Pearl Harbor - konflikt nieunikniony
 


Gavagai.pl

Peny spis treści portalu
Mapa podręczna na dole

 

Historia: Myśli i motta, Artykuły o wydarzeniach histrycznych    Menu tej strony

Dział społeczeństwo:
Wstęp
- świadome spojrzenie    · BLOG
Retoryka
- sprawy techniczne robienia wody z mózgu   
Sztuka wojny - jak walczyć skutecznie   
W poszukiwaniu Wolności - prawdy, których znać nie chcemy, w tym myśl libertariańska   
Historia
- kto jej nie zna, jest zawsze dzieckiem  
Odkłamywanie wiata - obraz świata niezaleny od naszych sądów  
Prawidłowe definicje - przykłady odkrywania prawdziwej natury zjawisk
Manipulacje - przykłady technik ataku i obrony
Władza i państwo - jak walczyć skutecznie   
Wgląd - wybrane teksty o społeczeństwie, narzędzia obserwacji rzeczywistości   
Fizjologia i psychologia zachowań
- nasze zwierzęce dziedzictwo Książki warte przeczytania  
Linki - miejsca z podobnymi treściami


Inne teksty o Pearl Harbor:

Mity i fakty - zwięzła prezentacja tła historycznego oraz wydarzeń poprzedzających atak.

 

Pearl Harbor - konflikt nieunikniony
recenzja zamieszczona w roczniku "Azja Pacyfik" nr 4 z roku 2001

dr Elżbieta Potocka

na podstawie:
Robert B. Stinnett, Dzień kłamstwa. Prawda o Pearl Harbor,
Wydawnictwo Magnum, przekład Grażyna Górska, Warszawa 2001.

recenzja zamieszczona w roczniku "Azja Pacyfik" nr 4 z roku 2001

7 grudnia 2001 roku minęło 60 lat od napaści Japonii na amerykańską bazę morską w Pearl Harbor. Wydarzenie to przez dziesięciolecia było uznawane za podręcznikowy przykład perfidii Japończyków, którzy znienacka napadli na bazę amerykańską na Hawajach, zniszczyli trzon amerykańskiej floty wojennej i wycofali się przy niewielkich stratach własnych.

W okresie powojennym wielu politologów i historyków II wojny światowej próbowało odpowiedzieć na pytanie - czy Stany Zjednoczone wiedziały o zagrożeniu ze strony Japonii i czy wiedząc o tym, mogły temu skutecznie zapobiec.
Książka Roberta B. Stinnetta daje na te pytania zaskakującą odpowiedź. Na podstawie tysięcy dokumentów i wielu rozmów z uczestnikami ówczesnych wydarzeń autor nie ma wątpliwości, że atak na Pearl Harbor był wynikiem działań, starannie przygotowanych przez najwyższe czynniki USA, których celem było sprowokowanie Japonii do zaatakowania amerykańskich sił stacjonujących na Hawajach.
Osiągnięcie tego celu wcale nie było trudne. Historia stosunków amerykańsko-japońskich od chwili ich wymuszonego nawiązania w 1854 r. była pełna wrogości i nienawiści. Japończycy przez wiele wieków uznawali białego człowieka za zagrożenie dla ich kultury. Z tego powodu na początku XVII stulecia zamknęli swój kraj dla "białych barbarzyńców", zerwali kontakty z sąsiadami, nie pozwolili ani swoim rodakom opuszczać wysp, ani nikomu obcemu się do nich zbliżać.
W latach 1853-1854 Stany Zjednoczone podjęły próbę "otwarcia" tego wyspiarskiego kraju. Amerykanie zamierzali ożywić gospodarkę swojego zachodniego wybrzeża poprzez zwiększenie handlu z Chinami. Po drodze do portów chińskich znajdowała się "zamknięta" Japonia. Dla Stanów Zjednoczonych było to zjawisko nienormalne. W 1851 r. prezydent USA Millard Fillmore wyraził opinię, że żaden naród nie ma prawa odgradzać się od kontaktów z innymi narodami. Kierując się tą zasadą w 1853 r. wysłano do Japonii cztery okręty wojenne pod wodzą komandora M.C. Perry'ego, który w imieniu rządu Stanów Zjednoczonych złożył szogunowi czyli najwyższemu dowódcy wojskowemu, propozycję otwarcia dwóch portów, opieki nad rozbitkami, możliwości zakupu węgla, wody i żywności przez amerykańskie parowce pływające w tym rejonie Pacyfiku oraz zawarcia układów handlowych. Po odpowiedź komandor Perry wrócił na czele już licznej eskadry w marcu 1854 r. i w Kanagawie podpisano traktat o pokoju, handlu i przyjaźni, na mocy którego otwarto dla Stanów Zjednoczonych dwa porty - Shimoda i Hakodate. Zagwarantowano w nich uprzywilejowaną pozycję cudzoziemcom poprzez wprowadzenie eksterytorialności oraz ustanowienie minimalnych ceł na wwożone do Japonii towary amerykańskie.
W rozmowach z szogunem jako środka perswazji użyto dziesięć uzbrojonych okrętów, na których było 250 dział i 1600 marynarzy, traktując je jako ultima ratio regum (ostateczny argument królów). Pokazano też Japończykom inne wytwory cywilizacji technicznej Zachodu, jak lokomotywy i telegraf. Wywołało to w przeludnionej i głodnej Japonii strach przed nieznanymi możliwościami "białych barbarzyńców". Japończycy, poza tym, że zrozumieli, iż muszą dogonić świat, by nie spotkał ich los Chin uzależnionych od mocarstw zachodnich, uznali Stany Zjednoczone za swego głównego wroga, z którym wejście w otwarty konflikt było jedynie kwestią czasu.

