Mechanizmy świata społecznego
 


Gavagai.pl

Peny spis treści portalu
Mapa podręczna na dole

 

W tym dokumencie: Zmiany społeczne XX i XXI wieku, Struktura świata społecznego. Rozmaite spostrzeżenia

Przejdź do Spisu Treści tej strony

Boże, strzeż nas przed poglądami naszych ojców. -- Hans Helmut Kirst

 

Dział społeczeństwo:
Wstęp
- świadome spojrzenie    · BLOG
Retoryka
- sprawy techniczne robienia wody z mózgu   
Sztuka wojny - jak walczyć skutecznie   
W poszukiwaniu Wolności - prawdy, których znać nie chcemy, w tym myśl libertariańska   
Historia
- kto jej nie zna, jest zawsze dzieckiem  
Odkłamywanie wiata - obraz świata niezaleny od naszych sądów  
Prawidłowe definicje - przykłady odkrywania prawdziwej natury zjawisk
Manipulacje - przykłady technik ataku i obrony
Władza i państwo - jak walczyć skutecznie   
Wgląd - wybrane teksty o społeczeństwie, narzędzia obserwacji rzeczywistości   
Fizjologia i psychologia zachowań
- nasze zwierzęce dziedzictwo Książki warte przeczytania  
Linki - miejsca z podobnymi treściami

 
  Oko widzi tylko to, co umysł gotowy jest przyjąć.   Your eyes see only what your mind is prepared to comprehend.  
         
     
你的眼睛只看得到那些你的心裡已準備好要去理解的東西。
 
-- Henri Bergson      

0. Źródła istotnej wiedzy o społeczeństwie poza niniejszym dokumentem

I. Struktura świata społecznego - teksty wybrane

II. Zmiany społeczne XX i XXI wieku
III. Teksty o społeczeństwie i życiu w nim

Rozmaite spostrzeżenia

Artykuły  ściągnięte przeze mnie z Internetu (250 kB RAR)

  • Historia państwa Izrael - art. Agnieszki Sabor zamieszczony w Tygodniku Powszechnym
      mirror do czytania off-line znajduje się tutaj (RAR) lokalny mirror tutaj
    PAP, ms /2002-04-18 19:40:00
    Warszawa: Policja udaremniła antyizraelski protest Policja i ochrona hotelu Marriott uniemożliwiły wieczorem młodzieżówce Unii Pracy zorganizowanie protestu w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
    W hotelu na godz. 19 zaplanowano uroczystość z okazji 54. rocznicy powstania państwa Izrael i święta niepodległości Izraela. Przeciwko obchodom tym chcieli zaprotestować przedstawiciele Federacji Młodych Unii Pracy. Kilka osób zostało spisanych przez funkcjonariuszy, w tym jeden z dziennikarzy.

  • Gospodarka na krawędzi - Historyczny upadek Japonii oraz chwiejność gospodarki USA
  • Wilczy kapitalizm firm farmaceutycznych

 


Wszystkie odnośniki do stron WWW i książek
związanych z tematem znajdują się tutaj:




Bohdan Chwedeńczuk Naga małpa i strażnicy jej genitaliów (fragmenty)

Przyjmuję, że:

