Do góry strony

Gavagai.pl

WszechświatFilozofiaHomeostatyCywilizacjaŚwiat ludziSłowa
.Potrzebny programista
PHP/MySQL
kontakt
e-mail

Powieści warte przeczytania (nowe)

Kiedy czytasz genialne dzieło po raz kolejny, nie znajdujesz w nim więcej treści niż poprzednim razem. Znajdujesz więcej w sobie. 

When you reread a classic, you do not see more in the book than you did before; you see more in you than there was before.

當你重新閱讀經典,你並未比以往讀到更多;你見的更多於觀照自省。

 – Clifton Fadiman

Fragmenty Książek


które warto przeczytać
W tym dokumencie:

Richard Morgan Zmodyfikowany węgiel

Greg Egan Kwarantanna

Neil Stephenson Zamieć

Neil Stephenson Diamentowy wiek

Dumas Aleksander Hrabia Monte Christo

Zobacz też:

Najważniejsze książki


Żyjesz tu i teraz, ograniczony czasem i przestrzenią, które kiedyś zbiegną się nieubłaganie w jeden punkt – drewniane pudło zagrzebane w ziemi. Chcesz być wolny, lecz nieubłaganie leziesz ku temu miejscu, uparcie i niestrudzenie. Nie uciekniesz. Ale jest sposób, by wychylić głowę poza wyznaczony Tobie czas i poza miejsce, w którym dane Ci jest oddychać. Ujrzeć to co było, co być może, co będzie i jest tam, gdzie sięgnąć nie pozwalają chemiczne silniki naszych rakiet i zbyt słabe teleskopy.
To właśnie science fiction. – - Tomasz Kołodziejczak

 


Richard Morgan
Zmodyfikowany węgiel

W dwudziestym szóstym wieku ludzkość rozprzestrzeniła się po galaktyce, zabierając ze sobą w zimny kosmos podziały rasowe i religijne. Pomimo napięć i wybuchających tu i ówdzie krwawych wojen, Protektorat NZ trzyma nowe światy żelazną ręką, wykorzystując do tego elitarne oddziały uderzeniowe: Korpus Emisariuszy.

To, czego nie mogła zagwarantować religia, zapewniła technika. Teraz, gdy świadomość można zapisać w stosie korowym i w prosty sposób przenieść do nowego ciała, śmierć stała się zaledwie drobną niedogodnością. O ile tylko stać cię na nowe ciało...

Były Emisariusz NZ, Takeshi Kovacs, zna smak umierania, to ryzyko zawodowe. Lecz ostatnia śmierć była szczególnie brutalna. Przetransferowany strunowo na odległość wielu lat świetlnych, upowłokowiony w nowym ciele w San Francisco na Starej Ziemi i rzucony w środek spisku bezwzględnego nawet jak na standardy społeczeństwa, które zapomniało o wartości ludzkiego życia, szybko uświadamia sobie, że pocisk, który wybił dziurę w jego piersi na Świecie Harlana, to dopiero początek problemów.

 

 

 

Na górę



Greg Egan
Kwarantanna

Po części oczekuję, że zacznę słyszeć głosy czy też mieć jakieś wizje, jakkolwiek wiem bardzo dobrze, że takie prymitywne techniki są przestarzałe. Mody lojalności nie szepczą propagandy wewnątrz twojej czaszki. Nie bombardują cię obrazami przedmiotu oddania z równoczesną stymulacją centrów przyjemności w twoim mózgu ani nie paraliżują bólem i nudnościami, jeżeli tylko zboczysz z właściwiej drogi. Nie mącą ci w głowie błogą euforią ani gorączkową gorliwością; nie oszukują cię, byś zaakceptował jakąś wadliwą, aczkolwiek elegancką porcję kazuistyki. Żadnego prania mózgu, żadnego uwarunkowania, żadnej perswazji. Mod lojalności nie jest czynnikiem wprowadzającym zmiany, jest produktem końcowym, fait accompli. Nie jest on powodem wiary, lecz samą wiarą, ucieleśnieniem tej wiary czy może raczej - ciałem, które zamieniono w wiarę.

 

 


Na górę



Neil Stephenson
Zamieć

– To proste. PROM to chip z programowalną pamięcią tylko do odczytu – mówi Hiro. – Kiedy komputer wychodzi z fabryki, chip PROM jest pusty. Można na nim umieścić informacje, ale tylko raz. Nie da się tego powtórzyć, bo chip się unieczynnia. Informacja... program jest zamrożony na chipie, który tym samym zamienia się w hardware. Po wbiciu kodu do PROM-u można go odczytać, ale nie można go zmienić, nie można na nim pisać. Lagos twierdził zatem, że mózg nowo narodzonego człowieka nie ma jeszcze struktury – jak powiedzieliby relatywiści – więc gdy dziecko uczy się języka, rozwijający się mózg, buduje wokół niego stosowną konstrukcję. Język „wbija się” do hardware’u i staje się permanentną częścią głębokiej struktury mózgu, co, jak sądzę, zadowoliłoby uniwersalistów.
– Tak... Lagos ujął to podobnie.
– Rozumiem, że kiedy mówił o Enki jako o normalnej istocie ludzkiej obdarzonej nadprzyrodzonymi mocami, chodziło mu o to, że Enki w taki czy inny sposób dowiedział się, na czym polega związek między językiem a mózgiem, i nauczył się go wykorzystywać. Podobnie działa haker, który znając sekrety systemu komputerowego, pisze kontrolujące go kody – cyfrowe nam-shuby.
– Lagos mówił, że Enki posiadł umiejętność wchodzenia do wszechświata języka i oglądania go własnymi oczyma. Podobnie jak ludzie wchodzący do Metawersu. To dało mu moc tworzenia nam-shubów, które z kolei miały moc przekształcania funkcji mózgu i ciała.
– Dlaczego dzisiaj nikt czegoś takiego nie robi? Dlaczego w angielskim nie ma ładnych nam-shubów?
– Nie wszystkie języki są takie same, jak wykazał Steiner. Niektóre z nich lepiej od innych spełniają funkcje metaforyczne. Hebrajski, aramejski, grecki i chiński doskonale nadają się do gry słowami, przez co uzyskały trwały wpływ na rzeczywistość: „W Palestynie mieli Qiryat Sefer – «Miasto Liter», a w Syrii Byblos – «Miasto Ksiąg». W porównaniu z cywilizacjami posługującymi się tymi językami, inne wydają się «nieme» czy – jak w przypadku Egiptu – nie całkiem świadome twórczej i transformacyjnej potęgi języka”.
Lagos uważał, że sumeryjski był niezwykle potężnym językiem – przynajmniej przed pięcioma tysiącami lat.
– To znaczy, że był to język, który doskonale nadawał się do neurolingwistycznego hakerstwa Enki.
– Wcześni lingwiści, podobnie jak kabaliści, wierzyli w istnienie fikcyjnego języka Edenu – mowy Adama. Język ten sprawiał, że wszyscy rozumieli się doskonale, że komunikowali się bez przekłamań. Był to język Logosu – słowa, przy pomocy którego Bóg stworzył świat. W języku Edenu nazwanie jakiejś rzeczy równało się z jej stworzeniem. By znów zacytować Steinera: „Nasza mowa tkwi między pojmowaniem a prawdą niczym brudna szyba albo wykrzywione lustro. Język Edenu był natomiast idealnie czystą taflą szkła, przez którą przenikało światło całkowitego zrozumienia. Dlatego Babel był drugim Upadkiem”. A Izaak Ślepy – wczesny kabalista – powiedział... cytuję za tłumaczeniem Gershoma Scholema: „Mowa ludzka łączy się z mową boską, a wszystkie języki, już to niebiańskie, już to ludzkie, pochodzą z jednego źródła:
Boskiego Imienia”. Praktycy kabały, czarownicy, nosili miano Ba’al Shem oznaczające „mistrza boskiego imienia”.
– Cały świat mówił językiem maszyny... – myśli głośno Hiro.
– Czy to kolejne porównanie?
– Język maszyny to mowa, przy pomocy której porozumiewają się komputery – tłumaczy. – Zapisuje się ją jedynkami i zerami, kodem binarnym. Wszystkie komputery są zaprogramowane, na najniższym poziomie, łańcuchami jedynek i zer. Programując w języku maszyny, kontrolujesz komputer w jego rdzeniu mózgowym – u podstawy jego egzystencji. W tym sensie jest to język Edenu. Ale praca nad językiem maszyny jest bardzo trudna, po jakimś czasie odbija ci szajba od zmagania się z rzeczami najprostszymi.
Dlatego powstał cały Babel języków programistów: FORTRAN, BASIC, COBOL, LISP, Pascal, C, PROLOG, FORTH. Rozmawiasz z komputerem w jednym z tych języków, a kawałek oprogramowania nazywany kompilatorem przekształca to na język maszyny. Z tym, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo do końca, co robi kompilator. Nie wszystko wychodzi tak, jakbyś chciał. Pojawia się brudna szyba albo wykrzywione lustro. Doświadczony haker zaczyna rozumieć po jakimś czasie prawdziwe, wewnętrzne działania maszyny: umie przejrzeć na wylot język, w którym pisze, i potrafi dostrzec za nim sekrety funkcjonowania kodu binarnego. Staje się kimś w rodzaju Ba’al Shema.
– Lagos uważał, że legendy o języku Edenu odzwierciedlały, w sposób zniekształcony rzecz jasna, prawdziwe wydarzenia – mówi Bibliotekarz. – Były wyrazem nostalgii za czasami, w których wszyscy mówili po sumeryjsku; posługiwali się językiem przewyższającym wszystkie inne, które nastały później.
– Sumeryjski był naprawdę taki dobry?
– Współcześni lingwiści nic na ten temat nie wiedzą – odpowiada Bibliotekarz. – Wspomniałem już, że rekonstrukcja tego języka jest prawie niemożliwa. Lagos podejrzewał, że w tamtych czasach słowa miały inne działanie. Jeśli przyjąć, że język ojczysty człowieka wpływa na fizyczną strukturę jego rozwijającego się mózgu, to można zaryzykować stwierdzenie, że Sumerowie – porozumiewający się językiem radykalnie innym od tych, które istnieją dzisiaj – mieli mózgi zasadniczo różniące się od współczesnych. Lagos uważał,
że z tego powodu sumeryjski idealnie nadawał się do tworzenia i rozprzestrzeniania wirusów, że wirus wpuszczony do sumeryjskiego rozprzestrzeniał się gwałtownie i złośliwie, dopóki nie zaraził wszystkich.