Wyjście Japonii na arenę międzynarodową spowodowało zderzenie się jej interesów z interesami białych mocarstw, głównie Stanów Zjednoczonych. Miejscem pierwszego konfliktu były Hawaje, gdzie Japończycy, z uwagi na sprzyjający klimat, chętnie się osiedlali, zakładając plantacje trzciny cukrowej i ananasów. Już w drugiej połowie XIX w. stanowili oni najliczniejszą grupę mieszkańców archipelagu. Japonia miała nadzieję, że uda się jej skolonizować te wyspy, ale podobne ambicje miały także Stany Zjednoczone. Od 1867 r. rozbudowywały one swe wpływy w regionie Pacyfiku, a w roku 1898 zaanektowały Hawaje, które stały się w ich systemie obrony "Gibraltarem Pacyfiku". W ich portach, które były jedynym punktem postoju na Oceanie Spokojnym między Ameryką Północną a Japonią, musiał zatrzymać się każdy okręt płynący tą trasą. Każdy kto posiadał Hawaje - panował na Pacyfiku i kontrolował wszystko, co się na nim mogło wydarzyć.
Japończycy nie opuścili archipelagu. W 1935 r. wśród liczącej 357 tys. tamtejszej populacji było ich 145 tys., a w 1941 r. już 157 tys. (103 tys. białych) co stanowiło 37% mieszkańców wysp. Aż 120 tys. hawajskich Japończyków było pełnoprawnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych.

Problemem zapalnym w stosunkach japońsko-amerykańskich byli emigranci. Emigracja Japończyków do Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się w drugiej połowie XIX w. Osiedlali się oni głównie w Kalifornii, gdzie zmonopolizowali uprawę warzyw, na Florydzie i w Arizonie. Już w latach 90. XIX w. zaczęto ich traktować jako zagrożenie dla białych Amerykanów, głośno mówiąc o "żółtym zagrożeniu", "żółtej zarazie". Na początku XX w. wprowadzono szereg środków administracyjnych, w celu odizolowania Japończyków od reszty amerykańskiego społeczeństwa. W 1906 r. władze szkolne w San Francisco wydały ustawę, na mocy której dzieci emigrantów z Azji, w tym także japońskie, były zobowiązane uczyć się w specjalnych szkołach "dla żółtych". Zabroniono też obywatelom Stanów Zjednoczonych zawierania związków małżeńskich z osobami należącymi do rasy mongolskiej. W 1920 r. wydano zakaz kupna ziemi przez Japończyków na terytorium Stanów Zjednoczonych, a w 1924 r. ustawę ograniczającą imigrację z Japonii. Mimo to liczba ludności japońskiej w Stanach Zjednoczonych ciągle wzrastała. W 1920 r. w USA żyło 24 tys. Japończyków, pod koniec lat 30. ubiegłego wieku już 120 tys., z czego 90% mieszkało na Zachodnim Wybrzeżu. Ich przyrost naturalny był tak szybki, że wśród Amerykanów wytworzyła się swoista psychoza, iż kiedyś mogą zostać wyparci z własnej ziemi.

Rasistowskie traktowanie Azjatów na początku XX w. wywołało wzrost napięcia w stosunkach USA-Japonia. Wszystkie ustawy dyskryminacyjne Japonia odebrała jako świadomą obrazę godności narodowej. Frustrację pogłębiła postawa Amerykanów na konferencji pokojowej w Wersalu, gdzie z jednej strony uznano Japonię za mocarstwo światowe, z drugiej ciągle dawano do zrozumienia, że Japończycy nie mogą się równać z białą rasą. To właśnie na konferencji pokojowej Stany Zjednoczone przyczyniły się do odrzucenia wniosku japońskiego o równouprawnienie wszystkich ras obawiając się, że przyjęcie takiej deklaracji mogłoby spowodować napływ imigrantów chińskich i japońskich do Stanów Zjednoczonych. Konferencja morska, która odbyła się w latach 1921-1922 określona została przez Japończyków jako "hańba w Waszyngtonie". W istotny sposób wykazano tam, że Japonia nie może dorównywać pozycji Stanów Zjednoczonych ani Wielkiej Brytanii na morzu, czego wyrazem było ustalenie parytetu tonażu flot. Siły japońskiej marynarki stanowić miały 60% sił Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii (5:5:3).

Japończycy poczuli się urażeni działaniami białych, a szczególnie postawą Stanów Zjednoczonych. W latach 30. XX w. w Japonii nasiliła się kampania nienawiści, skierowana przeciwko Zachodowi, a wszystko co amerykańskie wywoływało gwałtowne reakcje. Obie strony głośno mówiły, że starcie między nimi jest nieuniknione: "Nie mamy potrzeby obawiać się Ameryki", "Japonia i Ameryka na skraju przepaści", "Nie bać się", "Czy Japonia zwycięży Amerykę?", "Wojna z Ameryką stała się obowiązkiem narodu" - pisano w Japonii, zaś w Stanach głoszono, że "Japonia jest najgroźniejszym naszym wrogiem".

Kiedy wybuchła II wojna światowa w Europie, Amerykanie byli przeciwni udziałowi Stanów Zjednoczonych w "nie swoim konflikcie". Kierownicze koła Ameryki myślały jednak inaczej i podjęły świadome działania w celu sprowokowania Japonii do zaatakowania stacjonujących na Hawajach amerykańskich sił lądowych, morskich i powietrznych oraz brytyjskich i holenderskich baz wojskowych na terytoriach kolonialnych w regionie Pacyfiku. Biały Dom spodziewał się w wyniku tego zasadniczej zmiany nastrojów społecznych w USA, co umożliwiłoby natychmiastowe przystąpienie Ameryki do wojny.

Koncepcja prowokacji Japonii zawarta była w tajnej notatce z 7 października 1940 r., opracowanej przez komandora podporucznika Arthura H. McColluma, szefa sekcji Dalekiego Wschodu Biura Wywiadu Marynarki Wojennej czyli ONI (Office of Naval Intelligence). Składało się na nią osiem działań, po których realizacji Japonia z dużą dozą pewności, miała zaatakować Stany Zjednoczone. Zalecenia McColluma przewidywały uzyskanie zgody Wielkiej Brytanii na wykorzystanie jej baz na Pacyfiku, a zwłaszcza w Singapurze, udostępnienie Stanom Zjednoczonym przez Holandię urządzeń wojskowych i zapasów w bazach w ówczesnych Holenderskich Indiach Wschodnich, udzielenie wszelkiej możliwej pomocy rządowi Czang Kaj-szeka, wysłanie floty ciężkich krążowników w rejon Dalekiego Wschodu, Filipin lub Singapuru, skierowanie dwóch dywizjonów okrętów podwodnych na Daleki Wschód, zgrupowanie trzonu floty amerykańskiej w rejonie Wysp Hawajskich, wpłynięcie na Holandię, by odrzuciła żądania Japonii wzrostu dostaw surowców strategicznych, zwłaszcza ropy naftowej oraz nałożenie wraz z Wielką Brytanią całkowitego embarga na handel z Japonią.