(1) "Ogromna większość aktów spółkowania u naszego gatunku ma na celu nie płodzenie potomstwa, lecz wzajemne dostarczanie sobie przez dwójkę partnerów satysfakcji seksualnej i cementowanie w ten sposób więzi między nimi. Wniosek stąd oczywisty, że uprawianie przez taką dwójkę seksu w celach wyłącznie erotycznych nie jest wcale jakimś wymyślnym dekadenckim obyczajem wynalezionym przez nowoczesną cywilizację, lecz głęboko zakorzenioną, ewolucyjnie uzasadnioną i biologicznie zdrową tendencją naszego gatunku" (zob. Desmond Morris, Naga małpa, Warszawa 1997, s. 82).
(2) "Jeśli populacje ludzkie nadal zwiększać się będą w obecnym przerażającym tempie, wywoła to gwałtowny wzrost agresywności . . . Dowiodły tego niezbicie doświadczenia laboratoryjne. Nadmierne przeludnienie wywoła społeczne stresy i napięcia, które zdruzgocą organizacje naszych społeczności, zanim jeszcze zdąży ono zagłodzić nas na śmierć" (zob. tamże, s. 196). "Badania prowadzone nad innymi gatunkami w warunkach eksperymentalnie wywołanego zatłoczenia wykazały, że nadchodzi moment, kiedy rozrost zagęszczenia osiąga taki stopień, iż niszczy całą strukturę społeczną. . . . Nasz gatunek szybko zmierza ku takiej właśnie sytuacji. . . . Rozwiązanie problemu jest oczywiste: "powinniśmy obniżyć tempo rozrodu". (zob. tamże, s. 116-117; wyróżnienie moje - B.C.). "Najlepszym sposobem zapewnienia ogólnoświatowego pokoju jest szerokie propagowanie zapobiegania i przerywania ciąży. . . . Zapobieganie ciąży jest . . . bardziej godne polecenia, wszelkie więc religijne lub inne <> ugrupowania, które je zwalczają, muszą liczyć się z faktem, że uprawiają niebezpieczne podżeganie do wojny" (zob. tamże, s. 197).
Przyjmuję (1)-(2), bo w tych zespołach zdań występują dobrze uzasadnione twierdzenia nauki (głównie zoopsychologii, a szczególnie etologii). Dobrze uzasadnione twierdzenia nauki są natomiast częściej niż wszystkie inne prawdziwe. A ponieważ zależy mi na uznawaniu twierdzeń prawdziwych, przyjmuję (1)-(2). Warto zgłosić, zanim pójdziemy dalej, uwagi o pochodzeniu (1)-(2), o związku między nimi oraz o ich budowie. O pochodzeniu. Czerpię (1)-(2) z książki brytyjskiego biologa. Czerpię je stamtąd, bo zgrabnie wyrażają znane skądinąd myśli o życiu płciowym człowieka i sytuacji demograficznej współczesnej ludzkości. Książka Desmonda Morrisa uzasadnia pogląd, że człowiek to zwierzę, a nasze "zachowania, obyczaje i instytucje dadzą się wytłumaczyć przy użyciu dokładnie tych samych pojęć, których zoolog używa do analizowania zachowań pawianów, psów, gęsi, jaszczurek" (zob. "Przedmowę" Tadeusza Bielickiego, tamże, s. 9). Pogląd ten podzielam, ale dla rozważań, z którymi tu występuję, nie ma to znaczenia, nie używam go bowiem jako ogniwa moich wywodów.
O związku. Między zdaniami (1) i (2) zachodzi pewien związek; jest on entymematyczny. (Entymemat to wnioskowanie z co najmniej jedną przemilczaną przesłanką. Por. Witold Marciszewski [red.], Mała encyklopedia logiki, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, s. 64.) Oto ten związek. (a) Liczba ludzi niebezpiecznie, z punktu widzenia wskazanych w (2) interesów populacji ludzkiej, rośnie. (b) Wzrost ten to skutek między innymi aktów spółkowania, których ogromna większość, jak wiadomo z (1), nie ma na celu płodzenia potomstwa. (c) Nie sposób powstrzymać ludzi przed spółkowaniem i, jak świadczy (1), nie powinno się tego robić. (d) Powinniśmy natomiast, jeśli chcemy uniknąć wskazanych w (2) następstw, "obniżyć tempo rozrodu". (e) Powinniśmy zatem propagować zapobieganie i przerywanie ciąży (zapobieganie Desmond Morris uważa za "bardziej godne polecenia"). O budowie. We wszelkich naszych wypowiedziach występują co najmniej trzy następujące rodzaje zdań: opisy - "Wieje dziś wiatr z prędkością 150 km/h"; oceny - "Gdy wieje taki wiatr, jest wstrętnie"; normy - "Powinieneś siedzieć w domu, gdy wieje taki wiatr". W wypowiedziach (1)-(2) występują zdania tych trzech rodzajów. Przyjmuję - w ślad za filozofią Davida Hume'a - że z opisów nie wynikają oceny ani normy. Ten sam wiatr można, bez niedorzeczności, różnie oceniać i różnie normować ludzkie wobec niego zachowanie. Z (1)-(2) można więc usunąć wyrażenia oceniające (owe "wymyślne dekadenckie obyczaje", "biologicznie zdrowe tendencje", "przerażające tempa", "niebezpieczne podżegania do wojny" itp.), nie szkodząc zawartości opisowej tych wypowiedzi. Można też zachować bez uszczerbku ich zawartość opisową - łącznie z prognozą, grożącą wojną globalną przyrastającej w dotychczasowym tempie ludności świata - usuwając lub zmieniając występującą w nich demograficzną normę naczelną: "Powinniśmy obniżyć tempo rozrodu". I na odwrót, można tę normę utrzymać, choć odrzuciło się ową prognozę. Można również odrzucić jedno i drugie - prognozę, że przegęszczenie skończy się, jak u szczurów, rozpadem więzi społecznych i powszechną agresją; i normę, że powinniśmy opamiętać się z rozrodem. Wszystkie te ruchy są logicznie możliwe, bo nie ma związku logicznego między opisywaniem a normowaniem (z "jest" nie wynika "powinien", jak mawiamy za Hume'em).