 


Na górę

 


Neil Stephenson
Diamentowy wiek

– Niezupełnie, sir. Folklor składa się z pewnych uniwersalnych pojęć wpisanych w lokalne kultury. Na przykład, w większości kultur występuje postać Psotnika, którą z tego względu należy uznać za uniwersalną. Postać ta pojawia się w wielu przebraniach, stosownych dla każdego środowiska kulturowego. Indianie z południowo-za-chodniej Ameryki nazywają ją Kojotem, natomiast Indianie z wybrzeży Pacyfiku określają ją mianem Kruka. W niektórych kulturach europejskich postać tę utożsamia się z prosto- i dobrodusznym diabłem i nazywa najczęściej animistycznymi spieszczeniami. Czarni Ameryka nie mówią na Psotnika Brat Królik.
   Dwudziestowieczna filmografia zna go jako Królika Buggsa. Pod koniec ubiegłego wieku
pojawił się Haker... Finkle-McGraw zachichotał. - Kiedy byłem chłopcem, słowo to miało podwójne znaczenie. Określało się nim psotnika, który włamywał się do różnych rzeczy, najczęściej komputerów, ale także wybitnie uzdolnionego programistę.
– Owa dwuznaczność jest powszechna w kulturach postneolitycznych – powiedział Hackworth. – Wraz z rozwojem technologii Psotnik zmienił charakter i stał się bóstwem rzemiosła... technologii, inaczej mówiąc... zachowując przy tym swoje ukryte diabelskie oblicze.
Stąd wziął się sumeryjski Enki, grecki Hermes, a kto wie, czy nie Prometeusz, skandynawski
Loki i tak dalej i tym podobne. W każdym razie - kontynuował – technologiczny Psotnik należy do uniwersaliów. Nasza baza danych jest ich pełna. Stanowi katalog zbiorowej podświadomości. W dawnych czasach autorzy książek dla dzieci musieli wpisywać owe uniwersalia w konkretne symbole znane ich czytelnikom: tak uczyniła Beatrix Porter, wpisując Psotnika w postać Królika Piotrusia. Jest to stosunkowo skuteczny sposób, zakładając, że przekaz skierowany jest do jednorodnych i statycznych społeczności, w których dzieci mają mniej więcej podobne doświadczenia.
Mój zespół i ja skonkretyzowaliśmy ów proces i stworzyliśmy system wpisujący uniwersalia w unikatowy obszar psychologiczny pojedynczego dziecka, przy założeniu, że obszar ten będzie się zmieniał wraz z czasem. Dlatego ważne jest, aby pański egzemplarz książki nie
dostał się w ręce innej dziewczynki, zanim otworzy go Elizabeth.

 


Na górę


head Aleksander Dumas
Hrabia Monte Christo

Villefort uśmiechnął się gorzko.
– A więc to prawda – rzekł, odpowiadając raczej na własną myśl niż na słowa pani Danglars – a więc to prawda, że każdy nasz czyn zostawia po sobie ślady w naszej przeszłości; ślady ciemne albo jasne! A więc to prawda, że przechodzimy przez życie tak, jak wąż czołga się po piasku, zostawiając wyraźną smugę. Niestety, w wielu wypadkach smuga to wilgotna od łez.

– Widzi pan, dzielę fortunę na trzy kategorie. Fortuną pierwszego rzędu nazywam taką, na którą składają się dochody płynące bezpośrednio z ziemi ornej, z kopalń i z podatków – posiada ją na przykład Francja, Austria czy Anglia. Tylko jeden warunek: wszystkie te skarby, kopalnie i dochody muszą mieć wartość okrągłych stu milionów; fortuna drugiego rzędu pochodzi z fabryk, towarzystw akcyjnych, wicekrólestw i księstw, daje najwyżej półtora miliona dochodu, czyli ma za podstawę kapitał wynoszący pięćdziesiąt milionów; wreszcie fortunę trzeciego rzędu tworzy procent składany od kapitału, a powiększa ją czasami czyjaś praca, czasami przypadek – bankructwo może ją naruszyć, depesza telegraficzna może nią zachwiać; z fortuną taką wiążą się spekulacje, których rezultat nigdy nie jest naprzód wiadomy, operacje zależne od fatalności, którą można by nazwać siłą niższą w porównaniu do siły wyższej, czyli naturalnej; podstawą tej fortuny jest kapitał fikcyjny albo rzeczywisty wynoszący jakichś piętnaście milionów. To chyba mniej więcej pańska pozycja, nieprawdaż?

 

Na górę


Każda książka, jak głos podany przez radio, dociera tylko do tych, którzy mają tę samą długość fali. Every book, as voice trasmitted by a radio, reaches only those, who are tuned to the same frequency.
  – Jan Parandowski   

Sugeruję, że jedyne książki, które mają na nas jakiś wpływ to te, na które jesteśmy gotowi, a które idą nieco dalej drogą, którąśmy sami dla nas obrali. I suggest that the only books that influence us are those for which we are ready, and which have gone a little farther down our particular path than we have yet gone ourselves.
  – E. M. Forster 

 

 



Gavagai.pl
Pełny spis treści portalu



···
Nowości
Forum


 
Przeszukaj portal Gavagai





E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@)
Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2011
Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl!


Jeśli podoba ci się zawartość portalu Gavagai.pl. spodoba ci się też książka jego twórcy: