Fragmenty ksi��ki Normana Finkelsteina "Przedsi�biorstwo holocaust"

 

Oszu�ci, handlarze i historia

Zdaniem znanego izraelskiego pisarza Boasa Evrona tzw. �wiadomo�� holokaustu jest niczym innym jak "oficjaln�, propagandowa indoktrynacj� oraz produkcj� slogan�w i fa�szywego wizerunku �wiata", a jej prawdziwym celem "wcale nie jest zrozumienie przesz�o�ci, lecz manipulowanie tera�niejszo�ci�". Hitlerowski holokaust jako taki nie s�u�y �adnym konkretnym celom politycznym. Mo�e on zar�wno motywowa� do sprzeciwu, jak i do poparcia izraelskiej polityki. Kiedy si� jednak spojrzy na� przez pryzmat ideologiczny, to, wed�ug Evrona, "pami�� hitlerowskiej zag�ady staje si� pot�nym or�em w r�kach izraelskich przyw�dc�w i �ydowskiej diaspory".

Hitlerowski holokaust-- wydarzenie historyczne przeobra�a si� w holokaust -- ideologi�. Postaw� tak pojmowanego holokaustu stanowi� dwa centralne dogmaty:

(1) Holokaust jest absolutnie wyj�tkowym wydarzeniem historycznym;

(2) Holokaust stanowi kulminacyjny punkt irracjonalnej, odwiecznej nienawi�ci goj�w wobec �yd�w.

�aden z tych dogmat�w nie zaistnia� w publicznej dyskusji przed wojn� sze�ciodniow� w 1967 r. I chocia� sta�y si� one tematami przewodnimi literatury holokaustu, to jednak nie zaistnia�y r�wnie� w �adnej powa�nej pracy naukowej na temat hitlerowskiego holokaustu. Z drugiej za� strony, obydwa dogmaty zasadniczo splataj� si� z judaizmem i syjonizmem. Hitlerowski holokaust nie by� po II wojnie �wiatowej uwa�any za wydarzenie wyj�tkowe ani dla �yd�w, ani tym bardziej w aspekcie historycznym, chocia� ameryka�skie organizacje �ydowskie zada�y sobie wiele trudu, by postrzega� go w szerokim kontek�cie. Ale po wojnie sze�ciodniowej uleg�o to radykalnej zmianie.

Jak wspomina Jacob Neusner, "pierwszym i najwa�niejszym twierdzeniem, kt�re pojawi�o si� w rezultacie wojny w 1967 r. i sta�o si� symbolem ameryka�skiego �ydostwa, by�o to, �e holokaust [...] by� zjawiskiem wyj�tkowym, nie maj�cym odpowiednika w historii ludzko�ci". W swej pouczaj�cej rozprawie historyk David Stannard wy�miewa "pracowito�� hagiograf�w holokaustu, dowodz�cych wyj�tkowo�ci �ydowskiego losu z zapa�em i pomys�owo�ci� religijnych fanatyk�w", bo dogmat wyj�tkowo�ci nie ma przecie� sensu.

Na poziomie elementarnym ka�de wydarzenie historyczne jest wyj�tkowe, chocia�by ze wzgl�du na sw�j czas i miejsce. Ka�de te� ma zar�wno cechy odr�niaj�ce go od innych wydarze� historycznych, jak i cechy z nimi wsp�lne. Anomalia holokaustu polega na tym, �e jego wyj�tkowo�� absolutnie nie mo�e podlega� jakiejkolwiek dyskusji. Mo�na by zapyta�, czy istnieje jakie� inne wydarzenie historyczne, przedstawiane g��wnie w aspekcie tak kategorycznej wyj�tkowo�ci? Cechy odr�niaj�ce holokaust zazwyczaj wyodr�bnia si� w celu udowodnienia, �e jest to wydarzenie stanowi�ce zupe�nie odr�bn� kategori�. Nigdy jednak dok�adnie nie wiadomo, dlaczego wiele jego cech wsp�lnych z innymi wydarzeniami historycznymi uznaje si� za nie zas�uguj�ce na por�wnania.

Wszyscy autorzy zajmuj�cy si� holokaustem s� zgodni co do jego wyj�tkowo�ci, ale ma�o kt�ry z nich, je�li w og�le kt�rykolwiek, zgadza si� z innymi co do przyczyny. Za ka�dym razem, gdy argument o wyj�tkowo�ci holokaustu zostanie empirycznie obalony, od razu wysuwa si� na jego miejsce nowe uzasadnienie. W rezultacie, jak zauwa�a Jean-Michel Chaumont, mamy do czynienia z mno��cymi si� argumentami, kt�re s� wzajemnie sprzeczne. "Nic to nie wnosi do naszej wiedzy, lecz za to ka�d� kolejn� argumentacj� zaczyna si� od zera, �eby ulepszy� poprzedni�". Innymi s�owy: wyj�tkowo�� holokaustu jest niepodwa�alna; udowadnianie jej jest obowi�zkiem, a negowanie r�wna si� negowaniu ca�ego holokaustu. By� mo�e problem tkwi w przes�ankach, a nie dowodach. Bo jaka to r�nica, nawet je�li holokaust by� wyj�tkowy? Co zmieni�oby si� w naszym stosunku do hitlerowskiego holokaustu, gdyby nie by� pierwsz�, lecz czwart� albo pi�t� w szeregu podobnych katastrof?

(...)

Od twierdzenia o wyj�tkowo�ci holokaustu jest tylko krok do twierdzenia, �e holokaustu nie da si� poj�� rozumowo. Bo je�li holokaust jest w historii zjawiskiem bezprecedensowym, to stoi ponad histori� i nie mo�na go pojmowa� historycznie. Czyli -- holokaust jest wyj�tkowy, poniewa� nie da si� go wyja�ni�, a nie da si� go wyja�ni�, poniewa� jest wyj�tkowy. Najbardziej wprawnym g�osicielem tej mistyfikacji, kt�r� Novick ochrzci� mianem "sakralizacji holokaustu", jest Elie Wiesel.

Jak s�usznie zauwa�a Novick, holokaust jest dla Wiesela religi� "tajemnicy". Dlatego Wiesel zawodzi, �e holokaust "wiedzie ku ciemno�ci", "neguje wszystkie odpowiedzi", "le�y poza zasi�giem historii", "wymyka si� wszelkim wyja�nieniom i opisom", "nie mo�na go ani wyt�umaczy�, ani sobie wyobrazi�", "nigdy nie da si� poj�� lub przekaza�", oznacza "unicestwienie historii" i "mutacj� na skal� kosmiczn�". Tylko ocala�y ze� kap�an (czytaj: tylko Wiesel) ma prawo odgadywa� jego tajemnic�. Wiesel wyznaje jednak, �e owa tajemnica holokaustu "nie da si� wyrazi� s�owami" i "nie da si� nawet o niej m�wi�". Tak wi�c za standardowe honorarium w wysoko�ci 25 tysi�cy dolar�w (plus koszty limuzyny z szoferem) Wiesel naucza, �e "tajemnica prawdy o Auschwitz polega na milczeniu". Z takiego punktu widzenia racjonalne pr�by zrozumienia holokaustu r�wnaj� si� jego negowaniu, poniewa� racjonalnie nie da si� wyja�ni� jego wyj�tkowo�ci i "tajemnicy". R�wnie� por�wnywanie holokaustu z cierpieniami innych stanowi, wed�ug Wiesela, "totaln� zdrad� �ydowskiej historii".' Kilka lat temu, nowojorski brukowiec opublikowa� parodi� pod tytu�em "Michael Jackson i 60 milion�w innych zgin�li w atomowym holokau�cie". Wiesel wystosowa� list protestacyjny: "Jak �miecie nazywa� holokaustem co�, co zdarzy�o si� wczoraj? By� tylko jeden holokaust..."

W swoich najnowszych wspomnieniach Wiesel strofuje Shimona Peresa za "bezmy�lne m�wienie o "dw�ch holokaustach" XX wieku: Auschwitz i Hiroszimie. Nie powinien tak m�wi�" Ulubione powiedzonko Wiesela brzmi: "uniwersalno�� holokaustu polega na jego wyj�tkowo�ci". Ale je�li holokaust jest rzeczywi�cie zjawiskiem niepor�wnywalnie i niezrozumiale wyj�tkowym, to jak mo�e mie� wymiar uniwersalny? Dyskusja o wyj�tkowo�ci holokaustu jest ja�owa. Twierdzenia o wyj�tkowo�ci holokaustu stanowi� w istocie rodzaj "intelektualnego terroryzmu" (Chaumont). Zwolennicy stosowania w badaniach naukowych normalnych metod por�wnawczych musz� najpierw obwarowa� si� tysi�cem zastrze�e�, �eby unikn�� pos�dzenia o "trywializacj� holokaustu". Podtekst twierdzenia o wyj�tkowo�ci holokaustu sprowadza si� do tego, �e holokaust by� wyj�tkowym z�em. Tote� nie mo�na z nim por�wnywa� cierpie� innych, cho�by najstraszniejszych. Obro�cy tezy o wyj�tkowo�ci holokaustu zazwyczaj nie przyznaj� si� do tej implikacji, ale jest to z ich strony ob�uda.

Chocia� twierdzenia o wyj�tkowo�ci holokaustu s� nieetyczne i ja�owe intelektualnie, to jednak ci�gle utrzymuj� si� na powierzchni. Pytanie -- dlaczego? Przede wszystkim dlatego, �e wyj�tkowe cierpienie upowa�nia do wyj�tkowych uprawnie�. Zdaniem Jacoba Neusnera wyj�tkowe z�o holokaustu nie tylko odr�nia �yd�w od innych, lecz daje tak�e �ydom "prawo do roszcze� wobec innych", Wed�ug Edwarda Alexandra wyj�tkowo�� holokaustu jest "kapita�em moralnym"; �ydzi musz� "ro�ci� sobie prawo do monopolu" na ten "cenny maj�tek". W rezultacie, wyj�tkowo�� holokaustu -- owo "prawo do roszcze� wobec innych", �w "kapita� moralny" -- s�u�y Izraelowi za cenne alibi. Jak sugeruje historyk Peter Baldwin, "niepowtarzalno�� �ydowskich cierpie� pot�guje moralne i emocjonalne roszczenia, kt�re Izrael mo�e wysuwa� [...] wobec innych narod�w". Tote� wed�ug Nathana Glazera wskazuj�cy na "szczeg�ln� odr�bno�� �yd�w" holokaust da� im "prawo do uwa�ania si� za szczeg�lnie zagro�onych i szczeg�lnie uprawnionych do podejmowania wszelkich niezb�dnych dzia�a� na rzecz przetrwania". Typowy przyk�ad stanowi� wszystkie wyja�nienia decyzji Izraela o budowie broni nuklearnych, zawsze odwo�uj�ce si� do widma holokaustu. Tak jakby w ka�dym innym przypadku Izrael nie mia� powodu do stworzenia nuklearnego arsena�u. Istnieje r�wnie� inna przyczyna. Twierdzenie o wyj�tkowo�ci holokaustu to twierdzenie o wyj�tkowo�ci �yd�w. To nie cierpienia �yd�w, lecz fakt, �e to �ydzi cierpieli, przes�dzi� o wyj�tkowo�ci holokaustu. Innymi s�owy: holokaust jest wyj�tkowy, poniewa� �ydzi s� wyj�tkowi. Tote� Ismar Schorsch, kanclerz �ydowskiego Seminarium Teologicznego, wyszydza twierdzenie o wyj�tkowo�ci holokaustu jako "niesmaczn�, �wieck� wersj� tezy o narodzie wybranym". Porywczy na tle wyj�tkowo�ci holokaustu, Elie Wiesel jest r�wnie porywczy na tle wyj�tkowo�ci �yd�w. "Jeste�my inni pod ka�dym wzgl�dem." �ydzi s� "ontologicznie" wyj�tkowi. Stanowi�cy apogeum tysi�cletniej nienawi�ci goj�w do �yd�w, holokaust potwierdzi� nie tylko wyj�tkowo�� �ydowskich cierpie�, lecz tak�e wyj�tkowo�� �yd�w. Novick pisze, �e podczas II wojny �wiatowej i tu� po niej "ma�o kt�ry z cz�onk�w ameryka�skich w�adz -- i ma�o kt�ry poza nimi, czy to �yd czy goj -- zrozumia�by sformu�owanie "porzucenie �yd�w" ." Zupe�nie odwrotnie ni� po wojnie sze�ciodniowej w 1967 r. Wtedy to bowiem takie stwierdzenia jak "milczenie �wiata", "oboj�tno�� �wiata" czy "porzucenie �yd�w" sta�y si� wiod�cymi w "dyskusji o holokau�cie". Przyw�aszczaj�c sobie doktryn� syjonizmu, "przedsi�biorstwo holokaust" uczyni�o z hitlerowskiego "ostatecznego rozwi�zania" punkt kulminacyjny tysi�cletniej nienawi�ci goj�w do �yd�w. �ydzi zgin�li, poniewa� wszyscy goje, czy to sprawcy czy bierni kolaboranci, pragn�li ich �mierci. Zdaniem Wiesela, "wolny i "cywilizowany" �wiat wydal �yd�w w r�ce kata. Byli ci co zabijali i byli ci co milczeli." Jednak nie ma �adnych historycznych dowod�w na mordercze instynkty goj�w. Podj�ta przez Daniela Goldhagena nieudolna pr�ba udowodnienia jednego z wariant�w tej tezy w ksi��ce Hitlera Willing Executioners przynios�a niemal komiczny efekt. Aczkolwiek jej u�yteczno��, w sensie politycznym, jest niebagatelna. Warto bowiem zauwa�y�, �e teoria "odwiecznego antysemityzmu" przy okazji poprawia samopoczucie antysemitom. "Nic wi�c dziwnego, �e teori� t� ch�tnie przyj�li zagorzali antysemici" -- zauwa�a Hanna Arendt w The Origins of Totalitarianism:"

"Stanowi ona idealne usprawiedliwienie wszelkich potworno�ci. Bo je�li to prawda, �e przez ponad dwa tysi�ce lat ludzko�� lubowa�a si� w mordowaniu �yd�w, to oznacza, �e zabijanie �yd�w jest normalnym, wr�cz ludzkim zaj�ciem, a nienawi�� do �yd�w jest ca�kowicie usprawiedliwiona. Najbardziej zaskakuj�cym aspektem tego wyja�nienia jest to, [...] �e zosta�o ono przyj�te przez wielu bezstronnych historyk�w i jeszcze wi�ksz� liczb� �yd�w."

Teza o odwiecznej nienawi�ci goj�w do �yd�w pos�u�y�a zar�wno do uzasadnienia konieczno�ci powstania pa�stwa Izrael, jak te� t�umaczenia wrogo�ci wobec Izraela. Tote� istnienie �ydowskiego pa�stwa jest jedynym zabezpieczeniem przed kolejnym (nieuchronnym) wybuchem morderczego antysemityzmu. I odwrotnie, morderczy antysemityzm kryje si� za ka�dym atakiem lub nawet dzia�aniem obronnym wobec �ydowskiego pa�stwa. Na odparcie krytyki Izraela powie�ciopisarka Cynthia Ozick ma gotow� odpowied�: "�wiat chce wyt�pi� �yd�w [...] �wiat zawsze chcia� wyt�pi� �yd�w". Je�li ca�y �wiat istotnie pragnie zag�ady �yd�w, to prawdziwym cudem jest, �e �ydzi jeszcze �yj� -- i, w przeciwie�stwie do wi�kszej cz�ci ludzko�ci, nie przymieraj� g�odem.

Teza, �e goje chc� wyt�pi� �yd�w, daje Izraelowi woln� r�k� zak�adaj�c, �e goje zawsze d��� do wymordowania �yd�w, ci maj� prawo broni� si� wszelkimi mo�liwymi sposobami. Wszelkie wi�c �rodki, do kt�rych uciekn� si� �ydzi, agresji i tortur nie wy��czaj�c, stanowi� uzasadnion� samoobron�. Ubolewaj�c nad "tez�" o odwiecznej nienawi�ci goj�w, Boas Evron zauwa�a, �e "jest ona naprawd� jednoznaczna z celowym podsycaniem paranoi [...]. Takie rozumowanie [...] z g�ry rozgrzesza wszelkie nieludzkie traktowanie nie-�yd�w, poniewa� powszechny mit, �e "wszyscy kolaborowali z hitlerowcami przy zag�adzie �yd�w", sankcjonuje wszelkie zachowania �yd�w wobec innych."

Wed�ug "przedsi�biorstwa holokaust", antysemityzm goj�w jest irracjonalny i nie da si� go wyt�pi�. Wychodz�c daleko poza syjonistyczne analizy, o zwyk�ych naukowych nie wspominaj�c, Goldhagen t�umaczy antysemityzm jako "oddzielony od rzeczywistych �yd�w", "zasadniczo nie stanowi�cy odpowiedzi na jak�kolwiek obiektywn� ocen� post�powania �yd�w" i "niezale�ny od charakteru i dzia�a� �yd�w". "G��wnym siedliskiem" antysemityzmu jako psychicznej patologii goj�w jest "umys�". Zdaniem Wiesela, kieruj�cy si� "irracjonalnymi pobudkami" antysemita "po prostu nie mo�e �cierpie� faktu istnienia �yd�w". Jak z kolei zauwa�a socjolog John Mimy Cuddihy"z antysemityzmem nie tylko nie ma nic wsp�lnego to, co �ydzi robi� lub nie robi�, lecz wszelkie pr�by wyja�niania antysemityzmu poprzez odwo�ywanie si� do przyczyniania si� �yd�w do antysemityzmu stanowi� same w sobie przyk�ad antysemityzmu."

Nie chodzi tu oczywi�cie o to, �e antysemityzm jest uzasadniony lub �e to �ydzi winni s� zbrodni wobec nich pope�nionych, lecz o to, �e antysemityzm rozwija si� w specyficznych historycznych uwarunkowaniach i towarzysz�cej im grze interes�w. Jak wskazuje Ismar Schorsch, "zdolna, �wietnie zorganizowana i odnosz�ca znaczne sukcesy mniejszo�� potrafi wywo�ywa� konflikty, kt�re wynikaj� z naturalnych napi�� mi�dzy r�nymi grupami" z tym tylko, �e konflikty te "cz�sto opakowane s� w antysemickie stereotypy".Irracjonalna istota antysemityzmu goj�w wynika bezpo�rednio z irracjonalnej istoty holokaustu. To znaczy, hitlerowskie "ostateczne rozwi�zanie" by�o czym� wyj�tkowo irracjonalnym-- "z�em dla samego z�a", "pozbawionym jakiegokolwiek celu" masowym zabijaniem. By�o te� kulminacj� antysemityzmu goj�w i st�d antysemityzm jest zasadniczo irracjonalny. Takie za�o�enia, rozpatrywane razem czy osobno, nie wytrzymuj� nawet powierzchownej analizy. Ale w sensie politycznym, teza taka jest szalenie u�yteczna.

(...)

Dzie� Pami�ci Holokaustu jest co roku obchodzony w ca�ych Stanach Zjednoczonych. We wszystkich 50 stanach organizuje si� w�wczas uroczysto�ci, cz�sto w stanowych parlamentach. Ameryka�skie Zrzeszenie Organizacji Holokaustu (Association of Holocaust Organizations) liczy ponad sto zwi�zanych z holokaustem instytucji. Ameryka�ski krajobraz znaczy siedem du�ych muze�w po�wi�conych holokaustowi, a centralne miejsce zajmuje Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie (United States Holocaust Memoria� Museum).Wypada tu przede wszystkim zapyta�, dlaczego w og�le mamy w stolicy USA prowadzone i finansowane przez pa�stwo muzeum holokaustu. Jego obecno�� na waszyngto�skim The Mall (centralnej promenadzie) jest wyj�tkowo niestosowna ze wzgl�du na nieobecno�� muzeum, kt�re upami�tnia�oby zbrodnie pope�nione w toku ameryka�skiej historii. Wyobra�my wi�c sobie, ile� zarzut�w o hipokryzj� pojawi�oby si� tu, gdyby Niemcy zbudowa�y w Berlinie narodowe muzeum upami�tniaj�ce nie hitlerowskie ludob�jstwo, lecz niewolnictwo w Ameryce lub eksterminacj� ameryka�skich Indian.Projektant Muzeum Holokaustu napisa�, �e "skrupulatnie pr�buje ono powstrzymywa� si� od jakiejkolwiek indoktrynacji oraz jakiegokolwiek manipulowania wra�eniami lub emocjami". Ale ju� od fazy projektowania wci�gni�to Muzeum w polityk�. Projekt budowy Muzeum zainicjowa�, podczas niepomy�lnie przebiegaj�cej kampanii o ponowne zdobycie prezydentury, Jimmy Carter, kt�ry chcia� tym zjedna� sobie �ydowskich sponsor�w i wyborc�w, rozdra�nionych uznaniem przez prezydenta "s�usznych praw" Palesty�czyk�w. Przewodnicz�cy Konferencji Prezydent�w G��wnych Ameryka�skich Organizacji �ydowskich, rabin Alexander Schindler pot�pi� jako "szokuj�ce" uznanie przez Cartera palesty�skiej spo�eczno�ci. Carter og�osi� plan budowy Muzeum podczas wizyty izraelskiego premiera Menachema Begina w Waszyngtonie i zarazem w trakcie za�artej debaty w Kongresie o forsowanym przez administracj� planie sprzeda�y uzbrojenia Arabii Saudyjskiej. Z Muzeum Holokaustu wi��� si� te� inne kwestie polityczne. Nie wspomina si� wi�c w nim o chrze�cija�skim pod�o�u europejskiego antysemityzmu, �eby nie urazi� pot�nego elektoratu. Umniejsza si� te� problem stosowanych przed wojn� dyskryminacyjnych limit�w ilo�ci �ydowskich imigrant�w, wyolbrzymia rol� Stan�w Zjednoczonych w wyzwalaniu oboz�w koncentracyjnych oraz przemilcza fakt zatrudniania po wojnie przez USA znacznej liczby hitlerowskich zbrodniarzy wojennych. Muzeum stara si� tym samym przekaza� przes�anie, i� "my" nie mogliby�my nawet wymy�li�, a co dopiero pope�ni�, takich okrutnych czyn�w. Holokaust "stoi w sprzeczno�ci z ameryka�skim etosem", pisze w przewodniku po muzeum Michael Berenbaum. "W jego zbrodniczo�ci widzimy pogwa�cenie wszystkich podstawowych ameryka�skich warto�ci." Pokazuj�c na ko�cu ekspozycji zdj�cia ocala�ych z holokaustu �yd�w, kt�rzy walcz� o zdobycie Palestyny, muzeum daje w duchu syjonistycznej ideologii do zrozumienia, �e powstanie Izraela by�o "najw�a�ciwsz� odpowiedzi� na nazizm".

Polityka zaczyna si� ju� przed wej�ciem do gmachu Muzeum. Mie�ci si� ono bowiem na placu Raoula Wallenberga. Tego szwedzkiego dyplomat� wyr�nia si� za to, �e ocali� tysi�ce �yd�w i dokona� �ywota w sowieckim wi�zieniu. Ale innego Szweda, hrabiego Folke Bernadotte, nie wyr�nia si�, bo cho� te� ocali� tysi�ce �yd�w, zamordowano go na rozkaz by�ego izraelskiego premiera Yitzaka Shamira za to, �e by� zbyt "proarabski". Sedno polityki Muzeum Holokaustu tkwi jednak w tym, kogo upami�tnia�. Czy jedynymi ofiarami holokaustu byli �ydzi, czy te� mo�na r�wnie� zaliczy� do ofiar innych, kt�rzy zgin�li z r�k hitlerowskich oprawc�w? Ju� na etapie planowania Muzeum Elie Wiesel (wraz z Yehud� Bauerem z Yad Yashem) prowadzi� kampani� na rzecz wy��cznego upami�tnienia �yd�w. Uznawany za "niew�tpliwego eksperta od okresu holokaustu", Wiesel wytrwale dowodzi� wy�szo�ci cierpie� �yd�w. "Zacz�li, jak zwykle, od �yd�w", intonowa� zwyczajowo Wiesel. "I jak zwykle, nie sko�czy�o si� tylko na �ydach". Ale to nie �ydzi, lecz komuni�ci byli pierwszymi politycznymi ofiarami i to nie �ydzi, lecz osoby upo�ledzone by�y pierwszymi ofiarami hitlerowskiego ludob�jstwa.G��wnym wyzwaniem dla Muzeum Holokaustu stal� si� kwestia uzasadnienia pomini�cia w ekspozycji zag�ady Rom�w. Hitlerowcy wymordowali oko�o p�l miliona Rom�w, co proporcjonalnie r�wna si� stratom poniesionym przez �yd�w.Pisarze zajmuj�cy si� holokaustem, jak Yehuda Bauer, utrzymywali, �e Romowie nie byli ofiarami takiego samego ludob�jstwa jak �ydzi. Natomiast uznani historycy holokaustu, jak Henry Friedlander czy Rau� Hilberg, dowodzili, �e byli.Za marginalizacj� ludob�jstwa Rom�w przez Muzeum Holokaustu kryje si� wiele przyczyn. Po pierwsze, nie mo�na tak po prostu por�wnywa� strat poniesionych przez spo�eczno�ci Rom�w i �yd�w. Drwi�c z apeli o w��czenie przedstawicieli Rom�w do Rady Muzeum Holokaustu jako "�miechu wartych", jej dyrektor wykonawczy, rabin Seymour Siege, wyra�a� w�tpliwo��, czy Romowie w og�le "istnieli" jako nar�d: "Powinno si� jako� uwzgl�dni� nar�d cyga�ski [...] o ile takowy istnieje". Seymour przyzna� jednak, �e "doznali oni cierpie� od hitlerowc�w". Edward Linenthal wspomina "g��bok� podejrzliwo��" �ywion� przez przedstawicieli Rom�w wobec Rady Muzeum, "wynikaj�c� z oczywistych dowod�w, �e niekt�rzy cz�onkowie Rady postrzegali obecno�� Rom�w w Muzeum w spos�b, w jaki rodzina traktuje nieproszonych, k�opotliwych go�ci". Po drugie, uznanie ludob�jstwa wobec Rom�w oznacza�oby utrat� wy��czno�ci �yd�w na holokaust i w konsekwencji utrat� �ydowskiego "kapita�u moralnego". Po trzecie za�, gdyby hitlerowcy prze�ladowali tak samo Rom�w i �yd�w, to ewidentnie podwa�a�oby to dogmat, i� holokaust stanowi� apogeum tysi�cletniej nienawi�ci goj�w do �yd�w. Analogicznie, je�li zawi�� goj�w wznieci�a eksterminacj� �yd�w, to czy zawi�� wznieci�a r�wnie� eksterminacj� Rom�w? Nie�ydowskie ofiary nazizmu doczeka�y si� tylko marginalnego uznania w sta�ej ekspozycji Muzeum Holokaustu.I w ko�cu, polityk� Muzeum Holokaustu kszta�tuje te� konflikt izraelsko-palesty�ski. Walter Reich, zanim zosta� dyrektorem Muzeum, napisa� pean na temat k�amliwej ksi��ki Joan Peters From Time Immemorial, kt�ra utrzymuje, �e przed syjonistyczn� kolonizacj� Palestyna by�a dos�ownie bezludna. Pod naciskiem Departamentu Stanu Reicha zmuszono do rezygnacji, poniewa� odm�wi� zaproszenia do Muzeum Jasera Arafata, kt�ry jest teraz us�u�nym sprzymierze�cem Ameryki. Teolog holokaustu John Roth, kt�remu proponowano posad� zast�pcy dyrektora Muzeum, musia� jednak zrezygnowa� z oferty, poniewa� w przesz�o�ci krytykowa� Izrael. Odmawiaj�c przyj�cia ksi��ki, kt�r� wcze�niej Muzeum zaaprobowa�o, gdy� zawiera�a rozdzia� napisany przez krytycznego wobec Izraela znanego izraelskiego historyka Benny'ego Morrisa, dyrektor Rady Muzeum Holokaustu Miles Lerma� wyzna�: "Nie do pomy�lenia jest ustawianie tego muzeum po przeciwnej strome Izraela." W �lad za okrutnymi atakami Izraela na Liban w 1996 r., kt�re doprowadzi�y do masakry ponad stu cywili w Oana, komentator dziennika "Haaretz", Ari Shavit, zauwa�y�, �e Izrael m�g� dzia�a� bezkarnie, poniewa� "mamy Anti-Defamation League [...] Yad Yashem i Muzeum Holokaustu".

Pos�owie do wydania polskiego

W rozdziale III tej ksi��ki opisa�em "podw�jn� grabie�", jak� zajmuje si� "przedsi�biorstwo holokaust'' wobec pa�stw europejskich oraz �yd�w ocala�ych z hitlerowskiego ludob�jstwa. Ostatnie wydarzenia potwierdzaj� moj� analiz�. Zreszt� wystarczy tylko przyjrze� si� bli�ej publicznie dost�pnym dokumentom, �eby si� o tym przekona�. Pod koniec sierpnia 2000 r. �wiatowy Kongres �yd�w og�osi�, �e uda�o mu si� zgromadzi� 9 mld dol. przeznaczonych na odszkodowania za holokaust. Wy�udzono je w imieniu "znajduj�cych si� w potrzebie ofiar holokaustu", ale �wiatowy Kongres �yd�w utrzymuje teraz, �e pieni�dze te nale�� do "ca�ego narodu �ydowskiego" (dyrektor wykonawczy �wiatowego Kongresu �yd�w, Elan Steinberg). Tak te� �wiatowy Kongres �yd�w jest samozwa�czym przedstawicielem "ca�ego narodu �ydowskiego". Niedawno w nowojorskim hotelu Pierre odbyt si� wystawny bankiet, sponsorowany przez prezesa �wiatowego Kongresu �yd�w Edgara Bronfmana. Celebrowano na nim utworzenie "Fundacji Narodu �ydowskiego" (Foundation of Jewish People), kt�ra zajmowa� ma si� finansowym wspieraniem organizacji �ydowskich i "edukacji o holokau�cie". (Jeden z �ydowskich krytyk�w takiego "obiadu z holokaustem w tle" poda� nast�puj�cy scenariusz: "Ludob�jstwo. Okropna grabie�. Praca niewolnicza. No to zjedzmy.") �rodki fundacji pochodzi� maj� z pieni�dzy "pozosta�ych" z niewyp�aconych odszkodowa� za holokaust i ich warto�� si�ga� ma "prawdopodobnie miliard�w dolar�w" (Steinberg). Jakim cudem �wiatowy Kongres �yd�w ju� wie, �e zostan� "prawdopodobnie miliardy dolar�w", gdy nikt jeszcze nie wyp�aci� �adnych odszkodowa� ofiarom holokaustu? Wszyscy chcieliby to wiedzie�. Zw�aszcza �e nie wiadomo nawet jeszcze, ilu poszkodowanych zakwalifikuje si� do otrzymania odszkodowa�. A mo�e "przedsi�biorstwo holokaust" wy�udzi�o pieni�dze w imieniu "znajduj�cych si� w potrzebie ofiar holokaustu", z g�ry wiedz�c, �e "prawdopodobnie miliardy" zostan� mu w kieszeni? "Przedsi�biorstwo holokaust" u�ala�o si�, �e porozumienia z Niemcami i Szwajcari� zapewni�y tylko sk�pe sumy na odszkodowania dla ocala�ych z holokaustu. Trudno zatem zrozumie�, dlaczego te "prawdopodobne miliardy dolar�w" nie mog�yby zosta� wykorzystane do uzupe�nienia tych odszkodowa�. Jak mo�na si� by�o tego spodziewa�, wprawi�o to samych poszkodowanych -- ofiary holokaustu w rozw�cieczenie. (�adnego z nich nie zaproszono na ceremoni� utworzenia fundacji.) Kto upowa�ni� te organizacje do decydowania, �e zgromadzone w imieniu ofiar holokaustu "pozosta�o�ci" maj� by� wydane na ich projekty zamiast na pomoc dla wszystkich ocala�ych z holokaustu, kt�rzy musz� ponosi� coraz wi�ksze wydatki na leczenie? -- napisano ze z�o�ci� w biuletynie wydawanym przez ofiary holokaustu. Postawiony pod �cian�, �wiatowy Kongres �yd�w musia� szybko ratowa� twarz. Steinberg zapewni� wi�c, �e kwota 9 mld dol. to "pewne nieporozumienie". Twierdzi� on te�, �e fundacja "nie ma got�wki ani plan�w podzia�u funduszy" oraz �e celem bankietu w hotelu Pierre nie by�o celebrowanie przej�cia przez fundacj� pieni�dzy przeznaczonych na odszkodowania za holokaust, lecz zebranie funduszy dla fundacji. S�dziwe ofiary holokaustu, z kt�rymi niczego wcze�niej nie skonsultowano, nie m�wi�c ju� o zaproszeniu ich na wystawny bankiet, urz�dzi�y pikiet� pod hotelem. W�r�d honorowych go�ci w hotelu Pierre znalaz� si� prezydent Bili Clinton, kt�ry ze wzruszeniem przypomnia�, �e Stany Zjednoczone nale�� do czo��wki "stawiaj�cych czo�a okropnej przesz�o�ci":

"By�em w rezerwatach rdzennych Amerykan�w (tzn. ameryka�skich Indian) i przyzna�em, �e podpisane przez nas traktaty nie by�y ani uczciwe, ani, w wielu wypadkach, dotrzymywane. Pojecha�em do Afryki [...] i przyzna�em, �e Stany Zjednoczone ponosz� odpowiedzialno�� za handel niewolnikami. Walka o znalezienie istoty naszego cz�owiecze�stwa to twardy orzech do zgryzienia."

W�r�d tych przyk�ad�w "twardych orzech�w do zgryzienia" rzuca�a si� jednak w oczy nieobecno�� odszkodowa� w twardej walucie. 11 wrze�nia 2000 r. opublikowano ostatecznie tekst, przygotowanego w rezultacie porozumienia ze szwajcarskimi bankami, planu podzia�u odszkodowa� -- "Special Master's Proposed Plan of Allocation and Distribution of Settiement Proceeds" (dalej w skr�cie: Plan Gribetza). Publikacja tego planu, kt�rego przygotowanie zaj�o ponad dwa lata, zosta�a czasowo dopasowana do gali urz�dzonej tego� wieczora w hotelu Pierre, a nie do oczekiwa� "wymieraj�cych z dnia na dzie� ofiar holokaustu". Burt Neuborne, kt�ry z ramienia "przedsi�biorstwa holokaust" by� czo�owym doradc� w sprawie bank�w szwajcarskich i "najwi�kszym or�downikiem planu" ("New York Times"), wychwala� ten dokument jako "doskonale opracowany [...] staranny i precyzyjny". No c�, mog�oby si� wydawa�, �e zadaje on k�am powszechnym obawom, i� �ydowskie organizacje sprzeniewierz� te pieni�dze."Forward" oczywi�cie doni�s�, �e "plan podzia�u [...] zak�ada przeznaczenie ponad 90 proc. szwajcarskich pieni�dzy na bezpo�rednie wyp�aty poszkodowanym i ich spadkobiercom". Twierdz�c, �e "�wiatowy Kongres �yd�w nigdy nie domaga� si� nawet centa, nigdy nie przyjmie centa i nie dotknie si� do funduszy odszkodowawczych", Elan Steinberg �arliwie zachwala� Plan Gribetza jako "dokument nadzwyczaj przemy�lany i pe�en wsp�czucia". �e przemy�lany, to nie ulega w�tpliwo�ci. Ale co do wsp�czucia, to daleko mu do niego. W szczeg�ach Planu Gribetza kryje si� bowiem smutna prawda, �e najprawdopodobniej tylko niewielka cz�� szwajcarskich pieni�dzy zostanie bezpo�rednio wyp�acona ocala�ym z holokaustu i ich spadkobiercom. Zanim jednak przyjrzymy si� temu bli�ej, warto zwr�ci� r�wnie� uwag�, �e Plan Gribetza zdecydowanie, cho� zapewne nie�wiadomie, potwierdza, i� "przedsi�biorstwo holokaust" szanta�owa�o Szwajcari�. Przypomn�, �e w maju 1996 r. szwajcarskie banki formalnie zgodzi�y si� na poddanie si� niezale�nej, szczeg�owej kontroli ksi�gowej -- "najbardziej drobiazgowej kontroli w dziejach" (s�dzia Korman) -- po to, by ostatecznie uregulowa� wszystkie roszczenia wysuwane przez ocala�ych z holokaustu i ich spadkobierc�w. Jednak zanim jeszcze komisja kontrolna (kierowana przez Paula Volckera) zdo�a�a si� zebra�, "przedsi�biorstwo holokaust" zacz�o nalega� na zawarcie finansowego porozumienia. �eby uprzedzi� ustalenia Komisji Volckera, pos�u�ono si� dwoma pretekstami: �e, po pierwsze, komisja nie jest godna zaufania i �e, po drugie, znajduj�ce si� w potrzebie ofiary holokaustu nie mog� czeka� na ustalenia komisji. Plan Gribetza obala oba te preteksty.W czerwcu 1997 r. Burt Neubome przed�o�y� "memorandum" usprawiedliwiaj�ce pomys� zmuszenia Szwajcar�w do zawarcia porozumienia, zanim pojawi� si� rezultaty prac Komisji Volckera. Wbrew wszystkim dowodom i ca�kiem bezczelnie, Neubome zakwestionowa� komisj� jako szwajcarsk� inicjatyw� obliczon� na zneutralizowanie krytyki poprzez uregulowanie roszcze� w drodze "prywatnej mediacji, sponsorowanej, op�acanej i zaplanowanej przez samych oskar�onych", czyli szwajcarskie banki. Warto zwr�ci� uwag�, �e Neubome uzna� za przemawiaj�cy na niekorzy�� szwajcarskich bankier�w nawet fakt, i� zgodzili si� oni pokry� rachunek w wysoko�ci 500 mln dol. za narzucon� im bezprecedensow� kontrol� ksi�gow�. W sierpniu 1998 r. "przedsi�biorstwu holokaust" uda�o si� zmusi� Szwajcar�w do podpisania porozumienia o wyp�acie, nie podlegaj�cej zwrotowi, kwoty 1,25 mld dol., zanim jeszcze Komisja Volckera zd��y�a zako�czy� prac�. Pretekstem do zawarcia takiego porozumienia by�o to, �e Komisja Volckera nie zas�uguje na zaufanie, lecz mimo to Plan G�betza nie szcz�dzi jej pochwal i podkre�la, i� ustalenia komisji oraz mechanizm uregulowania roszcze� (przez specjalny trybuna� -- "Claims Resolution Tribunal") maj� i b�d� mia�y "kluczowe znaczenie" dla procesu dystrybucji szwajcarskich pieni�dzy. Fakt, i� "przedsi�biorstwo holokaust" entuzjastycznie opar�o si� na ustaleniach Komisji Volckera co do mechanizmu dystrybucji szwajcarskich pieni�dzy, obala wysuwany przeze� g��wny argument o potrzebie zawarcia porozumienia z bankami, zanim komisja zako�czy prace.W porozumieniu z "przedsi�biorstwem holokaust" zmuszono Szwajcar�w nie tylko do wyp�acenia odszkodowa� za u�pione �ydowskie konta z czas�w holokaustu, ale tak�e do "zwrotu zysk�w", kt�re "�wiadomie" czerpali z zagrabionego przez hitlerowc�w �ydowskiego mienia i pracy niewolniczej �yd�w." Plan Gribetza obna�a bezpodstawno�� r�wnie� tych zarzut�w. Stwierdza si� w nim bowiem, �e istnia�o "bardzo niewiele, je�li w og�le" bezpo�rednich powi�za� -- a tym bardziej powi�za� przynosz�cych bezpo�rednie zyski lub daj�cych mo�liwo�� �wiadomego czerpania zysk�w -- mi�dzy Szwajcarami a zagrabionym �ydowskim mieniem i prac� niewolnicz� �yd�w.

(...)

Plan Gribetza przyznaje, poza bardzo niewielk� sum�, pieni�dze wyp�acone przez Szwajcar�w tylko �ydowskim ofiarom hitlerowskiego holokaustu. Mimo i� porozumienie ze Szwajcari� formalnie dotyczy�o "ka�dej ofiary lub obiektu nazistowskich prze�ladowa�". Jednak to pozornie szerokie i "politycznie poprawne" okre�lenie jest de facto s�ownym wybiegiem obliczonym na wykluczenie wi�kszo�ci nie�ydowskich ofiar. Plan w arbitralny spos�b definiuje poj�cie "ofiary lub obiektu nazistowskich prze�ladowa�" jako obejmuj�ce tylko �yd�w, Cygan�w, �wiadk�w Jehowy, homoseksualist�w i inwalid�w lub kaleki. Nigdy natomiast nie wyja�niono, dlaczego wykluczono innych prze�ladowanych ze wzgl�d�w politycznych (np. komunist�w lub socjalist�w), b�d� te� etnicznych (np. Polak�w lub Bia�orusin�w). S� to, liczbowo, o wiele wi�ksze grupy ofiar. Natomiast grupy uznane w Planie Gribetza za "ofiary lub obiekty nazistowskich prze�ladowa�", s�, opr�cz �yd�w, znacznie mniejsze. Praktyczny wymiar Planu Gribetza sprowadza si� wi�c do tego, �eby niemal wszystkie pieni�dze trafi�y do �yd�w. Dlatego obejmuje on tylko 170 tys. by�ych �ydowskich robotnik�w zmuszanych do pracy niewolniczej, za� z ��cznej liczby miliona tego rodzaju nie�ydowskich robotnik�w uznaje tylko 30 tys. za godne zaliczenia do "ofiar lub obiekt�w nazistowskich prze�ladowa�". Na tej samej zasadzie Plan Gribetza przyznaje 90 mln dol. �ydowskim ofiarom hitlerowskiej grabie�y, ale tylko 10 mln dol. ofiarom nie�ydowskim. Podzia� taki cz�ciowo uzasadniony jest faktem, �e analogiczne proporcje zastosowano przy podpisywaniu poprzednich porozumie� odszkodowawczych. Niemniej jednak, w Planie Gribetza przyznaje si�, i� nie�ydowskie ofiary otrzyma�y w przesz�o�ci nieproporcjonalnie mniejsz� cz�� odszkodowa�. Czy� zatem Plan nie powinien wyr�wna� zasz�ych dysproporcji, zamiast je utrwala�?

PAP, MFi /2004-11-01 20:54:00

Ofiary Holocaustu ��daj� 400 mln dol. od Busha

Ofiary Holocaustu oraz ich rodziny domagaj� si� od prezydenta USA George'a W. Busha odszkodowania w wysoko�ci 400 milion�w dolar�w.

Jak poda�a agencja dpa, powo�uj�c si� na adwokata Petera Wolza z Duesseldorfu, w s�dzie stanu Nowy Jork z�o�ono w miniony pi�tek zbiorowy pozew przeciwko urz�duj�cemu prezydentowi.

Skarg� z�o�y�a mi�dzynarodowa organizacja Auschwitz - Pozwy Zbiorowe (IPAS). Jej zdaniem, odziedziczony przez Busha maj�tek pochodzi cz�ciowo z zysk�w z pracy niewolniczej, uzyskanych przez dziadka urz�duj�cego prezydenta, Prescotta Busha w wyniku interes�w prowadzonych z nazistami podczas drugiej wojny �wiatowej. Jako wsp�w�a�ciciel zak�ad�w stali czerpa� korzy�ci z pracy niewolniczej w obozie zag�ady Auschwitz - twierdzi Wolz.

Reprezentowana przez Wolza organizacja wnios�a ju� trzy lata temu skarg� na rz�d USA domagaj�c si� odszkodowania dla ofiar obozu Auschwitz w wysoko�ci 40 milion�w dolar�w. Zdaniem autor�w pozwu, Stany Zjednoczone mog�y zapobiec w 1944 roku �mierci ponad 400 tysi�cy w�gierskich �yd�w, gdyby zdecydowa�y si� na zbombardowanie dr�g dojazdowych i most�w kolejowych prowadz�cych do obozu zag�ady. S�d stanowy w Waszyngtonie uzna� jednak, �e nie jest kompetentny w tej sprawie wskazuj�c na suwerenno�� pa�stwa w podejmowaniu wojskowych decyzji.

Niedziela, 10 pa�dziernika 2004

30 tysi�cy ofiar Pinocheta
PAP 19:20

Cz�onkowie rodzin "zaginionych" Chilijczyk�w protestuj� przeciw Pinochetowi
(fot. AFP)


Re�im gen. Augusto Pinocheta (1973-1990) ponosi odpowiedzialno�� za stosowanie tortur wobec blisko 30 tys. opozycjonist�w, kt�rzy przebywali w wi�zieniach po wojskowym zamachu stanu z 11 wrze�nia 1973 r. - podaje oficjalny raport, przygotowany dla prezydenta Chile Ricardo Lagosa.

Dokument, kt�ry sporz�dzi�a Krajowa Komisja ds. wi�ni�w politycznych i stosowania tortur, umo�liwi wyp�at� ustawowych odszkodowa� ofiarom tortur.

Raport Komisji rejestruje tortury stosowane w poszczeg�lnych wi�zieniach i obozach koncentracyjnych, prowincja po prowincji i miasto po mie�cie. Opisuje tak�e szczeg�owo rodzaje tortur stosowanych przez s�u�by r�nych rodzaj�w si� zbrojnych, kt�rych naczelnym dow�dc� by� Pinochet.

Akt oskar�enia, na podstawie kt�rego chilijski S�d Najwy�szy pozbawi� ostatnio Pinocheta immunitetu, obci��a go odpowiedzialno�ci� za zamordowanie na jego rozkaz b�d� za "zagini�cie" ok. 3 tys. przeciwnik�w re�imu. (ck)

Fragmenty ksi��ki Pierre de Villemaresta "�r�d�a finansowe komunizmu i nazizmu czyli w cieniu Wall Street"

WALL STREET U �R�DE� REWOLUCJI SOWIECKIEJ
W ponad sze��dziesi�t lat po roku 1917, pewni "socjali�ci" od spraw komunizmu zaprzeczali jeszcze, �e "niemieckie pieni�dze" przys�u�y si� rewolucji rosyjskiej. Gdyby przyjrze� si� bli�ej ich pochodzeniu, okazuje si�, byli to albo dawni rewolucjoni�ci, kt�rzy troch� p�niej przeszli na stron� Zachodu, w miar� jak, od Lenina do Stalina, jedna ich fala eliminowa�a drug�, albo antystalinowcy, ale w �adnym wypadku przeciwnicy komunizmu jako takiego.

Dokumenty nie do odrzucenia

"Specjali�ci" ci pomijaj� milczeniem lub zaprzeczaj� niekwestionowanym dokumentom niemieckiego MSZ-tu, kt�re dotycz� okresu lat 1915-1918, i kt�re zosta�y odkryte w 1945 przez wojska brytyjskie w Hartzu. Opublikowane w 1958 , wyklarowa�y one definitywnie opinie tych historyk�w, kt�rzy zechcieli si� z nimi dobrze zapozna�. A przecie� te dokumenty nie s� jedynymi �wiadectwami, �e nazizm i bolszewizm by�y ze sob� powi�zane nie tylko filozoficznie i politycznie, ale r�wnie� finansowo. Zrodzone z wywy�szania ideologii pochodzenia niemieckiego (nie trzeba nigdy zapomina�, �e Hegel by� mistrzem dla my�li Marksa i Engelsa), z tej samej woli ustanowienia Anty-Ko�cio�a, z tego samego mesjanizmu, ci jakby bli�niaczy bracia mogli si� tylko po��czy�. I zrozumie�! Hannah Arendt tak podsumowa�a ich wsp�lne punkty socjologiczne: "Ich totalitaryzm nie tylko chcia� eksterminowa� wszelkie odst�pstwo, lecz wpoi� now� moralno�� i now� wiar� (...), nie tylko kontrolowa� �ycie polityczne i ekonomiczne, lecz r�wnie� �rodki przekazu, nauczanie i my�l, metodami, kt�re zapewniaj�, �e system b�dzie w ka�dym punkcie zrealizowany." Despoci panowali w historii w imi� prawa podboju i przywilej�w spo�ecznych, tradycyjnie uznawanych lub znoszonych. Ci, dwudziestowieczni, w imi� ideologii, kt�ra uwa�a si� za religi�. Tak oto od pa�stwa autorytarnego, kt�re ogranicza�o pewne wolno�ci gwarantuj�c inne, nast�pi�o przej�cie do pa�stwa totalitarnego, kt�re usuwa je wszystkie gruntownie i ca�kowicie. Lecz podczas gdy imperium rosyjskie przechodzi w r�ce komunistycznych nepot�w, gdy imperium niemieckie wpada z socjalizmu w narodowy socjalizm, gdy imperia brytyjskie i francuskie staj� stopniowo w obliczu oskar�enia, i gdy Stany Zjednoczone wdzieraj� si� na scen� polityczn�, mi�dzynarodowe si�y finansowe stawiaj� sobie za cel o�ywienie i ochron� swych interes�w i wywo�uj� od pocz�tku lat 1900 przewr�t, kt�rego jednym tylko z widocznych aspekt�w staje si� pierwsza wojna �wiatowa.

Imperium Rockefellera i imperium Morgana

Historyk ameryka�ski Antony C. Sutton, kt�rego dzie�a uchodz� za autorytet, ustala� od 1974 t�o, na kt�rym pojawi�y si� kolejno: rewolucja 1917, Brze�� i Rapallo. Przypomina on, �e ju� w latach 1900-1914 wysuwaj� si� naprz�d w Ameryce i na �wiecie (nawet je�li si� jeszcze kamufluj�) dwie mi�dzynarodowe pot�gi finansowe: Rockefeller�w i grupy Morgana. Pierwsi, poczynaj�c od swego imperium naftowego, przej�li kontrol� rynk�w miedzi, stali, tytoniu, setek wielkich i �rednich przedsi�biorstw publicznych i prywatnych (czasem powi�zanych z grup� Morgana) oraz centr�w bankowych, w szczeg�lno�ci "National City Bank" i "U.S.Trust Company". "Equitable Life and Mutual" w Nowym Jorku, jedno z najwi�kszych przedsi�biorstw ubezpieczeniowych na �wiecie, by�o r�wnie� od nich zale�ne. Morganowie, ze swej strony, razem z Rockefellerami rz�dz� stal�, za� sami przemys�em stoczniowym, przewozami czarterowymi, elektryczno�ci�, kauczukiem i kolejami, jak r�wnie� centrami bankowymi i firmami ubezpieczeniowymi. Klejnotami ich fortuny s�: "Genera� Electric" (nazwa do zapami�tania w tej ksi��ce) oraz "Guaranty Trust Company". Wsp�lne lub rywalizuj�ce ze sob� interesy Rockefeller�w i Morgan�w to spotykaj� si�, to si� ze sob� zderzaj�, w zale�no�ci od miejsc i okoliczno�ci. W ich imperiach spotykamy, r�wnie dobrze, starego Harrimana (kt�rego syn Averell b�dzie odgrywa� znaczn� rol� przy Roosevelcie w okresie mi�dzywojennym), co najpot�niejsze firmy adwokackie businessu, jak na przyk�ad "Sullivan and Cromwell", sk�d wy�oni� si� bracia Dulles, w 1919 aktywni w kuluarach b�d�cego w�wczas w trakcie przygotowa� Traktatu Wersalskiego. A tak�e Clarence Dillon, ze stoj�cymi za nim firmami:"Good year" (opony), "Dodge" i "Chrysler". (Od 1961 do 1965 jego syn b�dzie sekretarzem skarbu.) Dillon i Morgan trzymaj� sznurki po�yczek i zakup�w francuskich, pocz�wszy od 1915. Pierwszy z nich jest od 1917 cz�onkiem Biura Przemys�u w okresie Wojny. Wszyscy oni nie przestaj�, z tej samej zreszt� racji co Rockefeller, ingerowa� w sprawy polityki mi�dzynarodowej b�d� sami, b�d� ich firmy, b�d� poprzez swych przyjaci� czy wsp�lnik�w z City, Pary�a, Berlina czy z Rosji, za� ludzie, kt�rych narzucaj�, infiltruj� rz�dy tych innych stolic.

(...)

Dlaczego wspomaga si� socjalizm

Wed�ug nich zmiana jest konieczno�ci�. Epoka monarchii, imperi�w i nacjonalizmu musi ust�pi� epoce technicznego mondializmu. Jako odrost liberalnego lub fabianistycznego protestantyzmu, socjalizm pa�stwowy by� ich marzeniem, a ju� co najmniej pa�stwowy kapitalizm. Wystarczy, �e ich interesy schodz� si� z interesami rz�d�w rewolucyjnych, aby narodzi�o si� "braterstwo". "Pomo�e si�" wi�c socjalizmowi, w miar� jak �w b�dzie zwalcza� �wiat anachroniczny i dawa� okazj� do owocnych interes�w. Z utopistami, najcz�ciej samoukami, kt�rzy wpadaj� w t� pu�apk�, mieszaj� si� wywrotowcy, kt�rzy szybko spostrzegaj�, jak tu rozgrywa� sw� gr� - rewolucj�, kt�ra nieuchronnie niweczy wszelk� ewolucj�. Sutton cytuje w zwi�zku z tym s�owa magnata naftowego E.H.Doheny'ego do finansisty prasowego Barrona, w lutym 1919 roku. Kto� przytomny na Wall Street wreszcie przestraszy� si�. Doheny precyzuje, �e od paru lat "wi�kszo�� profesor�w na uniwersytetach ameryka�skich naucza swoich uczni�w bolszewizmu i komunizmu. To oni w 1914 za�o�yli Komitet Pokoju w 52 college'ach; rektor Harvardu, Eliot, naucza bolszewizmu; Williamowi Boyce Thompsonowi, dyrektorowi Federalnego Banku Rezerw, uda�o si� w to wci�gn�� Thomasa Lamonta od Morgana (...) Vanderlip jest bolszewikiem, jak r�wnie� Charles R.Crane (...)". Nie zapominajmy tych nazwisk ani daty spotkania - 1 lutego 1919. Oczywi�cie Doheny nie chcia� powiedzie�, �e ci ludzie s� bolszewickimi agentami. Dorzuca on: "oni nawet nie wiedz�, o czym m�wi�". Koniec ko�c�w wierzyli, �e b�d� mieli korzy�� z nowej Rosji, schlebiaj�cej ich marzeniom, poniewa� to oni u�atwi� jej narodziny. Na przyk�ad Jacob H. Schiff, jeden z dyrektor�w "Kuhn, Loeb and Company", przeznaczy w imieniu tej jednej firmy 20 milion�w dolar�w dla r�nych rosyjskich nurt�w rewolucyjnych, od 1905 do 1922. Wraz z dwoma tuzinami s�awnych finansist�w, w�r�d nich Rothschildem i tymi, kt�rych nazwiska ju� przytoczyli�my, zechce on kontrolowa� rozw�j Rosji na drodze od epoki carskiej do szybkiego uprzemys�owienia. I dok�adnie tak samo rozw�j Niemiec.

(...)
We wrze�niu 1914 "Kuhn, Loeb and Company" zbiera dla skarbu niemieckiego 400 tysi�cy dolar�w, podczas gdy 25 milion�w marek jest r�wnolegle przekazane na kredyt ich udzia�owca w Hamburgu, Maxa M.Warburga. Ten ostatni, jak wykazuje Sutton, finansuje wojn� przeciw Francji, ale stworzy, wraz z przemys�owcem niemieckim Stinnesem, wydawnictwo rozpowszechniaj�ce w �rodowisku emigracji rosyjskiej i w Rosji drukowane po rosyjsku wywrotowe pamflety i broszury antycarskie. Sp�ka, o kt�rej mowa, za�o�ona 12 sierpnia 1916 pod nazw� "Russian-American Publication Society", mie�ci�a si� przy 44 Whitehall Street w Nowym Jorku. Podw�jna gra Warburg�w jest �atwa. Max, zainstalowany w Hamburgu, ma w Berlinie brata, radc� Kaisera (kt�ry w 1912 odznaczy� go jako szefa tajnej policji). Drugi brat, Paul Moritz Warburg, wyemigrowa� do Stan�w Zjednoczonych w roku 1902 i wszed� do sp�ki "Kuhn, Loeb and Company", kt�ra od 1911 inspirowa�a stworzenie za Atlantykiem scentralizowanego systemu bankowego, istniej�cego do dzisiaj. Tak narodzi� si� "Federal Reserve System", kt�rego jednym z administrator�w, od 1914, byt Paul. Inna ga��� Warburg�w zainstalowa�a si� w Anglii. Z niej wywodzi si� James P. Warburg, kt�ry, zwi�zany podczas wojny z Rooseveltami i pu�kownikiem House, b�dzie jedn� z wyroczni Franklina Delano, gdy �w zostanie gubernatorem Nowego Jorku, a nast�pnie prezydentem Stan�w Zjednoczonych. Filozofi� rodzinn� J.P.Warburg zdefiniuje publicznie w 1932 roku: "Powinni�my pobudza� gospodark� planow� i socjalistyczn�, a nast�pnie w��czy� j� w jeden socjalistyczny system o wymiarze �wiatowym." Jeden z produkt�w domu wydawniczego, stworzonego przez Stinnesa i Warburga dla prowadzenia agitacji antycarskiej rozpocz�tej w 1916, nosi tytu�: "Prawda o Rosji i bolszewikach". Jest to pamflet gloryfikuj�cy Lenina. Wydano go na pocz�tku 1918, a sygnowany jest przez kogo? Ni mniej, ni wi�cej, tylko przez Williama Boyce Thompsona, od 1914 dyrektora "Federal Reserve System", owego og�u bank�w rz�dowych, kt�rego instygatorem by� Paul Moritz Warburg.

Thompson wp�aca osobi�cie milion dolar�w dla bolszewik�w

Antony Sutton zauwa�a ironicznie, �e dyplomata George Kennan, kt�ry rozpoczyna� sw� karier� w Rosji i krajach ba�tyckich w 1927 po okresie pr�bnym w Hamburgu, pomija milczeniem te fakty, zw�aszcza rol� "Guaranty Trust" Morgana i rol� Thompsona w pomocy rewolucji. Niestety, jego g��wne dzie�a, mi�dzy innymi "Russia leaves war" (Rosja opuszcza wojn�), wydane w 1967, s�u�� za podstaw� takim analitykom jak wspominany ju� Andre Fontaine, jeden z g��wnych komentator�w dziennika "Le Monde". Podtrzymuj� one fikcj� opozycji mi�dzy Wali Street i bolszewikami. Thompson jest wzmiankowany jedynie przez Kennana jako ten, kt�ry w jesieni 1917 mia� opu�ci� ziemi� rosyjsk� po przyprowadzeniu misji ameryka�skiego Czerwonego Krzy�a, zorganizowanej ze swej inicjatywy. Sutton udowadnia, na podstawie dokumentu departamentu stanu, �e w rzeczywisto�ci Thompson opu�ci� Petersburg dopiero 4 grudnia 1917 roku, a wi�c po Rewolucji Pa�dziernikowej. I po przetelegrafowaniu Thomasowi W. Lamont, jednemu z dyrektor�w Morgana, kt�ry w tym momencie znajdowa� si� w Pary�u przy Housie, owej szarej eminencji Wilsona, kilku ze swoich punkt�w widzenia na temat sytuacji. Przetelegrafowa� r�wnie� rozkazy dotycz�ce jego "wk�adu osobistego" w rewolucj� bolszewick�, kt�rych �lad znajdujemy w "Washington Post" z 2 lutego 1918: "W.B.Thompson, ofiarodawca Czerwonego Krzy�a, kt�ry przebywa� w Petersburgu od lipca do listopada 1917, wp�aci� osobi�cie milion dolar�w bolszewikom, aby pom�c im w rozpowszechnianiu ich doktryny w Niemczech i w Austrii."

(...)

Jak by�y finansowane siatki bolszewickie

Nie sko�czyli�my ze 120 Broadway, je�eli chodzi szerokie zwi�zki kapitalizmu z komunizmem. To w�a�nie tam, na trzydziestym czwartym pi�trze, mie�ci si� "Bankers Club" - klub bankier�w. Dok�adnie pod nim - firma Johna MacGregor Granta, dziecko "Morgan Guaranty Trust" i "Nya Bank" ze Sztokholmu. Grant by� w Stanach Zjednoczonych pe�nomocnikiem Dymitra Rubensteina, dyrektora "Banku Francusko Rosyjskiego" w Petersburgu i osobistego przyjaciela Rasputina. W 1917 by� on wys�annikiem "Banku Rosyjsko-Azjatyckiego" z Petersburga, za� jego "czu�kiem" pani Sumenson, krewna pewnego Haneckiego, zwanego Ganeckim, naprawd� nazywaj�cego Jakub Furstenberg, wa�nego agenta bolszewickiego. Grant dzia�a w powi�zaniu z Olofem Aschbergiem ("Nya Bank") i Rubensteinem, kt�ry instaluje si� w Sztokholmie w roku 1916. Dwaj ostatni przeprowadzaj� r�ne operacje z jednym z bankier�w rosyjskich, o przekonaniach bolszewickich, Abramem Giwatowco, kt�ry jest kuzynem Leona Trockiego a zi�ciem Kamieniewa. Wkr�tce potem oka�e si� - lecz kto o tym jeszcze pami�ta? - dzi�ki pu�kownikowi B.V.Nikitinowi, szefowi kontrwywiadu rz�du Kiere�skiego, kt�ry uszed� nast�pnie na Zach�d wraz z r�nymi dokumentami, w�r�d nich 29. tajnymi lub kodowanymi telegramami, przechwyconymi w swoim czasie, �e "Bank Rosyjsko-Azjatycki" Granta s�u�y� wraz z "Nya Bank" do przekazywania funduszy siatkom bolszewickim. Z niejakim Parvusem-Gelfondem jako dysponentem i jego zast�pc� Furstenberg-Haneckim- -Ganeckim. Os�ania�y t� dzia�alno�� rzekome dostawy nieszkodliwych towar�w, takich jak o��wki. Historyk angielski Michell Futrell przeprowadzi� �cis�e dochodzenie na temat tego wszystkiego. Borys Suwarin dumnie to zignorowa�, gdy w roku 1978, w czasopi�mie francuskim "Est et Ouest", jeszcze raz "zakontestowa�" So��enicyna i tych autor�w, kt�rzy o�mielaj� si� pisa�, �e jego przyjaciel Lenin korzysta� z jakich� niemieckich pieni�dzy. Suwarin uwa�a, �e �atwo mo�e z tego wybrn��: Lenin nigdy "nie dostawa� czegokolwiek do kieszeni; �y� sobie n�dznie w Szwajcarii; bolszewicy, uchod�cy w Szwecji r�wnie�". Ot�, nikt nigdy nie napisa� - ja sam w 1969 nie wi�cej ni� inni - �e Lenin "inkasowa�" osobi�cie miliony dolar�w czy rubli, rozdzielanych dla jego grupy i grup rywalizuj�cych, ze �r�de� niemieckich lub ameryka�skich. Siatki bolszewickie w Rosji czy gdzie indziej nie �y�y z powietrza, ca�kiem po prostu. Ale i sam Lenin "zainkasowat" po Szwajcarii niema�o poka�nych sum, kt�rych ��da�. Powr�cimy do tego tematu na stronach nast�pnych.

Przysz�y ambasador Lenina urz�dowa� przy 120 Broadway

To, co trzeba jeszcze wiedzie� przed opuszczeniem Broadwayu to fakt, �e w 1917 ma tam r�wnie� swoj� siedzib� firma "Weinberg and Posner", kt�rej wiceprezes nazywa si� Ludwig Martens. Nowy "zbieg okoliczno�ci": od chwili, gdy Waszyngton zezwoli� w 1918 na otwarcie "Biura Sowieckiego" w Nowym Jorku, w�a�nie Martensa desygnowa� Lenin na jego szefa, mimo �e by� on Niemcem. W 1920 "Biuro" to liczy�o sobie dwudziestu dw�ch Rosjan, o�miu obywateli ameryka�skich, jednego Anglika i jednego Litwina oraz departamenty: handlu, informacji, nauczania, statystyk etc.W zespole tym, kt�rego kurtyna os�ania�a siatk� szpiegowsk�, p�niej zdemaskowan�, obdarzon� wsparciem i wsp�udzia�em po�wiadczonym przez korespondencj� z osobisto�ciami, w�r�d kt�rych wcale nie najmniejsz� by� Feliks Frankfurter, figurowa� John Reed. Ot� Reed, wsp�pracownik organu komunistycznego "Masses", by� w tym samym czasie wsp�pracownikiem "Metropolitan", magazynu grupy Morgana. Podw�jna, bardzo praktyczna funkcja cz�owieka, kt�ry nie by� jedynym tego rodzaju. Pozwoli to na interwencj� licznych magnat�w z Wall Street spiesz�cych na ratunek Reedowi i innym, gdy ci b�d� oskar�ani o robot� wywrotow� i szpiegostwo. Obraz "pokojowego wsp�istnienia" malowano od roku 1917. O "niemieckich pieni�dzach" b�dzie si� m�wi� czasem w ksi��kach historycznych, ale o tym nigdy. Powiemy, dlaczego.
(...)

WALL STREET NA POMOC GOSPODARCE SOWIECKIEJ

W jakim stanie ekonomicznym znajdowa�a si� Rosja od lata 1918 do lata 1920, to znaczy w okresie, kt�ry pozwoli� komunistom zainstalowa� si�, a potem umocni� sw� w�adz�? Dlaczego NEP, skoro "naukowy socjalizm" powinien wszystko rozwi�za� dla szcz�cia mas? Liczne prace m�wi� o kraju zniszczonym przez wojn�, a p�niej przez wojn� domow�; o ogromnym wysi�ku odbudowy i jednocze�nie uprzemys�owienia, przedstawianym jako prawie niemo�liwy z powodu "blokady ekonomicznej" i "interwencjonizmu imperialist�w". Wszystko to fa�sz, gdy� nie tylko najpowa�niejsze firmy z Wall Street, ale i socjalistyczne Niemcy weimarskie, kt�re r�wnie� nazywano zniszczonymi, spustoszonymi, s�abymi, spiesz� do wezg�owia komunizmu zdychaj�cego ekonomicznie i podzielonego moralnie, jak o tym �wiadczy� bunt w Kronsztadzie [1].

[1] Aby nie przed�u�a� tego rozdzia�u, podajemy w aneksie na jego ko�cu tabel� podsumowuj�c� kontrakty zachodnie i ameryka�skie z ZSRR, od 1920 do 1945. Zosta�a ona opracowana dzi�ki tysi�cowi stron dokumentacji dostarczonej mi przez A.C.Suttona, stworzonej przez lata jego poszukiwa� w archiwach ameryka�skich, niemieckich, angielskich, sowieckich i innych.
(...)

Pierwsze transakcje na korzy�� Wali Street

Wbrew legendzie, Rosja 1917 roku nie by�a bynajmniej krajem zacofanym z powodu caratu ani te� zrujnowanym przez wojn� i wojn� domow�. Badania Suttona dowodz�, �e wiele setek �rednich i wielkich przedsi�biorstw przemys�owych funkcjonowa�o wok� Moskwy, Petersburga, Ni�nego Nowogrodu, Rybi�ska, Samary, Omska. W Donbasie, na Uralu, na Dalekim Wschodzie rozpoczyna�a si� prosperity, wraz ze wzrostem rocznym zatrudnienia si�gaj�cym 8,9%. Istnia�y samoloty i samochody zaprojektowane w Rosji, za� zaawansowana technologia pojawi�a si� w dziedzinie chemii przemys�owej, kolejnictwa i port�w morskich. Rewolucja zablokowa�a wszystko. Tylko pomi�dzy marcem i lipcem 1917 zamkni�to 568 fabryk, co spowodowa�o bezrobocie 104 tysi�cy os�b. Od metalurgii fala rozci�gn�a si� na przemys� tekstylny, �ywno�ciowy i naftowy, poniewa� trzeba by�o sabotowa� przemys� wojenny. W nast�pnym okresie kadry fachowc�w zacz�y uchodzi� za granic�. Zabrak�o wykwalifikowanej si�y roboczej. Tote� w przededniu 1920 gospodarka nie osi�ga wi�cej ni� jedn� trzeci�, jedn� czwart�, a czasem mniej ni� jedn� dziesi�t� swej aktywno�ci z pocz�tku 1917. Struktury s� nienaruszone - opr�cz pewnych linii kolejowych - ale kadry znikn�y albo s� niekompetentne, bezsilne. Tak jest a� do momentu, gdy g��d i ruina w 1921 spowoduj� apel o pomoc zagranicznego kapita�u, tym razem nie indywidualn�, ale og�ln�, o jego maszyny, o jego specjalist�w. Od maja do pa�dziernika 1919 dziewi�� firm ameryka�skich przeprowadza powa�ne transakcje na dostawy zaopatrzenia wojskowego, �ywno�ci, odzie�y, but�w itp. Poczynaj�c od firmy "Weinberg and Posner" przy 120 Broadway, kt�rej wiceprezes Ludwig Martens jest p�urz�dowym ambasadorem Lenina. Jego kontrakty na 3 miliony dolar�w pozostaj� jednak daleko w tyle za 10. milionami dolar�w w postaci �ywno�ci i konserw, sprzedanych przez "Morris and Company" z Chicago; na dobrym mimo wszystko miejscu po�r�d 40 milion�w dolar�w, na kt�r� to sum� przeprowadzono transakcje z Sowietami zaledwie w ci�gu dziesi�ciu miesi�cy. "Morgan Guaranty Trust" i "Kuhn, Loeb and Company" po�rednicz� w zap�atach poprzez przelew z�ota, to jest od 7 do 10 milion�w dolar�w w z�otych carskich rublach. Ale pojawiaj� si� trudno�ci. Transakcji raz po raz trzeba dokonywa� "dyskretnie", poniewa� liczne afery szpiegowskie wykryte przez FBI i poddane �ledztwu komisji parlamentarnej �ci�gaj� podejrzenia na interesy prowadzone z bolszewikami, przede wszystkim mi�dzy 1924 i 1928, podczas prezydentury Calvina Coolidge'a. W�wczas dyrektorzy "Federal System" dochodz� do porozumienia z sekretarzem skarbu i z Herbertem Hooverem, sekretarzem handlu, na temat "unikni�cia dezorganizacji obrot�w handlowych". Z chwil� gdy z�oto "sowieckie" przesta�o by� "przyjmowane", jako gwarancja zacznie s�u�y� platyna. -- "g�rnicy" z Wall Street i z angielskiego City zajm� si� tym na miejscu.

Kapitali�ci i Sowieci zjednoczeni w "RusKomBank"

Z innej strony, pewna owocna i dyskretna kombinacja nabra�a kszta�tu w jesieni 1922, po spotkaniach mi�dzy Olofem Aschbergiem i jednym z dyrektor�w niemieckiego banku pa�stwowego Emilem Wittenbergiem, a nast�pnie mi�dzy tymi dwoma i Maxem Mayem, dyrektorem "Morgan Guaranty Trust". W my�l sugestii pa�stwowego banku ZSSR zostaje za�o�ony "RusKomBank", w kt�rym najpowa�niejsze udzia�y ma Bank Anglii. Dawni carscy bankierzy, uchod�cy za granic�, znajduj� si� tam, bez zbytniego zak�opotania wobec swoich sowieckich koleg�w, pod dyrekcj� Olofa Aschberga. Max May we�mie w swe r�ce synchronizacj� mi�dzynarodow�, robi�c jednocze�nie "perskie oko" w stron� braci Warburg. Ca�y ten �wiatek od tej pory doskonale si� rozumie, oddalony od agitacji "proletariuszy" czy "faszyst�w", kt�rzy stanowczo nie rozumiej� nic z historii.

63 miliardy dolar�w zainwestowane w ZSSR

Przypomnijmy, �e ju� w formie dar�w czysto humanitarnych, szczeg�lnie w produktach �ywno�ciowych, lekarstwach i pomocy spo�ecznej, Stany Zjednoczone da�y akurat tyle, aby z�agodzi� konsekwencje rewolucji. Sowiecka Wielka Encyklopedia wydana w 1928 przyznawa�a jeszcze, w ocenzurowanym p�niej passusie, �e dzi�ki pomocy ARA (Ameryka�skiej Organizacji Pomocy) zosta�o rozdzielonych prawie dwa miliardy racji �ywno�ciowych, z kt�rych skorzysta�o blisko 10 milion�w os�b w ci�gu prawie dw�ch lat. R�wnocze�nie w ci�gu kilku lat, legalnie b�d� nielegalnie - bowiem firmy obchodzi�y przepisy ameryka�skie - zainwestowano w ZSSR ponad 63 miliardy dolar�w, w formach, o kt�rych b�dzie mowa dalej. Gospodarka sowiecka mog�a by� zreorganizowana, mog�a ponownie ruszy� z miejsca, mog�a pozwoli� sobie na pierwsz� "pi�ciolatk�" tylko dlatego, �e ten pierwszy plan, uwa�any za rozpocz�ty w 1929, zosta� puszczony w ruch przy decyduj�cym udziale dw�ch grup konkuruj�cych ze sob� protektor�w: firm ameryka�skich i bank�w socjalistycznych Niemiec weimarskich. I tak b�dzie a� do roku 1934.

Stalin: "Dwie trzecie naszego podstawowego przemys�u zawdzi�czamy pomocy ameryka�skiej "

Arcybogaty Averell Harriman, doradca Roosevelta i przez d�ugi czas ambasador w ZSSR, donosi� osobi�cie w czerwcu 1944, po spotkaniu z dyktatorem Kremla, �e w przyst�pie szczero�ci Stalin przyzna�, i�: "dwie trzecie naszego podstawowego przemys�u zawdzi�czamy waszej pomocy i waszej obecno�ci technicznej". Wypowiedzi tego rodzaju, na pewnym poziomie stosunk�w mi�dzynarodowych, zatrzymuje si� mi�dzy sob�. Je�eli Harriman je powtarza w 1944, to dla udowodnienia, �e "Wuj Sam" to uczciwy cz�owiek, uznaj�cy, i� ZSSR ewoluowa� i �e mamy wszelki interes w tym, aby kontynuowa� porozumienie i wsp�prac�. Cytuj�c te s�owa w 1972, przed kierownictwem partii republika�skiej, Antony Sutton dorzuci� t� oto prawd�: "Stalin m�g� by� uzupe�ni�: pozosta�a jedna trzecia tego podstawowego przemys�u zosta�a zbudowana przez firmy niemieckie, francuskie, angielskie i w�oskie."Od 1920 do 1945 prawie 1000 firm zagranicznych rzeczywi�cie bezpo�rednio przyczyni�o si� do zbudowania lub wzmocnienia gospodarki ZSSR; spo�r�d nich oko�o jedna trzecia w spos�b nieprzerwany. W latach 1920-1930, na 322. wymienione przez Suttona umowy (wraz z obecno�ci� w ZSSR tysi�cy technik�w z zainteresowanych kraj�w), na czo�o wychodz� Stany Zjednoczone ze 114. kontraktami, Niemcy weimarskie z 94. i Wielka Brytania z 34. Nast�pnie Japonia, Francja itd. Kontrakty te by�y trojakiego typu: koncesje pozostaj�ce ca�kowicie pod kierownictwem i administracj� zagraniczn�, przedsi�biorstwa mieszane, z wsp�kierownictwem rosyjskim, wreszcie pomoc techniczna, doradcy, patenty, dwustronne sta�e itd. Na 315 kontrakt�w w okresie od 1930 do 1945, odnajdujemy 143 razy firmy ameryka�skie, 32 razy firmy niemieckie (do 1934, po 1939 - zob. rozdzia� nast�pny), 11 razy brytyjskie, 9 razy zar�wno francuskie, jak w�oskie. To wszystko, nie licz�c pomocy anglo-ameryka�skiej pocz�wszy od 1941, dla wsparcia sowieckiego wysi�ku wojennego przeciw Niemcom.

200 ameryka�skich grup bankierskich finansuje ZSSR

Podane powy�ej liczby s� tylko pewn� wskaz�wk�. Ca�kiem inn� spraw� jest zbadanie, do jakiego stopnia ta pomoc zagraniczna utrzymywa�a, rozwija�a i wzmacnia�a te co najmniej "dwie trzecie" potencja�u przemys�owego ZSSR. Ju� w 1932 raport Departamentu Stanu USA sygnalizuje, �e wszystko, co dotyczy organizacji, wyposa�enia i produkcji g��wnych ga��zi przemys�u wojskowego ZSSR, pochodzi z plan�w, wykonania i porad ameryka�skich. Mi�dzy innymi jedna z najwa�niejszych stalowni znajduj�ca si� w pobli�u Moskwy, kt�ra w tamtym okresie zatrudnia�a 17 tysi�cy pracownik�w. W owym czasie ponad 200 grup bankierskich finansowa�o ju� ZSSR na kr�tkie lub d�ugie terminy (wbrew zakazowi Departamentu Stanu). Ju� w 1925 "International Harvester" - kt�rej wraz z siedmioma innymi firmami Lenin wyra�a� podzi�kowania za poprzednie wsparcie i kt�ra nie zosta�a upa�stwowiona - wyp�aci�a Sowietom zaliczk� w wysoko�ci 2 milion�w 500 tysi�cy dolar�w. Ale "Chase National" zrobi�a du�o wi�cej, daj�c 30 milion�w. "Equitable Trust" (kt�ry od Rockefellera przeszed� w r�ce Morgana) zakupywa� w Boliwii cyn� dla potrzeb ZSSR. Zarazem wzros�a powa�nie liczba kontrakt�w pomocy technicznej, z kt�rych Amerykanie odnosz� korzy�ci, tylko w samym roku 1929 z 15 do 40.

Najwi�ksza huta na �wiecie i fabryki Stalingradu

Tak oto 90% elektryfikacji i �rodk�w komunikacji radiowej zosta�o zrealizowane przez ameryka�sk� "RCA" (kt�ra w 1935 odnowi umowy z 1926, aby doko�czy� sw� prac�, a nast�pnie przed�u�y w 1939 te z 1935) oraz przez "Genera� Electric". Odnajdujemy nawet w latach dwudziestych ameryka�skiego dyrektora na czele sowieckiego przedsi�biorstwa "Elektroeksploatsja". "Genera� Electric" zbudowa� wa�n� elektrowni� w Charkowie i wszystkie urz�dzenia elektryczne na Uralu. Wi�cej nawet - "Albert Kahn Inc." z Detroit, z w�asn� ekip� architekt�w i in�ynier�w, przedsi�wzi�� w ZSSR, w ramach "Gosplanu", czyli sowieckiego planu gospodarczego, rozw�j przemys�u lekkiego i ci�szego, wraz z obecno�ci� na miejscu naczelnego in�yniera, kt�ry mia� sw� siedzib� w Pa�stwowym Komitecie Budownictwa, i kilkuset ameryka�skich specjalist�w dla koordynowania prac zainicjowanych przez "Forda", "Genera� Mo-tors", "Packard" i inne firmy. Najwi�ksza huta na �wiecie, w Magnitogorsku, zosta�a zbudowana przez "McKee Corporation", na wz�r huty w Gary w stanie Indiana. Przedsi�biorstwa w mie�cie, kt�re nazywa�o si� w�wczas Stalingrad, by�y budowane, pocz�wszy od 1929, przez 80 firm ameryka�skich, pod kierownictwem F.C.Chase'a, R.Smitha i Otto Kahna, przy obecno�ci na miejscu 570 Amerykan�w i 50 Niemc�w. To stamt�d wychodzi�y od tamtej chwili traktory ("Caterpillar"), samochody i ci�ar�wki ("Ford"), jak r�wnie� czo�gi T-34 i inne pojazdy opancerzone u�ywane w 1939 przez armie sowieckie rzucone przeciw Polsce, krajom ba�tyckim i Finlandii. "Ford", a w �lad za nim "General Motors" i "Studebacker" rozpocz�y sw� dzia�alno�� w 1925, daj�c kredyty w wysoko�ci 30 milion�w dolar�w dla Ni�nego Nowogrodu, przemianowanego nast�pnie na G�rki, sprzedawszy ju� wcze�niej do ZSSR 20 tysi�cy traktor�w,

Inni kapitali�ci, kt�rzy stworzyli komunistyczny przemys�
W 1932 i 1933 wy��cznie produkcja "Forda" w ZSSR wynosi�a 80% wszystkich traktor�w, ci�ar�wek i samochod�w osobowych b�d�cych w u�yciu w tym kraju. Jej za�amanie si� w latach 1937-1938 by�o konsekwencj� trzech fakt�w: po pierwsze - ameryka�scy nadzorcy wr�cili w mi�dzyczasie do siebie, po drugie - czystki zdziesi�tkowa�y wy�sze kadry sowieckie, kt�re zosta�y zast�pione przez niekompetentnych enkawudzist�w, po trzecie - nie by�y rozwijane serwisy naprawcze. Tak samo by�o z rozwojem przemys�u naftowego. W 1900 carska Rosja produkowa�a wi�cej ropy ni� Stany Zjednoczone. W 1915, w samym tylko Baku �y�o z przemys�u naftowego 40 tysi�cy robotnik�w. W 1920 wszystko zosta�o zablokowane. Ale oto pojawia si� "Barnsdall Corporation" (finansowana przez "Blair Company" z Nowego Jorku) oraz "Lucey Products", "Metro-Vickers", "Schlumberger" (Francja), i specjali�ci niemieccy. Za sze�� lat ZSSR zacznie eksportowa�. Ju� w latach 1928-1929 eksportowano 20% produkcji. Poza tym, dzi�ki "Delaware", "Ingersol Rand", "Lummus Corporation", "Universal Oil", "Kellog Company", "Alco Products" i innym firmom oraz finansowaniu przez "Dillom Read and Company", Moskwa dysponowa�a ultranowoczesnymi rafineriami, szczeg�lnie do produkcji benzyny lotniczej. Oto Amerykanin Serge Nemetz nadzoruje budow� supertajnych fabryk, we wsp�pracy z szefami GPU. Za� Zara Witkin, kt�ry pracowa� dla Bernarda Barucha, zostaje obarczony przez Stalina zadaniem do�cigni�cia w planie pi�cioletnim 1934-1939 op�nie� planu poprzedniego. To wyliczanie mo�na by ci�gn�� na wielu stronach. Wystarczy ono, by rzuci� �wiat�o na wielki fragment historii. Ujawnijmy mimochodem, �e wi�kszo�� bank�w i firm, wsp�udzia�owc�w w ZSSR od 1919 do 1945, znalaz�o si�, czasem pod zmienionymi nazwami, w �onie Komisji Tr�jstronnej. Komisji wymy�lonej w latach 1971-1973 przez grup� Rockefellera dla zorganizowania "wielkiej ca�o�ci" polityczno-gospodarczej obejmuj�cej Stany Zjednoczone, Europ� i Japoni�. Ca�o�ci, kt�rej celem by�o rozmawia� jednym g�osem z ZSSR i Chinami; b�d�cej zapowiedzi� Nowego Porz�dku �wiatowego.

(...)

MONDIALISTYCZNI "OJCOWIE CHRZESTNI" NAZIZMU

Historia oficjalna padaje, �e od swego zarania nazizm zawdzi�cza� �rodki finansowe pomocy, wkr�tce potem nieograniczonej, wielkiego przemys�u niemieckiego. Autorzy podaj� ch�tnie nazwiska Fritza Thyssena, Augusta Borsiga, Emila Kirdorfa, Alberta Voeglera, firm� Conti (kauczuk), dynasti� Krupp von Bohlen, Friedricha Flicka (Genera� Electric), Georga von Schnitzlera (IG Farben), bankiera Kurta von Schroedera. Wyliczenie tyle� dok�adne, co niekompletne, i doskona�y poz�r, z przeznaczeniem dla szerokiej publiczno�ci, aby zatuszowa� odpowiedzialno��, kt�ra nie by�a wy��cznie niemiecka. Historyk A.Sutton jest pierwszym i jedynym, kt�ry kiedykolwiek ujawni� i udowodni�, po latach poszukiwa�, �e ponownemu uruchomieniu przemys�u niemieckiego w latach dwudziestych towarzyszy�a symbioza, coraz bardziej totalna, pomi�dzy r�nymi finansistami i przemys�owcami niemieckimi i ich odpowiednikami angielskimi, ameryka�skimi lub anglo-ameryka�skimi, w zarz�dzaniu i roz�o�eniu tych samych funduszy i zysk�w. Finansowali oni nie tylko przymierze niemiecko-sowieckie po Rapallo, ale r�wnie�, w tym samym czasie, r�ne narodowe nurty niemieckie, w tym parti� narodowo-socjalistyczn�. To, �e ta partia by�a najpierw wspomagana od przypadku do przypadku, nie przeszkadza�o, �e wszyscy zarz�dcy angielsko-niemiecko-ameryka�scy wielkich firm byli doskonale, na bie��co, szczeg�lnie po 1929, �wiadomi spraw. Wiedzieli o nich jeszcze lepiej po 1931, w�wczas, gdy wsparcie dla Hitlera i NSDAP przesz�o w pomoc masow�. Te wszystkie fakty zosta�y pomini�te milczeniem w Norymberdze. Prokuratorzy sowieccy obawiali si� bez w�tpienia, �e poruszenie tego trudnego problemu doprowadzi do odkrycia korzy�ci i milczenia ZSSR w operacjach prowadzonych przez firmy, kt�re jemu pomaga�y r�wnolegle.

Trzy kartele, kt�re warunkowa�y gospodark� Rzeszy

Przypomnijmy kr�tko fakty: za namow� ekspert�w ameryka�skich, kt�rzy opracowali, a potem wykonali plan Dawesa i Younga - i kt�rzy wywodzili si� wszyscy z grupy Morgana i ludzi z nim zwi�zanych, z Wall Street - 975 milion�w dolar�w zosta�o wpompowanych do Niemiec tylko w okresie od 1924 do 1926. Z tej sumy 826,4 miliona dolar�w posz�o dla wielkiego przemys�u, w tym 170 milion�w pos�u�y�o nast�pnie do za�o�enia trzech karteli:

-"Vereinigte Stahlwerke" - w�gla i stali, powsta�ego ze zlania si� sze�ciu pot�nych ju� firm niemieckich,

- niemieckiego "Genera� Electric", czyli "AEG" -elektryczno�ci, produkcji i rozpowszechniania urz�dze� elektrycznych u�yteczno�ci publicznej i prywatnej, w tym lamp elektrycznych, etc.,

-"IG Farben" - przemys�u chemicznego i jego odga��zie�.

Pocz�wszy od 1929, te trzy kartele warunkuj� ca�� gospodark� niemieck�. Poczynaj�c od 1935, odpowiadaj� one na �yczenia ich przyjaciela i udzia�owca Hjalmara Schachta, prezesa Banku Rzeszy, a p�niej ministra Hitlera: "Problemem naszej polityki jest masowy program zbrojeniowy. Wszystko wi�c musi by� jemu podporz�dkowane." Wszystko by�o do tego przygotowane, poniewa� od 1920 tajna "Sekcja R" Reichswehry pracowa�a nad symbioz� armia-przemys� za po�rednictwem karteli, o kt�rych mowa. Wsp�pracuj�c ca�kowicie z ZSSR, gdzie potajemnie reorganizowa�a si� przysz�a armia niemiecka. W sumie, w 1938 "IG Farben" kontrolowa� 380 firm w Niemczech i 500 filii za granic�. W 1939, wraz z "Vereinigte Stahlwerke", "IG Farben" zapewnia� od 50. do 95% niemieckiej produkcji wojskowej, w zale�no�ci, czy chodzi�o o ekwipunek, materia�y wybuchowe, amunicj�, gaz, rop� czy kauczuk syntetyczny. "AEG" dostarcza� potrzebnych energii. Ot� te trzy kartele by�y na ca�ym �wiecie kierowane przez rady nadzorcze, gdzie zasiadali razem ich zarz�dcy w Niemczech i finansi�ci ameryka�scy, kt�rzy wraz z nimi kierowali grupami udzia�owymi lub filiami w Stanach Zjednoczonych, we W�oszech, Japonii, itd. W istocie nast�puj�ce grupy - kt�re w wi�kszo�ci mia�y od 1919 siedziby w Nowym Jorku, w tym samym budynku przy 120 Broadway - znalaz�y si� u �r�de� planu Dawesa i Younga: Morgan, "National City", "Chase Manhattan", "Kuhn, Loeb and Co.", "Dillon", "Read and Co.", "Equitable Trust". Nast�pnie "Standard Oil" (Rockefeller), po��czony w 1927 z "IG Farben" (wraz z "Genera� Motors"), poprzez pokr�tne �cie�ki swych niemieckich filii "Depag" i "Brabag". Tym samym pojawiaj� si� w mi�dzynarodowych radach "IG Farben": Edsel Ford, Walter Teagle ("Standard Oil") i Paul Warburg ("Federal Reserve Board"), doradca Roosevelta. Zasiadaj� oni tam w chwili, gdy, mi�dzy pocz�tkiem lutego i pocz�tkiem marca, firma ta wp�aci�a Hitlerowi 400 tysi�cy marek, aby m�g� wygra� wybory 1933 roku. Henry Schroeder, bankier w Londynie i w Nowym Jorku, by�, wraz z "ITT", wsp�udzia�owcem w owych kartelach interes�w Kurta von Schroedera (ta sama rodzina), dyrektora Banku J. Stein w Kolonii. Jednym z ich udzia�owc�w, ju� w 1931, jest Umtersturmfuhrer SS Emil Meyer, administrator w "Dresdner Bank" i w "ITT"-Niemcy. Inny to Karl Rasche z "Metallgeselschaft", "IG Farben", "Accumulatoren-Fabrik", "Felten und Guilleaume", itd. Je�eli chodzi o czterech braci Harriman, mi�dzy innymi Averella, doradc� Roosevelta od lat dwudziestych,to byli oni zwi�zani poprzez sw� "Union Banking Corporation" z Fritzem Thyssenem i jego wsp�udzia�owcami w Holandii, przez kt�r� przechodzi�y fundusze przeznaczone dla NSDAP w 1929. Jest niemo�liwe, aby ten tuzin osobisto�ci ameryka�skich nie mia� poj�cia, �e po okresie zasilania "czarnej" kasy Reichswehry kartele niemiecko-ameryka�skie wspomagaj� obecnie Hitlera. Te same ameryka�skie koncerny multinarodowe pomaga�y zreszt� socjalizmowi sowieckiemu, wspiera�y korporacjonizm pa�stwowy Mussoliniego (np. Tho-mas Lamont w 1926) oraz organizowa�y i wspomaga�y rooseveltowski socjalizm New Dealu. Dlaczego by nie r�wnocze�nie socjalizm hitlerowski?

(...)

Powa�ne uczestnictwo bank�w �ydowskich

Nie jest wcale antysemityzmem przypomnienie, �e wielcy bankierzy �ydowscy kpili sobie do upad�ego z losu swych europejskich wsp�wyznawc�w w�wczas, gdy uczestniczyli w utwierdzaniu nazizmu. Dowodem na to jest fakt, �e Waldemar i Sal Oppenheimowie w Berlinie otrzymali za swe zas�ugi status "honorowych aryjczyk�w" i usun�li si� na drugi plan, za swego wsp�udzia�owca, bankiera Roberta Pferdemengesa, zasiadaj�cego wraz z nimi i Kurtem von Schroederem w radzie administracyjnej kartelu "AEG". Kartelu, podkre�lamy raz jeszcze, kt�ry mia� sw� mi�dzynarodow� siedzib� przy 120 Broadway w Nowym Jorku. Zreszt� to w�a�nie u Kurta von Schroedera, dyrektora Banku J.Steina w Kolonii (wraz z Levim i Salem Oppenheimami), "pogodzili si�" 4 stycznia 1933 - pod naciskiem wysokiej finansjery mi�dzynarodowej - Franz von Papen i Hitler, kt�ry dzi�ki temu by� pewien doj�cia do urz�du Kanclerza. Ambasador Stan�w Zjednoczonych z Berlinie William Dodd, sygnalizowa� w�wczas Rooseveltowi, �e Eberhard Oppenheim podarowa� Hitlerowi 200 tysi�cy marek.

(...)

"Setka firm ameryka�skich pomaga Hitlerowi"

Beneficjant, a� do 1924, spekulacji dokonywanych na marce, przy pe�nej i rozmy�lnej inflacji (z inicjatywy kanclerzy Cuno i Wirtha, i, za ich plecami, H. Schachta oraz magnata Ruhry Hugo Stinnesa), Roosevelt nie m�g� nie zna� sytuacji Niemiec w chwili, gdy zosta� prezydentem Stan�w Zjednoczonych z ko�cem 1933. Jego otoczenie sk�ada�o si� z finansist�w niemieckiego wzrostu przemys�owego od 1924. Co wi�cej, ambasador William Dodd uprzedzi� go zaraz, �e Henry Mann (z "National City Bank") i Winthrop Aldrich (z "Chase Bank") dyskutowali w�a�nie z Hitlerem i uwa�aj�, i� "mo�na z nim pracowa�". Historycznie rzecz bior�c, nic nie ma wi�kszej wymowy ni� raport Dodda z pa�dziernika 1936, cytowany przez Suttona: "...Tylko w bie��cej chwili ponad setka korporacji ameryka�skich utrzymuje tutaj swoje filie i stosuje umowy o wsp�pracy (...) Du Pont jest g��wnym partnerem IG Farben, Standard Oil, kt�ry kaza� wp�aci� tutaj w grudniu dwa miliony dolar�w, podpisa� kontrakt na 500 tysi�cy dolar�w rocznie jako subwencje, aby pom�c w produkcji gazu syntetycznego na u�ytek wojskowy..." Rzeczywi�cie, w wyniku um�w w 1929 (do��czy� si� do nich "Genera� Motors") odnowionych w 1937, w Teksasie i New Jersey zosta�y zbudowane wsp�lne laboratoria. Jednym z produkt�w ich do�wiadcze� b�dzie s�awny gaz Cyklon-B. Amerykanie, odkrywszy w ten spos�b zaawansowanie Niemiec w dziedzinie ropy naftowej, gazu i kauczuku syntetycznego, dobili wielkiego targu: "Standard Oil" zarezerwowa� sobie monopol produkt�w naturalnych tego typu, i odst�pi� w zamian "IG Farben" i jej filiom monopol produkt�w syntetycznych. Produkt�w, kt�rych wydajno�� zosta�a polepszona poprzez badania we wsp�lnych laboratoriach w Stanach Zjednoczonych, zanim sta�y si� w Niemczech �rodkiem dla Wermachtu, dla prowadzenia wojny po 1942 mimo blokady... Ale wr��my do Dodda: "International Harvester, wed�ug �wiadectwa swego prezesa, zwi�kszy� tutaj o 33% swoje roczne obroty(...) Nasze firmy lotnicze (Bendix) zawar�y porozumienie z Kruppem... Tak samo General Motors i Ford(.") Vacuum Oil zainwestowa�a ju� sze�� milion�w marek(...)" . Zapami�tajmy dat�: pa�dziernik 1936. W Waszyngtonie raporty te zosta�y schowane do szuflady, podczas gdy prasa, kontrolowana przez Roosevelta i jego przyjaci�, oburza�a si� "post�pem faszyzmu w Europie". "Siedem lat p�niej - precyzuje Sutton - 100% kauczuku syntetycznego,, metanolu, oleju smarowniczego, 95% barwnik�w, 90% gazu toksycznego i niklu, 85% materia��w wybuchowych, 45% paliwa wysokooktanowego (dla samolot�w), 30% kwasu siarkowego itd., u�ywanych przez armi� niemieck� pochodzi�o z fabryk i patent�w wywodz�cych si� z um�w mi�dzy "IG Farben" i "Standard Oil", "General Motors", "Alcoa", "Dow Chemical" oraz mi�dzy "AEG" i jego ameryka�skimi wsp�udzia�owcami." Albert Speer przypomnia� w lipcu 1979 w "Welt am Sonntag", tygodniku zachodnioeuropejskim, �e w 1943 Niemcy produkowa�y 5 700 000 ton syntetycznego oleju nap�dowego, to znaczy 57% wojennych potrzeb Rzeszy. "Bendix Aviation", kontrolowana przez bank Morgana, dostarczy�a Niemcom do 1940, przez "Simens and Halske", wszystkie systemy pilota�u automatycznego, tablice rozdzielcze, startery i diesle. Je�eli chodzi o dwie g��wne fabryki czo�g�w i pojazd�w opancerzonych, by�y one kontrolowane przez "Opla", niemieck� fili� "General Motors" i "Forda".


Mapa Gomberga:
[http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/gomberg/gomberg.html]


 

 

 

 


S�d rozstrzygnie
2004-09-07

IBM pr�buje zablokowa� oskar�enie europejskich Cygan�w, wed�ug kt�rych ameryka�ska firma jest wsp�odpowiedzialna za zag�ad� tego narodu. Romowie domagaj� si� odszkodowania w wysoko�ci do 12 miliard�w dolar�w, kt�re IBM mia�by wyp�aci� za to, �e dostarcza� w czasie wojny do III Rzeszy maszyny licz�ce, kt�re zosta�y nast�pnie wykorzystane do usprawnienia ludob�jstwa od strony administracyjnej.

Sprawa przeciwko IBM toczy si� przed s�dami w Szwajcarii. S�d pierwszej instancji oddali� pozew, twierdz�c, �e firma mia�a w Genewie jedynie niewielkie biuro. Z wyrokiem nie zgodzi� si� Genewski S�d Apelacyjny. Obecnie toczy si� post�powanie przed S�dem Federalnym. Je�li odrzuci on wyrok S�du Apelacyjnego, sprawa zako�czy si� pomy�lnie dla IBM-a, je�li za� go podtrzyma, oskar�eniami Rom�w ponownie zajmie si� s�d pierwszej instancji.

Skar��cy powo�uj� si� dokumenty zebrane przez Edwina Blacka, autora ksi��ki IBM i Holokaust. Autor ksi��ki twierdzi, �e IBM za po�rednictwem swojego niemieckiego ramienia, Deutsche Hollerith Mashinen GmbH (Dehomag), dostarcza� nazistom urz�dze�, chocia� zdawa� sobie spraw�, �e s�u�� one do usprawnienia masowej zag�ady.