Artykuł skopiowany z Miesięcznika "Bez Dogmatów"


Zmierzch potęgi Zachodu
Piotr Plebaniak na podstawie książki Samuela P. Huntingtona "Zderzenie Cywilizacji"

 

Rok

 
 

ogółem

Zachodnia

Afrykańska

Chińska

Hinduska

Islamska

Japońska

Latyno-Amerykańska

Prawosławna

Inne

I900

[1,6]

44,3

0,4

19,3

0,3

4,2

3,5

3,2

8,5

16,3

1920

[1,9]

48,1

0,7

13,3

0,3

2,4

4,1

4,5

13,9

8,6

1971

[3,7]

14,4

5,6

22,8

15,2

13,0

2,8

8,4

10,0

5,5

1990

[5,3]

14,7

8,2

24,3

16,3

13,4

2,3

9,2

6,5

5,1

1995

[5,8]

13,1

9,5

24,0

16,4

15,9

2,2

9,3

6,1

3,5

2010

[7,2]

11,5

11,7

22,3

17,1

17,9

1,8

10,3

5,4

2,0

2025

[8,5]

10,1

14,4

21,0

16,9

19,2

1,5

9,2

4,9

2,8

Odsetek ludności świata pod polityczną kontrolą poszczególnych cywilizacji 1900-2025

Źródło: ONZ, Wydział Ludnościowy: World Population Prospect. Revision 1992

Wprowadzenie - nasza tożsamość

Główną tezą książki Samuela P. Huntingtona jest stwierdzenie, że kultura i tożsamość kulturowa, będąca w szerokim pojęciu tożsamością cywilizacji, kształtują wzorce spójności i konfliktu na świecie, jaki nastał po zimnej wojnie. W kolejnych częściach swojej książki stara się zarysować implikacje płynące z rozwinięć tej tezy. Huntington zauważa, że:

  1. Po raz pierwszy w dziejach świata polityka globalna jest wielocywilizacyjna i wielobiegunowa. Modernizacja nie jest równoznaczna z westernizcją i nie prowadzi do powstania cywilizacji uniwersalnej ani do westernizacji społeczeństw niezachodnich.
  2. Następuje zmiana układu sił - wpływy Zachodu słabną, cywilizacje azjatyckie rosną w siłę ekonomiczną, polityczną i militarną; w świecie islamu ma miejsce eksplozja demograficzna, destabilizująca region; wszystkie cywilizacje niezachodnie potwierdzają na nowo wartość swoich kultur.
  3. Kraje skupiają się w grupy wokół państw będących ośrodkami ich cywilizacji.
Narody i poszczególni ludzie próbują udzielać sobie odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytanie: kim jesteśmy?. W swoich odpowiedziach odwołują się do tego, co najwięcej dla nich znaczy. Określają się w kategoriach pochodzenia, religii, języka, historii, wartości,, obyczajów. Identyfikują się z grupami kulturowymi takimi jak plemiona, grupa etniczna, wspólnota religijna, naród, a w najszerszym wymiarze - z cywilizacjami. W dalszej części pracy postaram się dostarczyć argumentów dla tezy mówiącej, że w pierwszej połowie XXI wieku to właśnie cywilizacja stanie się głównym wymiarem identyfikacji.