Dlaczego administracja prezydenta Roosevelta dążyła do włączenia Ameryki do wojny wbrew opinii większości Amerykanów? Otóż wojskowi doradcy F. D. Roosevelta oraz czołowi eksperci Departamentu Stanu nie mieli wątpliwości, że w przypadku ewentualnego zwycięstwa w Europie Trzecia Rzesza stanie się realnym zagrożeniem dla Ameryki. Amerykański wywiad obawiał się, że konsekwencją zwycięstwa hitlerowskich Niemiec nad Wielką Brytanią byłby efekt domina: Kanada i brytyjskie terytoria w środkowej i południowej Azji oraz w rejonie Morza Karaibskiego znalazłyby się w strefie niemieckich wpływów. W efekcie więc największe zagrożenie dla USA stanowiły Niemcy, nie zaś Japonia. Dalekosiężnym celem autorów wspomnianego planu było sprowokowanie Japonii do dokonania jawnego aktu agresji po to, by pozostali dwaj sygnatariusze Osi, czyli Niemcy i Włochy pośpieszyły jej na pomoc. W takiej sytuacji USA weszłyby "tylnymi drzwiami" do wojny w Europie uniemożliwiając Niemcom pokonanie Wielkiej Brytanii.

Pod nadzorem Roosevelta przeprowadzono szereg prowokacyjnych działań wobec Japończyków. Już w kwietniu 1940 r. znaczna część Floty Stanów Zjednoczonych wypłynęła z baz na zachodnim wybrzeżu na Hawaje, gdzie została zgrupowana, jak twierdzi autor, tylko po to, by ponieść straty podczas pierwszego uderzenia Japończyków. Jeszcze przed końcem 1940 r. Amerykanie wysłali 24 okręty podwodne do Manili, i spowodowali, że Holandia odmówiła dostarczania Japończykom ropy naftowej i innych surowców strategicznych. Od marca do lipca 1941 r. prezydent osobiście zatwierdził wysłanie w okolice Japonii jednostek floty USA. W nocy 31 lipca 1941 r. dwa amerykańskie krążowniki pojawiły się w cieśninie Bungo, między wyspami Kiusiu i Sikoku, która łączyła Pacyfik z Morzem Japońskim, uważanym za najważniejszy akwen operacyjny Cesarskiej Marynarki Wojennej.

Wszystkie te działania przyniosły oczekiwany efekt. Nastąpiła koncentracja dużej liczby japońskich okrętów wojennych na Morzu Wschodniochińskim w rejonie Indochin. 26 listopada trzon floty uderzeniowej na Pearl Harbor wypłynął z baz na Wyspach Kurylskich. Biuro Wywiadu Marynarki Wojennej na początku grudnia 1941 r. już wiedziało o wyjściu w morze japońskich lotniskowców. Na podstawie danych wywiadowczych prowadziło też dokładny nakres ich drogi, z którego wyraźnie wynikało, że szły kursem wschodnim wzdłuż 40 równoleżnika w kierunku Hawajów.
Amerykańskie stacje nasłuchowe przejęły serię meldunków radiowych nadawanych między 18 listopada a 1 grudnia 1941 r. zarówno przez japońskie lotniskowce jak i admirała Isoroku Yamamoto, dowódcę Cesarskiej Marynarki Wojennej. W jednej z tych depesz, rozkodowanych przez amerykańskich kryptologów, admirał Yamamoto w dniu 25 listopada rozkazał zgrupowanym okrętom wyjść 26 listopada z portu Hitokappu na wyspie Etorofu w archipelagu Kurylów, udać się na Hawaje i zaatakować zgromadzone tam amerykańskie okręty. Podano w niej również odcinki trasy przejścia. W jednej z depesz określono miejsce zgrupowania okrętów otwartym tekstem. Do dzisiejszego dnia depesze te uznawane są jako ściśle tajne, z uwagi na zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Dostępne dzisiaj źródła ujawniają, że Japonia zaczęła planować atak na USA już jesienią 1940 r. Jego początkiem miał być niespodziewany nalot na Pearl Harbor. O zamiarach Japończyków przestrzegał administrację już 24 stycznia 1941 r. sekretarz marynarki wojennej Frank Knox. O miejscu planowanego ataku został powiadomiony w styczniu 1941 r. przez ambasadę amerykańską w Tokio również Departament Stanu. Kopię depeszy otrzymał komandor podporucznik Arthur McCollum. Nie powiadomił jednak o zamiarach Japończyków dowództwa Floty Pacyfiku, ale zmniejszył znaczenie informacji, oficjalnie uznając ją za plotkę. Przecież zaskoczenie miało być centralnym punktem jego planu. I tak już będzie do 7 grudnia 1941 r.: admirał Husband E. Kimmel, od 1 lutego 1941 r. dowódca stacjonującej na Hawajach Floty Pacyfiku zostanie odcięty od dopływu tajnej korespondencji na temat przygotowań Japończyków do agresji, mało tego, nigdy się nie dowie, że amerykańscy kryptolodzy złamali japońskie tajne kody. O niebezpieczeństwie zagrażającym bazie wiedzieli admirał Walters S. Anderson, dowódca okrętów liniowych Floty Pacyfiku i komandor-porucznik Vincent R. Murphy, asystent Kimmela do spraw planowania operacyjnego, ale nie powiedzieli mu na ten temat ani słowa.
Przyśpieszenie przygotowań Japończyków do ataku na Pearl Harbor nastąpiło w lipcu 1941 r., kiedy to zgodnie z planem McColluma Stany Zjednoczone i Wielka Brytania wprowadziły jednocześnie embargo na handel z Japonią. Amerykanie z treści przechwytywanych depesz wiedzieli o reorganizacji floty japońskiej, o gromadzeniu broni i amunicji oraz o wycofaniu marynarki wojennej z Chin i o zbliżaniu się "czasu decydującej próby". Amerykański ambasador w Tokio Joseph Grew najprawdopodobniej od osoby wysoko usytuowanej w otoczeniu cesarza Hirohito uzyskał informacje o naradzie 2 listopada 1941 r., na której zapadła decyzja o wypowiedzeniu wojny USA. Admirał Yamamoto otrzymał polecenie skierowania zespołu uderzeniowego na Hawaje. Następnego dnia o wynikach narady w Tokio wiedział już Biały Dom. Grew uzupełnił informacje wynikami rekonesansu przeprowadzonego przez amerykańskiego attache morskiego komandora podporucznika Henri'ego Smith-Huttona: nie było wątpliwości, że Japończycy przygotowywali się do inwazji. W podobnym duchu ostrzegał admirała Kimmela komandor porucznik Joseph J. Rochefort, dowódca ośrodka dekryptażu Marynarki Wojennej USA w Pearl Harbor. Reakcją Waszyngtonu było ogłoszenie północnego Pacyfiku obszarem "czystego morza" i rozkaz wycofania z tego rejonu wszystkich jednostek amerykańskich i alianckich. Kiedy admirał Kimmel próbował przeprowadzić rozpoznanie morskie na północ od Hawajów, otrzymał z Waszyngtonu polecenie wycofania jednostek. Po wojnie zarzut zaniechania rozpoznania stanowił jeden z głównych zarzutów wobec admirała.

Po klęsce Pearl Harbor 1460 tysięcy rozkodowanych japońskich depesz, raporty oraz dzienniki tajnej korespondencji zamknięto w sejfach Biura Wywiadu Marynarki Wojennej. O ich istnieniu nie wiedziała nawet komisja Kongresu USA, prowadząca po wojnie przesłuchania w sprawie ustalenia odpowiedzialności za klęskę. Zeznający przed komisją najwyżsi dowódcy marynarki amerykańskiej kłamali bez drgnięcia powieką, że najistotniejsze dla śledzenia japońskich posunięć militarnych kody morskie, zostały złamane dopiero wiosną 1942 r. Edwin Laton, który kierował wywiadem w sztabie admirała Kimmela łgał przed komisją, że stacje nasłuchowe niczego nie przechwyciły, gdyż Japończycy przestrzegali ciszy radiowej. Mimo że dysponował rozkodowanymi informacjami o zgrupowaniu okrętów japońskich w Hitokappu, najwyraźniej na polecenie "góry" nie przekazał ich admirałowi Kimmelowi. Być może chodziło o ukrycie za wszelką cenę faktu złamania japońskich kodów morskich. Homer Kisner, szef służby radiowej Floty Pacyfiku, doskonale zorientowany w planach ataku japońskiego na Hawaje, w ogóle nie zeznawał przed żadną komisją dochodzeniową w sprawie Pearl Harbor, a ostatnia taka komisja obradowała w 1995 r.

