– To proste. PROM to chip z programowalną pamięcią tylko do odczytu – mówi Hiro. – Kiedy komputer
wychodzi z fabryki, chip PROM jest pusty. Można na nim umieścić informacje, ale tylko raz. Nie da się tego
powtórzyć, bo chip się unieczynnia. Informacja... program jest zamrożony na chipie, który tym samym
zamienia się w hardware. Po wbiciu kodu do PROM-u można go odczytać, ale nie można go zmienić, nie
można na nim pisać. Lagos twierdził zatem, że mózg nowo narodzonego człowieka nie ma jeszcze struktury
– jak powiedzieliby relatywiści – więc gdy dziecko uczy się języka, rozwijający się mózg, buduje wokół
niego stosowną konstrukcję. Język „wbija się” do hardware’u i staje się permanentną częścią głębokiej
struktury mózgu, co, jak sądzę, zadowoliłoby uniwersalistów.
– Tak... Lagos ujął to podobnie.
– Rozumiem, że kiedy mówił o Enki jako o normalnej istocie ludzkiej obdarzonej nadprzyrodzonymi
mocami, chodziło mu o to, że Enki w taki czy inny sposób dowiedział się, na czym polega związek między
językiem a mózgiem, i nauczył się go wykorzystywać. Podobnie działa haker, który znając sekrety systemu
komputerowego, pisze kontrolujące go kody – cyfrowe nam-shuby.
– Lagos mówił, że Enki posiadł umiejętność wchodzenia do wszechświata języka i oglądania go
własnymi oczyma. Podobnie jak ludzie wchodzący do Metawersu. To dało mu moc tworzenia nam-shubów,
które z kolei miały moc przekształcania funkcji mózgu i ciała.
– Dlaczego dzisiaj nikt czegoś takiego nie robi? Dlaczego w angielskim nie ma ładnych nam-shubów?
– Nie wszystkie języki są takie same, jak wykazał Steiner. Niektóre z nich lepiej od innych spełniają
funkcje metaforyczne. Hebrajski, aramejski, grecki i chiński doskonale nadają się do gry słowami, przez co
uzyskały trwały wpływ na rzeczywistość: „W Palestynie mieli Qiryat Sefer – «Miasto Liter», a w Syrii
Byblos – «Miasto Ksiąg». W porównaniu z cywilizacjami posługującymi się tymi językami, inne wydają się
«nieme» czy – jak w przypadku Egiptu – nie całkiem świadome twórczej i transformacyjnej potęgi języka”.
Lagos uważał, że sumeryjski był niezwykle potężnym językiem – przynajmniej przed pięcioma tysiącami lat.
– To znaczy, że był to język, który doskonale nadawał się do neurolingwistycznego hakerstwa Enki.
– Wcześni lingwiści, podobnie jak kabaliści, wierzyli w istnienie fikcyjnego języka Edenu – mowy Adama. Język ten sprawiał, że wszyscy rozumieli się doskonale, że komunikowali się bez przekłamań. Był
to język Logosu – słowa, przy pomocy którego Bóg stworzył świat. W języku Edenu nazwanie jakiejś rzeczy
równało się z jej stworzeniem. By znów zacytować Steinera: „Nasza mowa tkwi między pojmowaniem a
prawdą niczym brudna szyba albo wykrzywione lustro. Język Edenu był natomiast idealnie czystą taflą
szkła, przez którą przenikało światło całkowitego zrozumienia. Dlatego Babel był drugim Upadkiem”. A
Izaak Ślepy – wczesny kabalista – powiedział... cytuję za tłumaczeniem Gershoma Scholema: „Mowa ludzka
łączy się z mową boską, a wszystkie języki, już to niebiańskie, już to ludzkie, pochodzą z jednego źródła:
Boskiego Imienia”. Praktycy kabały, czarownicy, nosili miano Ba’al Shem oznaczające „mistrza boskiego
imienia”.
– Cały świat mówił językiem maszyny... – myśli głośno Hiro.
– Czy to kolejne porównanie?
– Język maszyny to mowa, przy pomocy której porozumiewają się komputery – tłumaczy. – Zapisuje się
ją jedynkami i zerami, kodem binarnym. Wszystkie komputery są zaprogramowane, na najniższym
poziomie, łańcuchami jedynek i zer. Programując w języku maszyny, kontrolujesz komputer w jego rdzeniu
mózgowym – u podstawy jego egzystencji. W tym sensie jest to język Edenu. Ale praca nad językiem
maszyny jest bardzo trudna, po jakimś czasie odbija ci szajba od zmagania się z rzeczami najprostszymi.
Dlatego powstał cały Babel języków programistów: FORTRAN, BASIC, COBOL, LISP, Pascal, C,
PROLOG, FORTH. Rozmawiasz z komputerem w jednym z tych języków, a kawałek oprogramowania
nazywany kompilatorem przekształca to na język maszyny. Z tym, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo do
końca, co robi kompilator. Nie wszystko wychodzi tak, jakbyś chciał. Pojawia się brudna szyba albo
wykrzywione lustro. Doświadczony haker zaczyna rozumieć po jakimś czasie prawdziwe, wewnętrzne
działania maszyny: umie przejrzeć na wylot język, w którym pisze, i potrafi dostrzec za nim sekrety
funkcjonowania kodu binarnego. Staje się kimś w rodzaju Ba’al Shema.
– Lagos uważał, że legendy o języku Edenu odzwierciedlały, w sposób zniekształcony rzecz jasna,
prawdziwe wydarzenia – mówi Bibliotekarz. – Były wyrazem nostalgii za czasami, w których wszyscy
mówili po sumeryjsku; posługiwali się językiem przewyższającym wszystkie inne, które nastały później.
– Sumeryjski był naprawdę taki dobry?
– Współcześni lingwiści nic na ten temat nie wiedzą – odpowiada Bibliotekarz. – Wspomniałem już, że
rekonstrukcja tego języka jest prawie niemożliwa. Lagos podejrzewał, że w tamtych czasach słowa miały
inne działanie. Jeśli przyjąć, że język ojczysty człowieka wpływa na fizyczną strukturę jego rozwijającego
się mózgu, to można zaryzykować stwierdzenie, że Sumerowie – porozumiewający się językiem radykalnie
innym od tych, które istnieją dzisiaj – mieli mózgi zasadniczo różniące się od współczesnych. Lagos uważał,
że z tego powodu sumeryjski idealnie nadawał się do tworzenia i rozprzestrzeniania wirusów, że wirus
wpuszczony do sumeryjskiego rozprzestrzeniał się gwałtownie i złośliwie, dopóki nie zaraził wszystkich.