Nowe bieguny wpływów
Państwa narodowe nadal są głównymi aktorami sceny międzynarodowej. Ich postępowanie kieruje się dążeniem do władzy i bogactwa, jednak preferencje ich kierują się na wspólne cechy kulturowe i cywilizacyjne. Po zakończeniu zimnej wojny, najważniejszymi ugrupowaniami państw nie są już trzy grupy państw (obóz kapitalistyczny, obóz komunistyczny i trzeci świat), ale siedem lub osiem cywilizacji świata - Zachodnia, Muzułmańska, Chińska, Japońska, Latynoamerykańska, hinduistyczna, itp. Koniec zimnej wojny oznaczał często dramatyczne przemiany tożsamości różnych ludów. polityka globalna zaczęła zmierzać ku takiej reorganizacji stref wpływów, że ich granice zaczęły przebiegać wzdłuż linii podziałów cywilizacyjnych, których wyznacznikiem jest najczęściej religia.
Według Huntingtona, najniebezpieczniejsze konflikty, te grożące eskalacją, to te rozgrywające się pomiędzy państwami należącymi do różnych kręgów kulturowych. Przykład - walki na terenie byłej Jugosławii. Rosjanie udzielili dyplomatycznego poparcia Serbom, a Arabia Saudyjska, Turcja, Iran i Libia wspierały finansowo Bośniaków, kierując się nie racjami ideologicznymi, czy polityką mocarstwową, czy ekonomiczną, ale pokrewieństwem kulturowym.`
W świecie, który wyłonił się po zimnej wojnie, ludy należące do tych samych kultur łączą się. Uczyniły to Niemcy, a proces ten , na poziomie cywilizacyjnym, na naszych oczach powoli obejmuje całą Europę.
Ponadto, społeczeństwa niezachodnie, zwłaszcza w Azji Wschodniej, rozwijają się gospodarczo, tworząc podstawy potęgi militarnej i wpływów politycznych. W miarę jak społeczeństwa te rosną w potęgę i zyskują pewność siebie, zwracają się ku własnym kulturowym wartościom i odrzucają te, które Zachód im narzucił w procesie modernizacji. Zachód potęgę swoją opiera na rozwoju przemysłu i wysoko rozwiniętej technologii. Technologie te się jednak upowszechniają, a jeśli Zachód chce utrzymać swoją przewagę, musi robić wszystko, by ten proces przyhamować. Jednak w stworzonym przez Zachód wzajemnie powiązanym świecie coraz trudniej jest spowolnić przenikanie technologii do innych kręgów kulturowych. Staje się to jeszcze trudniejsze w sytuacji, gdy nie ma wyraźnego, uznanego przez wszystkich zagrożenia, jakie istniało w okresie zimnej wojny i w skromnej mierze umożliwiało kontrolę przepływu technologii.

Nowi aktorzy
Instytucje międzynarodowe przejęły ważne funkcje sprawowane wcześniej przez państwa. Powstały potężne międzynarodowe struktury biurokratyczne, oddziałujące bezpośrednio na indywidualnych obywateli. W skali globalnej przejawia się trend do ograniczania rządów państw, między innymi przez cedowanie jej na organizmy subpaństwowe, regionalne i lokalne przede wszystkim o charakterze samorządowym.. W wielu państwach działają ruchy regionalne dążące do znacznej autonomii lub secesji. Rządy utraciły w dużej mierze kontrolę nad przepływem pieniędzy z kraju do kraju, coraz trudniej kontrolować im przepływ idei, technologii, towarów i ludzi. Granice państwowe, a chodzi tu zwłaszcza o państwa kręgu zachodniego, stają się coraz bardziej przepuszczalne. Zdaje się że zwarte i jednolite państwo, będące normą od czasu Traktatu westfalskiego z 1648 roku, powoli traci na znaczeniu, a wylania się zaś zróżnicowany, złożony, wielowarstwowy ład międzynarodowy. Mało kto w pełni uświadamia sobie implikacje zachodzących przemian. W całej Europie pełno jest secesjonistów, autonomistów i grup regionalnych, którzy coraz więcej władzy chcą przenieść z poziomu państwa w dół. Tymczasem Bruksela i Wspólnota Europejska przesuwa tą władzę do góry. Te naciski wywierane z dwóch stron nie tylko prowokują rozgorączkowanych zwolenników wszelkiego rodzaju autonomii do przeprowadzania czystek etnicznych, zmieniają także scenę, na której przyszli aktorzy (tj. państwa) będą zmagać się o supremację.
Z procesem globalizacji świata biznesu i finansów wiąże się przemiana systemu wartości takich jak nacjonalizm i poczucie przynależności, czy suwerenności państw. W miarę przekształceń porządku gospodarczego, poszczególne kraje muszą rezygnować z części swojej suwerenności. Co stanie się z tożsamością narodową ludzi zamieszkujących Unię Europejską? Dziś, pięćdziesiąt lat po końcu II Wojny Światowej, obserwujemy ze względnym spokojem, proces jednoczenia się Europy, na której czele stoją Niemcy i Francja, wspólnie budujące podwaliny pod europejską federację. Sytuacja, w której my - Polacy z wielką ochotą de facto chcemy zjednoczyć się z Niemcami nie budzi praktycznie żadnych godnych uwagi sprzeciwów społecznych, a jeżeli takie występują, za obiekt mają całą Unię Europejską, a nie naszego bezpośredniego sąsiada. Huntington twierdzi, w czym całkowicie się z nim zgadzam, że sytuacja taka jak powyższa może nastąpić jedynie wtedy, gdy mieszkańcy poszczególnych państw zmienili poziom, na którym dokonują swojej samoidentyfikacji z "państwo-naród" na "cywilizację". Dlaczego taki proces miał w ogóle miejsce, będę pisał w dalszej części pracy.

Nowa orientacja
Liberalizując przepływ kapitału przez granice państw, rozmontowano wiele zabezpieczających mechanizmów, które mogły ograniczyć do jednego państwa skutki ewentualnego załamania systemu monetarnego. Najlepszy przykład kruchości ustalonej równowagi mogliśmy zobaczyć, gdy względnie niewielki kryzys gospodarki zbiegł się w czasie z pożarami w Los Angeles i falą terroru w Niemczech. Społeczne niepokoje jednych krajów bardzo szybko, na szczęście w niewielkim stopniu, wpływały na prosperitę wielu krajów kluczowych do utrzymania światowego ładu gospodarczego. Możemy tylko zastanawiać się, jak naprawdę poważny kryzys wpłynie na stabilność regionu Azji Południowo-Wschodniej, w której od kilku już lat - od zakończenia zimnej wojny - trwa wyścig zbrojeń. W latach 1988-1993 w Chinach nastąpiło realne podwojenie wydatków na cele militarne. Chiny, w końcu lat osiemdziesiątych, zrewidowały swoją politykę militarną - zmieniając ją z obrony przeciwko potencjalnemu atakowi ze strony ZSRR na strategię regionalną, z naciskiem na szybkie reagowanie.

Zmierzch Zachodu
W moim odczuciu książka Huntingtona jest ostrzeżeniem - jasną definicją zagrożeń, przed jakimi stoi świat, a już raczej cywilizacja, białego chrześcijanina.
Szczyt relatywnej potęgi cywilizacji Zachodniej przypadał na rok 1928. Od tamtego okresu, następuje jego powolne osłabienie. Skutkiem tego jest szybko zmieniająca się postawa przedstawicieli innych cywilizacji na wartość tego, co Zachód wraz z modernizacją, eksportuje na cały świat. Do rzeczy tych należy dziedzictwo starożytności klasycznej, katolicyzm i protestantyzm, języki europejskie, rozdział władzy duchowej i doczesnej, rządy prawa, pluralizm społeczny, oraz indywidualizm.
W okresie swojej największej ekspansji, którą autor nazywa "ekspansją twardą", tzn. militarną i technologiczną, nastąpił także jego ekspansja kulturowa, czyli "miękka". Razem z modernizacją i industrializacją, cywilizacja zachodnia propagowała wśród podporządkowanych sobie ludów cały swój dorobek, który postrzegany był podówczas za nieodłączną część procesów modernizacji technologicznej. Niektóre kraje próbowały stosować politykę odrzucenia, jednak militarne wsparcie idei europejskich kładło temu kres. Przedstawiciele "Zachód" zawsze mówili: "Jeśli chcecie by wam się udało, musicie stać się tacy sami jak my, nasza droga jest jedyną drogą.". Oznacza to, że współczesna nauka i technika wymaga, według Europejczyków, przyswojenia nieodłącznego im sposobu myślenia, trzeba uznać wyższość cywilizacji zachodniej, żeby można było się od niej uczyć. Jednak stopniowo inne cywilizacje przestały czerpać wzory z Zachodu. Początkiem tego była wygrana przez Japonię wojna 1908 roku z Rosją, co udowodnił, że Europejczyków można pokonać. Najwięcej prestiżu stracił jednak Zachód w wyniku wybuchu I Wojny światowej, która udowodniła z kolei, że ta najwyższa kultura nie jest wcale taka wysoka. Od tamtej chwili górę bierze opcja polegająca na przyjęciu modernizacji i zachowaniu przy tym podstawowych wartości, zwyczajów i instytucji rodzimej kultury. Obecnie, we wszystkich krajach należących do nieeuropejskich kręgów cywilizacyjnych, następuje odrodzenie kulturowe i religijne, które uniezależnia owe kraje spod wpływu uniwersalizmu, jaki Zachód stara się narzucić.
Świat jednak nie chce już przyjąć tego, co Zachód ma do zaoferowania. W sytuacji, w której wysoce rozwinięte technologie upowszechniają się, Zachodowi coraz trudniej jest utrzymać przewagę.
Jedno jest jednak pewne - mówi Huntington - świat nie przyjmie wartości zachodnich. Modernizacja stała się już własnością wszystkich głównych cywilizacji, z których każda poszukuje swojej własnej drogi - zgodnej ze swoimi, a nie zachodnimi wartościami.

