Gavagai.pl


Wszechświat

Filozofia

Systemy

Cywilizacja

Świat ludzi

Słowa

Pełny spis treści

Powieści
bez których Gavagai.pl by nie powstało
   Żyjesz tu i teraz, ograniczony czasem i przestrzenią, które kiedyś zbiegną się nieubłaganie w jeden punkt - drewniane pudło zagrzebane w ziemi. Chcesz być wolny, lecz nieubłaganie leziesz ku temu miejscu, uparcie i niestrudzenie. Nie uciekniesz. Ale jest sposób, by wychylić głowę poza wyznaczony Tobie czas i poza miejsce, w którym dane Ci jest oddychać. Ujrzeć to co było, co być może, co będzie i jest tam, gdzie sięgnąć nie pozwalają chemiczne silniki naszych rakiet i zbyt słabe teleskopy. To właśnie science fiction.
SŁOWA:

Myśli i aforyzmy

Opus

Powieści

Powieści nowe

Piękne opowieści

Człowieczeństwo

Wiersze

DPS


  W kolejności w jakiej znalazły
się na mojej drodze:

   Niektórzy sądzą, że zawartość książek jest zupełnie bezwartościowa. Uważają, że sami wymyślają świat. A ponieważ nie korzystają z wiedzy zawartej w książkach, niestety popełniają błędy popełniane przez swoich przodków. W ten sposób tracą mnóstwo czasu i pieniędzy. Nie wpadnij też w inną pułapkę: nie wierz ślepo w treść książek i nie pozwól aby ci, którzy szli przed tobą, myśleli za ciebie. Autorzy tych książek, w większości wartościowi ludzi, podróżowali wiele lat i wiele widzieli. Książka jest zawsze w pewnym sensie opowieścią z tej podróży. Lecz podróż, którą ty podejmujesz, nie jest taka sama jak ich podróże. Zachowaj tylko to, co przetrwało upływ czasu. Co do reszty, korzystaj z najcenniejszej części swojego majątku: własnej głowy.
                     – Mark Fisher For English press here Your life is here and now. You are limited by time and space, which are rushing toward one thing somewhere in the future - the wooden box buried in the dirt and some flowers. You struggle to free your mind and body, but you still you are slowly advancing to the final destination - with every second and irrevocably. You will not escape.

Do góry strony

O kiepskich książkach SF: [...] Zapewne doszło do nieporozumienia. Autorzy niby-naukowych bajek dostarczają publiczności tego, czego ona pragnie: truizmów, obiegowych prawd, stereotypów, dostatecznie przebranych, udziwacznionych, aby odbiorca mógł jednocześnie pogrążyć się w bezpiecznym zdziwieniu i pozostać nie wytrąconym ze swojej życiowej filozofii. Jeśli istnieje w kulturze postęp, to pojęciowy przede wszystkim, a tego literatura, zwłaszcza fantastyczna, nie tyka. –  Stanisław Lem, Głos pana)

Stanisław Lem excerpts
Jules Verne
Janusz A. Zajdel  
Arthur C. Clarke

Lloyd Biggle Jr
Clive Staples Lewis
James P. Hogan   excerpts
Dorota Terakowska
Robert A. Heinlein  excerpts
Gordon R. Dickson excerpts
Harry Harrison

James E. Gunn
Colin Wilson
Orson Scott Card excerpts
Ursula K. LeGuin
Tomasz Kołodziejczak excerpts
Michael Crichton excerpts
David Brin excerpts
Fritz Leiber
Colin C. MacApp
Clive Cussler excerpts
Pratchet&Gailman

Nowe...


Nie-powieści:

Sunzi – The Art of War
Anthony DeMello – Przebudzenie
Wayne W. Dyer – Your Erroneous Zones

Książki ważne   Rozmaite cytaty i fragmenty 
  Do ściągnięcia   Nagroda Prometheus   Nowe na forum

Do góry strony


Książki w wersji elektronicznej
e-booki do pobrania
tytuł
opis
Sun Tzu – The Art of War   translated by Lionel Gates 1910 - 122 kB zip
Kahlil Gibran's The Prophet "Chojność to dawać więcej niż się może. Duma to brać mniej niż się potrzebuje" 24kB
David BrinTrzeci i szósty zmysł bardzo klimatyczne opowiadanie (po polsku)
Ambrose Bierce's The Devil's Dictionary pełny tekst po angielsku
Henry David Thoreau – Walden pełny tekst po angielsku
Książki wyróżnione nagrodę Prometheus


Każda książka, jak głos podany przez radio, dociera tylko do tych, którzy mają tę samą długość fali. Every book, as voice trasmitted by a radio, reaches only those, who are tuned to the same frequency.
  – Jan Parandowski

Sugeruję, że jedyne książki, które mają na nas jakiś wpływ to te, na które jesteśmy gotowi, a które idą nieco dalej drogą, którąśmy sami dla nas obrali. I suggest that the only books that influence us are those for which we are ready, and which have gone a little farther down our particular path than we have yet gone ourselves.
  – E. M. Forster

 


Do góry strony


James P. Hogan
Najazd z przeszłości

fragmenty innych powieści tego autora
PRZEJDŹ TUTAJ


   Czy da się uratować Człowieka? Na ziemiopodobną planetę Chiron, nazwaną imieniem mądrego centaura, wychowawcy greckich bogów, wylatuje statek międzygwiezdny, niosąc tysiące zarodków ludzi wszelkich ras i narodowości. Tam, pod opieką inteligentnych robotów, dojrzeją i stworzą nowe, nie znające podziałów społeczeństwo.
   Mija kolejne stulecie. Po ciężkiej, lecz nie rozstrzygającej wojnie między Wschodem i Zachodem, zubożałymi Stanami Zjednoczonymi rządzi żelazną ręką junta wojskowa wraz z potentatami przemysłowymi. Na Chirona wyrusza zbrojna ekspedycja, by podporządkować Ameryce tę kolonię. Jaki będzie wynik starcia między pełnym obfitości dóbr chirońskim społeczeństwem ludzi wolnych, gdzie każdy robi to, co uznaje za słuszne, gdzie nie ma rządu, sądów ani policji, gdzie jedyną "monetą" w obiegu jest ludzki szacunek - i uzbrojonymi po zęby najeźdźcami z przeszłości?

Do góry strony

   An Earth set well into the next century is going through one of its periodical crises politically, and it looks as if this time they might really press the button for the Big One. If it happens, the only chance for our species to survive would be by preserving a sliver of itself elsewhere, which in practical terms means another star, since nothing closer is readily habitable. There isn't time to organize a manned expedition of such scope from scratch. However, a robot exploratory vessel is under construction to make the first crossing to the Centauri system, and it with a crash program it would be possible to modify the designs to carry sets of human genetic data coded electronically. Additionally, a complement of incubator/nanny/tutor robots can be included, able to convert the electronic data back into chemistry and raise/educate the ensuing offspring while others prepare surface habitats and supporting infrastructure, when a habitable world is discovered. By the time we meet the "Chironians," their culture is into its fifth generation.

                                                                                                                                                        In the meantime, Earth went through a dodgy period, but managed in the end to muddle through. The fun begins when a generation ship housing a population of thousands arrives to "reclaim" the colony on behalf of the repressive, authoritarian regime that emerged following the crisis period. The Mayflower II brings with it all the tried and tested apparatus for bringing a recalcitrant population to heel: authority, with its power structure and symbolism, to impress; commercial institutions with the promise of wealth and possessions, to tempt and ensnare; a religious presence, to awe and instill duty and obedience; and if all else fails, armed military force to compel. But what happens when these methods encounter a population that has never been conditioned to respond?    – Voyage from Yesteryear      

Przez trzy wieki z uporem staraliśmy się pogodzić stare idee podziału bogactw z nowym sposobem działania wysoko rozwiniętej technologii. Zawsze problem stanowiło to, że tradycyjny system uwarunkowywania ludzi tak, aby byli przekonani, iż nie do uniknięcia jest zjawisko ograniczonych środków, przechodził z pokolenia na pokolenie jako nie kwestionowana mądrość potoczna, aż w końcu zaczął być uważany za niepodważalną prawdę. Bogactwo zawsze było czymś, o co trzeba współzawodniczyć i walczyć. Kiedy niewolnictwo i obszar terytorialny stały się przestarzałymi czynnikami wobec tego, że głównym źródłem bogactwa stała się technika, walczyliśmy o jej posiadanie tak, jak poprzednio walczyliśmy o wszystko inne, a wszyscy myśleli, że jest to nieuniknione i naturalne. Nie umieli rozdzielić starych metod od nowych faktów.    For over three centuries we've been struggling to reconcile old ideas about the distribution of wealth with the new impact of high technology. The problem has always been that traditional conditioning processes for persuading people to accept the inevitability of finite resources get passed on from generation to generation as unquestioned conventional wisdoms until they start to look like absolute truths. Wealth was always something that had to be competed and fought for. When slaves and territory went out of style with technology becoming the main source of wealth, we continued to fight over it in the same way we'd always fought for over everything else, and everybody thought that was inevitable and natural. They couldn't separate the old theories from the new facts.
  Voyage from Yesteryear