Robert B. Stinnett stawia administracji i osobiście prezydentowi Rooseveltowi zarzut świadomego skazania Floty Pacyfiku na zagładę. Największym błędem lub najbardziej perfidnym posunięciem było wycofanie Floty Pacyfiku z północnych rejonów wokół Hawajów i zaprzestanie rozpoznania lotniczego. Biały Dom nie odpowiedział na depeszę admirała Kimmela o zbliżaniu się Japończyków w rejon Hawajów. Po 45 godzinach od jej otrzymania Roosevelt polecił wprowadzić podwyższoną gotowość bojową w amerykańskich siłach zbrojnych, ale nadal nie odpowiadał na depeszę Kimmela, mimo że świetnie orientował się w sytuacji. Dopiero 28 listopada Kimmel otrzymał depeszę z Waszyngtonu z zakazem "podejmowania jakichkolwiek działań ofensywnych, dopóki Japonia nie dokona jawnego aktu agresji". W tym czasie Waszyngton miał już wyniki radionamiarów, które informowały o zbliżaniu się floty japońskiej, w tym lotniskowców, ale nie przekazał tych wyników admirałowi Kimmelowi. Generał George Marshall parę godzin przed inwazją znając treść rozkazów wydanych przez ministra Togo do najwyższych japońskich dowódców wojskowych w sprawie rozpoczęcia wojny ze Stanami Zjednoczonymi powiadomił Hawaje w ostatniej kolejności.

7 grudnia 1941 r. samoloty startujące z japońskich lotniskowców zrzuciły pierwsze bomby na Pearl Harbor o godz. 7.55. Nalot zakończył się o 9.35 Japończycy zatopili siedem okrętów wojennych. W czasie ataku zginęło 2897 Amerykanów. 16 grudnia 1941 r. admirał Kimmel został zwolniony ze stanowiska dowódcy Floty Pacyfiku i zdegradowany do stopnia kontradmirała.

Pierwsze próby wyjaśnienia przyczyn klęski w Pearl Harbor podjęła tzw. Komisja Robertsa. Dopatrzyła się ona ewidentnej winy po stronie admirała Kimmela, który miał dopuścić się błędów i zaniedbań w okresie poprzedzającym japoński atak. W tym samym czasie kontradmirał Leigh Noyes, dyrektor Biura Łączności Marynarki Wojennej wydał swym podwładnym polecenie zniszczenia wszystkich dowodów, które mogłyby pogrążyć administrację Roosevelta w oczach opinii publicznej. Rozkodowane depesze marynarki i japońskiego MSZ, wskazujące na to, że administracja wiedziała o przygotowaniach Japończyków do inwazji, otrzymały klauzulę najwyższej tajności i spoczęły w wojskowych sejfach. Po wojnie admirał Ernest King zagroził wszystkim tym, którzy ujawnią fakt złamania japońskich kodów karą więzienia oraz wyrzuceniem z wojska bez prawa do emerytury. Aby zatrzeć ślady, depesze niszczono, a z dzienników korespondencji usuwano strony z zarejestrowanymi rozkodowanymi depeszami. Żadna z komisji badających przyczyny klęski w Pearl Harbor nigdy nie poznała treści tych depesz, bo nigdy nie dowiedziała się o ich istnieniu. Dlatego nie można było udowodnić tezy o pozbawieniu dowódców na Hawajach dostępu do ważnych informacji wywiadowczych.
Wielu znawców tego okresu historii Stanów Zjednoczonych, choć potępia generalnie wyrachowane działania administracji Roosevelta, w wyniku których Ameryka doznała upokarzającej klęski oraz strat w ludziach i sprzęcie, jednocześnie je usprawiedliwia w kategoriach "mniejszego zła". Trzeba było przejść przez Pearl Harbor, by pokonać nazistowskie Niemcy. Znawcy historii wywiadów napomykają na razie jeszcze nieśmiało, że wywiad brytyjski miał wyprzedzające informacje o ataku Luftwaffe na Coventry w 1940 r., ale zachował je w tajemnicy, w celu zwiększenia determinacji Brytyjczyków w oporze przeciwko nazistowskim Niemcom.

 

 


Lista polecanych do przeczytania książek znajduje się w dwóch miejscach: pełna lista wszystkich książek w dokumencie wprowadzającym do każdego działu. Książki dotyczące konkretnej tematyki z reguły są pokrótce przedstawione u dołu dokumentu.
Myśli i aforyzmy ku pobudzeniu ducha, Opus - myśli wg ktrych y trzeba, Wiersze - także ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów i o śmierci, Niech Stanie się Czowiek - słowa sawiące wolność i potęgę człowieka, Książki piękne,wartościowe i te które warto przeczytać, Piękne opowieści - Anthony DeMello i inni, Wolność - nieustanne czuwanie

Google
 
 



Gavagai.pl
Pełny spis treści portalu

Nowe teksty  w portalu

Forum Gavagai

Mapa podręczna


E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@)
Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2010
Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl!
Więcej informacji tutaj.
Dział "Chiny i język chiński" ma nową lokalizację