Orson Scott Card Fragmenty Twórczości |
|
|
| Badacze czasu |
| - Ale większość dzieci przestaje pytać - odpowiedział jej Will. - Znajdują wreszcie system, który im wystarcza. Znają wystarczająco wiele opowieści, które pasują do wszystkiego, co ich naprawdę obchodzi, a jeśli nie wyjaśnią wszystkiego - zaraz przestają o tym myśleć. | "But most children stop asking," said Will. "They finally get a system that works well enough. They have enough stories to account for everything they care about, and anything their stories can't handle, they ignore." | |||
| -- Wyrms (Glizdawce) | ||||
Wprowadzenie |
| Nie wierzę w jungowską "podświadomość zbiorową", a przynajmniej
nie w takim znaczeniu, z jakim się zetknąłem. Wierzę jednak, że w większości
są to wspólne opowieści, które społeczności ludzkie same tworzą, ponieważ
pomaga im to łączyć się w jedną całość. Najważniejszy jest sposób, w jaki określamy swoją tożsamość, nierozerwalnie związaną z naszym odkrywaniem przypadkowości. Wszystko w przyrodzie opiera się na przyczynie mechanicznej: bodziec A wywołuje reakcję B. Ale niemal zaraz po opanowaniu języka mówionego, uczy się nas całkowicie odmiennego systemu: przyczyny celowej , kiedy jakaś osoba angażuje się w zachowanie B, by otrzymać rezultat A. Nieważne, czy wynikiem był rezultat X lub Y, a nie A. Kiedy chodzi o ocenę ludzkiego zachowania, szybko się uczymy, że najbardziej liczy się opowieść o celu zachowania jakiejś osoby. Na pewno znacie zdania będące oceną moralną: "Dlaczego to zrobiłeś?", "Nie chciałem tego zrobić", "Ja tylko próbowałem cię zaskoczyć". "Chcesz mnie poniżyć przed wszystkimi?" Ja zaharowuję się na śmierć nie po to, żebyś ty mógł wyjść i...". Wszystkie te stwierdzenia zawierają jakieś treści lub zachęcają do ich tworzenia; to historie o naszym zachowaniu, w które wierzymy, nadają im wartość moralną. Nawet najokrutniejsi lub najsłabsi z nas muszą znaleźć coś, co usprawiedliwi, a nawet uszlachetni wady naszego charakteru. W dniu, kiedy to piszę, burmistrz pewnego wielkiego amerykańskiego miasta, aresztowany za zażywanie kokainy, naprawdę stanął przed kamerami i powiedział:; "Uważam, że tak ciężko pracowałem dla ludzi, iż nie miałem czasu na zaspokojenie moich własnych potrzeb". Cóż to za opowieść - zażywanie narkotyku przedstawione jako altruistyczne, bezinteresowne zachowanie! W istocie nie chodzi tu wcale o prawdę; sęk w tym, że wszyscy ludzie zajmują się układaniem opowieści o sobie, tworząc historie, w które sami chcą wierzyć, historie o nich samych, w jakie - a bardzo tego pragną - uwierzyliby inni ludzie, historie o innych ludziach, w które sami wierzą, i wreszcie historie o nich samych i o innych, które, jak się obawiają, mogą być prawdziwe. Nasza tożsamość jest zbiorem takich opowieści, w które z czasem sami uwierzyliśmy. Jesteśmy bombardowani wymyślonymi przez innych historiami o nas samych; nawet nasze wspomnienia filtrowane są przez opowieści, które sami stworzyliśmy dla zinterpretowania wydarzeń z naszej przeszłości. Korygujemy swoją tożsamość, poddając rewizji naszą własną opowieść o nas samych. Psychoterapeuci-tradycjonaliści kładą duży nacisk na ten proces: myślałeś, że wybierasz postępowanie X, ale w rzeczywistości twoim podświadomym celem było zachowanie Y. Ach, teraz