Innymi słowy, odwrotnie niż w zadeklarowanych zamierzeniach, Stanom Zjednoczonym i NATO udało się wyczyścić Kosowo z jednej grupy narodowościowej na korzyść drugiej.
Reporter David Binder w amerykańskim programie telewizyjnym MSNBC z 17.3.2000 r.
Od czerwca 1999 r. uzbierałem plik doniesień prasowych i oficjalnych oświadczeń o trwającej przemocy, pogromach nie-Albańczyków i czystkach etnicznych z bronią w ręku w Kosowie. Przygniatającą ilość zbrodni popełniła Wyzwoleńcza Armia Kosowa, WAK (patrz rozdział pt. UçK: co kryje się za trzema literami) i jej zakamuflowani następcy. Już pół roku po wkroczeniu natowskich sił KFOR (Kosovo Force), raport Amnesty International wywnioskował: w dalszym ciągu łamie się prawa człowieka i popełnia poważne zbrodnie w alarmującym tempie i zupełnie bezkarnie, szczególnie przeciw członkom mniejszości. Raport stwierdził, że żołnierze KFOR i funkcjonariusze policji ONZ nie byli w stanie zapobiec gwałtownym atakom przeciw nie-Albańczykom, włącznie z pogwałceniem praw człowieka, często z chęci zemsty. Jeśli ktoś łudził się, że wczesne alarmy uwarunkowane były brakiem doświadczenia KFOR i policji UNMIK (United Nations Mission in Kosovo) wobec WAK, grubo się pomylił. Nieskuteczność była częścią taktyki.
Od 2000 r. zachodni dyplomaci i wywiad kilkakrotnie wskazali, że Kosowo stało się czarną dziurą przestępczą pomimo międzynarodowych wysiłków. O tej „bezsilności” niech świadczy relacja reporterów przybyłych z Jugosławii. Na lotnisku w Prisztinie policja UNMIK oddzieliła ich od grupy międzynarodowych dziennikarzy, poinformowała o braku pozwolenia na wejście do miasta i że filmowanie jest niedozwolone, a ktokolwiek przyłapany na tym straci kamerę i film. Rzeczniczka UNMIK Susan Manuel potwierdziła, że UNMIK nie był w stanie zapewnić bezpieczeństwa reporterom z Jugosławii, praworządnego właściciela Kosowa.
Za bezkarną działalność terrorystów albańskich odpowiadają USA, ONZ, NATO i jego siły KFOR. Reportaże poniżej potwierdzają obraz Kosowa. Co z błogosławieństwem KFOR działo się w południowo-zachodniej Serbii– patrz podrozdział Przy granicy w rozdziale o UçK. O wyczynach tych samych terrorystów w Macedonii – za przyzwoleniem KFOR, bo Albańczycy przerzucali siły z Kosowa – traktuje rozdział pt. W Macedonii i Czarnogórze.
Życie w Kosowie, a potem los tysięcy Serbów zmuszonych różnymi metodami do opuszczenia ojczystego Kosowa ilustruje relacja przekazana mi w Polsce. Miroslaw Anielić (nazwisko i imię zmienione dla bezpieczeństwa osoby) mieszkał z rodzicami i dwoma braćmi w odwiecznym domu rodzinnym w Dziakowicy. Jego wujek miał w Kosowie duże plantacje leszczyny, zanim ekstremiści nie wycięli sadu w pień. W marcu 1999 r. Miroslaw wybrał się do Polski nie wiedząc, że do rodzinnego Kosowa nie powróci. Przekroczył granicę polską kilka godzin przed atakiem pierwszego Tomahawka na Jugosławię 24. marca. Miroslaw pokazał mi świadectwa szkolne z lat 1980. – dowody „prześladowań” Albańczyków w Dziakowicy, wypisane w języku albańskim w pierwszej kolejności, serbskim w drugiej. Mimo że oryginalny język serbski pisze się cyrylicą, na formularzu świadectwa jest tylko wersja łacińska. W rubryki powpisywano ręcznie cyrylicą dane dotyczące Miroslawa. Podobnie w prawie jazdy – Miroslaw poszperał w papierach i jakby obawiając się, że mu nie uwierzę wyciągnął dokument w dwóch językach, albański pierwszy.
Rząd Federacji Republik Jugosławii (FRJ) podsumował i skomentował uczynki separatystów albańskich w Kosowie do lutego 2000 r., a Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) do października. 2001 r., jak następuje:
| Zbrodnie albańskie w Kosowie |
Według FRJVI.1999-II.2000 |
Według OBWE VI. 1999-X.2001 |
| Ataki terrorystyczne |
4354 |
5089 |
| w tym na Serbów i Czarnogórców |
4121 |
4776 |
| na Albańczyków |
96 |
114 |
| na inne narodowości |
137 |
199 |
| a. zabici |
910 |
1041 |
| b. ranni |
802 |
1008 |
| c. uprowadzeni i zaginieni |
821 |
ponad 1000 |
| Los uprowadzonych i zaginionych: nieznany |
716 |
ok. 1000 |
| zabito |
76 |
104 |
| uciekło |
4 |
brak danych |
| wypuszczono |
25 |
54 |
| Zniszczone domy |
ok. 50 tys. |
ponad 50 tys. |
| Splądrowane przedsiębiorstwa publiczne, interesy |
ponad 1400 |
brak danych |
| Zniszczone obiekty kultu i pomniki |
84 |
brak danych |
| Wypędzeni |
ponad 350 tys. |
brak danych |
Memorandum FRJ wyszczególnia ostatnie brutalne zajścia z okresu 12.6.1999 r. - 27.2.2000 r.:
7.1.2000 r. ostrzelanie serbskiej wsi Gorażdewac,
11.1.2000 r. bestialskie morderstwo w Prisztinie 4-osobowej rodziny muzułmańskiej nazwiskiem Skenderi,
11.1.2000 r. gwałt i zabójstwo 11-letniej dziewczynki albańskiej przez żołnierza KFOR niedaleko miejscowości Witina,
16.1.2000 r. morderstwo 3 serbskich uchodźców we wsi Pasjane,
2.2.2000 r. atak na autobus misji humanitarnej ONZ (UNHCR), 2 Serbów zabitych i kilka rannych,
3.2.2000 r. zamach granatem ręcznym na kawiarnię „Belami” w Kosowskiej Mitrowicy, 30 Serbów rannych, kilku poważnie,
3.2.2000 r. atak na budynek Komitetu Praw Człowieka w śródmieściu miejscowości Obilic,
5.2.2000 r. zbrojne ataki na wsie Banje, Swinjare i Suwo Grlo,
7.2.2000 r. zbrojne ataki na wsie Lipljan i Bresje,
7.2.2000 r. zniszczenie pomnika bohatera serbskiego Milosza Obilicia w mieście o jego nazwie,
26.2.2000 r. atak z bronią na patrol policji niedaleko wsi Konczulj koło Bujanowaca, jeden policjant zabity, 3 rannych,
26.2.2000 r. zabójstwo dra Josifa Wasicia, członka Serbskiej Rady Narodowej, w centrum miejscowości Gniljanie.
Według memorandum FRJ, od czasu wkroczenia KFOR i UNMIK do Kosowa i Metohji sytuacja jest szczególnie poważna w okolicach Kosowskiej Mitrowicy. Zrabowano i podpalono tam 2365 domów należących do Serbów, Czarnogórców i innych nie-albańskich narodowości (1200 domów w Kosowskiej Mitrowicy; 1060 w Wuczitrn i 105 w Srbicy). Ponadto 700 rodzin serbskich wyrzucono z mieszkań. Zrabowano i zniszczono własność wielu firm prywatnych, spółdzielni i przedsiębiorstw państwowych (takich jak telekomunikacja, zaopatrzenie w wodę i energię), szkoły, budynki publiczne, banki, domy towarowe (Kosowska Mitrowica – 17, Wuczitrn – 21, Srbica – 10). Zniszczono ponadto dużą ilość barów i kawiarni należących do nie-albańskich mieszkańców tych okolic.
WAK prowadzi więzienia dla uprowadzonych Serbów. Serbscy cywile są więzieni w obozach pracy prowadzonych przez WAK we wsi Matiane, w rejonie Prizrenu oraz w Drenicy. Więzienia dla Serbów, Czarnogórców i innych ludzi niesprzyjających terrorystom albańskim są usytuowane we wsi Brod w gminie Dragasz i wzdłuż drogi z Dziakowicy do wsi Junik w gminie Deczani.
Siły KFOR i UNMIK bezpodstawnie aresztowały i uwięziły 185 Serbów bez wyjaśnienia przyczyn, jedynie na podstawie informacji dostarczonych przez Albańczyków, najczęściej członków WAK.
WAK wzmożył egzekucje Albańczyków lojalnych Jugosławii w okolicach Prisztiny, Podujewa i Pecia. Najdrastyczniejsze przykłady to: morderstwo Hejdi Sejdiu 10.2.2000, członka prowincjonalnego komitetu Serbskiej Partii Socjalistycznej, w Uroszewacu na oczach jego żony i 3 dzieci; zabójstwo Danusza Januziego w Witinie 10.2.00; oraz masakra Tahira Bekima, którego uprowadzili i później zabitli terroryści WAK (części jego zmasakrowanego ciała znaleziono 24.2.2000). WAK łapie Albańczyków lojalnych Jugosławii i wsadza ich do swoich obozów (koło wsi Brod w gminie Dragasz).
Władze FRJ zarejestrowały 424 przypadki fizycznego zamachu, prześladowania i szkody cielesnej (w samej Prisztinie – 356 wypadki poważnych zagrożeń). 776 domostw zajęto siłą w Prisztinie, ponad 700 w Kosowskiej Mitrowicy, 190 w Gnjilane, 124 w Orahowacu oraz dużą ilość w Kosowym Polju i Lipljanie.
W wyniku wkroczenia KFOR i UNMIK ponad 270 tys. Serbów oraz 80 tys. Czarnogórców, Romów, Muzułmanów (przez duże M jako oficjalna narodowość, nie religia), Goranców, Turków i innych nie-Albańczyków wyrzucono z Kosowa i Metohji. Następujące miejscowości wyczyszczono etnicznie z nie-albańskich narodowości: Prisztina (wszyscy Serbowie zostali wyparci z jej największych dzielnic Ulpijana, Sunczani Breg, Dardanija, Uniwerzitetsko Naselje), Gnjilane, Uroszewac, Prizren (tylko 100 rodzin serbskich pozostało), Dziakowica, Peć, Srbica, Podujewo, Wuczitrn, Glogowac. W miejscowościach (i okolicach) Kosowska Mitrowica, Lipljan i Kosowo Polje 80% serbskich mieszkańców wyrzucono z domów, które splądrowano i spalono, a ich własność prywatną jak restauracje i sklepy – zagrabiono. W obecności KFOR albańscy terroryści brutalnie traktują tych, którzy odmawiają sprzedaży domów i opuszczenia prowincji. Całe gminy, okolice i poszczególne wsie zostały wyczyszczone z Serbów przez spalenie ich domów i zmuszenie wszystkich mieszkańców do wywędrowania. WAK napiera szczególnie silnie na rejon Gora, zamieszkały przez Goranców, którym WAK zabronił używać ojczystego języka serbskiego celem podciągnięcia tej grupy etnicznej pod albańską. W gminie Istok szczególnie nasiliły się represje WAK na Muzułmanach, lojalnych obywatelelach FRJ.
Spalono, zrujnowano lub poważnie uszkodzono około 84 kościoły, klasztory i pomniki kultury, wliczając liczne zabytki z XIV i XV wieku. Duchownych i zakonników sterroryzowano i wypędzono. Ponad 150 mieszkań parafialnych uległo zniszczeniu lub uszkodzeniu. Zamachy na członków duchowieństwa katolickiego stały się częstsze w Prizrenie i Peciu. Spalono tam domy 2 księży Franciszkanów. Skradziono lub zniszczono ponad 10 tys. ikon i innych przedmiotów sakralnych, z których większość jest przedmiotami i pomnikami kultury pod specjalną ochroną państwa.
Uległo zniszczeniu lub uszkodzeniu 7 pomników postaci z kultury i historii. Wiele z nich to pomniki pod ochroną, o wyjątkowej wartości na liście UNESCO.
WAK siłą przejął zakłady użyteczności publicznej, pocztę, banki, stacje benzynowe, zakłady opieki zdrowotnej, szkoły i uniwersytety, administrację miejscową, budynki policji i wojska, zakłady produkcyjne, spółdzielnie, itd., w wielu wypadkach przy pomocy KFOR. Ponad 20 tys. Serbów i innych nie-Albańczyków zostało na bruku bez pracy.
Dobrze ponad pół setki wsi doznało zbrojnych ataków przez WAK. Wszystkie domy serbskie w 7 wsiach gmin Gnjilane i Kosowska Kamenica podpalono i zniszczono ogniem z moździerzy i środkami wybuchowymi. Przeczy to zapewnieniom KFOR i UNMIK o rozbrojeniu terrorystów WAK.
WAK oblężył liczne miejscowości. Od czasu wkroczenia KFOR i UNMIK ponad 8,5 miesięca temu ok. 3,5 tys. Serbów w Orahowac żyje oblężona przez WAK w pierwszym obozie koncentracyjnym Europy od II wojny światowej – stwierdza rząd FRJ. Memorandum wymienia długie listy nazw miejscowości i okolic, które żyją pod groźbą zbrojnego ataku i są plądrowane, podpalane, terroryzowane i wysiedlane. Np. w Drenowacu WAK zmasakrował 50 Serbów, a we wsi Cernica amerykańskie oddziały KFOR zmaltretowały mieszkańców. Wyparto większość chorwackich katolików oraz Romów. Władze FRJ zarejestrowały ok. 50 tys. przypadków spalenia domów Serbów, Romów, Muzułmanów, Goranców i innych nie-Albańczyków zamieszkujących w Kosowie i Metohji.
748 obcokrajowców wjechało do Kosowa i Metohji bez wymaganych dokumentów. Ponad 200 tys. obcokrajowców wjechało za pozwoleniem UNMIK i KFOR. Rząd FRJ już kilkakrotnie oficjalnie zażądał ich wydalenia. Żądań nie spełniono, mimo że chodzi o międzynarodowych terrorystów, kryminalistów, mafiozów, handlarzy kobietami i dziećmi, organizatorów burdeli i przestępców w innych rodzajach zbrodni międzynarodowych. W wyniku otwarcia granicy między Macedonią i Albanią 250 tys. pojazdów mechanicznych wprowadzono do Kosowa i Metohji bez należnych opłat celnych. Większość z tych pojazdów pochodzi z kradzieży.
Aktualny wykaz uwięzionych znajduje się na www.2net.co.yu/apis/spisak_kidnapovanih_sa_opisom.pdf. Raporty OBWE poruszyły surowsze traktowanie Serbów kosowskich: Albańczyków wypuszcza się, kiedy ich ofiarą jest Serb, ale przetrzymuje Serba za przestępstwo wobec Albańczyka. Steven Powles, delegat komitetu prawników od praw człowieka (Bar Human Rights Committee) z wizytą w Kosowie powiedział: Mniejszości w Kosowie są ofiarami stronniczego i wadliwego systemu, który kieruje się zasadami zemsty zamiast prawa (Times, 7.3.2000 r.). Rolf Welberts, szef nadzoru praw człowieka i praworządności z ramienia OBWE w Prisztinie skomentował: Jest nam wszystkim nieswojo, że sprawiedliwość w tym wypadku cierpi z powodu swojego tła narodowościowego [...] sędziowie albo są stronniczy lub działają pod presją decyzji korzystnej dla swojej własnej narodowości lub przeciw komuś z innego środowiska niż oni sami. Międzynarodowi przedstawiciele w Kosowie wymienili ponad 7 przypadków Serbów więzionych za rzekome ciężkie zbrodnie na podstawie nieprawdopodobnych oskarżeń w amerykańskim sektorze (Newsday 1.4.2000 r.).
Genewski dziennikarz Robert James Parsons podał na Internecie w październiku 2002 r., że Niurka Pineiro, rzeczniczka agendy ONZ, Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, potwierdziła: W dalszym ciągu co dzień odnotowujemy zastraszanie i dręczenie, także mniej częste niezwykle brutalne ataki, często fatalne. Zastraszanie Serbów odbywa się też subtelniejszymi metodami. Na całym terytorium Kosowa powstały pomniki i pamiątki dla uczczenia WAK. Serbowie, którzy mieszkają teraz w enklawach chronionych przez NATO, postrzegają taki wojowniczy nacjonalizm albański jako zastraszanie – pisał latem 2002 r. z Kosowa Scott Taylor, kanadyjski korespondent stołecznej gazety Ottawa Citizen.
Stephen Glover pisał z brytyjskim czarnym humorem w Daily Mail z
26.2.2000 r.: Brytyjscy oficerowie powiedzieli mi, że jest teraz lepiej. [...] Mniej Serbów wymaga ochrony przez naszych żołnierzy. Jedna z przyczym jest, że zostało tak niewielu Serbów do zaatakowania. W Prisztinie pozostało szacunkowo tylko 800 Serbów ze stanu 40 tys. przed wojną. A ok. 200 tys. Serbów opuściło Kosowo razem z innymi prześladowanymi mniejszościami jak Cyganie [Romowie} i Bośniacy [muzułmanie bośniaccy]. Aktywista Christopher Lord powiedział 9.4.2001 r.: Więcej Serbów i Cyganów [Romów] zostało zabitych i wyrzuconych z domów przez Albańczyków od czasu zakończenia wojny w Kosowie, niż było przedtem Albańczyków zabitych i wyrzuconych z domów przez Serbów.
Światowa Rada Kościołów już w notatce prasowej z 1999 r. zareagowała na sytuację w Kosowie: Sprawa praw człowieka, która motywowała międzynarodową interwencję w tym regionie zostanie rzeczywiście osłabiona, jeśli ci obecnie przy władzy nie są w stanie zapewnić przeżycia społeczności mniejszościowych i ochrony ich praw religijnych i własnościowych. Do 28. kwietnia 2000 r. ponad 100 chrześcijańskich kościołów i klasztorów w Kosowie uległo zniszczeniu za administracji ONZ (rozdział pt. Zniszczenia cerkwi i klasztorów serbskich).
Raport OBWE z września 2000 r. pisał o zagrabianiu nieruchomości: Kluczowym problemem jest brak jasności tak prawa jak i działań KFOR i policji UNMIK odnośnie określenia praw własności, co doprowadziło bezpośrednio do dużej ilości przypadków nielegalnego zajęcia domów i nielegalnej budowy w całej prowincji. Taylor donosił, że Albańczycy budują ogromne domy jednorodzinne. Wiele przekraczało powierzchnię 700 m2, więc pracownicy pomocy humanitarnej kwestionowali metraż uzasadniany jako podstawowa potrzeba życiowa.
Memorandum FRJ poruszyło również terror łączonych sił WAK i KFOR, które użyły przemocy fizycznej oraz zniszczyły własność prywatną w Kosowskiej Mitrowicy 20. do 25. lutego 2000 r., we wsiach Mogila 25.2.2000 r. oraz w Draganowacu (gmina Gnjilane) i Miolice (gmina Leposawic). Jednostki KFOR wspólnie z WAK rewidowały domy serbskie przy użyciu niezwykle brutalnych metod. Żołnierze WAK mieli na sobie mundury międzynarodowych sił pokojowych, co dowodzi współpracy między KFOR a terrorystami albańskimi – oświadczył rząd FRJ.
Carlotta Gall pisała w New York Times 21.2.2000 r. o drastycznych wypadkach w Kosowskiej Mitrowicy, mieście podzielonym: Tysiące demonstrantów albańskich z całego Kosowa maszerowało w poniedziałek i starło się z oddziałami NATO, które użyły gazów łzawiących i pięści, aby powstrzymać maszerujących od zbliżenia się do serbskiej dzielnicy miasta. Około 25 tys. protestujących próbowało przekroczyć most przez rzekę Ibar dzielącą to górnicze miasto, ale zostali powstrzymani, podczas gdy tysiące Serbów przyglądało się z drugiej strony mostu. Albańczycy raz po raz napierali na kordony brytyjskich i kanadyjskich żołnierzy oraz francuskich żandarmów, wybuchły bijatyki i odwożono demonstrujących.
Poniedziałkowe starcia zaszły w trakcie rosnących napięć w tym etnicznie podzielonym mieście o 90 tys. mieszkańcach. Rozruchy w ostatnich 2 tygodniach pozostawiły 11 zabitych i dziesiątki rannych, w tym 2 francuskich żołnierzy postrzelonych w zbrojnych potyczkach.
Fala za falą protestujący przybyli piechotą z odległej o 40 km stolicy Kosowa Prisztiny oraz m. in. z zachodnich miast Peć i Srbica. Młodzi mężczyźni kroczyli główną ulicą, powiewając czerwonymi flagami Albanii i transparentami, próbując złamać kordony wojska. Za rzeką Ibar Serbowie trzymali swoją 3-kolorową flagę i nadawali serbskie pieśni narodowe przez głośniki. Przez kilka godzin wojska pokoju zmagały się z tłumem, a francuska policja oddała wiele salw gazów łzawiących ponad głowami wojsk brytyjskich i kanadyjskich, często powodując ksztuszenie i mdłości, jak u demonstrujących.
O zmroku demonstrujący, z których niektórzy szli do Mitrowicy 10 godzin, zmęczyli się i rozeszli – pisał New York Times. Dowódca wojsk pokojowych, niemiecki gen. Klaus Reinhardt pochwalił wojsko za powściągliwość, a także demonstrujących – Pokazali w jaki sposób chcą żyć i demonstrują o lepszą przyszłość. Chcą zjednoczonego miasta. Gall skomentowała: słowa te podkreśliły nierozwiązalny problem dla sił pokojowych i administracji ONZ. Wszyscy Albańczycy mówią o wyzwoleniu miasta, przez co rozumieją masowy powrót do dzielnicy serbskiej, co zmusiłoby Serbów do ucieczki.
Biuletyn KFOR opisał następne krwawe zajścia 7.3.2000 r.: przemoc wybuchła między Albańczykami a Serbami w północnej części miasta Mitrowica [...] między dwoma małymi gniewnymi grupami, które wymieniały obraźliwe okrzyki. Inni dołączyli się po obu stronach wymiany zdań, a w końcu pojedyncze osoby zaczęły strzelać i rzucać granaty ręczne. Zanotowano zranienia, wśród nich 20 Serbów, 4 Albańczyków i jedną Albankę. 16 żołnierzy francuskich z KFOR i żandarmów zostało także lekko rannych [...] Żołnierze KFOR przywrócili porządek i aresztowano 4 mężczyzn. Jaka była przyczyna wybuchu przemocy? Kto strzelał i rzucał granaty? KFOR nie jest od przekazywania prawdy.
Jugosłowiańska agencja prasowa podała: Co najmniej 14 Serbów i 2 francuskich żołnierzy sił pokojowych zostało rannych w wyniku serii ataków bombowych przez etnicznych Albańczyków w północnej, serbskiej dzielnicy Kosowskiej Mitrowicy [...] jedna serbska ofiara jest w ciężkim stanie, a stan innych jest umiarkowany. Zajścia wznowiono po południu [...] Silne oddziały KFOR odizolowały [serbską] dzielnicę, która leży przy moście przez rzekę Ibar oddzielającą od południowej części miasta zamieszkałej przez etnicznych Albańczyków. Dzisiejszy konflikt wygląda jak znane już scenario terrorystów albańskich, polegające na sprowokowaniu zajść pod nieobecność międzynarodowych sił, w celu zrzucenia winy za wydarzenia w prowincji na Serbów.
Do danych z KFOR paryska gazeta International Herald dodała: Było to jedno z najpoważniejszych zajść, gdzie poważne rozruchy miały miejsce w ub. miesiącu i gdzie żołnierze pokoju borykają się co dzień, aby zapobiec walkom między Albańczykami a Serbami. Philippe Pacaud, rzecznik ONZ w Kosowie powiedział: Jeden Albańczyk wystrzelił z broni myśliwskiej w młodego człowieka, raniąc go. Natychmiast potem Albańczycy rzucili z podwórza 2 granaty ręczne. Inni Albańczycy rzucili jakąś ilość granatów w tłum Serbów i 2 granaty w żołnierzy francuskich. KFOR zaaresztował póżniej 4 Albańczyków i przesunął początek godziny policyjnej o 2 godziny wcześniej, ale w sposób brutalny poszukiwał ukrytej broni ...u Serbów. Serbowie oskarżyli żołnierzy KFOR o demolowanie mieszkań, rewizje łóżek pod śpiącymi dziećmi, International Herald stwiedził: Okazuje się, że szukali nie tam, gdzie trzeba. Reportaże KFOR podkreślały poszukiwania broni wśród Serbów a nie Albańczyków.
Agencja Tanjung zauważyła 2 dni po zajściach podwójny standard oficjalnych relacji. Francuska agencja prasowa AFP zacytowała rzecznika KFOR Patricka Chanliau’ego, który obciążył Albańczyków etnicznych za wypadki w Kosowskiej Mitrowicy 7.3.2000 r. Chanliau stwierdził, że wszystkie strzały i granaty wyszły ze strony albańskiej. Natomiast rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Francji powiedział, że Francja potępia akty przemocy w Kosowskiej Mitrowicy bez względu na stronę, która je wywołuje.
Associated Press doniósł 15.3.2000 r. z Kosowskiej Mitrowicy, że francuskie jednostki strzelały gazem łzawiącym i granatami oszołamiającymi w tłum Serbów rozgniewanych na NATO za to, że opanowało ważny most jako pierwszy krok ku zjednoczeniu podzielonego miasta. Operacja rozpoczęła się rankiem, kiedy 250 Francuzów wspomaganych przez pojazdy opancerzone i włoską policję wojskową założyło kordon po północnej, kontrolowanej przez Serbów, stronie mostu przez Ibar. Żołnierze w pełnym rynsztunku przeciw rozruchom rozkazali rozejść się czterem Serbom na straży mostu. Oni posłuchali, ale wkrótce dookoła kordonu wojskowego zebrał się tłum nie większy niż 300 Serbów. Ok. trzy godziny po rozpoczęciu operacji Serbowie wracający z pracy próbowali przejść do domu przez kordon. Wybuchła potyczka, raniono co najmniej sześciu Serbów. Wojsko rzuciło gazy łzawiące i granaty oszałamiające, kiedy Serbowie próbowali się przedrzeć. Społeczna straż mostu była za blisko – powiedział oficer belgijski Ben Renotte. Wojsko rozciągnęło drut kolczasty wzdłuż bocznych ulic wiodących do mostu i rewidowało Serbów.
To jest brutalna reakcja KFOR przeciw pokojowym demonstracjom – powiedział miejscowy przywódca Serbów, Oliwer Iwanowić. Operacja KFOR była próbą wyrzucenia miejscowych Serbów pod pozorem tzw. bezpiecznych stref. Jak tylko dostęp do dzielnicy serbskiej będzie otwarty, wojsko planuje przejąć pełną kontrolę nad drugim, większym mostem, gdzie również Serbowie ścierają się z Albańczykami i KFOR od czasu podziału miasta w czerwcu 1999 r. Serbowie są jednak przeciwni zjednoczeniu, pisał Associated Press, bo NATO nie jest w stanie ich chronić przed zemstą miejscowych Albańczyków. Po zabezpieczeniu dzielnicy jedynie jej legalni mieszkańcy będą wpuszczani, co zmusiłoby serbskich stróżów mostu zamieszkałych w innych dzielnicach Mitrowicy do opuszczenia posterunku. Albańczycy boją się wracać do swoich mieszkań w serbskiej dzielnicy pod obecność serbskiej straży, która dla Serbów jest jedyną obroną przed przeważającymi liczebnie, mściwymi Albańczykami. To rozwiązanie stworzy większe tarcia i myślę, że może doprowadzić do jakiegoś konfliktu i wysiedlenia albo ucieczki Serbów – powiedział Iwanowić. Nie mamy swojej armii ani policji, więc nie możemy bronić się. Strefa bezpieczeństwa stanie się rejonem niebezpieczeństwa.
Inne zachodnie doniesienie prasowe o tym samym wydarzeniu także wymieniło sześciu rannych Serbów od granatów francuskich oddziałów KFOR, ale oszacowało tłum Serbów na 1000 osób, a nie 300. Generał Pierre de Saqui de Sannes rozkazał swym oddziałom wejść 100 m wgłąb serbskiej dzielnicy przy moście, natomiast krytycznego poranka wojsko weszło 400 m. Rozgniewani Serbowie odepchnęli wojsko 50 m od mostu, w zamian za co zostali obrzuceni granatami oszołamiającymi. Oprócz silnych francuskich oddziałów blokujących wszystkie boczne ulice w serbskiej dzielnicy Kosowskiej Mitrowicy, policja UNMIK założyła kordony na głównej ulicy miasta. Jugosłowiański reportaż z tego samego wydarzenia pisał o 15 Serbach rannych od oszołamiających bomb rzuconych przez francuskie siły KFOR. 9 z nich znalazło się w szpitalu: Dragan Pelewić z rozszarpaną piętą i Oliwer Nastić z amputowaną lewą stopą są w ciężkim stanie – powiedział prasie dr Jankowić z miejscowego szpitala.
24.4.2000 r. Washington Post podał rodzynek o niewoli seksualnej: ‘Te kobiety zredukowano do niewolnic’ - powiedział płk. Vincenzo Coppola, dowódca specjalnego oddziału włoskich carabinieri w Kosowie, który wyzwolił 23 kobiety w obławach na burdele w Prisztinie i Prizrenie. Gdziekolwiek siły międzynarodowe „niosą pokój, prawo i porządek” w zrujnowanym wojną kraju, dociera za nimi pasożytniczy „przemysł seksualny”. Gdy w wojażach przez Bośnię-Hercegowinę zbliżałem się do baz amerykańskich SFOR, wzrastała ilość ogłoszeń girls w oknach przydrożnych domów. Sue Lloyd-Roberts poruszyła ten drażliwy i hańbiący ONZ i KFOR temat na łamach BBC w czerwcu 2002 r. Dziennikarka pisze o 15-letnich dziewczynach wciąganych do burdeli w Bośni, gdzie zmuszane są do seksu z pracownikami ONZ. Lloyd-Roberts stwierdziła, że wysokiej rangi międzynarodowi oficerowie wojska i policji patrzą na to przez palce. W Kosowie jest podobnie.
Jak tysiące młodych kobiet w ubogich krajach Europy Środkowej i Wschodniej, 19-letnia Rumunka Monika złapała szansę załatwioną przez swego chłopaka: kelnerka w barze we Włoszech. Bar okazał się w Bośni. Tam inna Rumunka, Elena, poprowadziła Monikę na górę i wyjaśniła codzienną rutynę z około ośmioma żołnierzami i policjantami od siódmej wieczorem do siódmej rano. Monika była zdegustowana i wściekła. Chłopak sprzedał ją za 3000 DM. Będąc absolwentką szkoły językowej miała nadzieję, że klienci, przeważnie Amerykanie i Niemcy, pomogą jej wydostać się z niewoli. Nadaremnie: Prosiłam ich o pomoc, ale wszyscy odparli, że nie powinni tam być i mogliby mieć kłopoty, gdyby mi pomogli. Monika w końcu namówiła miejscowego taksówkarza, by wywiózł ją do granicy, oczywiście w zamian za seks.
W zeznaniach przed policją Monika zidentyfikowała czterech oficerów międzynarodowej policji IPTF i tyluż żołnierzy NATO jako swoich byłych klientów. W Bośni i Kosowie są setki miejsc handlujących seksem, z których każde zatrudnia przeciętnie 10 dziewczyn. Jeśli ilość klientów Moniki jest przeciętną dla regionu, tysiące międzynarodowych żołnierzy i policjantów muszą korzystać z tych usług. Richard Monk, poważany brytyjski policjant i były zastępca naczelnika policji w Devon i Cornwall, był naczelnikiem IPTF w Bośni od 1998 do 2000 r.: Znałem przypadek oficera międzynarodowej policji mieszkającego z 14-latką. Musiałem założyć wydział wewnętrzny, aby prowadzić dochodzenia przeciw moim oficerom. Nie było nic bardziej żenującego i szkodliwego dla naszej pracy.
Naczelnik misji ONZ w Sarajewie, Jacques Paul Klein, sądzi, że sytuacja powróciła do normalnej: Mamy politykę zerowej tolerancji. Każdy oficer, gdziekolwiek korzystający z usług prostytutek będzie zwolniony z pracy i odesłany do swego kraju. Klein nie wie, ilu odesłano do domu za wykroczenia seksualne od jego objęcia funkcji w 1999 r. Może piętnastu. Dla Richarda Monka winni nie mają żadnego usprawiedliwienia: Nie widzę, jak można znaleźć się w jakimś państwie reprezentując międzynarodową organizację jak ONZ czy NATO i zachowywać się w ten sposób. Monk zasugerował, że należy jasno postawić sprawę żołnierzom i policjantom: jest zupełnie niedopuszczalne, abyś zadawał się z jakimikolwiek prostytutkami, bo nie wiesz, które są dziewczynami wciągniętymi w precedens podstępnie. Po prostu to jest wykroczenie i staniesz przed sądem, jeśli zostaniesz przyłapany.
Podczas gdy góra debatuje co zrobić, setki a może tysiące dziewczyn jak Monika pozostają w niewoli seksualnej w Bośni i Kosowie, skąd mafia przerzuca je na Zachód ...i do miejscowych baz NATO.
DynCorp, jeden z największych dostawców usług dla armii USA, posłał pracowników oraz ekipy naprawcze do śmigłowców Apache i Blackhawk w Bośni. W styczniu 2002 r. pracownik Ben Johnston zaalarmował o istnieniu wewnątrz DynCorp siatki niewoli seksualnej: Od momemtu przybycia mówili mi o prostytucji, ale dopiero po jakims czasie zorientowałem się, że kupili te dziewczyny po 600 - $800 dolarów. Powiedziałem im, że to po prostu jest oczywiste niewolnictwo. Niektóre dziewczyny miały 12 do 15 lat.
Johnson wyleciał z pracy, ale udało mu się zapoczątkować dochodzenie. Winni wrócili jednak do kraju nieukarani, bo w 1995 r. armia USA zapewniła sobie nietykalność prawną w Bośni. Założycielka Międzynarodowej Kampanii Humanitarnej Przeciw Wyzyskowi Dzieci, Christine Dolan powiedziała: Oto firma DanCorp zatrudniająca pracowników na potrzeby armii USA idzie ręka w rękę z mafiami i kupuje dzieci jak zabawki seksualne. Co za niespodzianka usłyszeć, że DynCorp miał kontrakt, podczas gdy USA udawało chęć położenia kresu wyzyskowi istot ludzkich! W Bośni i Kosowie, jak na całym świecie, bazy amerykańskie są ośrodkami niewolnictwa seksualnego, zorganizowanymi we współpracy z miejscowymi mafiami. Według dokumentu Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka Bośnia po wojnie NATO to bardzo ważny węzeł handlu kobietami. Nie ma jednak ani słowa o związku tych zbrodni z bazą w Tuzli, gdzie stacjonują tysiące żołnierzy NATO. Czy można sobie wyobrazić 20 tys. młodych mężczyzn bez kobiety przez rok? – skomentował muzułmański przywódca w Bośni, Mrisada Suljić. W 1995 r. New York Times wydrukował elokwentny tytuł: Tuzla: Amerykanie przybyli. Także prostytucja, narkotyki i AIDS.
Socjalista belgijski Michel Collon zapytał: Rząd Dzindzicia chce, aby Serbia należała do NATO bez względu na koszty. Jeśli tak, to czy serbskie kobiety spotka inny los niż bośniackie? Bo afera DynCorp nie jest skandalem odizolowanym. Jest zjawiskiem klasycznym. Przyjazd wojsk mocarstw zachodnich jest nierozłączny od społecznego i gospodarczego wyzysku okupowanego narodu, a szczególnie kobiet.
Co się dzieje z żywym towarem przemyconym na Zachód, opisal Guardian 23.12.2002 r. Anna miała 16 lat, gdy w Londynie uciekła od swego albańskiego sutenera Mustafy Kadiu i ocalili ją agenci Scotland Yard, których zszokowała opowieść prostytutki. Kadiu groził Annie zadźganiem nożem, jeśli nie zarobi 400 do 500 funtów dziennie (brała 30 funtów od klienta). By nie zostawić siniaków, które by zniechęcały klientów, Kadiu karał ją powtarzanym gwałtem. Zmuszał Annę do niezabezpieczonego seksu analnego z klientami, aby wywiązała się z limitu zarobkowego, co wzbudzało w niej wstręt. Cztery lata wcześniej w Rumunii 12-letnią Annę sprzedano w niewolę kryminalistom w byłej Jugosławii za równowartość 600 funtów.
Jej dzieje obrazują handel dziećmi z Europy Środkowej i Wschodniej na prostytucję w Europie Zachodniej oraz kłopot stwarzany przez przestępców pochodzenia albańskiego, którzy zalali Europę w ciągu ostatnich dziesięciu lat i znaleźli sobie miejsce w przemyśle seksualnym. Są zdecydowani na największą przemoc, mierząc nawet miarką tego pasożytniczego i brutalnego zawodu. Kadiu przywiózł Annę do Londynu w czerwcu 2001 r. w piątym roku swego pobytu, kiedy miała 15 lat. Była już wtedy sprzedana po raz drugi. Kilka tygodni po opuszczeniu Rumunii zabrano ją do Skopje, gdzie musiała być prostytutką. Kilka miesięcy potem inny gang kupił ją za 2300 funtów i zabrał do Albanii, potem łodzią do Neapolu, gdzie znowu zmuszono ją do prostytucji. Stamtąd Kadiu porwał Annę do Rzymu, gdzie namówił ją do wspólnego nowego życia w Anglii. Aby samemu nie wpaść, wysłał Annę pociągiem na fałszywym paszporcie do Londynu i wziął do swego domu, gdzie mieszkał z kuzynem Edmondem Ethemi i jego przyjaciółką, 22-letnią prostytutką.
Obietnica, że Anna nie będzie zniewolona trwała tylko miesiąc, po czym Kadiu zmusił ją do pracy w saunach. Kadiu odwoził ją rano i zabierał wieczorem, do 12 godzin później – powiedział Chris Bradford, szef grupy od klubów i nierządu na posterunku policji Charing Cross w Londynie. Pracowała 7 dni na tydzień: Kadiu zarabiał tyle na sutenerstwie, co mógłby zarobić handlując narkotykami. Ucieczka od Kadiu nie była łatwa: Powiedział jej, że jeśli pójdzie na policję, oddadzą ją z powrotem. Była w państwach, gdzie policja jest skorumpowana. Nic nie wiedziała o Brytanii. Nie miała dokumentów ani pieniędzy i wiedziała, że jeśli Kadiu ją złapie, poturbuje ją – powiedział Bradford.
Po zeznaniach Anny, Bradford postawił Kadiu i Ethemi pod obserwację, co skończyło się aresztowaniem ich 3.12.2001 r. W rewizji policja znalazła 24 gramy kokainy i 30 tys. funtów zawiniętych w gazety, schowanych w kominku i za komodą w ich domu. Podczas procesu w Londynie Kadiu twierdził, że Anna stała się prostytutką dobrowolnie i zanegował jakoby ją krzywdził. Został skazany na 10 lat więzienia. Ethemi dostał karę 6,5 lat więzienia. Anna chodzi do szkoły i próbuje zapomnieć o przeszłości – powiedział Bradford i dodał, że musi być więcej dziewcząt w podobnym położeniu, zniewolonych przez Albańczyków.
Nawet nie słyszeliśmy o Albanii 10 lat temu – powiedział Bradford. Choć większość Albańczyków w Londynie przestrzega prawo, małe grupki przybyłe w ostatnich latach sprawiają policji niemal tyle kłopotu, co od dawna zadomowione sieci przestępcze Turków i Kurdów, które panują nad przepływem heroiny. Państwowa Służba Wywiadu Kryminalnego, NCIS, ostrzegła przed 3 laty, że albańskie gangi zorganizowanej przestępczości przybędą do Anglii po usadowieniu się w Niemczech, Szwajcarii, Grecji i Włoszech. O ich sile świadczy zapanowanie nad mafią mediolańską po 2-letniej walce. Albańska mafia rozwija się w największych miastach Zjednoczonego Królestwa i pomimo, że obecne zagrożenie jest stosunkowo nieduże, według NCIS potencjał rozwojowy jest wysoki. Albańskie gangi są szczególnie silne we Włoszech, szczególnie w przemycie ludzi i w prostytucji. Nie mamy tu jeszcze porównywalnego poziomu działalności. Niektóre dane wywiadowcze sugerują, że gangi przejmują władzę nad zniewalaniem kobiet w Soho, dzielnicy seksu.
W listopadzie 2002 r. skazano dwóch Albańczyków za napad na Arapa Mytaka, właściciela myjni aut. Adriatik Malaj, wiek 18 lat i Shpetin Lisha, 19 lat, przywiązali Mytaka do drzewa i zadzwonili do jego rodziny żądając 50 tys. funtów, przy czym rodzina słyszała krzyki porwanego o pomoc. Policja napotyka ogromne trudności w próbach infiltracji gangów albańskich, które działają w małych grupach zobowiązanych do milczenia jak mafia. Niedawne oceny zagrożenia ze strony albańskich przestępców stwierdziły, że wielu z nich przyjechało pracując dla grup tureckich, ale nadszedł czas przejąć turecki handel setkami ton heroiny.
Z inicjatywy i z pomocą USA od stycznia 2001 r. Albania, Bośnia-Hercegowina, Bułgaria, Grecja, Węgry, Macedonia, Mołdawia, Rumunia, Turcja i Jugosławia utworzyły Południowowschodnią Europejską Inicjatywę Współpracy (Southeast European Cooperative Initiative, SECI) z siedzibą w Bukareszcie. W jednej z akcji policji włoskiej, mołdawskiej i rumuńskiej aresztowano niebezpiecznego przywódcę mafii. W innej akcji władze Rumunii, Grecji i Bułgarii unieszkodliwiły sieć, która przehandlowała tysiące niewolnic.
Brytyjscy ministrowie spraw wewnętrznych David Blunkett i spraw zagranicznych Jack Straw ogłosili w grudniu 2002 r. międzynarodową akcję przeciw bałkańskim syndykatom przestępczym. Wobec walk między mafiami w Londynie komisarz Sir John Stevens nakazał zwiększenie ilości patroli pojazdami opancerzonymi i dodatkowe szkolenia dla funkcjonariuszy w użyciu broni palnej: Nie będziemy tolerować tego rodzaju działalności. Źródła w policji przyznają, że przestępców albańskich jest niełatwo pokonać i że Zjednoczone Królestwo wkrótce może stać się ich nowym polem bitwy: To są bardzo twardzi ludzie, przyzwyczajeni do trudności. Po życiu w Albanii, gdzie przestępczość była jedynym wyjściem w lepsze życie, nie mają nic do stracenia.
W lipcu 2002 r. władze Kościoła Prawosławnego po raz n-ty zażądały od UNMIK i KFOR, by chroniły obiekty religijne, które ostały się zniszczeniom. W poprzednich tygodniach motłoch albański zbezcześcił następne cmentarze z setkami nagrobków, obrzucił kamieniami klasztor patriarchatu w Peciu i obraził tamtejsze zakonnice. Wiodący zakonnik w Kosowie powiedział, że Serbowie i Kościół uważają UNMIK i KFOR za bezpośrednio odpowiedzialne tak długo, jak te organizacje tolerują ataki na prawosławie (Keston News Service 2.7.2002).
Jugosławia prawosławnych Serbów, katolickich Chorwatów, muzułmanów i żydów była uosobieniem tolerancji wypracowanej przez 500 lat okupacji tureckiej, panowania austro-wegierskiego i w czasie licznych najazdów innych mocarstw. W niewielkim Kosowie, kolebce historycznej i religijnej Serbów, od wieków istnieją dziesiątki obiektów sakralnych, w większości z XIII - XIV wieku. Przetrwały stulecia okupacji i dwie wojny światowe, lecz nie zdołały przetrwać natowskiej „cywilizacji”. Winni tego barbarzyństwa nie są miejscowi Albańczycy, tylko terroryści, najemnicy i ich mocodawcy w NATO i radykalnym islamie. Według Mieczysława Kawczyńskiego (rozdział pt. Zniszczenia cerkwi i klasztorów serbskich), poparcie Polski w tym konflikcie jest jedną z największych tragedii, bo nigdy dotąd nie braliśmy udziału w likwidacji chrześcijaństwa. W 1683 r. pospieszyliśmy na ratunek Wiedniowi, co zapoczątkowało odwrót Turków. Obecnie rząd Polski sprzymierzył się z barbarzyństwem i głupotą.
Likwidacja Kościoła w Kosowie była brutalna. Na oczach zgonionych wiernych świątynie wysadzano, a następnie wynajętymi autobusami natowskie oddziały deportowały serbską ludność wioski z Kosowa. Kto odmówił wyjazdu, ginął z rąk terrorystów albańskich. Na Kresach Rosjanie deportowali księży i wiernych na Sybir, a hitlerowcy – do obozów zagłady.
Prawosławny biskup w Kosowie, Artemije, przygotował 14.12.2002 r. list do delegacji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która przybyła do Prisztiny dzień po zamachu bombowym w Alejach Billa Clintona: Ponad trzy lata po konflikcie Serbowie w Kosowie są w dalszym ciągu wystawieni na systematyczne gwałcenie ich praw człowieka, podczas gdy niszczenie świętych miejsc serbskiego prawosławia postępuje pomimo silnej obecności NATO. Artemije pozostał podczas konfliktu w Kosowie, historycznej kolebce Serbów, skąd przewodzi Serbskiej Narodowej Radzie Kosowa i Metohiji. W 1997 r. zakonnicy z jego diecezji zaczęli prowadzić witrynę internetową, która dokumentuje gwałcenie praw człowieka w prowincji oraz podaje tło historyczne konfliktu i stan bieżący sytuacji.
Artemije pisze do ONZ: W większości prowincji Serbowie mogą żyć we względnej wolności jedynie wewnątrz swych maleńkich enklaw i w godnych pożałowania warunkach materialnych. Wolność poruszania się jest ograniczona do rejonów zamieszkałych przez Serbów i w pewnym stopniu do głównych dróg, podczas gdy większość skupisk miejskich (oprócz północy) jest niedostępna dla Serbów. Dlatego Serbowie w dalszym ciągu nie mają normalnego dostępu do służby zdrowia, edukacji i innych instytucji w głównych miastach Kosowa. Nawet serbscy członkowie parlamentu Kosowa jeżdżą na sesje w pojazdach pancernych i nie mogą odwiedzać wyborców w normalny sposób. Serbowie w dalszym ciągu nie mają środków przekazu obejmujących całą prowincję, a przepływ informacji między enklawami jest poważnie ograniczony.
O kampanii obliczonej na odstraszenie Serbów od powrotu do ojczyzny, Artemije pisał do ONZ: Los ponad 1300 cywilnych Serbów porwanych od zakończenia konfliktu jest nieznany. W tym samym czasie ekstremiści albańscy zabili niemal 1000 Serbów i dotąd odnaleziono tylko niektóre z ciał. Dla powracających Serbów szczególnie zniechęcające jest ciągle trwające, systematyczne niszczenie i bezczeszczenie serbskich kościołów prawosławnych i cmentarzy. Od przybycia misji ONZ do Kosowa uległo zniszczeniu 112 kościołów prawosławnych i dziesiątki cmentarzy, a przed prawem nie stanął żaden ze sprawców tych zbrodni. Pozostałe serbskie świątynie stoją tylko dzięki bezustannej ochronie przez wojska KFOR. Atakami na święte miejsca Serbów, kosowscy Albańczycy próbują zmienić kulturową, narodowościową i religijną tożsamość prowincji i w ten sposób zniechęcić Serbów do powrotu.
Artemije wskazał, że prawdziwe zamiary przywódców albańskich widać na każdym kroku: Nowo wymyślone nazwy albańskie wypierają nazwy geograficzne, które przeżyły okupację otomańską. Język serbski wyrugowano z życia publicznego, a tradycyjna cyrylica serbska jest nie do przyjęcia nawet w Parlamencie Kosowa. Edukacja wpaja młodym Albańczykom kosowskim ideały nietolerancji w stosunku do Słowian i religii prawosławnej. Środki przekazu namawiają młodzież do przywództwa w atakach i prowokacjach przeciw Serbom, jak w niedawnym ataku na rencistów w Peciu. Atak miał miejsce przy banku, do którego podjechał autokar z grupą 50 rencistów po wypłatę. Kilkuset Albańczyków zaatakowało pojazd i policję ONZ kamieniami i butelkami z benzyną. Policja zdołała rozpędzić motłoch.
Biskup Artemije podsumował dla ONZ: Poziom zorganizowanej przestępczości w prowincji jest zastraszający, a sytuacja gospodarcza na ogół godna pożałowania mimo znacznych inwestycji zagranicznych. Byli członkowie WAK nie zostali jeszcze w pełni rozbrojeni i kontynuują zbrojne ataki na Serbów i dysydenckich Albańczyków, przez co podważają słabiutką stabilność w Kosowie.
...tak zatytułował swój reportaż z Kosowa latem 2002 r. Scott Taylor, dziennikarz kanadyjski. Jego obserwacje na temat uchodźców są w rozdziale pt. Uchodźcy. 8.4.2002 r. w Kosowskiej Mitrowicy 10 policjantów UNMIK próbowało zatrzymać Slawoljuba Jowicia, Serba podejrzewanego o zbrodnie nienawiści etnicznej. Myśląc, że Jowić jest uzbrojony, UNMIK użył siły, na co tłum Serbów odpowiedział kamieniami. Ciągnąc Jowicia do aresztu, policja musiała użyć gazu łzawiącego i zawołać posiłki, na co Serbowie odpowiedzieli mobilizacją Stróżów Mostu. W parę godzin wynikła konfrontacja na pełną skalę. Kilku Serbów raniły pociski gumowe. Obrońcy Mostu wystrzelili z broni i wypuścili granaty napędzane rakietą w odpowiedzi na próbę szturmu serbskiej barykady. Pięciu policjantów zostało rannych i w końcu UNMIK wycofał się.
Choć od tego czasu zapanował niespokojny spokój, los Kosowa w dalszym ciągu dysputuje się gorąco – pisał Taylor. Przypomniał historię samoobrony Serbów w Kosowskiej Mitrowicy i wywnioskował: Podobne starcia coraz bardziej symbolizują fiasko rozwiązania kryzysu w Kosowie przez ONZ. Były ambasador Kanady w Jugosławii, obecnie analityk wydarzeń bałkańskich, James Bissett krytykuje politykę ONZ: Ironicznie, wspólnota międzynarodowa włącznie z Kanadą pompuje miliony dolarów w Kosowo, rzekomo w celu zbudowania demokratycznego, wielonarodowościowego społeczeństwa obywatelskiego. Ale wyszło odwrotnie. Za wyjątkiem kilku tysięcy obywateli serbskich, którzy mieszkają w enklawach pod ochroną ONZ, Kosowo pozostaje w zasadzie społeczeństwem bezprawia, zupełnie nietolerancyjnym dla mniejszości i jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc na Ziemi.
Taylor przyznał niezrównoważony postęp w odbudowie zniszczonej prowincji. Kiedy pierwsze czołgi brytyjskie wtoczyły się do Kosowa, tysiące słupów dymu unosiły się ze zdewastowanego już przedtem krajobrazu. Wiele domów uległo zniszczeniu podczas walk w 1998 r. między partyzantką albańską a siłami bezpieczeństwa Jugosławii. Zniszczenia drastycznie pogłębiły się w czasie 78-dniowej kampanii nalotów NATO i trwały przez lato 1999 r., kiedy Albańczycy-ekstremiści weszli na tereny uprzednio nadzorowane przez siły Jugosławii. UNHCR szacuje, że 120 tys. domów stało się przez to niemożliwych do zamieszkania – Taylor widział zburzone budynki rozrzucone po całej prowincji, ale dominowały dziesiątki nowych hoteli i centrów obsługi z myjniami, samami i restauracjami wzdłuż głównych dróg. Natomiast wewnątrz odizolowanych enklaw mniejszości narodowych budowało się niewiele, a mieszkańcy zaopatrywali się w paliwo w plastykowych butelkach z bagażników handlarzy.
Niestety szybka odbudowa prywatnych domów i sklepów robi mylne wrażenie rzeczywistego poziomu powrotu Kosowa do normy – powiedział Taylorowi anonimowy starszy urzędnik Unii Europejskiej. Przez ostatnie 3 lata wspólnota międzynarodowa utopiła w Kosowo 15 mld do 18 mld euro, a nie zdołaliśmy założyć podstawowej infrastruktury, bez której nie ma mowy o rozpoczęciu uprzemysłowienia niezbędnego dla zrównoważonej gospodarki. Przerwy w dostawach prądu i wody w dalszym ciągu były na porządku dziennym. Motor gospodarki to poza pomocą humanitarną uzależnienie od obecności niemal 40 tys. wojsk NATO, które dają zatrudnienie miejscowym jako tłumacze i pracownicy usług. Stworzyliśmy zupełnie sztuczną gospodarkę w Kosowie. Świadczy o tym spadek aktywności po 11. września, kiedy liczba pracowników pomocy nagle spadła z 40 tys. do 15 tys. w wyniku transferu do Afganistanu. Niewielu z nich wróciło, pozostawiając wielką dziurę w nowej cherlawej gospodarce Kosowa – powiedział urzędnik UE.
Do połowy maja 2002 r. większość z ok.100 tys. nie-Albańczyków skupiała się w 12 centrach w Kosowie, chroniona przez oddziały NATO. Usiłując zachęcić ich do ponownej integracji, UNMIK zastąpił swe barykady patrolami lotnymi. Ale przeszkody psychologiczne zostały. Boimy się wchodzić na teren albański z uzasadnionego powodu – powiedział Miroslaw Kisić, dyrektor małego centrum kultury Serbów w Prisztinie. Nie śmiemy odzywać się publicznie po serbsku, żeby nas nie odkryli i nie zaatakowali. Kisić wspomniał niedawne zajście w banku, gdzie bezwiednie zaklął po serbsku, gdy upuścił telefon komórkowy: Miałem szczęście, że eskorta NATO wkroczyła do akcji i ochroniła mnie przed albańskim tłumem.
Przed konfliktem w 1999 r. w stolicy Kosowa mieszkało ok. 35 tys. Serbów. Teraz jest tam tylko 170, którzy mieszkają w getto składającym się z 2 bloków mieszkalnych. Były dyrektor kopalni w Trepcy, inżynier górnictwa Kisić obecnie kieruje życiem w getto. Mamy salę gimnastyczną, stół bilardowy, sklep spożywczy i maleńkie podwórko. W sprawach na mieście wszędzie towarzyszą nam żołnierze NATO, a w domu pilnują nas dzień i noc. Żyjemy w więzieniu – poskarżył się Kisić Taylorowi. Z getta 30 dzieci co dzień dojeżdża autobusem do szkoły położonej w jednej z największych enklaw 8 km poza miastem, a z nimi oddział greckich żołnierzy i pojazd opancerzony. Mimo to autobus obrzucają kamieniami sąsiedzi albańscy.
Wukosawa Cwetkowić pracuje w jedynym sklepie w enklawie, a mieszka kilka ulic dalej. Wojsko NATO zabierało ją przedtem do pracy i odwoziło do domu, ale w ramach polityki integracji ma teraz chodzić sama. Dowódca brytyjskich stróży porządku posyła jednak 6-osobowy patrol dla jej bezpieczeństwa. Ta 55-letnia wdowa wychowała już dzieci i mieszka sama, ale nie chce wyjechać z Kosowa dla zasady inat (po serbsku opór, wyzwanie): Nie dam się wypędzić Albańczykom, nawet jeśli miałabym mieć lepsze życie gdzie indziej.
Statystyki wskazują na znaczny spadek zbrodni etnicznych od czasu wkroczenia NATO (675 morderstw w 1999 r. w porównaniu ze 136 w roku 2001), ale dane są mylące, powiedział Taylorowi Derek Chappell, rzecznik UNMIK i były policjant okręgu Ottawa-Carleton w Kanadzie: W tym okresie ludność tak się spolaryzowała, że wzajemne stosunki stały się rzadkością. Nawet biorąc pod uwagę spadek, liczby w Kosowie są w dalszym ciągu szokujące w stosunku do 2-milionowej ludności Kosowa. Były ambasador Kanady w Jugosławii Bisset powiedział: Bądźmy szczerzy. Prawa i porządku po prostu nie ma w Kosowie. Jest tam 50 tys. wojska, 5 tys. policji międzynarodowej i 5 tys. policji miejscowej, a mimo to ONZ i NATO udowodniły, że są zupełnie niezdolne zapobiec morderstwom, zamachom, gwałtom, rabunkom i zastraszaniu, które zdarzają się co dzień.
Albańczycy zmienili nazwy miejsc i zbudowali pomniki przywódcom interwencji NATO w 1999 r. Droga do Raczaka nazywa się teraz Drogą Williama Walkera ku pamięci specjalnego wysłannika USA do Kosowa, który ogłosił wioskę miejscem masakry serbskiej w styczniu 1999 r. (rozdział Szwindel w Raczaku). Taylor wyjaśnia: Mimo że zespół patologów ONZ zdyskwalifikował w końcu posądzenie, raczakowska masakra była niemniej jednak galwanizującym wydarzeniem, które pchnęło NATO do interwencji. Ogólniak w Prisztinie przemianowano na imię byłej sekretarz stanu USA Madeleine Albright, a miejscową firmę nazwano Roboty Marmurowe im. Billa Clintona. W lecie 2002 r. odsłonięto statuę premiera Tony Blaira w centrum Prisztiny. Ci ludzie są w naszych sercach, sa naszymi bohaterami – powiedział Asem Sahiti, 47-letni chłop, który powrócił z Niemiec.
Michael Steiner, ONZ-owski gubernator Kosowa był zdecydowany złamać opór Serbów mitrowickich do powrotu Albańczyków, których było zaledwie 5 tysięcy, a UNMIK i zdominowana przez Albańczyków administracja zrobiła z tego sprawę najwyższej wagi. Stanowisko Steinera poparł raport International Crisis Group z 3.6.2002 r. ICG wywnioskował, że podział Mitrowicy i równoległe struktury na północ od rzeki Ibar kierowane przez Belgrad są czarną plamą na reputacji wspólnoty międzynarodowej w Kosowie. ICG zaleciło: UNMIK oraz siły KFOR pod wodzą NATO muszą działać energicznie i zaprowadzić swoją jurysdykcję w Mitrowicy i nazwało tamtejszych Serbów pionkami w grze nacjonalistów oraz zakładnikami zorganizowanej przestępczości. Według ICG opór Stróżów Mostu jednoczy i wzmacnia ekstremistów serbskich i przyczynił się do trwającego kryzysu w mieście..
Ojciec Sawa, cyber-mnich z klasztoru w Deczani, autorytet Serbów kosowskich, powiedział: Zawsze podkreślamy, że Serbowie w Mitrowicy i Kosowie północnym mają pełne prawo zapobiegać u innych Serbów w prowincji tego, co się im stało. Ojciec Sawa zyskał w 1999 r. międzynarodowe uznanie za humanitaryzm, gdy dał schronienie setkom uchodźców albańskich. Etykietka radykała była dlań niespodzianką: Na pewno nie nawołuję do przemocy. Po prostu myślę, że ludzie mają prawo bronić swego życia.
Steiner i jego policja w UNMIK ostrzegli, że będzie więcej aresztów Serbów w Mitrowicy, nie tylko jednostek odpowiedzialnych za rozruchy 8. kwietnia, ale też kierownictwa Stróżów Mostu. Barry Fletcher, nowoorleański policjant służący jako officer prasowy UNMIK, poinformował, że osoby odpowiedzialne powinny nosić przy sobie szczoteczki do zębów.
Oczywiście znamy ich zamiary – powiedział dr Milan Owanowić, 47-letni lider Stróżów Mostu. Wiedząc, że jest głównym celem UNMIK'u nie zaprzestał swej codziennej pracy jako kardiolog i zastępca dyrektora miejscowego szpitala: Założyliśmy [na moście] 24-godzinną wartę, a nasze kierownictwo śpi co noc w innym miejscu. Nie jesteśmy naiwni i wiemy, że nas w końcu złapią, ale wtedy nasi ludzie zareagują. Oliwer Iwanowić był jednym z założycieli Stróżów Mostu. Serbowie wybrali go do parlamentu Kosowa. Zorganizował demonstracje w Serbii poza Kosowem celem zwrócenia uwagi na los Serbów w enklawach i wypędzonych z Kosowa. Uważa, że aresztowania w Mitrowicy przed układem o enklawach serbskich wywoła gwałtowną reakcję: Ludzie tego nie przyjmą. Zupełnie wyprą UNMIK z północy jakimkolwiek nadającym się do tego sposobem.
David Binder i Preston Mendenhall, Sex, drugs and guns in the Balkans [w:] MSNBC z , www.msnbc.com/news/667790.asp
British Helsinki Human Rights Group, Report on the Provincial Elections, 17.11.2001, www.bhhrg.org/faking_democracy_and_progress_in1.htm
Peter Finn, Sex Slavery Flourishes In Kosovo [w:] Washington Post z 24.4.2000
Stephen Glover, How We're Aiding The Ethnic Cleansers [w:] Daily Mail z 26.2.2000, www.balkanpeace.org/monitor/koskss/kss05.html
Roy Gutman, Bias Seen In Judicial System In Kosovo: UN refuses to appoint
judges above the fray [w:] Newsday z 1.4.2000, www.balkanpeace.org/hed/archive/april00/hed31.shtml
Nick Hopkins, Raped, beaten, sold - a child's view of Albanian gangs' vice grip on Britain [w:] Guardian z 23.12.2002
Michael Kelly, Kosovo is anything but a safe, secure environmen [w:] Seattle Times z 24.3.2000, www.balkanpeace.org/hed/archive/march00/hed17.shtml
Valentin Kunin, Everything’s Fine in Kosovo? [w:] RIA Novosti z 18.10.2002
Sue Lloyd-Roberts, Boys will be boys [w:] BBC z 14.6.2002, http://news.bbc.co.uk/hi/english/audiovideo/programmes/correspondent/newsid_2043000/2043794.stm
Christopher Lord, Bad Moves In The Balkans, 9.4.2001, http://speakout.com/activism/opinions/5756-1.html
Kelly Patricia Omeara, Dyn Corp Disgrace, 14.1.2002, http://insightmag.com/main.cfm/include/detail/stoyid/163052.html
OSCE, Assessment of the Situation of Ethnic Minorities in Kosovo July 1999- Oct 2001, www.osce.org/kosovo/documents/reports/minorities/
OSCE, The treatment of minorities by the judicial system, www.osce.org/kosovo/documents/reports/justice/report5.pdf
OSCE, Zbiór raportów o systemie sprawiedliwości ONZ w Kosowie, www.osce.org/kosovo/documents/reports/justice/
OSCE, The Impending Property Crisis in Kosovo, www.osce.org/kosovo/documents/reports/property/property_report_september_2000.pdf
Bob Petrovich, Everyone Is Entitled… Declaration and practice of Human Rights
Scott Taylor, The most dangerous place on Earth [w:] Ottawa Citizen z 22.6.2002
World Council of Churches, notatka prasowa, www.wcc-coe.org/wcc/news/press/99/37pu.html
Destroyed or Damaged Serbian Orthodox Churches and Monasteries in Kosovo and Metohija (June 13, 1999 - April 28, 2000), www.incommunion.org/churches.htm