 


Książkę tą można pez problemu kupić na aukcjach allegro.pl


"Czyż słowo może zmienić człowieka,
który przywykł słuchać bata?"
Na górę

 


Robert A. Heinlein
Obcy w obcym kraju

a także inne powieści: Luna to surowa pani, Władcy marionetek
PRZEJDŹ TUTAJ

   [...] Mike musi zapoznać się z ludzkimi obyczajami. Musi zdejmować buty w Meczecie, zakładać kapelusz w synagodze, skrywać swą nagość, gdy wymaga tego tabu, bo w przeciwnym razie szamani spalą go żywcem za szerzenie zgorszenia. Dziecko, zaklinam cię na nieprzeliczone manifestacje Arymana: nie odmóżdż go. Zatroszcz się, żeby miał do tego zdrowe, cyniczne podejście.

Do góry strony

"[...] the boy does indeed have to learn human customs. He must be taught to take off his shoes in a mosque and to wear his hat in a synagogue and to cover his nakedness when taboo requires it, or our tribal shamans will burn him for deviationism. But, child, by the myriad deceptive aspects of Ahrilflafl, don't brainwash him in the process. Make sure he is cynical about each part of it."

– dr Jubal Harsaw in Stranger in Strange Land      

 

Istota ludzka powinna umieć zmieniać pieluszki, zaplanować inwazję, zarżnąć wieprza, sterować statkiem, zaprojektować budynek, napisać sonet, prowadzić księgę rachunkową, zbudować mur, nastawić złamanie, pocieszyć umierającego, dawać rozkazy, przyjmować rozkazy, działać w grupie, działać samemu, rozwiązywać równania, analizować nowe problemy, roztrząsać nawóz, zaprogramować komputer, ugotować smaczny posiłek, walczyć skutecznie, umrzeć bohatersko. Specjalizacja jest dla insektów. A human being should be able to change a diaper, plan an invasion, butcher a hog, conn a ship, design a building, write a sonnet, balance accounts, build a wall, set a bone, comfort the dying, take orders, give orders, cooperate, act alone, solve equations, analyze a new problem, pitch manure, program a computer, cook a tasty meal, fight efficiently, die gallantly. Specialization is for insects.
Esperanto Homo devas scii, kiamaniere ŝanĝi vindoj, plani invadon, buĉi porkon, stiri ŝipon, projekti domon, skribi soneton, librotenadi, konstrui muron, direktigi frakturon, konsoli forpasanton, ordoni, ricevi ordonojn, kunlabori, agi aŭ tonome, solvi ekvacion, analizi novajn problemojn, disŝuti sterkon, programi komputilon, kuiri bonan manĝon, batali efike kaj morti laŭdinde. Specialiĝo estat nur por insektoj. Chinese做人要能換尿布,規劃戰略,宰豬,掌舵,設計房子,寫詩,管理帳目,築牆,接骨,安撫瀕死的人,接受命令,發號施令,合作,獨自行動,解答方程式,分析新議題,施肥,設計電腦程式,做好吃的菜,有效率的戰鬥,死亦無懼, 而昆蟲只需做好一種工作。
  Time Enough For Love

 

 

Kup książki Roberta Heinleina na Świstaku lub Allegro.


 

Do góry strony


Lloyd Biggle Jr.
Pomnik
(Monument)

   Życie dało mu więcej szczęścia niż oczekiwał, znacznie więcej, niż sobie zasłużył; powinien zatem móc patrzeć w oczy śmierci bez strachu czy żalu. Jednak jego marzenie, które zrodziło się, zanim ostatecznie ułożył sobie życie pośród tych ludzi, nie spełniło się jeszcze i wiedział z absolutną, przerażającą pewnością, że gdyby teraz umarł, ten cudowny świat byłby skazany na całkowita ruinę, a piękny, szlachetny, pełen miłości lud uległby zagładzie. Po prostu wiedział.
   Był świadom tego prawie od chwili, gdy rozbił się przy lądowaniu. Przeświadczenie to sprawiło, że gdy był jeszcze młody, bez mała odchodził od zmysłów. Dyskutował sam ze sobą, roztrząsając tę sprawę podczas długich nocnych spacerów po plaży. Godzinami krążył po swojej chacie w mglistej ciemności, obmyślając całą strategię, aż w końcu, dzięki natchnieniu, szczęściu i wytrwałości, znalazł rozwiązanie, które musiał mieć. W bezkresnym kosmosie był jedynym człowiekiem, który mógł ocalić ten ukochany przezeń świat wraz z zamieszkującymi go ludźmi, tak bliskimi jego sercu. I dokona tego. Uporczywie powtarzał sobie w pamięci wszystkie nieodzowne kroki i wszystkie kontrposunięcia na każdy możliwy ruch przeciwnika, aż gotów był do działania z chwilą, gdy świat ten zostanie oficjalnie odkryty.

Do góry strony

[...] – Daję wam Plan – powiedział – choć nie jesteście jeszcze dostatecznie przygotowani. Jest długi i skomplikowany, i większość z was go nie zrozumie. Mogę tylko mieć nadzieję że kiedy będzie wam potrzebny, sami dojdziecie do sedna tego, o czym wam mówiłem. Ktoś musi tego wysłuchać i wszystko zapamiętać. Przedstawię wam plan ze wszystkimi szczegółami, które przyjdą mi do głowy. A potem jeszcze raz i jeszcze, póki będę mógł mówić, będę mówił o Planie. I wtedy będę mógł przysiąc przed Bogiem – przed moim Bogiem i waszym – że zrobiłem wszystko, co mogłem.

 

(książkę tą można bez problemu kupić na aukcjach allegro.pl)  

Do góry strony

 


Colin Wilson
Pasożyty umysłu
(The Mind Parasites)

 

Muszę, nim umrę,
znaleźć jakiś sposób
wypowiedzenia tego co we mnie najistotniejsze,
czego nigdy dotąd nie powiedziałem,
a co nie jest ani miłością, ani nienawiścią, ani litością, ani pogardą,
ale prawdziwym tchnieniem życia,
nieokiełznanym i pochodzącym gdzieś z głębi,
a wnoszącym w ludzkie życie
bezkresną przestrzeń
i przeraźliwą, beznamiętną siłę
będącą czymś ponadludzkim.
  I must, before I die,
find some way to say
the essential thing that is in me,
that I have never said yet
- a thing that is not love or hate
or pity or scorn,
but the very breath of life, 
fierce and coming from far away,
bringing into human life the vastness
and the fearful passionless force
of non-human things.
   –

 

  [...]jeśli ktoś choć raz nauczy się korzystać z własnego umysłu, reszta jest już rzeczą łatwą. To kwestia przełamania nawyku, który ludzie utrwalili przez miliony lat; nawyku koncentrowania całej swojej uwagi na świecie zewnętrznym, traktowania "wyobraźni" jako rodzaju mechanizmu ucieczkowego zamiast uznania, że jest to krótka wyprawa do rozległych obszarów umysłu. Trzeba przyzwyczaić się do myślenia o tym, jaki jest rzeczywisty mechanizm funkcjonowania umysłu. "Umysł rozumiem tu nie w potocznym znaczeniu tego słowa, ale szerzej - łącznie z uczuciami i percepcją. Stwierdziłem, że najtrudniejszą chyba rzeczą na początku jest uświadomienie sobie, że uczucia są po prostu inną formą percepcji. Mamy tendencję do upychania uczuć w różne szufladki. Patrzę na człowieka i "widzę" go, jest to coś obiektywnego. Natomiast dziecko patrzy na niego i mówi: - Och, cóż to za wstrętny człowiek! Dziecko wyraża swoje uczucia wobec niego i wówczas mówimy, że jest to coś "subiektywnego". Nie zdajemy  sobie sprawy z tego, jak głupia jest ta klasyfikacja i jak bardzo zniekształca nasze myślenie. W pewnym sensie uczucia dziecka są również spostrzeganiem. Tak, jak w bardziej istotnym sensie nasze "widzenie" jest "uczuciem".
   Pomyślcie przez chwilę o tym, co się dzieje, gdy regulujecie lornetkę. Przesuwacie małe pokrętło - i wszystko jest zamazane. Nagle jeden dodatkowy ruch - i wszystko staje się jasne i wyraziste. Pomyślcie teraz, co się dzieje, kiedy ktoś wam mówi: "Stary Iksiński zmarł zeszłej nocy". Zazwyczaj umysł mamy tak przepełniony innymi sprawami, ze nie czujemy w ogóle nic - albo inaczej - uczucia są tak mętne i niejasne, jak źle nastawiona lornetka. Być może w tydzień później, siedząc spokojnie w swoim pokoju i coś czytając, przypominamy sobie o starym Iksińskim, który właśnie zmarł. Przez moment poczujemy silny smutek; nastąpiło skrystalizowanie uczucia. Czy trzeba czegoś jeszcze, by przekonać się, że uczucie i spostrzeganie są zasadniczo tym samym?

