正帶著你。
|

"Jem i czytam"
Mistrz Zen zapytany czym różni się od nieoświeconych ludzi odpowiedział:
- Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam.
Pewnego dnia, jeden z uczniów przyłapał go na tym jak jadł obiad i
jednocześnie czytał gazetę i oburzony wykrzyknął:
- Mistrzu! Przeciez mowileś, że kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz to
czytasz! A przecież teraz czytasz kiedy jesz!
Mistrz ze spokojem odparł:
- Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam,
to jem i czytam." |
|