 

 


Alan and Heidi Toffler: Trzecia Fala, Wojna i antywojna
(War and Anti-war and The Third Wave)



The illiterate of the future will not be the person who cannot read. It will be the person who does not know how to learn. You can use all the quantitative data you can get, but you still have to distrust it and use your own intelligence and judgment. It is better to err on the side of daring than the side of caution.

 

 

 

III. Teksty o społeczeństwie i życiu w nim
(aby znaleźć teksty zamieszczone w innych dokumentach, przejdź do spisu treści)

 

 

CHRISTINA BERNDT - Choroby dla biednych - leki dla bogatych
3.09.2002

Przemysł farmaceutyczny mnoży listę schorzeń. Oczywiście tych,
które opłaca się leczyć najdroższymi specyfikami

 

Choroby są dziś jedną z nielicznych, kwitnących gałęzi gospodarki. Firmom farmaceutycznym powodzi się doskonale, zyski zapewnia im masowa sprzedaż środków na obniżenie ciśnienia oraz poziomu cholesterolu. Do tego dochodzi jeszcze sprzedaż innych popularnych leków: Viagra na impotencję utrzymuje obroty koncernu Pfizer na niezmiennie wysokim poziomie, ważną pozycją w ofercie firmy Novartis jest Ritalin, podawany nadpobudliwym dzieciom. Nie można też zapominać o lekach poprawiających nastrój, jak Prozac i inne podobne produkty, które sprzedają się znakomicie.

U dzieci, które dawniej były po prostu wiercipiętami, teraz stwierdza się ADHD - zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Mężczyźni cierpią na zaburzenia wzwodu, leczone za pomocą małej niebieskiej pigułki. Panom w średnim wieku, dawniej uchodzącym za opryskliwych, obecnie daje się we znaki męska menopauza i potrzebują kuracji hormonalnej.

Krytycy koncernów farmaceutycznych opisują cały proces - od wykrycia jakiegoś zaburzenia, poprzez uznanie go za chorobę, aż po masowe przepisywanie leku - jako obmyślony ze szczegółami rytuał, w którym lekarzom i pacjentom przypada rola naiwnych statystów.

Rolę reżysera odgrywa przemysł farmaceutyczny. Leki, przeznaczone do masowej sprzedaży, adresuje się do określonej, licznej grupy odbiorców i wprowadza na rynek. Trend polega na tym, by każdą reakcję psychiczną, jak również najnormalniejsze zjawiska, związane np. ze starzeniem się, uznać za chorobę - po to, by móc sprzedawać leki, które mają jej zaradzić.

Czy naprawdę jesteśmy tacy chorzy, jak nam wmawia "przemysł zdrowia"? Oczywiście że nie - piszą Kurt Langbeins i Bert Ehgartner w książce pt. "Das Medizinkartell" (Kartel medyczny). "Przemysł farmaceutyczny, jak również uzależnione od niego zespoły badawcze - piszą autorzy książki - są na najlepszej drodze do tego, by ze wszystkich zamożnych ludzi na tej planecie zrobić pacjentów".

Część badań prowadzonych w fabrycznych laboratoriach ma istotnie na celu leczenie chorych, zwłaszcza bogatych lub chociaż ubezpieczonych. Ogromna większość badań - zdaniem krytyków - koncentruje się jednak wokół kwestii, jak dogodzić ludziom zdrowym: dostarczyć im pigułek, które pozwolą jeść wszelkie smakołyki bez przybierania na wadze lub cieszyć się potencją przez 24 godziny na dobę. To u tej klienteli można liczyć na prawdziwy zarobek.

A biedni? Oni w razie choroby tracą pracę i ubezpieczenie, więc nie stać ich na lekarstwa. Czasem wyzdrowieją, czasem umrą - ale nie są to dobrzy klienci.

Po co więc inwestować czas i pieniądze w poszukiwanie leków dla nich? Pytanie wydaje się cyniczne, niemniej jednak warto przyjrzeć się liczbom. 70 proc. mieszkańców naszego globu żyje w tropikach. Mieszkańcom tych krajów, przeważnie biednym, grożą choroby tropikalne, które zabijają lub rujnują zdrowie milionów ludzi.

Tymczasem spośród 1223 nowych leków, dopuszczonych do sprzedaży w latach 1975-1996, zaledwie 13 było przeznaczonych do leczenia chorób tropikalnych. A z tych 13 tylko 4 - słownie cztery - zostały wyprodukowane przez firmy farmaceutyczne. Pozostałe 9 było owocem badań finansowanych z funduszy publicznych.

Szczepionka? Nieopłacalna

Przez wiele lat szczepienia przeciw tak groźnym dawniej chorobom zakaźnym dawały ludziom poczucie bezpieczeństwa. Gdy w latach 50. zaczęły się szczepienia przeciw paraliżowi dziecięcemu, budzącemu dawniej taki lęk, uczucie ulgi było tak wielkie, że w wielu amerykańskich miasteczkach bito w dzwony, by upamiętnić to wydarzenie.

Obecnie, pół wieku później, słowo "szczepionka" brzmi w uszach ekspertów jak sygnał alarmowy. Trzej naukowcy - Henry Miller i Stanley Falkow ze Stanford University oraz Rino Rappuoli zakładów Chiron, które specjalizują się w produkcji szczepionek - w artykule zamieszczonym w fachowym piśmie "Science" alarmują, że historia sukcesów w walce z chorobami zakaźnymi może wkrótce dobiec końca. Piszą: "Gorzka prawda jest taka, że przyszłość szczepionek jest niepewna. Ci, którzy są w stanie produkować szczepionki, stracili do tego zapał".

W 1967 r. w USA było 37 producentów szczepionek, obecnie ich liczba zmalała do dziesięciu. Również w Europie firmy unikają ich produkcji prawie tak, jak choroby zakaźnej. Sam dźwięk słowa "szczepionka" odstrasza banki i inwestorów.
Przyczyna tej niechęci do produktów, które niegdyś pozwoliły ludzkości uwolnić się od największych plag, jest prosta: na szczepionkach można niewiele zarobić. Przynoszą one w skali globalnej tylko 6,5 mld dolarów, czyli zaledwie 2 proc. obrotów przemysłu farmaceutycznego. Co więcej, muszą spełniać szczególnie rygorystyczne wymagania.

W USA już od miesięcy odczuwa się dotkliwy brak szczepionek przeciw klasycznym chorobom dziecięcym. Brakuje ośmiu spośród jedenastu ważnych szczepionek - tak że terminy obowiązkowych szczepień trzeba było przedłużyć. Amerykański Ośrodek Kontroli Epidemiologicznej i Prewencji (CDC), który mówi wręcz o "katastrofie w zakresie szczepień", zaczął wręcz racjonować szczepionki przeciw dyfterytowi i tężcowi i wydzielać je tylko wybranym ośrodkom. Problemy zaczęły się, gdy jeden z dwóch tylko wytwórców tej szczepionki w Stanach po 50 latach zaprzestał produkcji.

Tak więc nasze poczucie bezpieczeństwa płynące z przeświadczenia, że nie zagrozi nam już tężec czy koklusz, okazuje się złudne. Niewiele brakuje, aby zapomniane już zmory powróciły. - Jeśli ten problem nie zostanie rozwiązany, dzieci będą chorować i umierać - ostrzega Louis Cooper, prezydent American Academy of Pediatrics.

W tej dramatycznej sytuacji CDC szuka możliwości zapewnienia dostaw szczepionek na przyszłość. Rozważa się prowadzenie pod auspicjami i za pieniądze rządu odpowiednich programów badawczych, albo też ulgi podatkowe dla producentów. Tymczasem mało intratne dla firm farmaceutycznych szczepionki są niezwykle opłacalne z punktu widzenia gospodarki narodowej. Według badań amerykańskiej Akademii Nauk każdy dolar zainwestowany w produkcję potrójnej szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce przynosi 16 dolarów zysku. Tyle bowiem wyniósłby koszt leczenia chorych dzieci oraz straty poniesione wskutek nieobecności ich rodziców w pracy.

Problem braku szczepionek zaczyna dawać się we znaki również w Niemczech. Regularnie występują braki szczepionek sezonowych, jak szczepionka przeciw grypie.

- W Niemczech wciąż się wierzy siłom wolnego rynku - mówi Johannes Löwer, szef Instytutu Paula Ehrlicha, do którego od ponad stu lat należy zaopatrzenie w szczepionki i surowice. - Tymczasem my nie możemy już znaleźć producenta, który byłby gotów zająć się wyrobem nielicznych szczepionek, na przykład surowic przeciw jadowi niektórych węży. Nie widzę możliwości rozwiązania tego problemu.

- Süddeutsche Zeitung

 

 

 

Rozmaite spostrzeżenia
- fragmenty powieści, artykułów i książek naukowych

 

Będzie to dziś np. praca usługowa — pomocy domowej: ani bowiem przywileje, jakimi się taką pomoc otacza, ani wysoka zapłata nie przeciwdziałają skutecznie ocenom społecznym, podług których status takiego pracownika jest w ogólnej hierarchii bardzo niski. Tego, że owa pomoc domowa może pośrednio sprzyjać poważnie interesom powszechnym, gdy np. odciąża twórcze jednostki — uczonych, zarządców itp. — ułatwiając im pracę społecznie cenną, opinia publiczna zazwyczaj nie bierze pod uwagę w notowaniach socjalnego statusu zawodowego. Jest to oczywiście przykład marginesowy, wykazujący jednak, że sytuacja obiektywna i jej Interpretacja społeczna mogą się od siebie różnić w sposób istotny, [...]

Z kolei, u drugiego bieguna, gdzie figuruje hasło „poświęcenia się generacji dla dobra następnej”, można liczyć na praktyczny odzew, pod warunkiem, iż nie tylko zapewnia się pracujących o wartości ich ofiary, lecz że mogą jej efektywność obserwować. Nic natomiast nie rujnuje morale w sposób tak miażdżący, jak zachęcanie ludzi do pracy, która na ich oczach marnuje się, nie służąc przez to nikomu ani teraz ani w przyszłości.

-- Stanisław Lem, Dialogi

 

 

 

 

 


Lista polecanych do przeczytania książek znajduje się w dwóch miejscach: pełna lista wszystkich książek w dokumencie wprowadzającym do każdego działu. Książki dotyczące konkretnej tematyki z reguły są pokrótce przedstawione u dołu dokumentu.
Myśli i aforyzmy ku pobudzeniu ducha, Opus - myśli wg ktrych y trzeba, Wiersze - także ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów i o śmierci, Niech Stanie się Czowiek - słowa sawiące wolność i potęgę człowieka, Książki piękne,wartościowe i te które warto przeczytać, Piękne opowieści - Anthony DeMello i inni, Wolność - nieustanne czuwanie

Google
 
 



Gavagai.pl
Pełny spis treści portalu

Nowe teksty  w portalu

Forum Gavagai

Mapa podręczna


E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@)
Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2010
Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl!
Więcej informacji tutaj.
Dział "Chiny i język chiński" ma nową lokalizację