 

   Obawiam się, że tak. Człowiek, który się już uczuli na ich istnienie, podejmie obserwacje i działania, zrozumie skalę tego zjawiska oraz prawdziwą przyczynę, dlaczego nasze środowisko o tak wielkich aspiracjach i potencjale, ciągle pozostaje w pułapce irracjonalnych waśni. Obracają przeciwko nam to, co sami tworzymy, tylko dlatego, że nie zwracamy uwagi na takie „detale”.
Zazwyczaj ich taktyka jest taka, że starają się za wszelką cenę wdeptać ludzi w ziemię pogardy, użalania się i niskiej samooceny. Jednak ci spośród nas, którzy już dłużej pracują nad swoim rozwojem wiedzą doskonale, jak ważna jest samoocena i wysokie poczucie własnej wartości - więc prawie niemożliwe jest skłonienie ich do niskiego poczucia własnej wartości. Pasożyty idą więc za ciosem i tak nasilają owo „poczucie wartości” u niektórych ludzi, że ich ego zaczyna kompletnie przesłaniać im prawdziwy obraz sytuacji, skłócając ich z innymi, na których podobnie oddziaływują czyniąc ich potencjał bezużytecznym. Dlatego ludzie, którzy przez lata zajmowali się ezoteryką i posiedli całkiem ciekawe zdolności – stają się aroganccy i zarozumiali, jednocześnie myśląc, że „mają ku temu powody” – to właśnie nazywa się sprytną manipulacją ze strony Pasożytów Umysłu, które przy pomocy owej zagrywki wprowadzają kolejne waśnie w obrębie bardziej doświadczonych - czyli mogących przypadkiem odkryć prawdę i im zagrozić - ezoteryków.
   Jeśli owych pasożytów nie odrzucimy, możemy nigdy nie być wolni, a najczarniejsze scenariusze związane z przepowiedniami o możliwości wyniszczenia się naszego gatunku, mogą się spełnić.
Naszą jedyną obroną jest jak na razie samoobserwacja, poznawanie i kontrola „królestwa własnego umysłu”. Pomocy w tym celu jest coraz więcej, choć aby nie dać się wyprowadzić w pole każdy z nas musi obserwować siebie i to, co dzieje się wokół niego, by nie dać się wciągnąć w ustawioną przez pasożyty grę, mającą na celu zdezorientowanie, pognębienie i odciągniecie od poznania prawdy.

 

 


Do góry strony


Clive Staples Lewis
Kroniki narnijskie · Z milczącej planety · Perelandra

 

O autorze: C. S. Lewis (1898-1963) Przez wiele lat piastował godność profesora literatury średniowiecznej i renesansowej na Uniwersytecie w Cambridge, był filozofem, teologiem, eseistą i powieściopisarzem. Początkowo ateista, po śmierci żony nawróciwszy się na Chrześcijaństwo (1929), po II Wojnie Światowej stał się wielkim autorytetem moralnym.
C. S. Lewis napisał Trylogię międzyplanetarną, która jest niesamowitą analogią chrześcijańskiego dramatu dziejów.
Cykl Kronik narnijskich jest bardzo znany i ceniony, jest w istocie protoewangelią, wprowadzającą dzieci w świat nie tyle chrześcijaństwa, ile moralności, odpowiedzialności za swoje czyny i samodoskonalenia moralnego.
Szmatławy cykl o przygodach Harrego Pottera jest zupełnym przeciwieństwem tego, co przekazuje Lewis. Przeczytaj czym są książki o Harrym Potterze tutaj.

 

 

 

 

Do góry strony

 


Sztuka wojny mistrza Suna

Więcej o Sunzi w osobnym dokumencie

ponadczasowy traktat o strategii i taktyki.

 

Sun Tzu powiedział: Sztuka prowadzenia wojny jest najważniejsza dla istnienia państwa. To sprawa życia bądź śmierci, droga albo do bezpieczeństwa, albo do klęski. Tak więc winna być przedmiotem rozważań, i nie powinna być zaniedbywana. Sun Tzu said: The art of war is of vital importance to the State. It is a matter of life and death, a road either to safety or to ruin. Hence it is a subject of inquiry which can on no account be neglected.
   子曰: 兵者, 國之大事, 死生之地, 存亡之道, 不可不察也. (始計篇第一)  –
Cała sztuka walki bazuje na zwodzeniu przeciwnika All warfare is based on deception. (War is nothing but lies)
   兵者,詭道也。 (始計篇第一)  –
Stąd walczyć i zwyciężyć w każdej bitwie to nie dowód umiejętności.
Prawdziwa umiejętność to złamanie oporu przeciwnika bez walki.
Hence to fight and conquer in all your battles is not supreme excellence; supreme excellence consists in breaking the enemy's resistance without fighting.
   是故百戰百勝,非善之善也﹔不戰而屈人之兵,善之善者也。 (謀攻篇 第三)  –
Stąd najlepszy generał to taki, który pokrzyżuje plany przeciwnikowi. Thus the highest form of generalship is to balk the enemy's plans.
   故上兵伐謀,其次伐交,其次伐兵,其下攻城。 (謀攻篇 第三)  –

 

 

 


Do góry strony

 


James E. Gunn
Słuchacze (The Listeners)

 

Jesteśmy sami. Nie jesteśmy sami.
Obie możliwości są przerażające.
We may be alone. We may not be alone.
Either way, the thought is staggering.
在宇宙中, 我們可能是唯一的生命, 也可能有其他生命, 任一種可能性皆使我心裡發毛。 – Arthur C. Clarke


Drake Equation Page - SETI Program Web Site „Czy jest tam kto?”
zapytał wędrowiec pukając do blaskiem księżyca zalanych wrót.
   

Głosy szemrały.
MacDonald wsłuchiwał się w nie nie wiedząc, że kryją jakieś znaczenie, że usiłują coś powiedzieć i że mógłby je zrozumieć i udzielić im odpowiedzi, gdyby tylko zdołał skupić się na tym, co one mówią, ale nie mógł się zdobyć na taki wysiłek. Spróbował jeszcze raz.
- Za wszystkim, jak milczący cień przyczajony za zamkniętymi drzwiami, kryje się pytanie, na które nigdy nie możemy odpowiedzieć inaczej, jak twierdząco: Czy tam ktoś jest? [...]


The voices babbled.
MacDonald heard them and knew that there was meaning in them, that they were trying to communicate and that he could understand them and respond to them if he could only concentrate on what they were saying, but he couldn't bring himself to make the effort. He tried again.
"Back behind everything, lurking like a silent shadow behind the closed door, is the question we can never answer except positively: Is there anybody there?"

 

Pomiędzy MacDonaldem a niebem sterczała gigantyczna misa wzniesiona wysoko na szkielecie metalowych palców, tak wysoko, jak gdyby miała łowić gwiezdny pył, prószący nocą z Mlecznej Drogi. [...]
Wtem misa poczęła się obracać, bezszelestnie, nieprawdopodobnie, i przechylać. I nie była już misą, tylko uchem, nasłuchującym uchem okolonym wzgórzami, które niczym zwinięte w trąbkę dłonie pomagały mu nasłuchiwać szeptu Wszechświata.
Być może to właśnie trzymało ich przy tej robocie - myślał MacDonald. Pomimo tych wszystkich rozczarowań, pomimo daremności wszystkich wysiłków, może właśnie ta ogromna maszyneria, czuła jak opuszki palców, dodawała im sił w zmaganiach z bezmiarem. Kiedy osłabli na swoich nasłuchowych posterunkach, kiedy mgłą zaszły im oczy od wpatrywania się w wykresy, mogli wyjść na zewnątrz swoich betonowych cel i odrodzić swoje przygaszone dusze w komunii z olbrzymim mechanizmem, który im służył, z niemym czujnikiem, wrażliwym na najmniejsze porcje energii, najmniejsze fale materii wiecznie na oślep pędzące przez Wszechświat. To był ich stetoskop, za pomocą którego mierzyli puls wszechrzeczy i odnotowywali narodziny i śmierć gwiazd, ich sonda, za pomocą której tutaj, na małej planecie skromnej gwiazdy na skraju galaktyki, badali nieskończoność.

