Charles C. Mann
1491 Ameryka przed Kolumbem
|
|
Charles C. Mann przedstawia wyniki badań archeologicznych ostatnich dziesięcioleci. Wnioski są zaskakujące. W chwili przybycia Kolumba na Hispaniolę w Amerykach żyło więcej ludzi niż w Europie; największe, blisko milionowe miasto Tenochtitlan miało sprawne wodociągi, ogrody botaniczne i nieskazitelnie czyste ulice– czym nie mogła się poszczycić żadna ze stolic Starego Świata; indiańscy rolnicy wyhodowali kukurydzę ze zwykłego chwastu i potrafili prowadzić uprawy w tropikalnej dżungli bez jej niszczenia (sztuka dziś nieosiągalna); matematyka, astronomia i pismo były w Mezoameryce rozwinięte nie gorzej niż u Sumerów. Nowy Świat nie był ostoją pierwotnej przyrody ani pustkowiem, ale w znacznej mierze krajem przeobrażonym przez człowieka.
Skąd się zatem wziął ów powszechnie znany obraz konkwistadorów obejmujących w posiadanie wyludnione kontynenty? Dlaczego tak rozwinięte cywilizacje zniknęły bez śladu? Zapraszamy na nowe odkrywanie Ameryki, wyprawę w głąb dziejów, w której książka Manna będzie fascynującym i rzetelnym przewodnikiem.
więcej materiałów na ten temat tutaj
|
|
Wydawałoby się, że wojna Secesyjna (Domowa) w Ameryce to zamknięty rozdział przeszłości, historia która się nie powtórzy. Dziś już nie ma silnego podziału na Południe i Północ, a jednak Ameryka jest podzielona bardzo mocno. Takich różnic nie było w tym kraju właśnie od czasów wojny domowej, która zmieniła bieg historii USA. W tym poście chcę odkłamać nieco kwestie tego konfliktu, Konfederacji oraz pokazać, że idee, o które walczyli dzielni konfederaci dziś są w Ameryce jak najbardziej aktualne.
Na wstępie trzeba powiedzieć, że wbrew oficjalnej, poprawnie politycznie wykładni historii Wojna Secesyjna nie toczyła się o niewolnictwo. Ta kwestia była na początku konfliktu marginalna. Stany południowe odłączyły się od Unii dlatego, że nie chciały dalej akceptować polityki Waszyngtonu, a zwłaszcza powiększania centralizmu i tym samym pomniejszania roli władz stanowych. Południowcy nie chcieli też być marginalizowani w Kongresie na rzecz Północy. Nie godzili się na ograniczanie ich suwerenności i protekcjonizm gospodarczy Północy, a zwłaszcza cła protekcyjne, które uderzały w gospodarkę Południa. Tak, rzekomo zacofani Południowcy opowiadali się za wolnym rynkiem i konkurencją, zaś uprzemysłowieni Jankesi za protekcjonizmem i interwencjonizmem gospodarczym. Do tego dochodziły konflikty interesów (np. sprawa zasiedlania Zachodu), różnice kulturowe i ideowe między postępową, uprzemysłowioną Północą a agrarnym, tradycyjnym Południem. Mieszkańcy stanów południowych uznali w 1860 i 1861 roku (zwłaszcza po wyborze Lincolna), że nie po drodze im z Unią, więc w zgodzie z Konstytucją USA ogłosiły secesje i 4 lutego powstało owe państwo-Skonfederowane Stany Ameryki (CSA). Początkowo Konfederację tworzyły stany (państwa) Karolina Południowa, Missisipi, Alabama, Floryda, Georgia, Luizjana, Teksas. Gdy Lincoln wysłał na Południe wojska by stłumiły rebelię, do CSA przyłączyły się też Wirginia, Tennessee, Arkansas i Karolina Północna, Kentucky i Missouri. Wielu abolicjonistów z Północy ucieszyło się z powodu tego, że południe odłączyło się od Unii. A kwestia niewolnictwa? Abraham Lincoln, jego rząd i wielu mieszkańców Północy nie obchodziło to w ogóle. Mieli gdzieś czarnych niewolników co najmniej przez pierwsze 2 lata wojny. W lipcu 1861 roku Kongres Unii wydał uchwałę, w której jasno stwierdzano, że wojna nie toczy się o zniesienie niewolnictwa, lecz o jedność Unii. Ponadto w ramach tej Unii były cztery stany niewolnicze (Maryland, Delware, Kentucky i Missouri), gdzie niewolnictwo istniało do samego końca wojny. Akt emancypacyjny z 1863r. znosił niewolnictwo tylko w stanach południowych, tam gdzie władza Unii zwykle nie sięgała! Na Południu było co prawda 4,5mln niewolników, lecz byli oni własnością jedynie ok.7% Dixie. Reszta Południowców nie walczyła o utrzymanie niewolnictwa, bo nie miała w tym żadnego interesu. ...
Całość tutaj: http://polishallied.salon24.pl/336666,konfederaci-mieli-racje
mirror w erpozytorium Gavagai