już siebie rozumiem! Ale ja tak nie uważam - sądzę że w chwili, gdy uwierzyłeś w tę nową opowieść, po prostu skorygowałeś swoją tożsamość. Nie jestem już osobą, która wybrała postępowanie X, lecz tą, którą coś popycha do zachowania Y, choć nawet sobie nie zdaje z tego sprawy. W rezultacie pozostajesz ta samą osobą, która dokonała tych czynów. Tylko twoja opowieść się zmieniła. Wszystko to związane jest z tożsamością jednostek, których tragedia polega na tym, że nigdy nie poznają prawdziwej przyczyny swego zachowania. A jeśli nie możemy poznać samych siebie, prawdziwe poznanie innej istoty ludzkiej jest nieosiągalne. W takim razie zachowanie innych ludzi zawsze musi być nieprzewidywalne. A przecież żadna ludzka społeczność nie mogłaby istnieć, gdybyśmy nie mieli mechanizmu, który sprawia, że czujemy się bezpieczni ufając , iż zachowanie ludzi opiera się na pewnych przewidywalnych wzorcach. A te przewidywalne wzorce nie wynikają wyłącznie z naszego osobistego doświadczenia, musimy znać je do pewnego stopnia, wiedzieć, jak postąpi w większości sytuacji inny członek tej samej społeczności, zanim jeszcze poddamy go obserwacji. Istnieją dwa rodzaje opowieści, które nie tylko dają nam złudzenie rozumienia zachowania innych ludzi, lecz także czynią wiele, by te złudzenia wydawały nam się prawdziwe. Każda społeczność ma swoją epikę: zbiór opowieści o tym, co to znaczy być jej członkiem. Historie te mogą się wywodzić ze wspólnych doświadczeń: czy kiedykolwiek słyszałeś dwóch katolików odwołujących się do katechizmu lub wspominających zakonnice, które uczyły ich w katolickiej szkole? Mogą też być wytworem wspólnego dziedzictwa, przenoszącego poczucie tożsamości społecznej przez czas i przestrzeń. Dlatego Amerykanie nie widzą niczego niewłaściwego w nazywaniu Jerzego Waszyngtona "naszym" pierwszym prezydentem, choć żaden z żyjących Amerykanów nie był jego współczesnym, a większość ma niewielu przodków, którzy wtedy żyli. To dlatego Amerykanin żyjący w Los Angeles może usłyszeć o czymś, co wydarzyło się w Springfield w stanie Illinois lub Springfield w stanie Massachusetts i powiedzieć: "Tylko tutaj w Ameryce...". Oczywiście przynależność do danej społeczności nigdy nie jest absolutna. Równie dobre ta sama osoba mogłaby powiedzieć: "My, mieszkańcy Los Angeles", lub "My, mieszkańcy Kaliforni, na pewno nie jesteśmy tacy", potwierdzając w ten sposób epikę innej wspólnoty. Lecz im ważniejsza jest dla nas określona grupa ludzi, tym związane z nią historie wywierają większy wpływ na formowanie naszego światopoglądu i na kształtowanie naszych zachowań. Myślę, że nie tylko dzieci słuchają tradycyjnego gderania: "Nie obchodzi mnie co robią dzieci innych ludzi. W naszej rodzinie...". Epika każdej społeczności zawiera starodawne opowieści, które określają, co jej członkowie robią, a czego nie. "Żaden porządny baptysta nigdy by...", "tak jak prawdziwy Amerykanin". A historie definiujące tożsamość jakiejś osoby, częstokroś interpretowane są przez rolę, jaką odgrywa ona w owej społeczności. "Wszyscy jesteśmy tacy dumni z ciebie, synu". "To odpowiednia rola dla młodych...". "po prostu chciałbym (chciałabym), żeby inni młodzi ludzie byli bardziej do ciebie podobni:. "Mam nadzieję, że odczuwasz dumę, dając taki