Between MacDonald and the sky was a giant dish held aloft by skeleton metal fingersheld high as if to catch the star dust that drifted down at night from the Milky Way. [...]
Then the dish began to turn, noiselessly, incredibly, and to tip. And it was not a dish any more but an ear, a-listening ear cupped by the surrounding hills to overhear the whispering universe.
Perhaps this was what kept them at their jobs, MacDonald thought. In spite of all disappointments, in spite of all vain efforts, perhaps it was this massive machinery, as sensitive as their fingertips, which kept them struggling with the unfathomable. When they grew weary at their electronic listening posts, when their eyes grew dim with looking at unrevealing dials and studying uneventful graphs, they could
step outside their concrete cells and renew their dull spirits in communion with the giant mechanism they commanded, the silent, sensing instrument in which the smallest packets of energy, the smallest waves of matter, were detected in their headlong, eternal flight across the universe. It was the stethoscope with which they took the pulse of the all and noted the birth and death of stars, the probe with which, here on an insignificant planet of an undistinguished star on the edge of its galaxy, they explored the infinite.

 

 

 

 





 

 


Anthony DeMello
"Przebudzenie" oraz "Modlitwa żaby",
"Wezwanie do miłości" i inne książki.

 

Wyobraź sobie osobę, która mówi do ciebie: "Jak możesz być takim egoistą, że wybierasz szczęście zamiast mnie?" Czy nie miałbyś ochoty wówczas jej odpowiedzieć: "Wybacz, ale jak możesz być takim egoistą, żeby wymagać ode mnie, bym wyżej cenił ciebie od szczęścia. [...] Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mojego szczęścia? Czy kochałabyś mnie kosztem własnego szczęścia? [...] I tak w konsekwencji mielibyśmy dwie nieszczęśliwe istoty.

 

      

 

 

 

Do góry strony

 


Isaac Asimov
Fundacja

Trylogia Fundacji: Fundacja, Fundacja i imperium, Druga fundacja

P(ytanie): Działa pan zupełnie bezinteresownie? W służbie nauce?
O(dpowiedź): Tak.
P: Zobaczymy, jak pan to robi. Profesorze Seldon, czy można zmienić przyszłość?
O: Oczywiście. Na przykład ta sala może za kilka godzin wylecieć w powietrze. Oczywiście to mało prawdopodobne. Gdyby jednak wyleciała, to niewątpliwie przyszłość zmieniłaby się w kilku drobnych szczegółach.
P: Pan się wykręca od odpowiedzi, profesorze Seldon. Czy można zmienić historię rodzaju ludzkiego?
O: Tak.
P: Bez trudu?
O: Przeciwnie - z wielkim trudem.
P: Dlaczego?
O: Psychohistoryczny bieg wydarzeń na gęsto zaludnionej planecie ma wysoką inercję. Aby go zmienić, trzeba mu przeciwstawić coś, co charakteryzowałoby się podobną inercją. Musiałaby być to albo taka sama liczba ludzi, albo - w przypadku gdyby liczba ta była stosunkowo niewielka - musiałoby upłynąć bardzo wiele czasu, zanim nastąpiłaby pożądana zmiana. Czy pan mnie rozumie?
P: Myślę, że rozumiem. Trantor nie ulegnie zagładzie, jeśli znajdzie się dostateczna liczba ludzi zdecydowanych nie dopuście do tego.
O: Tak jest.
P: Czy sto tysięcy jest wystarczającą liczbą?
O: Nie, proszę pana. To o wiele za mało.
P: Jest pan pewien?
O: Proszę zważyć, że ludność Trantora liczy ponad czterdzieści miliardów. Proszę także wziąć pod uwagę, że wydarzenia prowadzące do zagłady rozgrywają się nie tylko na Trantorze, lecz
w całym Imperium, a liczy ono ponad trylion ludzkich istnień.
P: Rozumiem. Zatem być może stu tysiącom ludzi uda się zmienić bieg wydarzeń, jeśli on:
i ich potomkowie będą się o to starali przez pięćset lat?
O. Obawiam się, że to niemożliwe. Pięćset lal to zbyt krótki okres.
[...]
P (wolno i z satysfakcją): W takim razie profesorze Seldon... Proszę pilnie słuchać, gdyż oczekujemy rzeczowej odpowiedzi... W jakim celu zebrał pan tych ludzi?
W głosie prokuratora zabrzmiała nuta triumfu. Zapędził Seldona w kozi róg, schwytał go w sprytnie zastawione sidła, odebrał mu wszelką możliwość obrony.[...]
O: Aby ograniczyć do minimum skutki zagłady.
P: Co pan przez to rozumie?
O: Wyjaśnienie jest proste. Nadciągająca zagłada Trantora nie jest sama w sobie niczym niezwykłym. Takich wydarzeń było już wiele w historii ludzkości. Będzie ona wszakże punktem kulminacyjnym dramatu, który zaczął się setki lat temu, i którego zawikłana akcja toczy się coraz szybciej. Mówię, panowie, o postępującym upadku i nieuchronnej zagładzie Imperium Galaktycznego.
[...]Przeminie Imperium, a razem z nim jego bogactwo. Wiedza gromadzona przez tysiąclecia ulegnie zapomnieniu, a po narzuconym przez nią porządku nie pozostanie śladu. nastąpi okres nie kończących się wojen gwiezdnych, handel międzyplanetarny upadnie, ludzkość zmarnieje, światy stracą kontakt z centrum |Galaktyki... I tak już pozostanie.
p (cichym głosem wśród powszechnego milczenia): Na zawsze?
D: Psychohistoria, która potrafi przewidzieć upadek, jest również w stanie wypowiedzieć się na temat mrocznych wieków, które nastąpią potem. Imperium, panowie, jak już tu powiedziano, przetrwało dwanaście tysięcy lat. Ciemności, które spowiją Galaktykę po upadku Imperium, (trwać będą nie dwanaście, lecz trzydzieści tysiącleci. Powstanie Drugie Imperium, ale od naszej cywilizacji dzielić je będzie tysiąc pokoleń cierpiącej ludzkości. Musimy temu zapobiec.
[...]
0: Toteż nie mówię, że możemy zapobiec upadkowi, Ale nie jest jeszcze za późno, żeby skrócić okres anarchii, który nastąpi potem. Można, panowie, ograniczyć czas chaosu do jednego tysiąclecia - jeśli moi ludzie będą mogli spokojnie pracować. Znajdujemy się w krytycznym momencie historii. Trzeba tylko.., tylko trochę zmienić bieg przyszłych wydarzeń nadciągających ogromną, niezmierzoną masą... Niewiele da się zrobić, ale być może wystarczy to do wykreślenia dwudziestu dziewięciu tysięcy lat z ludzkiej historii. P: Co pan proponuje?
O: Należy ocalić wiedzę naszego rodzaju. Sumy ludzkiej wiedzy nie jest w stanie opanować jeden człowiek ani nawet tysiąc ludzi. Wraz ze
zniszczeniem naszej struktury społecznej nauka rozpadnie się na milion części. Owszem, jednostki zachowają fragmenty wiedzy z wąsko wyspecjalizowanych dziedzin nauki, ale - rozproszone i niepowiązane ze sobą - będą one zupełnie bezużyteczne. Pozbawione praktycznego znaczenia, te okruchy wiedzy zostaną szybko zapomniane. Ale jeśli teraz sporządzimy kompendium całej wiedzy, to wiedza ta nigdy nie zaginie. Przyszłe pokolenia będą mogły z niej korzystać, nie będą zmuszone do odkrywania starych prawd na nowo. W ciągu jednego tysiąclecia zostanie wykonane to, co w innych warunkach wymagałoby trzydziestu tysięcy lat. P: Całe to...
O: Cały mój projekt, cała ta armia ludzi, trzydzieści tysięcy pracowników, wraz z żonami i dziećmi, ma tylko jeden cel - przygotowanie Encyklopedii Galaktycznej. Nie starczy na to całego ich życia. Ja nie doczekam nawet początku tej pracy. Ale kiedy nadejdzie chwila upadku Trantora, dzieło będzie już gotowe, a jego egzemplarze znajdą się we wszystkich większych bibliotekach Galaktyki.

 

Nie pozwól, aby twoje zasady moralne odwiodły cię od zrobienia tego, co słuszne Never let your sense of morals prevent you from doing what is right.
   – Salvor Hardin

 

 


 



Stanisław Lem
wszystko

 

   Weźmy równanie 4+x=7. Mało pojętny uczeń nie wie, jak dobrać się do wartości x, chociaż ten wynik już "siedzi" w równaniu, tyle że ukryty przed jego zamglonym okiem i "sam" się ukaże po dokonaniu elementarnego przekształcenia. Spytajmy zatem, jako prawdziwi herezjarchowie, czy aby nie jest tak samo z Naturą? Czy materia nie ma aby czasem "wpisanych w siebie" wszystkich swoich potencjalnych przekształceń (więc np. tego, że możliwa jest budowa gwiazd, kwantolotów, maszyn do szycia, róż, jedwabników i komet)? Wtedy, wziąwszy podstawową cegiełkę Natury, atom wodoru, można by z niego "wywieść dedukcyjnie" wszystkie te możliwości (skromnie zaczynając od możliwości syntezy wszystkich stu pierwiastków, a kończąc na możliwości budowania układów trylion razy bardziej uduchowionych od człowieka).
   Może tylko dziś potrzebne są teorie i modele zjawisk. Może zapytany, mędrzec z innej planety wręczyłby nam w milczeniu strzep leżącej na ziemi, starej zelówki, dając do zrozumienia, że wszystką prawdę Wszechświata da się wyczytać z tego kawałka materii?

Stanisław Lem, Summa Technologiae         

 

 

 


Orson Scott Card
Gra Endera

oraz inne powieści

PRZEJDŹ TUTAJ

Nigdy nie należy złościć się na głupców za to, że są głupi! Lepiej, gdy nie ukrywają swojej głupoty. Sprawy stają się wtedy jasne i przejrzyste. - Glizdawce

 - Ale o to właśnie chodzi, to powoduje głód. Każdy odprysk doświadczenia, który zapamiętujemy, przychodzi do nas jako opowiadanie wydarzeń, które powiązane są przyczynami i skutkami. Jeśli wszystko jest logicznie połączone, to historia staje się dla nas wiarygodna, nie kwestionujemy jej. Zrobiłem coś PONIEWAŻ, albo zrobiłem coś W CELU. W takim świecie żyjemy, we wzorze zjawisk wywołujących się wzajemnie. Stają się one osnową, dzięki której zapamiętujemy wydarzenia. Ale niekiedy zdarza się coś, co nie pasuje. 
[...] Ludzie o słabym umyśle nigdy tego nie zauważają, lady Patience. Im wszystko pasuje do wszystkiego, ponieważ po prostu nie pamiętają rzeczy, które są inne. Pamięć o nich przepadła, a im się wydaje, że nigdy się nie wydarzyły. Ale dla tych, którzy żyją umysłem, miejsca, które nie pasują, nie znikają. Staja się głodem. Dlaczego!? - krzyczą. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? I nie zaznasz spokoju, zanim nie zrozumiesz. Nawet jeśli miałoby to oznaczać zerwanie całej osnowy, którą utkałaś z wcześniejszej wiedzy. Był taki czas, kiedy cała ludzkość zamieszkiwała jedną tylko planetę. Myślano wtedy, ze planetę ę okrąża gwiazda. Myślano tak dlatego, ponieważ takie świadectwo dawały oczy. Ale znaleźli się tacy, którzy spojrzeli bystrzej i zobaczyli, że coś się nie zgadza. I tak długo dręczyło ich pytanie - dlaczego, aż znaleźli odpowiedź. A kiedy wszystko już pasowało, mogli wysłać statki na takie światy jak ten.
   Każde dziecko pyta - dlaczego? - powiedziała Patience.
   - Ale większość dzieci przestaje pytać - odpowiedział jej Will. - Znajdują wreszcie system, który im wystarcza. Znają wystarczająco wiele opowieści, które pasują do wszystkiego, co ich naprawdę obchodzi, a jeśli nie wyjaśnią wszystkiego - zaraz przestają o tym myśleć. - Glizdawce

więcej tutaj        

 




Ursula K. LeGuin
Świat Rocannona

oraz Wydziedziczeni

 

   

Jak odróżnić legendę od prawdy na tych światach oddalonych o tyle lat? – na bezimiennych planetach, zwanych przez swoich mieszkańców po prostu Światami, planetach bez historii, gdzie przeszłość to sprawa mitu, gdzie powracający badacz stwierdza, że jego własne czyny sprzed kilku lat stały się gestem boga. Irracjonalizm wypełnia przepaść czasu, której dwa brzegi łączą nasze światłowce, a w jego mroku plenią się jak zielsko niepewność i niewspółmierność. Ktoś, kto chce opowiedzieć historię człowieka, zwykłego uczonego Ligi, który udał się przed niewielu laty na jeden z takich bezimiennych, na wpół poznanych światów, czuje się jak archeolog wśród tysiącletnich ruin, przeciskających się przez gąszcz liści, kwiatów, gałęzi i pnączy, by nagle natknąć się na przejrzystą geometrię koła lub polerowanego narożnika; a potem wchodzi w jakieś zwyczajne, oświetlone słońcem drzwi, by w ciemnym wnętrzu ujrzeć nieoczekiwaną iskierkę ognia, błysk klejnotu, ledwie widoczny ruch kobiecej ręki. Jak odróżnić fakt od legendy, prawdę od prawdy?

How can you tell the legend from the fact on these worlds that lie so many years away?—planets without names, called by their people simply The World, planets without history, where the past is the matter of myth, and a returning explorer finds his own doings of a few years back have become the gestures of a god. Unreason darkens that gap of time bridged by our lightspeed ships, and in the darkness uncertainty and disproportion grow like weeds. In trying to tell the story of a man, an ordinary League scientist, who went to such a nameless half-known world not many years ago, one feels like an archeologist amid millennial ruins, now struggling through choked tangles of leaf, flower, branch and vine to the sudden bright geometry of a wheel or a polished cornerstone, and now entering some commonplace, sunlit doorway to find inside it the darkness, the impossible flicker of a flame, the glitter of a jewel, the half-glimpsed movement of a woman's arm. How can you tell fact from legend, truth from truth?
– Świat Rocannona 

 

fragmenty powieści „Wydziedziczeni” tutaj  

 

 

 


Gordon R. Dockson
Taktyka Błędu ·„Dorsai!” · Żołnierzu, nie pytaj

To trzy części większego cyklu, więcej fragmentów

PRZEJDŹ TUTAJ

   Każdego człowieka można osądzić na podstawie charakteru i postępowania ludzi, którymi się otacza. [...]Mając takie intelektualne zdolności, człowiek musi okazywać proporcjonalnie większe skłonności do dobra lub do zła [...]. Jeśli skłania się ku złu, może to w sobie maskować ...może nawet maskować swój wpływ na otoczenie. Nie jest jednak w stanie czynić dobra, którego refleksy po prostu odbijałyby się w towarzyszących mu osobach... i którego – gdyby naprawdę był dobry – nie miałby powodu ukrywać.

 

 

 


Harry Harrison
Planeta Śmierci (Cykl)

Deathworld

   Ludzie są na Pyrrusie obcym elementem... chociaż żyją tam już niemal trzysta lat. Średnia długość życia na naszej planecie wynosi szesnaście lat. Większość dorosłych żyje oczywiście znacznie dłużej, ale wysoka śmiertelność dzieci ogromnie obniża przeciętną. Jest ta planeta wszystkim, czym świat człowieczy być nie powinien. [...] Ponieważ urodziłeś się w tego rodzaju środowisku, uważasz je za właściwe i naturalne. Jest dla ciebie rzeczą samą przez się zrozumiałą, że metale korodują, linie brzegów się zmieniają, a burze powodują zakłócenia w komunikacji. Są to normalne zdarzenia w światach, gdzie występuje tlen i woda. Na Pyrrusie te wydarzenia są nasilone do entej potęgi. Oś planety jest nachylona pod kątem prawie czterdziestu dwóch stopni, co powoduje ogromne różnice temperatur pomiędzy porami roku. Jest to jedna z podstawowych przyczyn stałych zmian pokrywy lodowej. Stwarza to klimat, który, mówiąc najdelikatniej, jest bardzo spektakularny.
[...] To wcale nie wszystko... to zaledwie początek. Morza spełniają podwójnie destrukcyjną rolę. Dostarczają parę wodną, która się potem skrapla, i gigantyczne pływy. Dwa satelity Pyrrusa, Samas i Bessos, łączą okresowo swoje wpływy powodując powstanie trzydziestometrowych fal. A jeśli nie widziałeś, jak taka fala przelewa się przez krawędź krateru czynnego wulkanu, to nic nie widziałeś. [...]
– Przypuszczam, że nie istnieje żaden logiczny powód, abyśmy tam trwali i prowadzili tę nie kończącą się wojnę. Lecz Pyrrus jest naszą ojczyzną. – Ostatni kawałek namoczonego w sosie chleba znikł i Kerk pokiwał widelcem w stronę Jasona. – Ciesz się, że jesteś z innego świata i nigdy nie będziesz musiał tego oglądać. – Mylisz się – odrzekł Jason jak mógł najspokojniej. – Bo jadę z tobą.

 

 

 


Tomasz Kołodziejczak
Kolory sztandarów i Schwytany w światła

 

PRZEJDŹ TUTAJ

  „Ludzie, którzy przestają szanować bohaterów, zapominają o swoich obrońcach, lekceważą ofiarę zabitych, ci ludzie przestają szanować samych siebie i nie są warci tego, by za nich nadstawiać karku. Tak naprawdę oni, choć mówią tym samym co ty językiem, nie są twoimi rodakami, ba, choć mają ludzkie ciała i umysły, należą tak naprawdę do innej rasy” – powiedział kiedyś Danielowi Ojciec. Było to po jednej z akcji, chyba po odbiciu zakładników w bazie Borrboray. Uratowali wtedy życie setek ludzi. Tymczasem przez media przewaliła się nagonka na Tanatorów za to, że bezwzględnie pozabijali terrorystów, nawet tych, którzy już chcieli się poddać. [...]
    „Pamiętaj jednak, Danielu, wśród nich żyją ludzie z twojej rasy. Odpowiedzialni za siebie i swoich bliskich. Pragnący w życiu czegoś więcej niż jajcarskiej wirtualki. Gotowi do ciężkiej pracy, ale odrzucający drogę do sukcesu poprzez niegodziwość i kłamstwo. To jest moja rasa, to rasa twojej matki. I twoja. To ich bronisz, im służysz, a oni wcześniej czy później okażą ci wdzięczność. Nie przejmuj się jazgotem małp, Danielu.”

Do góry strony

    Nie życzę sobie, żeby mnie ktoś przekształcał, szczególnie w taki sposób... I zwłaszcza dla mojego dobra.

Do góry strony

    Ale Puchatek zaczął strzelać. Może miał rację? Może istnieją granice plugastwa i zbrodni, poza które nie należy występować, choćby tylko dla negocjacji? Może istnieją czyny, stawiające swych sprawców poza wszelkimi kategoriami ocen i tłumaczeń? Ohyda, którą możesz tylko niszczyć, bo każdy pakt z nią zawarty sprawia, że stajesz się wspólnikiem zbrodni?

 

 

 


 


Michael Crichton
Jurrasic Park i Zaginiony Świat (The Lost World)



(Książki niewiele mają wspólnego z filmem. Tłumaczą teorię chaosu, rozważają etykę badań naukowych a zwłaszcza genetyki, oraz opisują najnowsze teorie na temat wymierania gatunków.)
 
U schyłku XX wieku wybuchła, zdumiewająca swymi rozmiarami, naukowa gorączka złota: wszyscy za wszelką cenę starają się komercjalizować inżynierię genetyczną. Proces ten postępuje tak szybko – przy niewielkiej zewnętrznej kontroli – że nie jesteśmy w stanie ogarnąć jego prawdziwych rozmiarów i wszystkich implikacji.
   Biotechnologia może dokonać największego przewrotu w dziejach ludzkości. Pod koniec bieżącej dekady z pewnością będzie wywierała na nasze codzienne życie znacznie większy wpływ niż energia atomowa i komputery. Jak powiada jeden z badaczy tego problemu: Biotechnologia zmieni wszystkie aspekty życia człowieka – opiekę medyczną, żywienie, zdrowie, rozrywki, nawet nasze ciała. Nic nie będzie już takie jak przedtem. Zmianie ulegnie oblicze całej naszej planety.    

więcej...        

 



 


Clive Cussler
Złoto Inków · Sahara · Smok

 


Rewelacyjne powieści przygodowe. Więcej fragmentów

PRZEJDŹ TUTAJ.

 

   W wigilię poszukiwań wraku był zbyt podniecony, by odczuwać zmęczenie. W większości ludzkich dusz natrętna myśl o skarbach wywołuje niezwłocznie taką przemianę, jakiej podlegał doktor Jekyll, stając się panem Hyde'em, Pittem wszakże nie powodowała pazerność, lecz pragnienie by wkroczyć w nieznane i tam podążyć śladami, pozostawionymi przez takich samych awanturników jak on sam, ludzi, którzy żyli i umierali w innej epoce, darowując potomnym dziedzictwo tajemnic ze wszech miar godnych rozwikłania.
   Jacy byli ci ludzie, którzy stali na pokładach szesnastowiecznych żaglowców? Co, oprócz łaknienia przygody i mętnej często perspektywy zdobycia fortuny, pchało ich w owe rejsy, trwające często trzy lata albo nawet dłużej, rejsy, w dodatku, odbywane na stateczkach niewiele większych niż współczesne jednopiętrowe budynki na przedmieściach? Całe miesiące bez widoku ziemi, zęby wypadające z powodu szkorbutu, choroby i niedożywienie dziesiątkujące załogi... Z niejednej wyprawy powracali tylko oficerowie, którym przypadły większe i lepsze racje aniżeli zwykłym marynarzom. Z osiemdziesięciu ośmiu ludzi, z jakich miał pod sobą Drake, przechodząc Cieśninę Magellana na Pacyfik, pozostało przy życiu pięćdziesięciu sześciu, gdy „Złota Lania” przybijała do nabrzeża w Plymouth.

Więcej tutaj...        

 

 

 

 


Arthur C. Clarke
Wyspa delfinów, Gwiazda

 

- Wiem, że dziwiło was wszystkich dlaczego rozkazano nam przerwać patrolowanie kosmosu i ruszyć z taką szybkością do tej okolicy kosmosu. Niektórzy zdają sobie być może sprawę, co taka szybkość oznacza. Nasz statek odbywa swoją ostatnią podróż. [...] Zbliżamy się teraz do Słońca, które wkrótce przekształci się w Nową. Wybuch nastąpi za siedem godzin, z tolerancją nie przekraczającą jednej godziny, co zostawia nam na badanie około czterech godzin. W tym Układzie Słonecznym zniszczonych będzie dziesięć planet, a na trzeciej istnieje cywilizacja. Fakt ten został odkryty ledwo przed kilku dniami. Naszym tragicznym zadaniem jest nawiązanie kontaktu ze skazaną rasą, i jeśli można, ocalenie jej części.

Do góry strony

Nie wiem, kto nadał mgławicy tą nazwę, ale mnie wydaje się ona bardzo nieodpowiednia. [...] Wiemy, rzecz jasna, czym niegdyś była Mgławica Feniksa. Choćby w naszej galaktyce wybucha co roku ponad sto gwiazd, które na kilka godzin czy dni rozbłyskują światłem o tysiąc razy silniejszym od ich normalnej jasności, nim na powrót zapadną w nicość i mrok. [...]
Nasza misja miała za cel dotrzeć do tego, co zostało po takim kataklizmie. [...] Ogromna skala eksplozji oraz fakt, że szczątki gwiazdy uleciały w przestrzeń już na odległość wielu miliardów kilometrów, pozbawiały ten widok jakiegokolwiek dostrzegalnego ruchu. Nie uzbrojone oko dopiero po dziesiątkach lat mogłoby zauważyć jakieś zmiany w położeniu owych spiral i pasm gazu, jednakże odnosiło się wrażenie gwałtownej ekspansji.
[...] Musiał to być chyba jakiś Pluton układu, który zniknął, krążył bowiem po orbicie leżącej na granicy wiecznej nocy. Zbyt odległy od słońca, aby mógł poznać życie.
[...] Płomień wybuchu osmalił mu skały, spalając płaszcz mroźnego gazu, który okrywał go przed wybuchem. Po wylądowaniu znaleźliśmy Podziemia.
Zadbali o to ich budowniczowie. Stojący u wejścia słup wykonany z monolitu teraz przypominał stopiony kikut, ale zdjęcia wykonane już z dużej odległości wskazywały, ze to dzieło inteligencji. [...] Na tę odległą planetę przenieśli wszystko, co chcieli zachować, wszelkie owoce swojego geniuszu. W nadziei, że ktoś je odnajdzie i że świat całkiem o nich nie zapomni. Czy postąpilibyśmy tak samo, czy też zbyt zapamiętani w niedoli nie pomyślelibyśmy o przyszłości, której nigdy nie dane nam było zobaczyć i która nigdy by się nie stała naszym udziałem?