przykład innym dzieciom". "A teraz każdy pomyśli, że my wszyscy Murzyni/Rotarianie/Żydzi/Amerykanie jesteśmy tacy jak ty!". W ten sposób nie tylko określają nas epickie opowieści społeczności , do których należymy, lecz także my sami naszym zachowaniem pomagamy je korygować (gdybym miał omówić to zagadnienie szczegółowo, opowiedziałbym o roli obcych w kształtowaniu epiki danej społeczności oraz o epice negatywnej. Ale jest to tylko esej, nie książka). Drugi rodzaj opowieści kształtujących ludzkie zachowania tak, abyśmy mogli razem żyć, uważa się za nie związany ż żadną konkretną społecznością. Opowieść ta ma charakter mityczny; ci, którzy w nią wierzą są przekonani, iż określa ona zachowanie istot ludzkich. Historie te nie opowiadają, jak ten lub inny człowiek zachował się w pernej sytuacji. Dotyczą one zachowania ogółu w takich wypadkach. Wszystkie opowieści zawierają elementy epickie i mityczne. Fikcje literackie i święte księgi są wyjątkowo dobrze przystosowane do przekazu mitów, ponieważ z samej swej definicji fikcja nie jest związana z jakimiś rzeczywistymi ludźmi w realnym świecie, zaś wyznawcy danej religii uważają swoje pismo święte za uniwersalną prawdę, a nie za opis konkretnej sytuacji - tak jak zazwyczaj rozumie się historię. Prawdziwy też, choć niezbyt ważny jest fakt, że zarówno fikcja literacka , jak i święte księgi są również epiką, odzwierciedlającą wartości i założenia moralne społeczności, która je wytworzyła - dlatego że ich odbiorcy wierzą iż owe historie są uniwersalne i z czasem zaczynają zachowywać się tak, jak gdyby rzeczywiście takie były. Lecz nie cała fikcja literacka jest w równym stopniu mityczna. Niektóre powieści mówią o szczegółach, są przywiązane do jakiegoś czasu i miejsca i nawet do jakiejś postaci w świecie realnym. Dlatego też powieść historyczna lub współczesna powieść realistyczna z silnym zaznaczeniem miejsca może sprawić, że jej czytelnik powie: "Ci ludzie są/byli dziwnie", a nie posunie się do bardziej enigmatycznej wypowiedzi: "Ludzie na pewno są dziwni" lub jeszcze bardziej ogólnikowej: "Nigdy nie wiedziałem(łam), że ludzie byli tacy:, a nawet do całkowicie bałamutnego stwierdzenia: "Tak, ludzie są właśnie tacy". Może się wydawać, że fikcja literacka staje się bardziej nieprawdopodobna, gdy oddziela się od możliwych do zidentyfikowania, wywodzących się ze świata realnego wzorców, ale to nie odłączenie od rzeczywistości czyni ja mityczną - gdyby bowiem tak było, wszystkie nasze legendy mówiłyby o szaleńcach. Opowieść nabiera bardziej tajemniczego charakteru wtedy, gdy dotyczy rzeczy i osób przekraczających rzeczywistość. Śródziemie Tolkiena, stworzone we Władcy pierścieni, jest tak bogate w szczegóły, że czytelnicy odnoszą wrażenie, iż zwiedzili jakąś rzeczywistą krainę; jednak jest to kraj, w którym zachowania ludzkie nabierają ogromnego znaczenia po to, aby skutki moralne (dobre lub złe wybory i działania jakiejś osoby) i wydarzenia przypadkowe (dlaczego się zdarzają; sposób w jaki działa świat) stały się bardziej wyraziste. Znajdujemy tam Aragorna, który nie tylko jest szlachetny, lecz także stanowi ucieleśnienie Szlachetności. Podobnie dzieje się z innymi bohaterami: Frodo, z chęcią dźwigający ciężkie brzemię, jest uosobieniem takiej postawy życiowej. Natomiast wierny sługa Samwise to personifikacja Służby jako takiej. W ten sposób możemy najłatwiej badać w fantasy nie ludzkie zachowania, ale samą Ludzkość. Badając, jednocześnie ją definiujemy; a definiując, wymyślamy ją. Ci z nas, którzy wysłuchali jakiejś historii i uwierzyli w jej prawdziwość (nawet jeśli nie wierzymy w przytoczone w niej fakty), zachowują ją w pamięci i jeśli wywarła odpowiednio duże wrażenie, działają według podanych przez nią wzorców. Ponieważ pamiętam , że oglądałem Zagładę Świata oczami Sama Gamgee, zdaję sobie sprawę, że władza opętała tych, którzy po nią sięgnęli, a jeśli ich całkowicie nie zniszczyła, to stracili oni część samych siebie, próbując się od niej uwolnić. Wątpię, abym w przełomowych momentach mego życia przywoływał wspomnienia z Władcy pierścieni i świadomie używał ich jako wzorca do naśladowania - zresztą, kto ma czas na podobne procesy myślowe, kiedy wyboru trzeba dokonać szybko? Podświadomie jednak pamiętam, iż byłem osobą, która dokonała pewnych wyborów i że na poziomie podświadomości nie wierzę, abym ja sam - lub ktokolwiek inny - rozróżniał wspomnienia osobiste i wspomnienia społeczności do której należę. . Wszystkie one są opowieściami i naśladujemy te, w które wierzymy, i na których nam najbardziej zależy, słowem te, które stały się częścią nas samych. Podsumowując to co powiedziałem o fantasy, że może ona stać się niezwykle bogatym źródłem opowieści mitycznych - muszę jednak podkreślić, iż większość takich powieści (jak wiele innych rodzajów fikcji literackiej), nie wykorzystuje całego swojego potencjału. A zresztą, ponieważ mają one wywierać wpływ na podświadomość swoich czytelników, często najlepszą powieścią fantasy nie jest ta, która odnosi największe sukcesy i wydaje się najbardziej mityczna; zdarza się, że najlepszymi powieściami fantastycznymi są te, które wydają się bardzo realistyczne i szczegółowe. Myślę, że po części właśnie dlatego Tolkien wystrzegał się alegorii. Zawarty w nich świadomy przekaz odbierany jest przez intelekt; nigdy nie wywiera on tak wielkiego wpływu jak opowieści, których mityczne związki - symbole i postacie - odbierane są podświadomie. Ja sam doszedłem do wniosku, że odnoszące największe sukcesy pisarstwo fantastyczne polega na tym, że autor(ka) nie zdaje sobie sprawy z elementów mitycznych wywierających największy wpływ na czytelników. Dlatego też, choć najlepsze powieści ffantasy tworzą autorzy, usiłujący przedstawić jak najlepszą konkretną historię, posługując się przy tym inscenizacjami i wydarzeniami dającymi wielką swobodę wyobraźni tak, że wątki mityczne mogą wypłynąć z ich podświadomości i odegrać ważną rolę w opowieści. Pisarz-fantasta, pracujący wedle z góry ułożonego planu, nigdy nie osiągnie tak wiele, jak jego kolega (koleżanka) po piórze, którego (rą) zaskakują najlepsze momenty w jego (jej) opowieściach. Widzicie więc, że nie definiuję fantasy w taki sposób, jak czyni się to we współczesnych opracowaniach na ten temat. Kiedy wydawcy mówią o fantasy, zazwyczaj mają na myśli opowieści, których akcja rozgrywa się w jakimś pseudośredniowiecznym świecie i gdzie magia odgrywa mniejszą lub większą rolę. Na pewno można nadal pisać dobre powieści tego rodzaju w podobnej scenerii, ale ponieważ takim światem posługiwano się w romansach jeszcze przed Chauserem, nie sposób zatem wierzyć większości autorów, że pisząc pozwolili sobie na swobodną grę wyobraźni. Większość takich "fantastów" chowa gdzieś głęboko swoją wyobraźnię, zanim wejdzie na ten mityczny jarmark, przychodzą bowiem, by kupować, a nie sprzedawać. Warto tez podkreślić, że dzieła tych autorów często bardzo dobrze się sprzedają; istnieje bowiem liczne grono czytelników, którzy kupują powieści fantasy, by potwierdzić swoją istniejącą już wizję Sposobu, W jaki Powinien Kręcić się Świat. A niektórzy wybitni fantaści pozostają nieznani szerszemu ogółowi, ponieważ ich mityczny świat jest tak niezwykły, rzuca tak wielkie wyzwanie czytelnikom, iż niewielu z nich ma ochotę pozostać w nim dłużej. Kiedy jednak jakiś pisarz ma bujną wyobraźnię - i pisze pięknym stylem - wielu ludzi chłonie jego opowieść jak gąbka wodę, zdając sobie sprawę, że aż do tej chwili ich istnienie było wielką pustynią, po której błądzili, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo dręczyło ich pragnienie. Prawdziwi fantaści nie chcą powielać mitów innych pisarzy. Muszą odkryć własne. Zapuszczają się więc w najniebezpieczniejsze , niezbadane zakamarki ludzkiej duszy, gdzie istniejące już historie nie wyjaśniają, co ludzie myślą, czują i czynią. W owym przerażającym miejscu znajdują zwierciadło; pozwala im ono dostrzec przelotnie jakiś prawdziwy obraz. Potem wracają i podnoszą lustro, które, w przeciwieństwie do jego odpowiedników w świecie realnym, zatrzymuje obraz pisarza na chwilę, dostatecznie długo, abyśmy i my mogli dostrzec blask zacienionej od dawna duszy. W tym właśnie momencie łączymy się z mitycznym bohaterem (ką), stajemy się wówczas inną osobą; i nosimy w sobie to rzadkie, cenne zrozumienie aż do śmierci. |
Badacze Czasu
|
| Bądź moim przyjacielem, Hunahpu. Nigdy więcej nie poruszaj tego tematu.
Pracuj ze mną, a kiedy przyjdzie czas przenieść się w przeszłość, udaj
się tam wraz ze mną. Niech naszym małżeństwem będzie wspólna praca, a
naszym potomstwem przyszłość, którą zbudujemy. Pozwól mi stanąć kiedyś
przed mężem bez obciążających mnie wspomnień innego męża lub innej miłości.
Pozwól mi zachować wiarę w twoją przyjaźń, nie obarczaj poczuciem winy
spowodowanym odrzuceniem lub przyjęciem twojej propozycji. Zrobisz to
dla mnie?
Nie! - wykrzyknął Hunahpu w duchu. Nie jest to konieczne, nie musimy się niczego wyrzekać, możemy być szczęśliwi teraz i być szczęśliwi w przyszłości, a ty się mylisz, kompletnie się mylisz.! Tyle że jeśli Diko wierzyła, że małżeństwo lub romans z nią uczynią ją nieszczęśliwą, to tak by się stało, a więc ze swojego punktu widzenia miała rację. Czy kochał tę dziewczynę, czy też tylko jej pragnął? Czy chodziło mu o szczęście Diko, czy zaspokojenie własnego pożądania? - Tak - odparł. - Zrobię to dl a ciebie. Wtedy pocałowała go; złożyła pocałunek na jego wargach, nie przelotny, ale i nie namiętny. Pełen miłości, zwyczajnej miłości, jeden pocałunek, a potem odeszła i zostawiła go samego. - Nie zmuszam ludzi do robienia czegokolwiek wbrew ich woli - oburzyła
się Diko. |
Gra Endera
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Być może każdy, kto wciela się w jakąś postać, staje się w końcu tym, kogo udawał.
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Siódmy syn
|
Uczeń Alvin
|
Ksenocyd
|
Wy, którzy mówicie językami, wciąż kłamiecie...
If I didn't have hope I'd be dead.
[...] Human beings do metamorphose. They change their identity constantly.
However, each new identity thrives on the delusion that it was always
in possession of the body it has just conquered.Such changes are superficial.
The nature of the organism remains the same.
- You evolved. We were created.
The only conclusion they reached was that while the future couldn't
be known, it would
Grief is almost always for the mourner's loss. A pure soul must expose himself to new things every day.
- Decency taught me this. The gods made the stars and all the planets
- who is man to unmake them?
Who was more cursed, the one who died unknowing until the very moment of his death, or the one who watched the dustruction as it approached, step by step, , for days and weeks and years? Tak funkcjonuje świat. Ktoś powiedział mi kiedyś, że jedyny nauczyciel wart twojej uwagi to twój nieprzyjaciel.
Will God answer your prayer? Valentine tłumaczyła coś o opowieściach, które są prawdziwe i innych, które są wierne. [..] not for Congress to decide from far away where they know nothing and understand less.
- Humans insist on making strangers of us " it's built into their
genetic material. But we can be friends,
She wanted to believe the idea because even though it was impossible,
at least it was [...] I do not grieve because my feet have been cut off. I grieve because a precious jewel is dubbed a mere stone, and a man of integrity is called a deceiver. This is why I weep. Głupim jest człowiek, który sądzi, że prawdziwa opowieść ma tylko jedno znaczenie. In a clear dreamof last year come from a thousand mile scloudy citywinding streamsice on the ponds for a while
I gazed on my friend This was done to you by men and women whose only
desire was to
We pretend to be whatever we must in order to survive.
Any animal is willing to kill the Other, but the higher beings include
more and more living Maybe we're fools, for thinking we know things. Maybe humans are the only ones who can deal with the fact that nothing can ever be known at all. People only really believe in what they've seen before. From all wise men, O Lord, protect us.
No doubt it was all an elaborate pretense at normality, but in Valentine's
experience, Happiness can depend as easily on useless things as on useful ones. Isn't it possible for one person to love another without trying to own each other?
[...] Not even that. Because the priests say the God created our souls,
and that just puts us under control of another puppeteer. If God created
our will, then he's responsible for every choice we make. God, our
genes, our environment, or some stupid programmer keying in code at
an ancient terminal " there's no way free will can ever exist if we
as individuals are the result of some external cause.So " as I recall,
the official philosophical answer is that free will doesn't exist.
Only the illusion of free will, because the causes of our behavior
are so complex that we can't trace them back.You just don't want to
admit that there's a chance that you might live, because then you'd
start to fear death. When you have wisdom that another person knows that she needs, you give it freely. But when the other person doesn't yet know that he needs your wisdom, you keep it for yourself. Food only looks good to a hungry man. No matter how smart or strong you are, there's always somebody smarter or stronger, and when you run into soebody who's stronger and smarter than anybody, you think, This is a God. Could she take credit for something she did by accident? People should only be blamed or praised for what they meant to do.
How can I tell the good people from the bad, if the bad people all
have some way of Somebody who wants to teach you how to know everything that they know and everything that they do " what he was really describing was parents, not gods. He wasn't telling her what the gods were, he was telling her what goodness was. To want other people to grow. To want other people to have all the good things that you have. And to spare them the bad things if you can. Even sometimes they were wrong, they were good. I can judge them by their purpose after all. Everybody calls their purpose good, but my parents' purposes really were good, because they meant all their acts toward me to help me grow wiser and stronger and better. I can only judge by what I understand. Lauro, you dont make bricks. The laborers in your factory make bricks. Brickmakers make bricks. You make brickmakers. Let me know your thoughts, and I'll decide for myself whats useful and what isn't. We must do all we can without destroying our ability to keep doing it. -" aiua " Sanskrit for life. When have you ever seen someone who had no doubts who was also correct about anything? Withholding a decision is a decision.
- Will you tell him? I doubt he can, hes not as smart as he thinks he is.Yes, he is. And if you doubt it, you are not so smart as you think you are.
Im going to break a lot of eggs and cause an amazing amount of trouble
and turn this whole Hundred Words thing are over teakettle, and
Im inviting you to help me. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Glizdawce
|
Nigdy nie należy złościć się na głupców za to, że są głupi! Lepiej, gdy nie ukrywają swojej głupoty. Sprawy stają się wtedy jasne i przejrzyste.
- Ojciec powiedział mi kiedyś, że ludźmi można rządzić w dwojaki sposób.
Pierwszy polega na przekonaniu ich, że w razie nieposłuszeństwa oni
sami i ich najbliżsi zginą. Drugi zaś na zdobyciu ich miłości. Powiedział
mi również, gdzie te dwie drogi wiodą. Terror zawsze prowadzi do rewolucji
i anarchii. A zdobywanie miłości poddanych do lekceważenia władzy i
także do anarchii.
- Wie, że jesteś mu wierna, lady Patience, ale źle ocenia twoje motywy.
Traktując ciebie i " Myślałam, że najważniejsza zasada przy ukrywaniu się to stać się
niewidocznym.
Z kłamstwem można postąpić dwojako: udawać, że się w nie wierzy,
albo otwarcie Nie należy zmuszać wroga do desperackich czynów.[...]
Samotność jest podstawą prawdziwej mądrości, wszystkie wspaniałe
myśli zebrane w tym
- Czego nauczyłeś się jako niewolnik? [...] Widzisz, nasza pamięć nie jest w stanie wszystkiego zatrzymać.
Nie potrafimy zapamiętać każdego obrazu, jaki się pokazał naszym
oczom, każdego wydarzenia, jakie się nam przytrafiło, wszystkiego,
co przeczytaliśmy, wszystkiego, o czym słyszeliśmy. Za wiele wokół
nas się dzieje. Gdybyśmy potrafili zapamiętywać to wszystko, stracilibyśmy
zmysły jeszcze w dzieciństwie. A więc wybieramy rzeczy, które są
ważne. Zapamiętujemy tylko to, co ma znaczenie. I pamiętamy o w
odpowiednim porządku, we wzorach, które pasują do siebie. Kiedy
słońce jest na niebie, wszystkie jasne godziny następujące po sobie
to dzień, a wszystkie ciemne, które przychodzą po dniu, to noc.
Nie musimy tego pamiętać, pamiętamy tylko, dlaczego tak się dzieje.
Jest dzień, ponieważ wzeszło słońce. Albo jest słońce na niebie,
ponieważ jest dzień. Rozumiesz. Nie zapamiętujemy bez ładu i składu.
Wszystko jest powiązane przyczynami i skutkami. |
Planneta spisek
284 a3
313 a2w2
Patrzeć w ludzkie serca poprzez zasłonę z pięknych słówek
| Lista polecanych do przeczytania książek znajduje się w dwóch miejscach: pełna lista wszystkich książek w dokumencie wprowadzającym do każdego działu. Książki dotyczące konkretnej tematyki z reguły są pokrótce przedstawione u dołu dokumentu. | |
| Myśli i aforyzmy ku pobudzeniu ducha, Opus - myśli wg ktrych y trzeba, Wiersze - także ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów i o śmierci, Niech Stanie się Czowiek - słowa sawiące wolność i potęgę człowieka, Książki piękne,wartościowe i te które warto przeczytać, Piękne opowieści - Anthony DeMello i inni, Wolność - nieustanne czuwanie |
![]() |
E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@) Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2010 Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl! Więcej informacji tutaj. Dział "Chiny i język chiński" ma nową lokalizację |