 

 

 

Na górę


Jules Verne
Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi
Tajemnicza Wyspa

 

 

„你們祈求, 就給你們;尋找,就找見; 叩門, 就給你們開門” „凡祈求的,就得著。尋找的,就尋見。” – Mt. 7,7-8

 

 

 

 

Do góry strony

 


Janusz A. Zajdel
Paradyzja

a także inne powieści, np. „Cała prawda o planecie Ksi„

PRZEJDŹ TUTAJ


– A więc... odpowiednio niski wskaźnik SC oznacza automatyczne skierowanie na Tartar?
– Oczywiście! Przecież ktoś musi tam pracować. Od tego zależy nasz wspólny byt, cała nasza gospodarka, ochrona, bezpieczeństwo wewnętrzne. – Ale... przecież istnieją ogólne zasady, choćby Konwencja Osadnicza, podpisana przez Paradyzję wiele lat temu, które gwarantują jednostce ludzkiej pewne minimum praw i przywilejów... czy wasze Prawo nie stoi w sprzeczności z tymi zasadami? – Skądże znowu! – Wyraz twarzy Alviego zdradzał szczere oburzenie. – Prawa jednostki ludzkiej są u nas w pełni respektowane! Na każdą jednostkę przypada dokładnie tyle praw i przywilejów, ile przewidują międzyplanetarne konwencje. Reszta zależy wyłącznie od każdego z nas. Na przykład ja posiadam aktualnie około półtorej jednostki, a ci, których wysyła się do pracy na Tartar, mogą posiadać po pół i mniej... To chyba jasne, że na pół jednostki ludzkiej przypada połowa praw i przywilejów! Rinah już od paru chwil przestał rozumieć rozmówcę. Myśli kłębiły mu się w głowie, trudno mu było sformułować pytanie. – Zaraz, zaraz... – wyjąkał, gdy wysiedli z windy na dziesiątym poziomie. – Co rozumiesz pod pojęciem „jednostki ludzkiej” ? – Jak to: co? – zdziwił się Alvi. – Chyba nie powiesz mi, że u was określa się tym pojęciem coś innego niż u nas! Jednostka – to jednostka. Jak metr, kilogram czy sekunda! Służy do określania wartości SC... – Co oznacza ten skrót? – Rinah odczuł coś w rodzaju olśnienia i przerażenia zarazem. – Nie wiesz? Po prostu: Stopień – Człowieczeństwa! – wyjaśnił spokojnie Alvi.

Więcej tutaj

 

 

 


Dorota Terakowska
Córka Czarownic

 

– Taka pamięć musi boleć – powiedziało Dziecko dorosłym tonem, jakim zresztą mówiło zazwyczaj, nie spotykając się nigdy ze swymi rówieśnikami, nie znając nikogo poza Czarownicą. – Chyba lepiej nie pamiętać, bo wtedy łatwiej się żyje.
– Tak – odparła Czarownica. – Łatwiej żyje się bez takiej pamięci, a o wiele gorzej z nią, ale za to wówczas żyje się mądrzej i prawdziwiej. Jest to pamięć gorzka, ale dumna.

Do góry strony

   Czarownica pomyślała, że jej uczennica najbardziej ze wszystkiego kocha wolność i jej wąskie wargi uśmiechnęły się z satysfakcją.

Do góry strony

– Nie udawajcie! – zamachał Wieśniak rękami. -Większość zaczyna się domyślać kim jesteście i nie zawsze ci, którzy powinni. Musicie uciekać, bo we Wsi pokazali się Najeźdźcy. Spieszcie się! I... i tylko jedno... Czy mógłbym choć rzucić okiem na... na...
– Chodź tu – powiedziała Stara Kobieta, wyjmując równocześnie worek spod łóżka i wrzucając do niego ich skromne rzeczy. – Pokaż się temu dobremu człowiekowi i uciekamy.
Dziecko wyszło z komody i stanęło na środku izby w promieniach wpadającego oknem słońca. Jego włosy, zazwyczaj ukryte pod chustką, która teraz zsunęła się z głowy, zalśniły ciepłym, starym złotem. Z zasmarowanej sadzą buzi wyzierały ogromne, niebieskoszare oczy, spoglądając nieruchomo na Wieśniaka.
– ... a włosy jak złoto tego kraju, pszenica, a oczy jak niebo przed burzą... Dobre Bogi, pomagajcie, niech się spełni... westchnął Wieśniak. – A teraz uciekajcie, ale szybko.

 

 

 

Do góry strony



Ursula K. LeGuin
Wydziedziczeni

 

   Mogłoby się zdawać, ze wolność zmiany, na którą kładła nacisk Odo, winna odbierać wagę idei przyrzeczenia i przysięgi – wolność składania przydawała jej w istocie znaczenia. Przyrzeczenie jest obraniem kierunku, samoograniczeniem się w wyborze. Jeśli nie obiera się żadnego kierunku – nauczała Odo – jeśli człowiek podąża donikąd, nie dokona się też żadna zmiana. Jego wolność wyboru i zmiany nie zostanie wykorzystana, zupełnie tak jakby siedział w więzieniu – takim, które sam zbudował – lub tkwił w labiryncie, w którym żadna z dróg nie jest lepsza od innych. Odo uważała przyrzeczenie, przysięgę i wierność za najistotniejsze podczas zawiłych ścieżek wolności.

Więcej fragmentów powieści „Wydziedziczeni” znajdziesz tutaj.

 

 

 


Terry Pratchet & Neil Gailman
Dobry omen (Good Omens)

 

   Zgodnie z Przenikliwym i Trafnym Proroctwem Agnes Nutter – jedynej całkowicie wiarygodnej wróżki – świat skończy się w sobotę. Dokładnie mówiąc: w najbliższą sobotę. Jeszce dokładniej: zaraz po kolacji. A wieczorem zerwą się armie Nieba i Piekła. Zapłoną morza ognia. Księżyc okryje się krwawym całunem.
   I to jest główny kłopot Crowleya (byłego węża, dziś agenta Piekła) i jego przeciwnika, a zarazem przyjaciela Azirafala (autentycznego Anioła). Bo oni chcą być tu na dole (lub na górze, z punktu widzenia Crowleya). Nie mają więc wyboru – muszą zatrzymać Czterech Motocyklistów Apokalipsy. Ponad (zdaniem Azirafala poniżej) wszystko najważniejsze jest, by zabić Antychrysta.
   Kłopot w tym, ze Antychryst ma dopiero 11 lat, kocha swojego pięknego ogara i jest miłym chłopcem, z którego rodzice mogą być dumni.

Do góry strony

   Mały Układ był w swej istocie tak prosty, że nawet nie zasługiwał na wielkie litery w nazwie. Jedynym uzasadnieniem takiej pisowni było kryterium uznaniowe (sic!). Podyktował go zdrowy rozsądek stron, które zmagając się jak rasowi agenci wywiadu, doszły do wniosku, że istniejąc od tysięcy lat i zmagając się ze sobą we wszelkich możliwych okolicznościach, mają o wiele więcej wspólnego z bezpośrednim przeciwnikiem, który był pod ręką, niż z dalekimi sojusznikami i przełożonymi. Ciche gentlemens agreement o nieingerencji w strefy wpływów działania drugiej strony. Układ gwarantował, że nie wygrywając, strona również nie przegrywała, mogła za to wykazać się przed przełożonymi sążnistym raportem o kolejnych sukcesach w ciężkich zmaganiach z przebiegłym i doskonale poinformowanym przeciwnikiem.

Do góry strony

   Brygadzista powinien być kompetentny i stanowczy oraz sprawiać wrażenie kogoś, kto w sytuacji krytycznej, gdy panika owładnie tłumem podwładnych, nie będzie próbował założyć hełmu na lewą stroną, a gdy fajka zgaśnie w zębach, nie będzie miał zadowolonej miny konesera zaciągającego się pierwszym dymem.

Do góry strony

[...] W rezultacie uzyskano produkt, który nie różnił się niczym od innych oprócz tego że:
a) był niewiele droższy,
b) jego wartość odżywcza wynosiła w przybliżeniu tyle, co wartość odżywcza spożytego na surowo walkmana Sony.
Bez względu na ilość zjadanego pokarmu, traciło się na wadze*. Grubi kupowali bez przerwy. Chudzi, nie chcąc utyć, także.
*Oraz włosy, pigment skóry, a jeśli jadło się wystarczająco długo – wszelkie inne oznaki życia.

Do góry strony

   Azirafal był pierwszym aniołem, który miał komputer. Był to stary, powolny egzemplarz z twardą klawiaturą [...]. Azirafal z nabożna czcią używał go do obliczania podatków, a był w tym tak podejrzanie dokładny, że pięć kontroli z wydziału finansowego nabrało głębokiego przekonania, iż ma on na sumieniu nie wykryte morderstwo z premedytacją.

 

 

 

 


Do góry strony


George R. R. Martin
Tuf Wędrowiec
  

– Szanowny panie – powiedział głosem pozbawionym emocji. – Proponowałbym, żeby rozstał się pan ze szczątkiem tej butelki. Wątpię, by mieszanina ostrych szklanych fragmentów oraz alkoholu zaprawionego barwnikami i substancjami aromatyzującymi niewiadomego pochodzenia, którą wgniata pan sobie w ranę na dłoni, miała korzystny wpływ na pana zdrowie.

Do góry strony

– W tej grze nie sprawdzają się podstawowe zasady sztuki wojennej – odparł z irytacją. – Zastosowałem identyczną taktykę, co Stephen Cobalt Northstar, który dowodził 13 Flotą w wojnie Hrakkean. Odpowiedź Tufa była pozbawiona najmniejszego sensu. Na prawdziwym polu walki przegrałby z kretesem.
– Zaiste – rzekł Haviland Tuf. – Ma pan nade mną ogromną przewagę. Bądź co bądź jest pan znakomitym znawcą historii wojskowości, ja zaś tylko skromnym kupcem. Nie dysponuję nawet cząstką pańskiej ogromnej wiedzy dotyczącej wielkich bitew historii. Nie wątpię, iż swoje zwycięstwa mogę zawdzięczać wyłącznie niedoskonałości zasad rządzących grą oraz własnej niewybaczalnej ignorancji, tym bardziej więc pragnąłbym uzupełnić rażące luki w moim wykształceniu. Gdyby zechciał pan raz jeszcze zasiąść do gry, mógłbym starannie przeanalizować pańską mistrzowską strategię i wzbogacić skromny arsenał środków, jakimi jestem zmuszony się posługiwać, nieudolnie dążąc do zwycięstwa.

 

 

 

 


Fritz Leiber
Wędrowiec (The Wanderer)

 

   Opowieści o katastrofach i nadprzyrodzonych zjawiskach zaczynają się na ogół od ukazania się w rombie okna twarzy oświetlonej blaskiem Księżyca, od starych rękopisów pokrytych wyblakłym pismem albo od rozlegającego się po pustych wrzosowiskach wycia psa. Ta historia zaczęła się jednak od zaćmienia Księżyca i od czterech nowych, lśniących fotografii astronomicznych, z których każda przedstawiała pola gwiezdne i obiekt planetarny. Tylko że... coś dziwnego stało się z gwiazdami.

Do góry strony

„O Tygrysie, w gęstwinie nocy
Gorejący, jakiej mocy
Nieśmiertelna dłoń lub oczy
Mogły stworzyć twej symetrii grozę?

W jakiej głębi czy nieba oddali
Twoich oczu ogień się palił?
Na jakich skrzydłach wzniósł się płomień
I jakie go chwyciły dłonie?
– - William Blake, The Tyger

 

 

 


Colin C. MacApp
Zapomnij o Ziemi (Recall not Earth)

Wyprawiliśmy się w przestrzeń, o której nie wiedzieliśmy nic. A kiedy spotkaliśmy coś przed czym powinniśmy byli uciec, próbowaliśmy walczyć, przyjęliśmy wyzwanie jakbyśmy byli najsilniejszym mocarstwem galaktyki. I to po popełnieniu głupstwa, jakim było ujawnienie skąd pochodzimy! I... No cóż, wątpię, czy dowódca Vul, który zaatakował nasz system słoneczny wiedział, że był to nasz jedyny system.

[...] Twarz Lange'a była poważna. – Zgodziliśmy się co do tego już przedtem -ale teraz wiem więcej. Ten zbiegły Chelki miał szpiegów w Imperium Vulmot od dwóch tysięcy lat, John – dwóch tysięcy lat! Wiedział, wkrótce po tym co się stało, o naszych walkach i natychmiastowej zagładzie Ziemi. Wyjawił mi powód tej zagłady, prawdziwą decyzję Vulmotu. Widząc jak potrafimy walczyć, chcieli zapobiec przekształceniu się Ziemi w potężne mocarstwo. Wiedzieli, że nie nadajemy się do zrobienia z nas niewolników czy poddanych i zdecydowali, że nas zniszczą. John – stracili dużo czasu na sprawdzanie, czy nie pozostały żadne pary mogące się rozmnożyć. A kilka wysoko postawionych osobistości straciło swoje stanowiska tylko dlatego, że my, maleńki procent załogi, zdołaliśmy mimo wszystko umknąć. Odetchnęli z ulgą dopiero wtedy, kiedy dowiedzieli się, że między nami nie było ani jednej kobiety. Ba! Przeszukali dokładnie resztki naszego systemu i całe jego otoczenie, aby upewnić się, że nikt oprócz nas nie ocalał.

[...] – Więc słuchaj, Komandorze Jonathanie Braysen, którego imię jeszcze kilka lat temu było hasłem dla wszystkich ludzi i obcych organizacji militarnych w całym sektorze Galaktyki. To mówisz ty, który przechytrzyłeś cały Vulmotański Oddział do Zadań Specjalnych i rozprawiłeś się z nim dysponując zaledwie kilkoma maleńkimi statkami. Ty, który mogłeś dowodzić każdą flotą przestrzenną, o ile tylko skinąłeś głową i podpisałeś się na kontrakcie. Chelki, o którym mówię, wie o tobie wszystko. I nadal uważa, że jesteś człowiekiem, którego potrzebujemy. Właśnie ty, z całej naszej grupy. Tylko ty możesz nas znowu połączyć.
[...]John wpatrywał się w Lange' a czując, że krew znowu mocno pulsuje mu w skroniach. Czyżby to była prawda? Fakt, a nie tylko jeszcze jedno rozpaczliwe marzenie?
Wydawało się to nieprawdopodobne. Ale przecież to jednak była szansa. Nieskończenie mała, niewiarygodna, dawno pogrzebana i odrzucona, błogosławiona szansa.
Dwie jasne łzy spłynęły Johnowi po zarośniętych policzkach.

 

 

 

 


Walter M Miller jr.
Kantyczka dla Leibowitza
(Canticle for Leibowitz)

 

- Otóż to – roześmiał się. – Niewykształcony człowiek czyta jakąś pracę z zakresu nauk przyrodniczych i myśli: “Dlaczego nie można było objaśnić tego prostym językiem?” Nie zdaje sobie sprawy, że to, co czytał, stanowiło właśnie język możliwie najprostszy – w odniesieniu do badanego tematu. W istocie znaczna część filozofii przyrody to tylko proces lingwistycznego upraszczania – wysiłek zmierzający do wynalezienia takiego języka, by pół stronicy równań wyraziło myśl, którą trzeba by przedstawić na co najmniej tysiącu stronic tak zwanego języka prostego. Czy mówię jasno?

 

 


Prometheus Award Winning Novels


Lista książek, które otrzymały nagrodę Prometeus.
Otrzymują ją dzieła, które opisują walkę o Wolność.

Mirror listy wraz z odnośnikami jest tutaj

 

Pamiętajcie, że wasze słowa muszą zawsze wyrażać prawdę. Bo słowa są trwalsze od granitu, żyją dłużej niż państwa, narody, stulecia.

Do góry strony

- Bardzo mnie kochasz, Eur? – spytałem.
– Mogę moje uczucie określić jednym zdaniem, bo nie znam innych mierników. Kocham cię jak samą siebie!
– Dlaczego jak samą siebie?
– Każdy jest dla siebie najwyższym dobrem. jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej, po prostu kłamie. Otaczający nas świat, wszystkie sprawy, wydarzenia, sytuacje sprowadzamy do wspólnego znaku równania, którym jest nasze ja.
– Mogłabyś powiedzieć, że mnie ubóstwiasz, że tak mnie kochasz, że umarłabyś dla mnie, albo inne takie miłe słowa...
– To są tylko słowa, deklaracje bez pokrycia. W życiu liczą się czyny, a nie słowa. Mówić można dużo. Nie kosztuje to wiele i do niczego na ogół nie zobowiązuje.

 
Adam Wiśniewski-Snerg – Trzecia cywilizacja         

 

Na górę



E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@)
Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2011
Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl!


Jeśli podoba ci się zawartość portalu Gavagai.pl. spodoba ci się też książka jego twórcy: