Jeśli żołnierze USA nie mają liczników Geigera, ubrania ochronnego ani przeszkolenia o zagrożeniu od zubożonego uranu, nie powinni być posłani do Kosowa. Jeśli zostaną napromieniowani, powinni być jak najszybciej zbadani. USA powinno notować, gdzie strzela z broni uranowej, aby móc oczyścić rejony skażone.
Dan Fahey (maj 1999 r.), autor raportu z 1998 r. o zubożonym uranie
Od czasu nalotów na Jugosławię głośno jest o skażeniu Bałkanów bronią przeciwpancerną wykonaną ze zubożonego uranu (ZU). Pentagon nie zastosował ani jednego z zaleceń Fahy’ego powyżej. Wojsko amerykańskie czy inne nie nosiło w Kosowie ochrony radiologicznej, ani nie miało zielonego pojęcia o zagrożeniu. Pentagon notował miejsca użycia broni uranowej, ale tylko dla siebie. Do dziś lista miejsc użycia broni ZU opublikowana przez NATO ma białe plamy, a miejsca użycia broni uranowej innej niż ZU utrzymywane są w tajemnicy. Międzynarodowe ekipy badawcze nie mają więc do nich dostępu pod pretekstem zagrożenia od „min”. Władze odpowiedzialne za skażenie dopuściły się jeszcze bardziej karygodnego niedbalstwa w stosunku do miejscowej ludności.
Obserwatorzy techniki wojskowej odkryli ostatnio, że uran (ZU lub inne odmiany) wchodzi w skład od dawna stosowanej broni „konwencjonalnej” oraz nowej broni przeciw twardym celom. Dlatego zmieniłem tytuł i treść w stosunku do uprzedniej wersji rozdziałów. Procent uranu 235 w tej broni jest niewystarczający do zajścia eksplozji nuklearnej.
„Konwencjonalna” broń uranowa jest bronią niewybiorczą w skutkach i jednocześnie bronią masowej (acz opóźnionej) zagłady, jeśli została użyta w obecności dużej ilości wojsk (własnych czy wroga), a skażenie pozostało w pobliżu skupisk ludności jak w rejonie Al-Basrah w Iraku, w Sarajewie, czy w Kosowie, gdzie na powierzchni 1/30 Polski mieszka ponad milion ludzi. Z punktu widzenia prawa taka broń nie jest więc konwencjonalną, zważywszy liczbę ofiar wśród własnych wojsk oraz ludności na terenach skażonych choćby bronią przeciwpancerną ze ZU. Skażenie uranem z bomb przeciw twardym celom jest jeszcze poważniejsze, bo broń zawiera dziesiątki do tysięcy kg uranu na sztukę, zamiast ułamka kg (amunicja ZU kalibru 30 mm) do kilku kg (amunicja 120 mm). Dlatego według istniejących konwencji międzynarodowych, praw i zwyczajów wojennych, „konwencjonalna” broń uranowa jest nielegalna. Niektórzy działając w dobrych intencjach nawołują do zakazu używania tej broni. Specjaliści prawa wojennego wskazują, że apele są szkodliwe, bo mocarstwa mogą wykorzystać zamieszanie do kontynuacji stosowania nielegalnej broni, a na pewno będą opóźniać próby zorganizowania, a następnie postęp rozmów konwencyjnych.
Podkreślam, że chodzi o nieatomową broń uranową. Eksplozja atomowa jest niewspółmiernie silniejsza, co można sobie wyobrazić na przykładzie skutków wybuchu najprawdopodobniej „mateczki” (mała atomówka w teczce) w Kuta Beach na wyspie Bali 12.10.2002 r. Żadne z oficjalnych prób wyjaśnień nie tłumaczą krateru na miejscu tragedii. Oficjalne wyjaśnienia potężnej eksplozji na Bali wymieniają wybuch w pojeździe pozostawionym na ulicy. Tymczasem nawet największe dotąd na świecie zamachy bombowe nie pozostawiły krateru, a ekipy powypadkowe zawsze mogły poskładać zwłoki i fragmenty ciał w łączną masę odpowiadającą ilości ofiar, z poprawką na zwęglenie. Wioski na Bali symbolicznie zakopywały puste trumny, bo z ofiar nic nie zostało. Po prostu wyparowały. Dane dotyczące wyparowanych turystów zagranicznych okryte są woalką tajemnicy. Blysk z eksplozji mateczki pochodził z kuli ognia o temperaturze setek tysięcy stopni. Zamienił w opary wszystko organiczne w pobliżu, a tym, którzy przeżyli, poparzył skórę w sposób nieznany doświadczonym lekarzom ratującym ofiary przewiezione do Australii.
Stal zbrojeniowa w konstrukcjach żelbetowych w Kuta Beach została ogołocona „do czysta”, na co byłoby potrzeba energii podmuchu niespotykanej w bombach proponowanych przez oficjalną propagandę. Nieatomowa broń uranowa nie wytwarza kuli piekielnego ognia, ani fali podmuchu. Podobnie jak mateczka i inna broń atomowa nowej generacji pozostawia jednak tzw. promieniowanie o niskim natężeniu, czyli trudne do wykrycia acz niebezpieczne cząstki alfa. O tym zdaje się zapominać opinia publiczna, przyzwyczajona do wizerunku grzyba atomowego i (w domyśle) promieniowania w dużych dawkach. Nowe atomówki są sprawniejsze od swych przodków z 1945 r. Nie marnują energii na promieniowanie gamma i beta. Wykształcony mój przyjaciel zareagował na sugestię mateczki na Bali: „No a gdzie grzyb atomowy itd.?” Po usunięciu gruzów po wieżach Światowego Centrum Handlu w Nowym Jorku na dnie podziemia znaleziono zastygłe kałuże stopionej stali. Znalazłem dwa sensowne tłumaczenia zjawiska: (1) na najniższym poziomie wież zdetonowano mateczki, (2) ZU z przeciwwag wind zapalił się od pożaru i tląc się w charakterystyczny dla siebie sposób w temperaturze ponad punktem topnienia stali wytworzył ciepło wystarczające do stopienia kolumn stalowych o przekroju skrzynkowym grubości 10 cm.
Opis nowoodkrytych zastosowań uranu w broni nieatomowej zaczyna się w podrozdziale Na tropie tajemniczego metalu. Przedtem podaję własności uranu, jego skutki na zdrowie i znane przedtem zastosowania wojskowe, włącznie z użyciem w wojnach bałkańskich. Następny rozdział demaskuje propagandę za bronią uranową, która prawdopodobnie służy przetarciu ścieżki dla broni atomowej nowych generacji, np. zminiaturyzowanej fuzyjnej. Nowa broń atomowa ma zastąpić niewydajne obecne systemy przenoszące duże ilości środków wybuchowych do celu, ale pozostawi na miejsach ataków promieniowanie o niskim natężeniu (co nie znaczy „o niskim zagrożeniu”). Jeśli więc za kilka lat doszłoby do potępienia przez „społeczność międzynarodową” np. Macedończyków czy Bułgarów za opór ekstremie islamskiej, NATO może im pośle skażenie radioaktywne o „niskim natężeniu”, ale nie mniej niebezpieczne niż rozsiane nad Zatoką Perską i na Bałkanach pod koniec XX wieku.
Zubożony uran jest metalem produkowanym z odpadów ze wzbogacania rudy uranowej. Składa się w 99,8% z uranu 238, 0,2% uranu 235 i śladowej ilości uranu 234. Proces wzbogacania pozostawia setki tysięcy ton ZU (w postaci fluorku uranu UF6) na składowiskach materiałów promieniotwórczych i trujących w państwach uprzemysłowionych. ZU jest dostępnym odpadem, ale ma 60% radioaktywności uranu naturalnego, a jako metal ciężki jest trujący. Podstawowe promieniowanie ZU to cząstki alfa, niewykrywalne zwykłym licznikiem Geigera, niemniej jednak bardzo szkodliwe wewnątrz organizmu.
Wbrew przepisom państwowym i międzynarodowym dodaje się do ZU wypalone paliwo z siłowni atomowych i inne niezwykle niebezpieczne odpady nuklearne. To właśnie dzięki oburzeniu europejskiej opinii publicznej „kosowskim ZU” to karygodne zanieczyszczenie wyszło na jaw. „Brudny” ZU zawiera uran 236 oraz sztuczne pierwiastki promieniotwórcze, tzw. transuranowce, np. śmiercionośny pluton, w proporcji zależnej od procesu recyklingu. Zanieczyszczenia dodane do ZU mogą zwielokrotnić poziom zagrożenia w porównaniu z czystym ZU, mimo że dodatki są w znikomych ilościach. Pomyślane jako praktyczna metoda utylizacji, to „rozcieńczenie” powoduje zanieczyszenie jak się okazuje w innych państwach, gdzie broń wykonaną z brudnego ZU agresor stosuje na polach walk i w nalotach.
Poza bronią najbardziej znanym zastosowaniem ZU są przeciwwagi zamontowane w cywilnym i wojskowym sprzęcie latającym: samolotach, śmigłowcach i pociskach kierowanych. Ich zadaniem jest utrzymanie środka ciężkości maszyny. Dzięki dużej gęstości zajmują mało miejsca. Inne zastosowania cywilne ZU to: kontenery do transportu materiałów i odpadów nuklearnych; osłony przeciw promieniowaniu w przemyśle i medycynie; kruszywo do betonu Ducrete osłaniającego od promieniowania; wirniki żyroskopów i koła zamachowe; przeciwwagi wind, dźwigów i wozków widłowych; oraz wyporniki (ciężarki) w wydobyciu ropy naftowej.
ZU ma szereg zalet z wojskowego punktu widzenia. Inne odmiany uranu, (np. stop o składzie jak w rudzie 99,3% U-238, 0,7% U-235 i ślady U-234, co utrudniałoby wykrycie jako substancji wprowadzonej do środowiska) mają podobne własności fizyczne:
· Jest 1,7 razy gęstszy niż ołów (ok. 19,1 t/m3), więc amunicja ze ZU łatwo przebija pancerz, a pociski i bomby uranowe – tzw. utwardzone cele (bunkry betonowe, schrony podziemne). Tylko wolfram jest nieco gęstszy od uranu.
·
Poza rzadkim
metalem jak osm, uUran
238 jest w skali twardości Vickersa drugim metalem po wolframie. Jest 1,75
razy twardszy od tytanu, a 3 razy od żelaza. Twardość ZU w pociskach przeciwpancernych
zwiększa się przez dodanie do stopu np. 0,75% tytanu. Obróbka cieplna i kucie
określają wytrzymałość i rozpadalność ZU.
· Opiłki i strużyny uranu samozapalają się w obecności powietrza. Kawałki uranu zaczynają się żarzyć w temp. 500oC, a palą się płomieniem od ok. 2000 oC. Uran jest więc cennym środkiem w broni np. do zapalania paliwa lub amunicji w czołgach. Potencjalnie jest wysoce skuteczny przeciw innym celom, gdzie potrzeba dużo ciepła w celu zniszczenia, np. podziemne magazyny, hangary, czy zakłady broni biologicznej lub chemicznej.
· Uran jest łatwiejszy w obróbce niż twardszy od niego wolfram, który ma znacznie wyższą temperaturę topnienia (3422 oC w porównaniu z 1132 oC dla uranu).
ZU jest tańszy i dostępniejszy od wolframu. W skali światowej przemysł jądrowy wyprodukował ok. miliona ton ZU i ma problemy z utylizacją. Amerykańska zbrojeniówka otrzymuje ZU bezpłatnie.
Zagrożenia ze strony ZU i innych form uranu metalicznego występują w zastosowaniach wojskowych i cywilnych. Uran grozi pożarem, zatruciem i napromieniowaniem. Uran spala się (lub koroduje) na bardzo drobny pył, który łatwo unosi się w powietrzu mimo dużego ciężaru jednostkowego. Broń wykorzystująca bardzo gęste metale do przebijania pancerza nazywa się bronią energii kinetycznej, bo w momencie uderzenia pęd pocisku zamienia się w ciepło, które pomaga pociskowi wniknąć w cel, przetapiając pancerz. Uran zamienia się przy tym w mikroskopijne drobinki trudne do usunięcia ze środowiska. Pył składa się z tlenków rozpuszczalnych i nierozpuszczalnych w wodzie. W wysokich temperaturach, jak przy przebijaniu pancerza pociskiem ZU, powstają tzw. tlenki ceramiczne. Pobrana w miejscu skażenia próbka pyłu zwykle zawiera kilka rodzajów tlenków: ubogie w tlen są ciemnobrązowe i czarne, a pozostałe – żółte i pomarańczowe oraz łatwiej rozpuszczalne w wodzie.
Większe, czarne drobinki mogą pokryć miejsce ataku
„sadzą”. Ponad 60% drobinek ma wymiar mniejszy niż 1,5 mikrona. Wiatr roznosi
je z łatwością, zawieszając drobinki w powietrzu w postaci „smogu”. Deszcz
i śnieg mogą wymyć pyłki z atmosfery, ale zawracają one
dow powietrzae przy suchej pogodzie. Skażenie ZU wykryto 40
km od wytwórni broni ZU w stanie Nowy Jork. Pożary zakładów broni ZU w Featherstone
w Anglii w 1996 i 1999 r. wzbiły dym na wysokość kilkuset metrów, który rozniósł
się na dziesiątki km. Tysiące ludzi zostały wystawione przez co najmniej kilka
tygodni na pył ze ZU leżący na ziemi i unoszący się w powietrzu. W pożarze
w 1999 r. spłonęło 200 do 500 kg ZU.
Uran to metal ciężki, a jego tlenki są podobnie
trujące, jak tlenki arsenu i szczególnie szkodzą nerkom. Przy ostrych dawkach
otrzymanych poprzez
nos i gardło jak, i
połkniętych przy eksplozjach wytwarzających dużą ilość pyłu, toksyczność może
być znaczna. Podobny skutek miałoby długotrwałe przebywanie w skażonym środowisku.
Zagrożenie radiologiczne od ZU (główny składnik uran 238|) jest najbardziej niezrozumianym i przeinaczonym aspektem tego materiału. Uran 238 emituje cząstki alfa o dużej energii, ale bardzo małym zasięgu (parę mm w powietrzu). Główne źródło napromieniowania przez uran to mikrodrobinki metalu lub tlenków, które dostały się do organizmu z oddechem, pokarmem lub bezpośrednio do krwi przez rany. Największe zagrożenie radiologiczne ze strony ZU stwarzają mikrodrobinki pobrane z oddechem do płuc, skąd dostają się do systemu limfatycznego, krwi, kości i narządów rozrodczych. Cząstki alfa napromieniowują przyległą do drobinki tkankę (www.llrc.org/health/healthpage.htm).
Łączna dawka wewnętrzna w przeciągu lat poważnie przekracza próg bezpieczeństwa. Dawki dopuszczalne ustanowiła International Commission on Radiological Protection (ICRP, Międzynarodowa Komisja Ochrony Radiologicznej) w dobie tajności i przeinaczeń po wybuchach w Hiroszimie i Nagasaki, a potem w czasie wyścigu zbrojeń atomowych i rozwoju energii nuklearnej w dobie Zimnej Wojny. Limity ICRP wywodzą się z niesprawdzalnych doświadczalnie założeń i oparte są na badaniach tych, którzy przeżyli wybuchy w Japonii. Badania zignorowały skutki skażenia wewnętrznego jak i te rodzaje raka, które rozwijają się przez wiele lat. Model ryzyka radiologicznego ICRP opracowali fizycy, zamiast biologów i w dodatku długo przed odkryciem DNA, które ulega uszkodzeniu w komórce wskutek promieniowania. Mimo tak poważnych mankamentów model ICRP pozostaje jedynym akceptowanym przez władze i przemysł atomowy. Gdyby zastosować bardziej realistyczny model, okazałoby się, że produkcja energii atomowej, wybuchy atmosferyczne lat 1950. i 1960, wypadki reaktorów i wojny radiologiczne stworzyły poważne zagrożenie dla ludzkości i należałoby zaprzestać działalność nuklearną niemal we wszystkich formach.
Model ryzyka radiologicznego ICRP od tzw. promieniowania o niskim natężeniu (o które chodzi w wojnach bronią ZU i inną uranową bronią nieatomową) rozkłada dawkę na stosunkowo dużą masę tkanki, zamiast skupić się na niszczących mechanizmach biofizycznych i biochemicznych na poziomie komórki. Naukowa krytyka modelu ICRP właśnie wyszła z European Committee on Radiation Risk (ECRR, Europejski Komitet Ryzyka Radiologicznego). ECRR udowodnił na podstawie danych z rozmaitych przypadków skażeń atomowych o niskim natężeniu, że model ryzyka ICRP od wewnętrznego źródła promieniowania zaniża zachorowalność i śmiertelność 100- do 1000-krotnie. ECRR oszacował, że od początku wieku atomowego zmarło i cierpi na raka 127 milionów osób (2,4 miliony wg ICRP), włącznie z płodami i noworodkami, których ICRP nie uwzględnia. ECRR szacuje także, że 10 procent ludności świata choruje na inne choroby wywołane tym samym promieniowaniem. O tej kategorii poszkodowanych ICRP nawet nie wspomina.
Jeden milligram (tysięczna część grama) uranu 238 emituje rocznie równoważnik ponad miliarda wysokoenergetycznych cząstek jonizujących i promieni, które mogą poważnie uszkodzić komórkę. Masa pyłków wdychanych do płuc wynosi kilka miliardowych części grama, więc każdy pyłek emituje około 1000 cząstek jonizujących na rok, czyli jedną co kilka godzin. Energia każdej cząstki alfa przekracza próg wytrzymałości witalnych molekuł składających się na komórkę. Następują niespotykane przedtem w komórce reakcje chemiczne, które zmieniają lub niszczą kształt, organizację i funkcje molekuł. Zamach radiologiczny na komórkę wszczyna mechanizmy niszczenia biologicznego, które potęgują początkowe, bezpośrednie zniszczenie. ECRR przypisuje cząstce uranu 238 osadzonej w tkance 1000 razy wyższą moc niszczącą niż rozpuszczalnym postaciom uranu 238, które organizm szybko usuwa z tkanki i wydala.
Produkty rozpadu uranu 238 – tor i inne – wysyłają promieniowanie beta i gamma w ilości na godzinę rzędu dopuszczalnej dawki rocznej. Nie należy więc dotykać ZU gołymi rękami, siadać na nim, trzymać w kieszeni, itp. W Kosowie wykryto, że amunicja ze ZU może wykazywać wyższe promieniowanie beta-gamma, bo zawiera ponadnormowe izotopy uranu i transuranowce. Jakość i ilość zanieczyszczeń mogą znacznie różnić się, zależnie od daty i miejsca produkcji oraz procesu technologicznego.
Wpływ na zdrowie zależy od ilości uranu pobranego do organizmu, częstotliwości i długości wystawienia na skażenie. Duże dawki powodują: ostre niedomogi oddychania i nerek, zatrucie, zapaść i śmierć do ok. roku. Wrażliwe osoby mogą mieć te objawy przy mniejszych dawkach, które do roku zwykle powodują utratę włosów, zmniejszoną regenerację skóry i paznokci, osłabienie fizyczne, zmęczenie, objawy grypopodobne, rozwolnienie oraz uszkodzenia systemów samoobrony i nerwowego. Rok lub dłużej po skażeniu dawkami średnimi do dużych mogą wystąpić najpierw szybkie, a potem wolniejsze przypadki raka (włącznie z białaczką), zwyrodnienia i zniekształcenia noworodków napromieniowanych ZU w organizmie matki. Mniejsze dawki powodują wtedy złożone efekty fizyczne i umysłowe oraz osłabienie nerwowe.
Następujące autorytatywne publikacje z raportami rządowymi włącznie potwierdzają zagrożenia od ZU i innych stopów uranowych:
· Raport z 1983 r. laboratoriów Batelle Pacific Nothwest na zlecenie Armii USA o spalaniu się broni ze ZU w pożarach na drobny pył, który przenosi się łatwo w powietrzu stwierdza: dopuszczalne dawki związków rozpuszczalnych [ZU] określa zagrożenie toksyczne, a krytycznym organem są nerki. Natomiast związki nierozpuszczalne powodują zagrożenie [radiologiczne], przede wszystkim dla płuc […] Dopuszczalne dawki ze względu na toksyczność są bardziej konserwatywne niż większość dawek dopuszczalnych ze względów radiologicznych, więc chronią od obu rodzajów zagrożenia.
·
Instrukcja z l. 1980. amerykańskiej Federal Aviation Administration
(administracja lotnictwa cywilnego) dla ratowników
i inspektorów lotnictwa cywilnego z 1984 r..
zaleca środki ostrożności przy badaniach katastrof samolotów ze względu
na przeciwwagi ze ZU: Głównym niebezpieczeństwem związanym
ze ZU są jego szkodliwe następstwa w wypadku pobrania do organizmu. Drobiny
pobrane z oddechem lub pożywieniem mogą działać chemicznie jak trucizna oraz
mogą powodować długoterminowe napromieniowanie tkanek wewnętrznych.
Dokument wylicza środki bezpieczeństwa dla inspektorów katastrof: rękawice
ochronne, gogle, maski, kombinezony, które należy po użyciu zdeponować jako
materiał radioaktywny.
· 6 miesięcy przed wojną nad Zatoką Perską w 1991 r., gdzie USA i W. Brytania rozsiały ponad 300 ton ZU zawartego w amunicji przeciwczołgowej, raport naukowy z Science Applications International Corporation dla Pentagonu podsumował ZU: Krótkoterminowe skutki dużych dawek mogą prowadzić do śmierci, a długoterminowe skutki małych dawek wywołują raka.
· Notatka służbowa z Defence Nuclear Agency (Agencja Obrony Jądrowej USA) z marca 1991 r.: Cząstki alfa (pył tlenku uranu) z wystrzelonej amunicji stwarzają ryzyko dla zdrowia, ale cząstki beta z kawałków i nienaruszonych naboi są poważnym zagrożeniem dla zdrowia.
· Po wojnie nad Zatoką Perską, Zarząd Energii Atomowej Zjednoczonego Królestwa (UK Atomic Energy Authority) ostrzegł, że jeśli cały ZU wystrzelony w wojnie przez czołgi zostałby pobrany z oddechem,, mogłoby wyniknąć pół milona zgonów do 2000 r. Czołgi wystrzeliły zaledwie 8% łącznej masy ZU nad Zatoką.
· Książka pt. Industrial Uses of Depleted Uranium (zastosowania przemysłowe ZU), wydana w 1992 r. przez American Society for Metals. Autorem jest Paul Loewenstein, ówczesny dyrektor techniczny koncernu Nuclear Metals Inc. (obecnie Starmet Corporation) produkującego ZU na potrzeby cywilne i wojskowe USA. Wymienia promieniotwórczość, toksyczność i łatwopalność ZU, które wymagają specjalnych zabiegów przy produkcji:
· Raport GAO/NSIAD-93-90 z General Accounting Office, instytucji nadzorującej działalność rządu USA, stwierdził w 1993 r.: Wdychane nierozpuszczalne tlenki [ZU] zatrzymują się w płucach dłużej i stanowią potencjalne ryzyko raka z powodu promieniowania. Pobrany z pożywieniem pył ZU także może stanowić zagrożenie nuklearne i toksyczne.
· Raport instytutu badań ekologicznych armii USA (US Army Environmental Policy Institute) z 1995 r. ostrzegł: ZU pobrany do wewnątrz organizmu grozi zatruciem. Promieniowanie emitowane przez ZU wewnątrz I na zewnątrz organizmu stanowi ryzyko radiologiczne […] Jeśli ZU dostanie się do organizmu, może spowodować poważne skutki zdrowotne.
· Notatka służbowa komitetu ds. radioizotopów Lotnictwa USA (USAF Radioisotope Committee) z 27.7.99 zwraca się do Nuclear Regulatory Commission (komisja nadzoru nuklearnego USA) ws. wypadku w bazie Robins Air Force Base w stanie Georgia, gdzie dzień przedtem mechanik wbrew przepisom usuwał młotkiem i dłutem przeciwwage ze ZU w samolocie transportowym C-141: czynność wytworzyła pył i małe kawałki ZU, które rozwiał wentylator [...] Pomieszczenia zamknięto i wszczęto procedury odkażania.
· Podręcznik bezpieczeństwa zakładów lotniczych Boeing Corporation z 2001 r. o przeciwwagach ze ZU dla samolotów przestrzega przed wszystkimi 3 typami zagrożeń. O napromieniowaniu pisze: Główne niebezpieczeństwo radiologiczne uranu powoduje wysoka energia […] cząstek alfa emitowanych przez jego izotopy i produkty rozpadu. Długotrwałe wystawienie na działanie tych izotopów prowadzi do zwiększenia ryzyka raka, przeważnie w kościach, nerkach i płucach, ponieważ tam uran się zatrzymuje.
· Raport Europejskiego Komitetu Ryzyka Radiologicznego (European Committee on Radiation Risk) z 2003 r. o skutkach zdrowotnych napromieniowania małymi dawkami wyjaśnia procesy rakotwórcze od drobinek substancji promieniotwórczych wewnętrzątrz organizmu, takich jak metal i tlenki uranu.
Jak wiele innych podręczników na całym świecie długo przed opublikowaniem ww. raportu ECRR, książka Państwowego Zakładu Wydawnictw Lekarskich z 1991 r. pt. Medycyna naturalna opisuje zagrożenia od substancji wysyłających, jak ZU, promieniowanie alfa. Profesor fizyki doc. dr Tadeusz Niewiadomski pisze tam: [Cząstki alfa] nie są niebezpieczne dla organizmu, jeśli dochodzą doń z zewnątrz. Jeśli natomiast [substancje wysyłające alfa] wnikną do organizmu drogą oddechową, pokarmową lub przez otwarte rany, ich cząstki alfa stają się wyjątkowo niebezpieczne, gdyż wydzielają dużo energii w każdej komórce, poważnie ją uszkadzając. Niewiadomski porusza także kwestię kumulacyjnych skutków napromieniowania małymi dawkami, które przenoszą się na przyszłe pokolenia: każda dawka jest szkodliwa i może wywołać raka lub zmiany genetyczne po latach, toteż zawsze należy unikać niepotrzebnego napromieniowania i utrzymywać dawki w stężeniu tak niskim, jak tylko to jest możliwe. Jest to nie tylko wymóg rozsądku, lecz i polskiego prawa.
Kiedy dr Doug Rokke, specjalista armii USA, rozpoczął w marcu 1991 r. odkażanie sprzętu i ranionych bronią ZU nad Zatoką Perską, dotarła do niego notatka służbowa od oficera nazwiskiem M. V. Ziehmn z nuklearnych laboratoriów wojskowych USA w Los Alamos: Były i w dalszym ciągu są obiekcje nt. skutków ZU w środowisku. Jeśli więc nikt nie poprze skuteczności bojowej ZU, ta broń może stać się politycznie nie do zaakceptowania, więc może być wycofana z arsenału. Należy mieć tę delikatną kwestię na uwadze przy pisaniu raportów z wojny. Rokke skomentował: Notatka z Los Alamos dała nam wyraźną wskazówkę, abyśmy na pewno nie wystawili przyszłości amunicji ZU na uszczerbek pisząc raport lub zdając sprawozdanie z naszej akcji w Zatoce. Następnie przyszła ww. notatka z Defence Nuclear Agency. Rokke powiedział: Te dwa dokumenty czytane razem po 8 latach przemyśleń, badań i dyskusji są wg mnie bardzo jasne. USA i świat wiedzą o skutkach użycia amunicji ZU na zdrowie i środowisko, ale są na nie obojętne.
Pył i fragmenty pocisku powstające w wybuchu nieatomowej broni uranowej lub w wyniku korozji niewypału i odłamków są bardzo szkodliwe. Już w 1943 r. rozpatrywano zastosowanie ZU jako bojowego środka trującego i radioaktywnego. Po wojnie nad Zatoką Perską w 1991 r. rodzą się kombatantom i miejscowej ludności potworki bez kończyn, oczu, twarzy, albo z wnętrznościami na wierzchu. Te okropne zdjęcia można obejrzeć na www.wakefieldcam.freeserve.co.uk/extremedeformities.htm. Wg niezależnych naukowców zwyrodnienia nasilą się po 3. pokoleniu. Spośród niemal 700 tys. amerykażskich wojsk z tamtej wojny ponad 200 tys. (36 procent wg danych administracji USA ds. kombatantów) cierpi na różne choroby nazwane zbiorowo „syndromem wojny nad Zatoką” – następstwo wystawienia na chemikalia, szczepionki, dym z płonących szybów ropy naftowej i ZU. Ponad 7 tys. z nich już zmarło. Badania wśród 21 tys. kombatantów wykazały, że w porównaniu z przeciętną ludnością ich potomstwo ma 2 do 3 razy większą szansę narodzin ze zniekształceniami.
Wśród ludności w Iraku zachorowalność i śmiertelność wzrosła wielokrotnie od 1991 r., spotęgowana brakiem żywności, leków i sprzętu medycznego z powodu embarga. Np. zachorowalność na raka w regionie Al-Basrah w południowym Iraku wzrosła z 1713 przypadków w 1991 r. do 22 tys. w 2000 r. W niektórych powiatach wzrost był jeszcze większy. Wg relacji lekarzy z Basry np. w sierpniu 1998 r. urodziło się 3 dzieci bez głów i 4 z nienormalnie dużymi głowami, we wrześniu – 6 bez głów i 2 z krótkimi kończynami, a w październiku – 1 bez głowy i 4 ze zbyt dużymi głowami. Wzrost był dramatyczny po wojnie nad Zatoką Perską: w l. 1991-94 było 11 przypadków rażących zniekształceń noworodków, a tylko w jednym 2000 r. aż 60.
Niezależny brytyjski badacz skutków ZU na zdrowie dr Chris Busby powiedział w wywiadzie dla egipskiego magazynu Al-Ahram w październiku 2002 r., że warunkach wolnych od chemikalii i promieniotwórczości białaczka u dzieci skupia się w grupie wieku 0 do 4 lat. Natomiast w Iraku w l. 1998-99 skupiła się w grupie 5 do 9 lat, a więc w urodzonych po wojnie nad Zatoką. Analizując geograficzne rozmieszczenie dr Busby znalazł współzależność między tymi przypadkami a miejscami użycia broni ZU w Iraku. Busby zmierzył 20-krotnie wyższy poziom promieniowania alfa na terenach walk Pustynnej Burzy niż w Bagdadzie, a w mieście Basra – 10-krotnie wyższy. Te fakty razem wzięte zbijają argument, że przypadki irackie spowodowane są użyciem broni chemicznej przez Irak przeciw Iranowi w l. 1980. Także szczepionki i środki owadobójcze zastosowane dla ochrony wojsk USA i W. Brytanii nie wchodzą w rachubę w przypadku ludności irackiej.
Istnieje obawa, że na Bałkanach będzie podobnie jak w Iraku. W Kosowie można spodziewać się tysięcy ofiar ze względu na dużą gęstość zaludnienia. Nie użyto szczepionek i chemikalii wśród ludności Bałkanów, więc nie będzie można winić innych przyczyn, kiedy tragedia rozwinie się.
Skóra i odzież zatrzymują promienie alfa wysyłane przez ZU, natomiast nawet maleńka drobinka ZU wewnątrz organizmu szkodzi otaczającej tkance. Propaganda NATO zataja niezwykłą szkodliwość promieniowania alfa wysyłanego wewnątrz organizmu. Pył pochodzący ze ZU jest mikroskopijnych rozmiarów, więc łatwo trafia do wewnątrz. Najgorsze są pyłki nierozpuszczalne, bo organizm nie wydala ich. Ponieważ są mikroskopijnych rozmiarów, nawet deszcz nie jest w stanie usunąć ich z powietrza. Przechodzą bez przeszkód do płuc i żołądka, a stamtąd do czułych na promieniowanie narządów. Uran spożywamy codziennie w mikroskopijnej ilości. Nie szkodzi, bo jest w formie rozpuszczalnej i wydalamy go. Po skażeniu ilość uranu w moczu wzrasta, co wykorzystuje się w diagnostyce. Rządy państw NATO uchylają się jednak od sensownych badań, bo skazałyby się tym samym na sąd zbrodni wojennych.
Drobinka ZU stale napromieniowuje otaczającą tkankę. Normalnie komórki regenerują uszkodzenia, bo są przywzwyczajone do przeciętnie jednej cząstki promieniotwórczej z Kosmosu na rok i naprawiają szkodę zanim przeszyje je następna cząstka. Natomiast źródło ciągłego promieniowania wewnątrz tkanki niszczy komórkę w trakcie regeneracji. Może wtedy ulec zniszczeniu kod genetyczny, w wyniku czego będą powstawać zdegenerowane komórki. W narządach rozrodczych i płodzie oznacza to okropne zwyrodnienia noworodków oraz poronienia. Najczęstszymi ofiarami promienowania i toksyn ZU padają dzieci i płody, bo nowe komórki są najbardziej podatne na zniszczenie przez ZU. Kobiety, z większą masą i wrażliwością organów płciowych są także bardziej narażone. ZU niesie w końcu śmierć i cierpienie przyszłym pokoleniom, bo okres półrozpadu uranu 238 wynosi 4,5 miliarda lat. Pył uranowy jest niezwykle trudno pozbierać w środowisku, bo rozprzestrzenia się z wiatrem, wodą powierzchniową, a nawet pod wpływem pola elektromagnetycznego Ziemi i urządzeń wysokiego napięcia.
Na konferencji naukowej w Atenach 26.1.2001 kilkunastu badaczy opisało mechanizm działania promieniowania alfa z drobinki ZU w tkance człowieka. Energia cząstki alfa jest miliony razy wyższa niż próg energii niszczącej komórkę. Uczeni i medycy byli oburzeni zastosowaniem tej okrutnej broni przez NATO w Iraku i na Bałkanach. Domagali się natychmiastowego zakazu używania broni ZU. 3,5 tys. Greków protestujących przeciw ZU poparło konferencję. Jako jedyny naród obok Serbów, Grecy jeszcze raz pokazali, co myślą o Nowym Ładzie pod wodzą USA i NATO. Na początku lutego Grecy zablokowali drogi dojazdowe wojsk amerykańskich do Kosowa, domagając się sprawdzenia, czy nie przewożą pyłu ZU na kołach i podwoziu.
ZU jest materiałem przebijającym w pociskach przeciwpancernych
do działek małego kalibru (20 - 30 mm) oraz armat czołgowych kalibru 100 mm
i większych. ZU jest też wbudowywany w pancerz czołgów i in. pojazdów celem
„utwardzenia”. W amunicji 30 mm wewnątrz
łuski, która odpada przy uderzeniu w cel jest rdzeń-strzała o średnicy
14,7 mm ze stopu ZU i tytanu jest wewnątrz łuski,
która odpada przy uderzeniu w cel. W
działkach szybkostrzelnych dla oszczędności miesza się amunicję ZU do 30 mm
z większą ilością innego rodzaju pocisków, bo typowa seria wynosi ok. 100
sztuk i nie wszystkie muszą przebić cel. Wystarczyłby jeden celny pocisk ZU.
Amunicję ZU stosują myśliwce, bombowce, samoloty wsparcia AC-130, śmigłowce,
czołgi i pojazdy bojowe. Amunicję ZU i pancerz czołgowy
ze ZU produkują USA, Rosja, Zjednoczone Królestwo, Francja, Niemcy, Pakistan,
Chiny, Izrael i prawdopodobnie in. państwa. Ukraina wyłania się jako duży
producent nowoczesnych czołgów w kooperacji z Pakistanem i Chinami10.
@ten
akapit rozwala opis strzały@
Przy uderzeniu w twardy cel energia kinetyczna strzały zamienia się w ciepło,
zapalając jej koniec, co pozwala na przetopienie metalowego pancerza. Pocisk
ZU może przelecieć przez lżejszy pancerz, rozpaść się na kawałki lub spalić
się w środku trafionego pojazdu. 10 do 70% procent ZU zamienia się przy tym w pył, więc np.
pocisk kalibru 120 mm może wytworzyć do 3
kg pyłu ZU.
W działkach szybkostrzelnych dla oszczędności miesza się amunicję ZU z większą ilością innego rodzaju pocisków, bo typowa seria wynosi ok. 100 sztuk i nie wszystkie muszą przebić cel. Wystarczyłby jeden celny pocisk ZU. Amunicję ZU stosują myśliwce, bombowce, samoloty wsparcia AC-130, śmigłowce, czołgi i pojazdy bojowe. Amunicję ZU i pancerz czołgowy ze ZU produkują USA, Rosja, Zjednoczone Królestwo, Francja, Niemcy, Pakistan, Chiny, Izrael i prawdopodobnie in. państwa. Ukraina produkuje nowoczesne czołgi w kooperacji z Pakistanem i Chinami.
Po raz pierwszy użyto broni ZU na dużą skalę w
wojnie Izraela z Egiptem w l. 1970. Następnie w wojnie nad Zatoką Perską w
1991 r. USA i W. Brytania wystrzeliły 300 do 800 t ZU w amunicji przeciw czołgom
Iraku. Po tej wojnie pożar 11.7.1991 w bazie USA w Doha w Kuwejcie objął 4
czołgi z pancerzem ze ZU, 660 sztuk amunicji ZU kalibru 120 mm oraz 9720 sztuk
amunicji ZU małego kalibru. Dla porównania NATO przyznanałoe użycie ok.
30 tys. sztuk pocisków ZU 30 mm
ze
ZU w kampanii kosowskiej w 1999 rw kampanii kosowskiej w 1999 r. wyniosło ok. 30 tys. sztuk.
Łączna masa ZU wyniosła tam ok. 10 t. Większość pocisków nie zamieniła się
w pył, bo utkwiły w gruncie wokół celów. Natomiast w Doha tysiące żołnierzy
zostały wystawione na działanie pyłu z tlenków uranu. Pożar był tak intensywny,
że stal w haubicach i in. sprzęcie stopiła się, więc najprawdopodobniej wiele
nabojów ZU przekształciło się w pył tlenków uranu.
Informacja o pożarze wyciekła z raportu z 1998
r. organizacji OSAGWI
@?@ dla Armii USA, którego nie wysłano do
komitetu doradczego prezydenta USA ws. chorób z wojny nad Zatoką Perską (Presidential
Advisory Committee on Gulf War Illnesses). Wyniki badań powietrza przez
zespół wysłany do Doha 6 godzin po pożarze „zaginęły” w aktach wojskowych.
Nie zbadano ani wojska wystawionego na działanie dymu, ani biorącego udział
w sprzątaniu bez ubiorów ochronnych. Wojsko USA do dziś stacjonuje w Doha.
15.4.99, czyli kilka dni przed potwierdzeniem użycia broni z ZU w nalotach NATO na Jugosławię, raport Pentagonu stwierdził, że kombatanci z poprzednich wojen, które zastosowały broń uranową nie mają powodów do obaw. Raport spotkał się z ostrym sprzeciwem ze strony niezależnych ekspertów. Niektórzy wyrazili pesymizm, czy można skończyć zaangażowanie władz wojskowych w broń ZU, która w ich opinii skutecznie niszczy trudne do pokonania cele. Publikacja raportu zbiegła się z użyciem broni ZU w Jugosławii. Czyżby NATO próbowało w ten sposób wyciszyć światową opinię publiczną? Gdyby udowodniono związek chorób kombatantów poprzednich wojen i ludności ze zubożonym uranem, rządy USA i W. Brytanii musiałyby wydać ogromne sumy na odszkodowania oraz odkażanie pól bitew i poligonów.
Stosowanie pocisków przeciwpancernych ze ZU jest
znane, ale rzadko kto kwestionuje uran w innej broni nieatomowej, o której
już od dłuższego czasu pisze witryna analiz wojskowych Jane's Defence i którą opisało szereg patentów
USA Defence. Od 1985 r.
szereg patentów amerykańskich wymienia ZU, wolfram i inne gęste
metale w broni wnikającej w twarde
cele. Patenty mówią także o możliwości zastąpienia drogiego i zbyt twardego
wolframu przez uran. Metaliczny uran inny niż ZU mógłby zawierać np. 99,3%
uranu 238 i 0,7% uranu 235. Poza zaletami dla zastosowań wojskowych podobnymi
jak w ZU, skażenie od takiego stopu byłoby praktycznie niemożliwe do wykrycia
na poligonach i polach walki. Mieszanka ma bowiem taki skład, jak uran występujący
nagminnie w środowisku. Mimo że uran 235 jest cennym paliwem dla siłowni jądrowych
i surowcem do produkcji plutonu do bomb atomowych, jego domieszka 0,7% do
uranu 238 opłacałaby się w porównaniu z użyciem wolframu. Najwięcej w tym
rachunku liczyłaby się trudność wykrycia. Wojsko miałoby wtedy skuteczną broń
przeciw twardym celom, a rządów nie można by pociągać do odpowiedzialności
za skażenie.
@ po co podkreślenie?@ Pentagon i rząd w
Londynie przemilczały bądź zanegowały możliwość występowania uranu w broni
innej niż amunicja przeciwpancerna.. Ze względu na dużą gęstość uran – zubożony
lub nie – mógłby być stosowany w znacznych ilościach w broni konwencjonalnej
przeciw twardym celom. Twarde cele to np. produkcja i składy broni atomowej,
biologicznej i chemicznej (ABC) oraz centra dowodzenia w bunkrach i pod ziemią.
Technika wojenna wymyśliła przeciw nim penetratory i głowice do rozmaitych
bomb i pocisków kierowanych. Znacznie zwiększają one wnikalność broni w twarde
cele. Niezależny badacz Dai Williams sklasyfikował broń podejrzewaną o
zawartość uranu jak następuje:
· Penetratory w bombach i pociskach wnikających – wykorzystują ciężką obudowę albo duże obciążenie dla zwiększenia wnikalności, co wymagałoby bardzo ciężkiego metalu jak uran (zubożony lub nie). W wyspecjalizowanych bombach głowica zapalająca np. ze ZU mogłaby zneutralizować środki biologiczne i niektóre chemiczne.
·
Głowice z ładunkami wybuchowo ukształtowanymi – półkulista
lub stożkowa okładzina @
a nie chodzi o rdzeń, jak w strzale?@
z metalu, za którą umieszczono materiał
wybuchowy. Eksplozja ściska i wypycha okładzinę, tworząc strumień ciekłego
metalu o prędkości rzędu 10 km/s. Gęstość uranu
zapewniałaby wysoką bezwładność koncentrującą wybuch. Wolfram ma za wysoki
punktu topnienia, do tego typu zastosowań.
Stosują je rakiety, torpedy, miny przeciwczołgowe, bomby rozpryskowe
oraz głowice wielostopniowe do bomb i pocisków.
· Głowice wielostopniowe – charakteryzują się ładunkiem kumulacyjnym w kombinacji z innym penetratorem. Np. w głowicy BROACH do pocisków AGM-86D, AGM-154C i Storm Shadow, 1 lub 2 ładunki kumulacyjne ulokowane z przodu głowicy „zmiękczają” cel w momencie uderzenia. Penetrator z opóźnionym zapłonem przechodzi przez „zmiękczoną” konstrukcję i wybucha wewnątrz celu. Masa głowicy ok. 0,5 - 1 t.
We wrześniu 2002 r. Williams naliczył 23 typy pocisków
i bomb konwencjonalnych stosujących powyższe techniki ze stwierdzoną i prawdopodobną
zawartością uranu, a dalsze typy są w trakcie rozwoju. Opisy są na stronach
Federacji Naukowców
Badaczy Amerykańskich (Federation
of American Scientists, FAS, (www.fas.org) i w Jane’s Defence. Polskie opracowanie jest
w Zielonych Brygadach nr
174 (www.zb.eco.pl/zb/174/zu.htm). Jane's Defence stwierdza, że dla lepszego wnikania
w twarde cele ZU stosuje się jako jeden z metali do wyrobu okładzin w wybuchowo
kształtowanych ładunkach oraz w broni kierowanej: [kursywa moja]:
ZU
jest metalem ciężkim, który w stopie z tytanem (do 0,75% wagowo) osiąga gęstość
(18,6 t/m3) i ciągliwość nadające się do [...] okładzin w wybuchowo kształtowanych
ładunkach głowic bojowych (www.janes.com/defence/news/jdw/jdw010115_2_n.shtml). Jest
faktem, że niektóre typy broni kierowanej lub inteligentnej zastosowały ZU
do zwiększenia głębokości wnikania (www.janes.com/defence/news/jdw/jdw010108_1_n.shtml). Okładzinę ze ZU wymienia także niedawny raport z brytyjskiego
ministerstwa obrony w opisie badań nad głowicami wielostopniowymi.
Dotychczas przyjmowano małe i średnie skażenia
zdrowych żołnierzy od dawek z pocisków ZU małego do średniego kalibru 30 –
120 mm (masa ZU 0,3 – 4,5 kg). Jeśli jednak uran stosuje się w znacznie większych
ilościach w głowicach o masie do kilku ton (najnowszy niszczyciel bunkrów
Big BLU szykowany w 2002 r. przez USA na wojnę z Irakiem zawierałby
ponad 5 t uranu) ludzie w pobliżu miejsca wybuchu mogliby doznać poważnego
skażenia i ostrych następstw. Wg Williamsa to wymagałoby nowej analizy zagrożenia na nowych
polach bitew, jak i zw poprzednich wojenach, gdzie uwaga obserwatorów broni uranowej skoncentrowała
się jedynie na pociskach przeciwpancernych.
Były specjalista w armii USA, obecnie profesor medycyny nuklearnej w USA i Kanadzie, a jednocześnie dyrektor niezależnego ośrodka badawczego, profesor dr Asaf Durakovic zmierzył 100 razy wyższy poziom uranu (rozpuszczalnego) w moczu Afgańczyków po bombardowaniach. To daje pojęcie, ile musiało być tam pyłów nierozpuszczalnych uranu. Ekipę badawczą Durakovica zszokowała nagminność problemów ze zdrowiem wśród ludności po nalotach: Ludzie chorują bez wyjątku we wszystkich miejscach bombardowań, które odwiedziliśmy. Znaczny procent ludności ma objawy wewnętrznego napromieniowania uranem. Zapadanie na wszelkie choroby w wyniku osłabienia systemu samoobronnego człowieka przez wewnętrzne skażenie uranem jest znamienne. Ilu Afgańczyków zmarło wskutek zimna i głodu, zanim jakakolwiek organizacja międzynarodowa zorientowała się, że zostali skażeni uranem z bomb wnikających? Obserwacje grupy nie pozostawiają wątpliwości, że chodziło o bomby wnikające jakie opisał Williams: Bomby łączyły znaczną siłę wybuchu ze zdolnością wnikania w twarde cele. Przebijały 3 lub więcej stropów, ścian i posadzek z betonu zbrojonego, wbijały się 3-4 m w ziemię i eksplodowały.
NATO mogło użyć na Bałkanach kilka rodzajów broni uranowej, chociaż przyznało się tylko do amunicji ZU kalibru 30 mm w samolotach. Analiza harmonogramów rozwoju, prób i użycia bojowego broni wnikającej w twarde cele wykonana przez Williamsa wskazuje, że większość dużych bomb i pocisków z jego grafiku na końcu rozdziału została wypróbowana w nalotach NATO na Bałkanach. W podróży do miejsca natowskiej zbrodni pod Grdelicą, gdzie asy lotnictwa Zachodu zbombardowały pociąg pasażerski (patrz rozdziały Pociąg nr 393 oraz Nie tylko pociąg 393) odkryłem, że jedna z ponad 50 bomb spuszczonych przez NATO na okolice zrobiła wąski krater, ale głęboki na ok. 30 m, jak oszacowali miejscowi. Wg świadków firma odbudowywująca zniszczony nalotami 100-metrowy drogowy most betonowy zdeponowała w kraterze znaczną część ogólnej ilości gruzu. Widziałem, ile gruzu zostało na „wzmocnienie” brzegów rzeki w miejscu nalotów. Podobne relacje mam z Nowego Sadu, gdzie w ostatnim dniu wojny (i nawet po ogłoszeniu pokoju) NATO musiało wypróbować nową broń na podziemiach rafinerii, pozostawiając wąskie kratery głębokości ok. 30 m.
Pociski ZU w amerykańskich czołgach Abrams i pojazdach bojowych Bradley mogły być użyte w walkach i na ćwiczeniach w Bośni-Hercegowinie. Amunicją przeciwpancerną ze ZU prawdopodobnie strzelały także samoloty Harrier, a może i helikoptery Apache podczas ćwiczeń w Albanii podczas kampanii kosowskiej. W zwalczaniu czołgów i opancerzonej artylerii specjalizuje się samolot A-10A Thunderbolt (piorun), ulepszona wersja z wojny z Irakiem w 1991 r. Jest wyposażony w szybkostrzelne działko o 7 lufach, które strzela krótkimi seriami z szybkością 70 nabojów na sekundę. A-10A niesie 1174 naboje, każdy o długości 29 cm i masie 0,73 kg (w tym masa ZU prawie 0,3 kg), a także 7,3 t rakiet (w tym przeciwpancerne Maverick podejrzewane o zawartość uranu), bomb konwencjonalnych i rozpryskowych.
Pociski sterowane Tomahawk wyrzucane z wyrzutni na okrętach i bombowcach oraz inne rodzaje broni kierowanej na „twarde” cele w Jugosławii mogły mieć głowice rozmaitych rodzajów, włącznie z uranowymi, jak opisano powyżej. Zawierałyby setki razy więcej ZU niż naboje przeciwpancerne, więc wprowadziłyby do środowiska więcej uranu i radioaktywności. Rodzaj celu nie jest wskazówką obecności uranu w pocisku, bo wojny służą do pozbycia się starego arsenału, prób i ćwiczeń nową bronią, a pomyłki są nagminne (szczególnie jeśli piloci NATO bombardowali z dużej wysokości).
Bomby rozpryskowe z wybuchowo kształtowanym ładunkiem wysypują się w powietrzu
z bomb kontenerowych. Np. broń CBU-87 zawierająca 202 bombki BLU-97B z wybuchowo
kształtowanym ładunkiem była najczęściej rozrzucaną bronią rozpryskową w 1999
r. w Jugosławii. Obserwatorzy podejrzewają obecność ZU w BLU-97B, tym bardziej,
że badania skażenia Bałkanów uranem nie objęły miejsc użycia przez NATO broni
kierowanej oraz bomb rozpryskowych. O zawartość ZU lub uranu w okładzinach
kształtowanych wybuchowo podejrzewa się też mniejsze pociski kierowane:
Maverick, Hellfire, Brimstone,
TOW. Tysiące sztuk użyto od czasu wojny w Iraku, także
na Bałkanach. Niektórym kombatantom znad Zatoki Perskiej odmówiono pomocy
w leczeniu syndromu z powodu ZU, bo byli
zaatakowani (przez pomyłkę) Maverickami, a nie znaną bronią ZU. Należałoby
ustalić, które typy pocisków zawierają ZU, powrócić na pola walk z badaniami
skażenia i ludności oraz zrewidować podejście do skarg kombatantów.
Innym źródlem skażenia uranem są przeciwwagi wykonane ze ZU, służące do wyważenia samolotów i śmigłowców (np. Apacze mają po 100 kg ZU w wirniku) oraz broni sterowanej, wykorzystując dużą gęstość ZU. Prawdopodobnie ich urządzenia nawigacyjne również zawierają części ze ZU.
Nie tylko NATO jest winne skażenia Bałkanów uranem. Małe rosyjskie pociski Mszyca na wyposażeniu MiGów 21 i 29 lotnictwa Jugosławii zawierają kawałki ZU, które mają na celu uszkadzać samoloty wroga, w pobliżu których Mszyca wybucha w powietrzu. Obrona przeciwlotnicza Jugosławii wyposażyła swą artylerię przeciwlotniczą w prowadnice do Mszyc wymontowane z nieużytecznych migów, przeobrażając Mszyce w pocisk ziemia-powietrze przeciw nalotom NATO.
W brawurowych wypadach na lotniska wroga w Tuzli (Bośnia) i Rinas (Albania) jugosłowiańskie myśliwce Oreo i Super Galeb mogły użyć bomby rozpryskowe produkcji brytyjskiej i amerykańskie Maverick, prawdopodobnie zawierające ZU. Broń ZU mogła też użyć każda ze stron w walkach między Wyzwoleńczą Armią Kosowa a siłami Jugosławii. Nie ma oficjalnych oświadczeń. Ale na pewno brutalnie zaatakowane państwo sięga po najskuteczniejsze środki wobec przygniatającej siły wroga. Jak by nie mierzyć, ilość ZU z broni Jugosławii nie równałaby się ilości uranu we wszystkich rodzajach broni, jaką NATO użyło na Bałkanach.
W wojnie 1994-95 r. NATO strzelało pociskami ZU w serbskie cele w Bośni-Hercegowinie. Promieniowanie radioaktywne pojawiło się w Republice Serbskiej w Bośni w 1995 r. po nalotach na miejscowości Milici, Wlasenica, Han Pijesak, Sokolac, Pale, Wogosca, Rogatica i inne. Zbadane odłamki pochodziły z naboji ZU 30 mm i były radioaktywne. NATO nie miało powodu do masowego użycia przeciwczołgowej amunicji z ZU. W zbombardowanych rejonach zanotowano wśród ludności i zwierząt więcej poronień, uszkodzeń płodu, krwotoków na początku ciąży, przedwczesnych i martwych urodzeń oraz innych objawów. Śmiertelność wzrosła. Ludzie o bardzo dobrym zdrowiu zaczęli cierpieć na nieznane choroby. 9-letnia dziewczynka, która weszła do krateru po bombie, doznała potem zniekształceń i utraty paznokci. Wykluczono zakażenie grzybem z gleby. Liście herbaty z góry Romania zawierały zwiększoną ilość substancji radioaktywnych. Dwie próbki zbadane w 1996 r. wykazały promieniowanie beta na poziomie niemal dwukrotnie wyższym niż dopuszczalny.
ZU nie emituje znacznych ilości beta. Chodziło więc albo o ZU zanieczyszczony odpadami nukleranymi, albo o inną broń radiologiczną. Tak więc NATO nie powiedziało prawdy o użytej broni – brudne ZU w amunicji 30 mm lub inna broń uranowa – oraz skłamało o znanych sobie skutkach tej broni.
W wojnie z Irakiem USA ustanowiło precedens, który bezkarnie powtarza się w innych wojnach: nie chroń własnego wojska przed ZU i nie ostrzegaj ludności, nie bierz żadnej odpowiedzialności za oczyszczanie środowiska po wojnie – powiedział Daniel Fahey z organizacji kombatanckiej Swords to Plowshares (miecze na lemiesze). Jego raport o ZU wymienia użycie tej broni w Bośni w l. 1994-95. W wywiadzie dla San Francisco Examiner w pierwszych dniach ataków NATO na Jugosławię w 1999 r., Dan Fahey dodał: Mam nadzieję, że to się nie powtórzy. Jego kolega z innej organizacji kombatanckiej dodał swoją nadzieję, że Pentagon przebada żołnierzy amerykańskich, którzy mogą zetknąć się z ZU w Jugosławii. Niestety to były pobożne życzenia.
NATO usprawiedliwiało użycie ZU jego skutecznością bojową i korzyściami dla ludności. Jednocześnie mętnie podkreślało nieszkodliwość ZU, powołując się na międzynarodowy autorytet (ten „komitet” opisuję w następnym rozdziale), mimo że oficjalne dokumenty i dowody medyczne przeczą temu (patrz podrozdział Jeśli nikt nie poprze). Zadziwia podobieństwo z elementami w notatce służbowej oficera Ziehmna o potrzebie ochrony broni ZU wobec obaw opinii publicznej. W wojnie lat 1994-1995 złamanie przez NATO sił serbskich na korzyść muzułmańskich oszczędziło dalsze ofiary cywilne, szczególnie takie jak w sfingowanych przez Muzułmanów atakach „serbskich” na kolejki po chleb w Sarajewie. Ile jednak było, jest i będzie ofiar natowskiej broni radiologicznej w samym Sarajewie? W 2000 r. rejestr przypadków raka w Sarajewie odnotował niemal 6-krotny wzrost ilości przypadków na 100 tys. mieszkańców w stosunku do 1995 r., kiedy NATO zakończyło strzelanie amunicją ZU rozpoczęte w 1994 r.
Po kilkunastu dniach nalotów prezydent Clinton oznajmił 13.4.99: siły NATO przechodzą do następnej fazy kampanii przeciw prezydentowi Miloszewiciowi […] uderzamy teraz w jego czołgi i artylerię. Zanim zaczęły latać A-10A nad Kosowo, wykryto zwiększony poziom radioaktywności. 8.4.99 rosyjski minister spraw zgranicznych Iwanow powiedział: NATO stosuje nowy rodzaj pocisków wykonanych z materiału radioaktywnego. W kilku miejscach w Kosowie eksperci wykryli zwiększony poziom promieniowania radioaktywnego w atmosferze i na ziemi. Iwanow wyraźnie nawiązał do nowej broni uranowej, a nie do znanej z wojny nad Zatoką Perską przeciwpancernej amunicji. Wg Itar-TASS szef wydziału bezpieczeństwa środowiska armii Rosji gen.. Aleksiejew stwierdził 27.5.99, że samoloty NATO dośc intensywnie zastosowały naboje z rdzeniem ze ZU i że te naboje zostały użyte przeciw czołgom i konstrukcjom betonowym.
Macedońscy ekolodzy przerazili się po oświadczeniu greckiego profesora Zeferosa z 13.4.99: Pierwsze 3 dni bombardowań Jugosławi wyzwoliły duże ilości substancji trujących, rakotwórczych i radioaktywnych. Zeferos wyraźnie mówił o promieniotwórczości zmierzonej w pierwszych 3 dniach bombardowań, kiedy nie mogło być ataków czołgów z niskolatających samolotów A-10. NATO niszczyło wtedy obronę przeciwlotniczą, aby móc następnie bezpiecznie wprowadzić A-10 do zwalczania czołgów. To wskazywałoby na użycie broni kierowanej z penetratorami i głowicami uranowymi.
NATO zapowiedziało stosowanie amunicji ZU już tydzień po rozpoczęciu nalotów (30.3.99), ale oświadczyło, że ZU nie jest szkodliwy dla środowiska. W dzień po tej zapowiedzi dr Rosalie Bertell, kanadyjska ekspertka nt. oddziaływań uranu na zdrowie stwierdziła, że broń ZU przedtem użyta z okrutnymi skutkami w Iraku i Bośni teraz jest stosowana w Kosowie: Szkody obecnie wyrządzane spowodują nie tylko niesłychane i niekończące się cierpienia dzisiejszych ofiar. Uszkodzenia genetyczne mogą również być przekazane potomstwu. Taką broń i samą wojnę trzeba potępić jako skrajne barbarzyństwo! Nie należy rozumieć mojej wypowiedzi jako akceptacji tzw. czystek etnicznych czy jakichkolwiek innych nacjonalistycznych działań rządu jugosłowiańskiego.
20.4.99 NATO potwierdziło stosowanie nabojów z ZU w nalotach na Jugosławię i poprzednio w Bośni, gdzie pomogły złamać blokadę Sarajewa i przyczyniły się do zakończenia cierpień ludności cywilnej oraz do negocjacji pokojowych walczących stron. NATO ponownie podkreśliło, że ZU nie jest niebezpieczny dla ludzi, bo jeden nabój zawiera tyle uranu, ile normalnie występuje w glebie czy skale, ale nie podało w jakiej ilości i jakiego rodzaju gleby lub skały. Międzynarodowy komitet ochrony przeciw promieniowaniu nie wymienia ZU jako substancji niebezpiecznej – oświadczył przedstawiciel NATO, dodając jednak, że uran może prowadzić do komplikacji, jeśli dostanie się do ciała ludzkiego.
Natomiast rzecznik dowództwa lotnictwa USA potwierdził zdolność do strzelania amunicją z ZU z samolotu A-10A, ale zaprzeczył, że została użyta: Nie mieliśmy dotychczas żadnych raportów o jakimkolwiek użyciu amunicji ZU w Kosowie. Kiedy atakowane są czołgi w ruchu i piechota, wtedy zwykle użyte byłyby pociski 30 mm z zubożonego uranu. Natomiast obecnie A-10A używają rakiet. Co do oświadczenia Clintona o następnej fazie kampanii przeciw czołgom rzeczniczk odparł: nie mamy żadnych raportów o użyciu amunicji ZU. Dla Chrisa Hellmana, starszego analityka w Centrum Informacji Obronnej w Waszyngtonie to stwierdzenie było zdumiewające: Jeśli to prawda, oznaczałoby to niezwykłe zabiegi lotnictwa USA, aby zastąpić amunicję ZU. To jest standardowe wyposażenie A-10A.
Podobną taktykę dezinformacji obserwujemy w „wojnach z terrorem”. Pentagon przyznał użycie broni przeciw ukrytej pod ziemią Al Kaidzie – dla dobra ludzkości przerażonej terroryzmem z 11.IX.2001 r., ale nie ujawnił dokładnie, co jest w tej broni i ukrył skutki na wojsku i ludności, jak wielokrotnie przedtem. Nie można jednak obejmować teorią spiskową całego NATO. Pilotci hiszpańscy, którzy latali bombardować Jugosławię wyjawili: NATO niszczy ten kraj, bombarduje go nową bronią, toksycznymi gazami nerwowymi, minami ziemnymi zrzucanymi na spadochronach, bombami zawierającymi uran, czarny napalm i chemikalia sterylizujące. Spryskuje pola truciznami i stosuje inne środki, o których nawet my nigdy przedtem nie słyszeliśmy. Amerykanie popełniają tam jedno z największych barbarzyństw jakie można popełnić przeciw ludzkości. Wiele rzeczy będzie się mówiło w przyszłości, i to bardzo złych, o tym, co się tam zdarzyło. Zapewne oficer lotnictwa rozróżnia bomby uranowe od amunicji ZU.
7.5.99 na pytanie reportera BBC – Czy A-10A strzelają z amunicji ZU, a nie tylko mają ją na pokładzie? – rzecznik Pentagonu gen. Chuck Wald odpowiedział twierdząco. Tydzień potem największa organizacja antywojenna w USA, International Action Center w Nowym Jorku zapowiedziała akcję dokumentacji i nagłośnienia dewastacji środowiska bałkańskiego i przyległych państw: ZU to istotny aspekt wiszącej nad tym regionem katastrofy ekologicznej, która zaszkodzi wszystkim narodowościom byłej Jugosławii i która może przenieść się do Grecji, Bułgarii, Rumunii, na Węgry, do Republiki Czeskiej i na Słowację. Arogancja ekologiczna generałów NATO obnaża jako oszustwo ich „humanitarne” uzasadnienie rozpoczęcia bombardowań Jugosławii. Uczynią cały region niezdatnym dla ludzi i w końcu zatrują swoich własnych żołnierzy, tak jak stało się z Agent Orange w Wietnamie i ZU w Iraku.
Po 7 tygodniach nalotów na Jugosławię, 15.5.1999 r. brytyjska telewizja w programie Channel 4 doniosła o 8-krotnym wzroście poziomu radioaktywności w Macedonii. Brytyjski biolog Roger Coghill oszacował, że ponad 10 tys. osób umrze od skażeń z tą różnicą, że mamy do czynienia z pyłem, który może podróżować na odległość do 300 km, a nie jak w Czarnobylu, skąd opady promieniotwórcze zatrzymują się na powierzchni. W połowie czerwca naukowcy w Kozani w północnej Grecji donieśli o podwyższonym promieniowaniu, gdy wiatr wiał z północy. W Bułgarii promieniowanie wzrosło 8-krotnie, a w Jugosławii 30-krotnie (BBC News 30.7.1999 r.). Amunicja ZU nie mogła być powodem, chyba że była niezwykle brudna. Widocznie wykrywano skażenie uranem z innej broni wymienionej przez Williamsa..
Skażenie uranem z tych broni można ocenić w stosunku do mniej niebezpiecznego ZU. Raport Pentagonu wymienia 8 technik oczyszczania gleby skażonej przez ZU, włącznie z wielokrotnym przemywaniem kwasem azotowym, ale żadna nie jest w stanie pozbyć się skażenia. Glebę trzeba zebrać i zdeponować jako materiał radioaktywny. „Jestem zdumiony, że jako rozważny krok po tym, co stało się w Iraku nikt nie pomyślał, czy to był dobry pomysł [w Kosowie]” – powiedział Colin King, redaktor Jane's Mines and Mine Clearance Yearbook, rocznika górnictwa i kopalnictwa. King umieścił amunicję ZU i bomby rozpryskowe w jednej kategorii, jakby wiedział o uranie w obu typach broni. Obie bronie użyto nad Zatoką Perską, gdzie stały się zagrożeniem dla ludności cywilnej.
John Pike, poważany analityk ds. wojskowych w Federacji Naukowców Amerykańskich oszacował ilość nabojów ZU wystrzelonych z A-10A na 10 tys., czyli ok. 100 razy mniej ZU niż użyto nad Zatoką Perską. Coghill zauważył, że sceptycy nie mogą zwalić winy za zachorowania w Bośni w 1995 r. i teraz w Jugosławii na broń chemiczną i biologicznę jak po wojnie nad Zatoką Perską, bo takiej broni na Bałkanach nie użyto. ZU jest powodem objawów z wojny nad Zatoką Perską i zwiększonej ilości chorób w Iraku i w Bośni. Zniekształcenia noworodków nad Zatoką Perską są identyczne jak w Bośni i u dzieci niektórych wojskowych USA, którzy byli wystawieni na ZU – powiedział Coghill w lipcu 1999 r. na konferencji nt. broni ZU. Wg ekspertyz fizyków atomowych z Uniwersytetu Maryland przed rządem USA w kwietniu 1999 r. ZU nigdy nie powinien zostać użyty w walce ze względu na jego niebezpieczeństwo dla zdrowia.
Profesor Doug Rokke z uniwersytetu w Jacksonville w Alabamie (były fizyk medycyny w Armii USA, który brał udział w kampanii w Iraku w 1991 r. i był w zespole oceniającym skutki ZU po tej wojnie) oraz Daniel Fahey mieli inne zdanie. Ludność może wzniecać i wdychać pył ZU. Wystarczy, że dziecko włoży brudną rękę do ust. Woda pitna może zawierać ZU. Uran zagraża również żołnierzom sił pokojowych. Mówimy o substancji, która powinna być zabezpieczona na składowiskach odpadów radioaktywnych [w USA], a tymczasem jest rozrzucana po innych krajach i Pentagon twierdzi, że nia ma problemu – powiedział Fahey. Zniszczony sprzęt należałoby owinąć w plandeki i zawieźć do punktów odkażania, a skażoną warstwę gleby grubości ok. 30 cm usunąć, zamknąć w szczelnych pojemnikach i porządnie zdeponować. Wszystkie naboje ZU, które chybiły i odłamki trzeba odszukać i usunąć. Odpowiedzi obu stron zarejestrowano na Internecie dla potomności.
Zamieszczony na www.ius.bg.ac.yu/apel/du.html Apel do sumienia świata ws. stosowania broni ze zubożonego uranu przez siły NATO na terytorium federacji Jugosławii stwierdza: Świeże dokumenty i artykuły ujawniają powody do obaw, że uran został użyty nie tylko w amunicji przeciwpancernej, lecz prawdopodobnie także w większej broni (pociskach sterowanych i bombach). Nawiązując do raportów o stanie zdrowia wśród ludności nad Zatoką Perską i wśród wojska, które brało udział w wojnie w tym rejonie w 1991 r., apel stwierdza: Dziś podobne objawy występują w Republice Serbskiej i w Bośni-Hercegowinie, gdzie NATO użyło broń uranową w 1995 r.
Wg autorów apelu broń uranowa objęła również obszar Federalnej Republiki Jugosławii poza Kosowem i Metohiją, ponieważ tam lądowały pociski sterowane i bomby. Znacznie większe ilości uranu mogły więc skazić tereny o dużej gęstości zaludnienia. Apel zacytował m. in. jugosłowiańską agencję prasową Beta, która doniosła 27.6.99, że węgierska gazeta Magyar Nemzet pisała o 30 do 50-krotnym wzroście promieniowania (w porównaniu z Budapesztem) koło miast Pecuj i Segedin koło granicy z Jugosławią. Stwierdzono sygnaturę promieniowania uranu występującego w otoczeniu, a nie ZU. Przeciwpancernej amunicji ze ZU nie zastosowano poza Kosowem. Jest więc nieprawdopodobne, iż duże ilości tlenku ZU mogłyby zawędrować przez górzystą Serbię na Węgry. Raport Royal Society w marcu 2002 r. próbował wytłumaczyć wzrost promieniowania eksplozjami bomb, które wznieciłyby z otoczenia naturalnie występujący uran. Jeśliby tak było faktycznie, wzrost promieniowania zaobserwowanoby w innych konfliktach. Możliwe więc, że promieniowanie pochodziłoby z broni przeciw twardym celom, zawierającej stop uranu 238 i 235 w proporcjach identycznych do wystąpujących w otoczeniu..
Jugosławia została upstrzona kraterami bombowymi, amunicją ZU wbitą w ziemię, niewypałami i pozostałościami po rozbitych samolotach. Kwestia ilości, typu i miejsca wybuchów i niewypałów NATO oraz poniesienonych strat przez NATO jest bardzo istotna. Najgorsze byłyby nie pociski przeciwpancerne ze ZU kalibru 30 mm, na których skupiła się uwaga, lecz uran w miejscach wybuchów broni uranowej przeciw twardym celom podziemnym i w bunkrach. NATO nie wspomniało o takiej możliwości ani słowem. Badania objęły tylko miejsca użycia amunicji ZU 30 mm, mimo że wg obserwatorów większość celów na mapach NATO dostarczonych do ONZ to bunkry ukryte głęboko pod ziemią w górach, którym amunicja 30 mm nic by nie zrobiła. Z ilości niewypałów znalezionych w bazie wojskowej w Slatinie po zakończniu nalotów wynika, że NATO zrzuciło tam tysiące bomb, rakiet i pocisków. Wśród nich mogła być broń uranowa przeciw twardym celom, bo baza ma obiekty podziemne.
Podczas wojny strony starają się niszczyć wraki swoich samolotów (np. bombą laserową) w celu ukrycia strat i niedopuszczenia do ewentualnego przejęcia przez wroga tajemnic technicznych. W każdym wypadku broń uranowa na pokładzie i przeciwwagi ze ZU mogą się zapalić w wyniku pożaru, wytwarzając pył tlenkowy. Nawet jeśli uran pozostałby na polu walki w postaci metalicznej, szybko koroduje wytwarzając drobny proszek, który łatwo rozprzestrzenia się w środowisku. Piloci NATO pozbywali się bomb i amunicji do Adriatyku i jeziora Lago di Garda w północnych Włoszech, aby uniknąć bombardowań i oszczędzić ludność lub zapobiec tragedii na swoim własnym lotnisku w wypadku niefortunnego lądowania z bronią na pokładzie. Nie wiadomo ile z tej broni zawierało uran.
Większość amunicji przeciwpancernej trafiła w atrapy czołgów, artylerii, rakiet i myśliwców oraz w przestarzały sprzęt, które armia Jugosławii wystawiła dla zmylenia przeciwnika. NATO znacznie zawyżyło statystyki swych „sukcesów” (patrz rozdział pt. Straty wojskowe). Pocisk ze ZU chybiący twardy cel nie zamienia się w pył, tylko rozpada się na kawałki lub zagłębia w grunt. Pociski i odłamki ZU jest łatwiej znaleźć i usunąć niż drobinki, które po kilku miesiącach znajdą się we wszystkich zakątkach środowiska.
NATO sprowadziło do Albanii 24 Apacze. Każdy helikopter ma 100 kg ZU w wirniku i niesie do 16 sterowanych pocisków przeciwpancernych Hellfire i innych. Apacze mają na pokładzie działko kalibru 30 mm i 1200 nabojów ZU przeciwpancernych, ale nie miały okazji ich użycia w czasie nalotów z powodu ryzyka strat własnych. Apacze miały natomiast zabezpieczać wejście piechoty NATO do Kosowa, więc uprzednie skażenie terenu przez ZU byłoby niebezpieczne dla własnego wojska. Zadanie Apaczy wymagało ćwiczeń. Pierwsze radioaktywne tropy po Apaczach mogą więc znajdować się na terenach ćwiczeń w Albanii. Wg USA Today po rozbiciu się 25.4.99 Apacza podczas lotu ćwiczebnego, dowodzący akcją rozkazał pilnować miejsca przez noc przed ciekawskimi cywilami, ale polecił trzymać się z daleka: Jeśli będzie eksplozja, może być bardzo niebezpiecznie. W sumie z 24 Apaczy ok. 16 sztuk zostało unieszkodliwionych przez wroga lub rzeczywiście rozbiło się podczas ćwiczeń. Ile ze zniszczonych Apaczy eksplodowało wyzwalając pył uranowy i radioaktywne odłamki i gdzie?
W kwietniu 1999 r. rząd jugosłowiański wystosował oświadczenie o użyciu broni ZU przez NATO w agresji na Bałkanach, wymieniając samoloty A-10 i Tomahawki. Wskazano na skażenie terenów atakowanych oraz na możliwość jego przeniesienia na Węgry, do Niemiec, Chorwacji, Bośni, Albanii, Macedonii i Grecji. Oświadczenie podkreśliło ryzyko napromieniowania nawet przy niskim natężeniu i wymieniło potencjalne ofiary skażenia – wojsko NATO, reporterów, ekipy pomocy humanitarnej, ludność, kraje sąsiednie, środowisko przyrodnicze i łańcuchy pokarmowe oraz przyszłe pokolenia. Rząd Jugosławii oznajmił wszczęcie dokumentowania dowodów użycia broni ZU przez NATO i skutków ZU w Jugosławii i krajach sąsiednich.
W memorandum sekretarza generalnego Jugosławii z 15.5.99 użycie broni ZU określono jako zbrodnię przeciw ludzkości i prawu międzynarodowemu. Zebrano dowody stosowania broni ZU poświadczone ekspertyzą Instytutu Badań Atomowych w Winczy pod Belgradem. Chociaż większą część memorandum poświęcono okropnym skutkom bomb rozpryskowych wśród ludności cywilnej, dokument wymienia ataki samolotów A-10 na cywilne cele w Prizren (30.3.99) i Bujanowac (18.4.99), ale nie podaje, nie wiadomo dlaczego, czy użyto broń ZU.
Podczas agresji rząd Jugosławii złożył oskarżenia przeciw państwom NATO w Międzynarodowym Trybunale Kryminalnym ds. Byłej Jugosławii (MTK, International Criminal Tribunal for the Former Yugoslavia) (organizacja założona w 1993 r. w Hadze przez Radę Bezpieczeństwa ONZ do ścigania osób, które poważnie pogwałciły międzynarodowe prawo humanitarne na terenie byłej Jugosławii). Państwa NATO oskarżone są m.in. o zastosowanie broni zawierającej zubożony uran, co pociąga za sobą daleko idące skutki na życie ludzkie. Akty te celowo stwarzają warunki obliczone na całkowite lub częściowe zniszczenie fizyczne grupy etnicznej.
Szereg inicjatyw oskarżycielskich przed MTK wymienia skażenie środowiska i ludności uranem. Oskarżone są kierownictwa polityczne i wojskowe państw NATO za poważne złamanie postanowień Konwencji Genewskiej z 1949 r. i przekroczenie praw i zwyczajów wojennych. Wymienia się również pogwałcenie Karty ONZ i statusu NATO. Profesorowie prawa na uniwesytecie w Toronto, razem z prawnikami z Kanady, USA, Francji, Nikaragui, Argentyny i Hiszpanii wytoczyli sprawę przeciw 67 wysokim osobistościom krajów NATO, wymieniając użycie broni zakazanej przez międzynarodowe konwencje, włącznie z pociskami sterowanymi zbudowanymi z ZU, który jest wysoce trujący dla ludzi. Artykuł 35, paragraf 3 Protokołu Uzupełniającego do Konwencji Genewskiej z 1977 r. stwierdza: Zabrania się używać metod lub środków bojowych, których zamiarem jest, lub od których można spodziewać się wyrządzenia rozległych, długotrwałych i poważnych szkód w środowisku naturalnym. Protokół zabrania stosowania broni, pocisków oraz materiałów i metod bojowych, które powodują nadmierne obrażenia lub niepotrzebne cierpienia (artykuł 35, paragraf 2). Stosowanie broni uranowej łamie również postanowienia tego samego protokołu odnośnie ochrony ludności cywilnej przed skutkami działań wojennych (artykuł 48; artykuł 51, artykuł 1, 4-c, 5-b; artykuł 57, artykuł 2-a-ii).
Grecka sprawa do MTK z datą 3.5.99 wymienia w długiej liście zbrodni amunicję ZU wystrzeloną z samolotów A-10 i Tomahawki zawierające ZU. Oskarżenie nawiązuje do apelu Podkomisjii ONZ ds. Zapobiegania Dyskryminacji i Ochrony Mniejszości o zaprzestanie produkcji i rozprzestrzeniania broni masowego zniszczenia i broni nieprzebierającej w ofiarach. Podkomisja kilkakrotnie ostrzegała o zagrożeniu od amunicji ZU. Greckie oskarżenie stwierdziło: Kierownictwo polityczne i wojskowe NATO rozmyślnie postanowiło nie skorzystać z bardziej konwencjonalnej broni, tylko zastosowało amunicję z ZU, mimo że zdawało sobie w pełni sprawę z niewybiorczych, długotrwałych szkodliwych skutków tej amunicji na ludność cywilną przez długie lata w przyszłości.
Ramsey Clark, były prokurator generalny USA oraz założyciel i obecny prezes International Action Center, zaapelował do światowej opinii publicznej o potępienie broni uranowej jeszcze przed rozpoczęciem bombardowań Jugosławii. Clark wspomniał o amunicji ZU w posiadaniu wojsk USA w Bośni i powołał się na szkody wyrządzone w czasie wojny nad Zatoką Perską, po której co 7. żołnierz z 697 tys. uczestniczących żołnierzy USA skarży się na niewytłumaczone choroby i dolegliwości. Clark stwierdził, że broń ZU łamie prawo międzynarodowe z powodu bezwzględności i okrucieństwa oraz zagrożenia ludności cywilnej i przyszłych pokoleń. Ten rodzaj broni zakazany jest Konwencją Genewską i uzupełnieniami z 1977 r.
Clark zainicjował międzynarodową akcję zbierania dowodów zbrodni wojennych NATO w Jugosławii. Nie wiadomo, przed którym sądem sprawa zostanie wytoczona, bo wg Clarka i wielu obserwatorów, łącznie z prawnikami międzynarodowymi, MTK jest marionetką krajów zachodnich. Trybunał nie ma nic wspólnego z istniejącym w Hadze od 50 lat Międzynarodowym Sądem Sprawiedliwości (International Court of Justice). Nie ma instytucji, która mogłaby sądzić NATO za użycie broni uranowej.
Instytut Nauk Jądrowych w Winczy pod Belgradem zbadał 100 miejsc atakowanych przez NATO w Serbii, przeważnie nie stwierdzając śladów radioaktywności, ale w Bujanowacu (południowa Serbia) znaleziono wysoko promieniotwórczą amunicję ZU, której próbki zachowała fizyczka Sneżana Pawlowić. Pawlowić widziała tuziny takich pocisków zebranych w Kosowie i Serbii. Po raz pierwszy uczeni jugosłowiańscy badali je w 1995 r., kiedy amerykańskie samoloty użyły stosunkowo małą ilość przeciw serbskim wojskom w Bośni. Jesli zostawić pole walki bez oczyszczenia, nawet dzieci mogą znaleźć kawałki – powiedziała Pawlowić. Powinny być usunięte jak najszybciej, niezależnie do tego, kto tam mieszka.
Inne badania dały podobne wyniki. Międzynarodowa ekipa odkopała naboje ZU przy wieży radiowej koło Wranje, odkrywając poważne promieniowanie jądrowe. Badania próbek gleby pobranych w południowej Serbii w rejonach zaatakowanych w nalotach NATO wykazują stężenie uranu ponad 1000 razy wyższe niż normalnie – doniósł brytyjski The Express 28.3.2000. Instytut Ochrony Zdrowia w Niszu zmierzył poziom radioaktywności w próbkach gleby. W 6 miejscach stwierdzono poniżej 100 bekereli na kilogram gleby – bezpieczny poziom. Ale 2 próbki ze wsi Pljackowica wykazały 101 000 do 235 000 bekereli na kg. Inne próbki wzięte we wsiach Reljan, Bratoselce i Cerenowac opisano jako skażone (210 do 37 000 bekereli na kg).
Amerykański profesor medycyny atomowej dr Asaf Durakovic, który badał żołnierzy USA napromieniowanych nad Zatoką Perską zareagował na wyniki opublikowane w The Express: Dowiedzieć się, że to promieniowanie zmierzono na terenach zamieszkałych jest dla mnie głęboko niepokojące. Brytyjski biolog Roger Coghill powiedział: To jest pierwszy namacalny dowód potwierdzający obawy naukowców, że części byłej Jugosławii zostały przekształcone w zupełne nieużytki promieniotwórcze. Z tymi danymi nie mam żadnych oporów przewidzieć 10 tys. zgonów i masowy wzrost ilości przypadków raka i deformacji noworodków, jak widzieliśmy w Iraku. Coghill dodał, że dane zgadzają się z danymi z Iraku po wojnie 1991 r. i odrzucił, że mogłyby być serbską propagandą.
Dr Chris Busby, specjalista od skutków napromieniowania o niskim natężeniu prowadział własne badania w Kosowie, a wyniki przedstawił brytyjskiemu forum naukowemu Royal Society. W miejscach ostrzelanych amunicją ze ZU Busby zmierzył promieniowanie ponad 100-krotnie wyższe niż w tle. Poza tym wywnioskował, że większość drobinek pyłu ZU nieustannie wznosi się w powietrze, wiatr roznosi je na większe odległości, a ludzie wdychają.
Mimo zapewnień Pentagonu oficerowie natowskich sił pokojowych KFOR w Kosowie przyznali, że cząstki ZU mogły skazić glebę i mogą stwarzać ryzyko pobrania w oddechu, szczególnie u dzieci (Independent z 26-28.9.99,). W odprawie dla pracowników pomocy w Prisztinie oficer KFOR ostrzegł o skażonym kurzu tam, gdzie eksplodowała amunicja ZU i polecił trzymać się 50 m od celów trafionych w atakach NATO. Organizacje pozarządowe były zdumione, że NATO nie może czy nie chce ujawnić skażonych miejsc. Nie ma sensownej informacji gdzie i kiedy zastosowano broń ZU – Independent przytoczył rzecznika KFOR zapytanego dwukrotnie (13.8. i 20.8.99) przez urzędników ONZ. Znaleziono czubki nabojów ZU w obiekcie wojskowym koło Dziakowicy, nawet gdzie nie było żadnych pojazdów opancerzonych.
Ekipy pomocy humanitarnej i brytyjskie siły pokojowe w Kosowie ostrzeżono o zagrożeniu uranowym (BBC News z 13.8.99). Wojsko musiało zakładać kombinezony ochronne, maski i rękawice na wypadek nieuniknionego kontaktu z przedmiotami zniszczonymi amunicją uranową. Bez takiego zabezpieczenia brytyjskie przepisy wojskowe zabraniają podchodzić bliżej niż 50 m do pojazdu trafionego pociskiem ZU. To brak szkolenia i zaopatrzenia wojska w ubiory ochronne przez Pentagon i organa brytyjskie doprowadził do tysięcy skażeń żołnierzy nad Zatoką Perską, którzy od kilku lat skarżą się na niewytłumaczone choroby i dolegliwości. Z Iraku dochodzą informacje o dramatycznym wzroście śmiertelności i zachorowań wskutek promieniowania radioaktywnego, podczas gdy władze Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej ukrywają skutki skażenia ludności uranem. Obecne badania wykazują, że uran wciąż zawarty jest w moczu kombatantów z tamtej wojny w ilościach przekraczających normalny poziom.
Kiedy w czerwcu 1999 r. 16 ekip odminowywaczy ONZ w Kosowie zapytało o ZU, NATO dało 2-punktową odpowiedź: Trzeba być uważnym […] nie wspinać się na zniszczone pojazdy pancerne i nie wchodzić do nich. Takie „zwiedzanie” pokonanego sprzętu było popularnym zajęciem żołnierzy USA nad Zatoką Perską. Niektórzy zbierali odłamki ZU na pamiątkę i nosili je na szyi, a teraz żałują. Brytyjska Państwowa Rada Ochrony przed Radioaktywnością (British National Radiation Protection Board) ostrzegała w czerwcu 1999 r. o zagrożeniu od kosowskiego ZU,: Jeśli teren jest skażony nierozpuszczalnymi tlenkami uranu w postaci pyłu, to wszelkie ryzyko pochodzi ze wzniecania i wdychania kurzu.
Pułkownik dr Milan Misowić, specjalista ochrony radiologicznej w belgradzkiej wojskowej akademii medycznej wyraził pogląd w wywiadzie w prasie w listopadzie 1999 r., że skutki natowskiego ZU mogą być niewielkie dla obecnej generacji, ale będziemy musieli sprawdzać wszystko przez następne 100 lat.
Ludności nie powiedziano o zagrożeniu od ZU, ani nie podano szczegółów miejsc i ilości użytej amunicji. Resztkowy ZU z walk w Kosowie nie przedstawia znacznego ryzyka dla zdrowia ludzkiego – powiedział rzecznik departamentu obrony USA, Victor Warzinski. Eksperci mieli inne zdanie. Pył i odłamki ZU pozostają aktywne w nieskończoność, tracąc zaledwie połowę masy co 4,5 miliarda lat. Pył ZU może przemieszczać się z wiatrem na dziesiątki kilometrów.
Rexh Himaj, mechanik w Kosowie, nie wiedział, że amerykańskie samoloty strzelały z amunicji uranowej. Płyta betonowa parku pojazdów w bazie wojsk serbskich w Dziakowicy, gdzie Himaj szuka użytecznych części, oraz droga obok były upstrzone dziurami po pociskach i porozrzucanymi łuskami aluminiowymi po amunicji ZU 30 mm. Dziakowica była pierwszym dowodem zastosowania broni uranowej w zaludnionym terenie. Wypędzamy dzieci z ostrzelanej uranem bazy wojskowej i próbujemy skłonić ludzi do zaniechania rozbiórek pojazdów – powiedział Chris North z brytyjskiego oddziału rozbrajania bomb, który uczył miejscowych odminowywaczy dla organizacji Handicapped International (Niepełnosprawni Międzynarodowi).. Ale informacja o ZU nie przyjmuje się. Nie można powiedzieć, ze ZU jest wszędzie w Kosowie, ale nie trzeba iść daleko, aby go znaleźć – powiedział North. Mimo to reporter Christian Science Monitor Scott Peterson widział chłopca bawiącego się wśród zniszczonych pojazdów. Teraz wiem, że to niebezpieczne, ale jest to ryzyko jakie muszę podejmować – powiedział Himaj, gdy zrozumiał, co oznaczają aluminiowe łuski. Jeśli [Amerykanie] nie użyliby tego, to w dalszym ciągu mielibyśmy tu Serbów. Z drugiej strony mam nadzieję, że sprzątną po sobie.
Patricia Axelrod, dyrektorka Desert Storm Think Tank (organizacja wstawiająca się za sprawami kombatantów znad Zatoki Perskiej) i założycielką organizacji oficerów rezerwy w Kalifornii, którzy nabawili się tzw. syndromu znad Zatoki Perskiej przemierzyła Jugosławię w sierpniu 1999 r. z licznikiem Geigera. Do Kosowa KFOR jej nie wpuścił. Po powrocie Axelrod zadzwoniła do Pentagonu z pytaniami nt. ZU. Widziała Pani tylko to, co Belgrad chciał, aby Pani zobaczyła, czy nie tak? – zapytał ją rzecznik Pentagonu, Warzinski. Wcale nie. Pojechalam na poszukiwania na własną rekę, bez asysty żadnego rządu – odparła. Axelrod rozmawiała w Belgradzie z profesorem biologii Radojem Lauszewiciem, wg którego skutki chemikalii wyzwolonych z paliw lotniczych, broni NATO, z pożarów od bomb oraz ze ZU z bombardowań jest równowazny wojnie chemicznej przeciw ludności. Zanieczyszczenie powietrza trochę ustąpiło, ale gleba i woda pozostają mocno skażone, tak jak żywność, której jest jeszcze pod dostatkiem, ale może być zatruta. Hodowcy owoców pokazywali Axelrod martwe liście na drzewach, mimo że pogoda była niezwykle deszczowa.
Axelrod dowiedziała się, że wojsko jugosłowiańskie rozpraszało się podczas bombardowań do obiektów cywilnych, a obiekty wojskowe znajdują się często w pobliżu dzielnic mieszkalnych, gospodarstw rolnych, szpitali i przedsiębiorstw. Szpiedzy NATO podawali pozycje do bombardowań, gdzie aktualnie rozproszyły się jednostki jugosłowiańskie, bez względu na pierwotną funkcję danego obiektu. Warzinski odparł: Były posądzenia, że [wojsko jugosłowiańskie] chowało część sprzętu w takich miejscach jak kościoły, szkoły, itp. Myślę, że nasi planiści kampanii wzięli to wszystko pod uwagę i podjęli właściwe decyzje.
Po nalotach ludność uwierzyła, że spadły uranowe Tomahawki. Ekipy wojskowych zjawiały się z licznikami Geigera, wywoziły ziemię z kraterów i zasypywały nową ziemią, być może aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pyłu ZU. Licznik Axelrod zareagował 10-krotnie wyższą aktywnością w tych miejscach. Inżynier chemii powiedział, że jego drużyna jeździła hermetycznym pojazdem wyposażonym w rosyjską aparaturę. Drużyna znalazła 15 miejsc radioaktywnych po wybuchach pocisków sterowanych. Potem drużyna odkażająca wydłubuwała radioaktywne odłamki ze ścian i czyściła miejsce wybuchu. Iinżynier zauważył: Przez oczyszczanie mój rząd ukrywa to, co ukrywa Pani rząd. Miloszewić boi się dyskusji nt. promieniowania z ZU, która mogłaby zniszczyć jego rząd. Inżynier poddał się badaniom w ośrodku medycznym armii w Niszu i chociaż nie wykazały zagrożenia, oświadczył: Nie powiem żonie o moim zmartwieniu, tylko że nie możemy mieć dzieci przez co najmniej 5 lat, aż poprawi się w naszym kraju.
Inżynier poinformował Axelrod, że ofiary poparzeń promieniowaniem i choroby popromiennej ukryto przed opinią publiczną w szpitalu wojskowym w Belgradzie. Potwierdziło to wcześniejszą dyskusję z lekarzem, który powiedział, że ofiary uranu można znaleźć na oddziałach szpitali wojskowych. Warzinski powiedział o ZU w atakach NATO: Jedyny ZU w kampanii kosowskiej pochodził z […] samolotu A-10. Użyliśmy pociski sterowane przeciwko celom o wysokiej wartości, ale nie bylo w tych wypadkach uranu.
Robert Fisk z Independent doniósł 22.11.99 z Prisztiny, że wg NATO samoloty A-10 strzelaly amunicją ZU przez ponad miesiąc w co najmniej 40 miejscach w Kosowie, w wielu wypadkach do atrap postawionych przez armię Jugosławii. Bardziej tragicznie, A-10 strzelały amunicją uranową w 2 atakach na uchodźców Albańskich w Kosowie – pisał Fisk, znany z nagrodzonych, niecenzurowanych przez NATO doniesień z Kosowa pod bombami NATO. Ale NATO wcale nie wysiliło się, aby odnaleźć Albańczyków, którzy przeżyli te ataki, albo aby ich zbadać. Fisk opisał miejsca zbombardowania konwoju uchodźców albańskich między Dziakowicą a Prizrenem 14.4.99. Dzień później Fisk był na miejscu tragedii wraz z Julianem Manyonem z brytyjskiej telewizji Channel 4. Obok poćwiartowanych zwłok Fisk widział szereg kraterów wzdłuż drogi. Tak wyglądały kratery od samolotów A-10 nad Zatoką Perską – powiedział Manyon.
Fisk znalazł w kraterach odłamki z amerykańskiej bomby (zdjęcia są np. w Białej Księdze na www1.suc.org/kosovo_crisis/destruction/white_book/). NATO natychmiast oskarżyło armię serbską, a potem tłumaczyło się obecnością serbskich pojazdów pancernych w konwoju. Naloty powróciły na miejsce kilkakrotnie w ciągu paru godzin, co wyklucza możliwość pomyłki, przytoczonej później przez NATO dla wytłumaczenia tragicznego wydarzenia. Analizę ataków przedstawiono w www.aeronautics.ru/archive/ekke/. Obserwatorzy sądzą, że ataki natowskie na konwój powracających uchodźców naprowadziła Wyzwoleńcza Armia Kosowa, która w ten bestilaski sposób chciała zniechęcić innych uchodźców do powrotu do domu, co przeczyłoby rozgłaszanej wtedy na świat propagandzie o czystkach etnicznych w wykonaniu Serbów.
Włoskim siłom pokojowym w południowym Kosowie nie powiedziano, że NATO użyło amunicję uranową w okolicy. Włosi stacjonowali tuż przy kraterach od bombardowań bronią uranową w Bistrazinie. Źródła NATO w Kosowie twierdzą, że uran użyto również w głowicach niektórych bombach sterowanych wycelowanych w bunkry i bazy podziemne w okolicy głównych miast i miasteczek w Serbii – ujawnił Fisk. Brytyjski oficer od rozbrajania niewypałów powiedział mu: Swoim żołnierzom daję 3 rady na wypadek, gdyby znaleźli się w pobliżu pobojowiska uranowego: trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka. Włosi byli wśród pierwszych ofiar kosowskiego ZU rok później.
Nie doczekawszy się akcji zapobiegawczej przeciw skażeniu ani ze strony NATO ani od swego rządu, jugosłowiańska organizacja Zeleni Sto (Zielony Stół) sporządziła broszurę dla ludności przy pomocy Międzynarodowej Sieci Informacji o ZU (International DU Information Network). W jej skład wchodzą brytyjska kampania przeciw ZU (Campaign Against Depleted Uranium) i amerykańskie centrum informacji nt. wojny nad Zatoką Perską (National Gulf War Resource Center). Broszurę wydrukowano dopiero na początku 2000 r. Opisuje własności ZU i jak postępować na terenach skażonych oraz nawołuje ludność do zmuszenia władz do działania. Tekst przygotowali jugosłowiańscy specjaliści, zachodnie organizacje oraz osoby indywidualne takie jak Venik i niniejszy autor.
Katoliccy działacze na rzecz pokoju (33-letnia Elizabeth Walz, 77-letni Philip Berrigan, 56-letnia Susan Crane i 50-letni ksiądz Steven Kelly) z organizacji Plowshares vs. Depleted Uranium (lemiesze przeciw ZU), oskarżeni o uszkodzenie samolotów A-10, dostało 22.3.2000 wyroki znacznie wyższe niż zasugerował oskarżyciel stanowy. Wg sędziego szkody na sumę ponad 88 tys. dolarów uzasadniają kary wyższe niż w normalnych sprawach o zniszczenie. Czwórka odmówiła prawa do obrony. Jednym z obrońców był Ramsey Clark, były prokurator generalny USA, obecny dyrektor International Action Centre w Nowym Jorku, który m. in. zapoczątkował światową falę sądów społecznych NATO po ataku na Jugosławię. Czwórka przecięła siatkę płotu bazy lotnictwa w stanie Maryland, rozlała krew, powiesiła różaniec i transparent i obiła młotkami 2 samoloty. Sędzia nakazał całej czwórce, która żyje w stanie ubóstwa, aby zrekompensowała rząd w pełni za wyrządzone straty.
Na początku procesu sędzia oświadczył, że nie dopuści zeznań biegłych ws. zagrożenia broni ZU dla zdrowia. Zabronił też oskarżonym tłumaczyć swój wandalizm moralnym sprzeciwem przeciw broni uranowej. Mimo to Berrigan i Walz, którzy bronili się sami oraz 3 obrońców kilkakrotnie próbowali nawiązać do ZU, co natychmiast spotykało się ze sprzeciwem ze strony oskarżyciela rządowego, którego sędzia poparł za każdym razem. Napięcie osiągnęło szczyt, kiedy sędzia odmówił dopuszczenia świadków ze strony oskarżonych. Crane oświadczyła: Nie będziemy brali udziału w czymś, co jest prawnym nakazem zakneblowania.
Wkrótce po procesie, 13.4.2000 profesor Doug Rokke pisał w apelu wysłanym przez Sieć: Odmowa przyjęcia dowodów skutków ZU przez sąd jest jeszcze jednym dowodem, że władze USA unikają przyznania szkodliwych skutków [...] ze względów politycznych i finansowych. USA celowo użyły amunicji ZU w Iraku, Kuwejcie, Kosowie, Serbii, Bośni, Puerto Rico, na Okinawie i w USA. Dokumenty ONZ potwierdzają, że [...] ponad 10 ton amunicji uranowej użyto w Kosowie. Mimo to nie dano ani opieki lekarskiej, ani nie przeprowadzono zabezpieczeń środowiska. Tysiące ludzi zostało napromieniowanych i wielu choruje dziś lub już zmarło [...] Wbrew prawu i przepisom, Departament Obrony USA w dalszym ciągu odmawia opieki lekarskiej wszystkim poszkodowanym przez ZU, naprawy szkód środowiskowych, dokładnego szkolenia nt. ZU oraz rozpowszechnienia procedur obchodzenia się z ZU.
Podczas jednej z rozpraw Plowshares kontra ZU, przedstawiciele Lotnictwa USA przyznali pod przysięgą, że nie ukończyli wymaganego szkolenia o ZU. Raport z Government Accounting Office (odpowiednik polskiego NIK-u w USA) stwierdza: Lotnictwo wymaga ogólnego szkolenia o ZU dla wszystkich osób objętych mobilizacją i przydziałem do sił i jako część szkolenia podstawowego. Wg Rokke dokument potwierdził, że personel Lotnictwa USA utrzymujący samoloty A-10 świadomie łamie prawo i przepisy: Te osoby nie zapewniły zabezpieczenia wystarczającego, aby zapobiec zbliżeniu się oskarżonych i uszkodzeniu przez nich samolotów bojowych A-10.
Rokke wyliczył potwierdzone skutki promieniotwórczości i toksyczności ZU: reakcyjna choroba dróg oddechowych, nieprawidłowości neurologiczne, kamienie nerkowe, chroniczny ból nerek, wysypki, pogorszenie wzroku, ubytek zdolności widzenia w nocy, problemy z dziąsłami, rozmaite rodzaje raka, zaburzenia nerwowo-psychologiczne, uran w nasieniu, niedowład seksualny, wady u niemowląt oraz zgon. Wg Rokke, 8.6.93 zastępca sekretarza obrony nakazał opiekę lekarską dla wszystkich, którzy zaczerpnęli ZU z oddechem, pobrali ZU do organizmu w inny sposób, lub zanieczyścili rany zubożonym uranem. Departament dowództwa Armii USA rozkazał to samo 14.10.93. Mimo to w dalszym ciągu odmawia się opieki lekarskiej i napraw ekologicznych z powodów politycznych i finansowych. Prezydent Clinton ogłosił 12.4.00, że osoby, które zostały wystawione na działanie materiałów promieniotwórczych podczas pracy dla Departamentu Energii USA [...] i chorują dostaną odszkodowanie i pomoc lekarską. Taka sama kurtuazja powinna spotkać wszystkie osoby wystawione na działanie ZU w ramach wykonywania oficjalnych obowiązków – pisał Rokke w apelu.
Dalej Rokke przypomniał: 22.3.00, niemal rok po pierwszym użyciu w Kosowie, ONZ zmusiło rząd USA do przyznania w końcu, że ZU zastosowano w Kosowie. 23.3.00 przedstawiciele rządu USA natychmiast zaprzeczyli szkodliwości ZU na zdrowie i środowisko, mimo że oficjalne dokumenty i dowody medyczne przeczą tym oświadczeniom. Każdy powinien osądzić, czy chce tysiące promieniotwórczych i trujących pocisków na swoim podwórku. Jeśli nie, to nie powinny one być zostawione nigdzie na świecie, gdzie mogą zagrażać dzieciom czy jakiekimkolwiek istotom ludzkim! […] Wszystkie osoby, które mogły wdychać, pobrać do organizmu lub zanieczyścić rany ZU muszą otrzymać pomoc lekarską. Wszystkie odłamki ZU, skażony sprzęt i skażenie tlenkami trzeba usunąć i prawidłowo zdeponować. Trzeba zabronić stosowania amunicji ZU.

Pocisk kalibru 120 mm moment po wystrzeleniu. Łuska odpada obnażając rdzeń-strzałę ze ZU.. Uderzając w twardy cel i przechodząc przez niego, strzała spala się na trujące, radioaktywne tlenki. (http://members.tripod.com/vzajic/)

Zniszczone czołgi irackie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Potworki po wojnie nad Zatoką Perską, urodzone kombatantom amerykańskim i miejscowej ludności. (www.wakefieldcam.freeserve.co.uk/extremedeformities.htm)

Dwa “zabijaki czołgów” A-10A lotnictwa USA za tankowcem w kosowskiej kampanii NATO. W dziobie widać 7 luf działka 30 mm typu Gatling na amunicję ZU, pod skrzydłami m. in. rakiety Maverick. (foto US Air Force, Greg L. Davis, www.defenselink.mil/multimedia/)

Po lewej, największe współczesne bomby, do tego inteligentne w odróżnieniu od największych z II wojny światowej (po prawej). Naprowadzanie w nosie, sterowanie w ogonie. Korpus ze stopu kobaltu zawiera ładunek bojowy i obciążenie z „gęstego metalu” – razem ok. 10 ton w Big BLU o jeszcze większej masie całkowitej. Kombinacja masy z małym przekrojem poprzecznym zapewnia wnikalność w grunt (do 30 m) i beton, niby potężna szpilka. Przed odpaleniem elektroniczny zapalnik „liczy” przebijane warstwy (gruntu, skały, betonu i powietrza), odległość lub czas. Pozwala to np. na odpalenie głowicy na n-tej kondygnacji podziemnego składu. Masę korpusu w GBU-28 odczytaj na grafiku na końcu artykułu.
Tallboy miał masę prawie 5,4 t, z czego 2,4 t to obudowa. Spadając z wysokości 6 km z prędkością daleko ponaddźwiękową (ok. 4 tys. km na godzinę), Tallboy robił krater głębokości 24 m i średnicy 30 m. Grand Slam o masie 10 t przebijał 7 m betonu, a w gruncie zostawiał kratery głębokości 30 m (www.globalsecurity.org//military/systems/munitions/dshtw.htm)
US Patent 6,389,977 z 11.12.1997. Na górze osłona naśladująca kształt i parametry dynamiczne bomby BLU-109/B. Na dole korpus z wolframu lub ZU, schowany w osłonie i przeznaczony do wnikania w twarde cele. Pustka w korpusie przeznaczona jest na głowice bojowe.
Przykład broni w technologii ładunku wybuchowego ze stożkową okładziną celem wytworzenia strumienia ciekłego metalu (plazmy): bombka rozpryskowa BLU-97B. Ponacinana skorupa wokół ładunku razi ludzi, natomiast plazma przepala blachę i zapala materiały. Na dole przekrój pokazuje od lewej: stożkową okładzinę, materiał wybuchowy z zapalnikiem wewnątrz ponacinanej skorupy oraz złożony spadochron. W środku: widok przed otwarciem spadochronu. U góry: po otwarciu spadochronu. (www.fas.org/man/dod-101/sys/dumb/cbu-87.htm)
Strumień plazmy z okładziny kształtowanego ładunku w broni BLU-108/B trafia w czołg. (www.fas.org/man/dod-101/sys/dumb/cbu-97.htm)

Masa głowic łącznie z materiałem wybuchowym (ok. 20%) i obudową.
Masę obciążenia lub okładziny z gęstego metalu (prawdopodobnie ZU lub inny
uran) szacuje się na 50-75% całkowitej masy głowicy, co byłoby wymagane, by
podwoić gęstość starszych wersji. AUP = Advanced Unitary Penetrator, zaawansowany
penetrator jednostkowy. S/CH = Shaped Charge, ukształtowany ładunek wybuchowy.
BR = wielostopniowa głowica BROACH (S/CH+AUP). P = starsze wersje penetratorów
z „ciężkich metali”.
Bomby inteligentne i pociski sterowane z głowicami z "gęstego metalu" w 2001 r. (© Dai Williams 2002, www.eoslifework.co.uk/du2012.htm; tłumaczenie © Piotr Bein 2002). Od czasu opracowania grafiku doszły: wywodzący się od GBU-28 rozbijacz bunkrów Big BLU Bunker Buster o masie ponad 10 t (w tym „gęsty metal” co najmniej 5 t) oraz termobaryczna GBU-118/B. Nie pokazano broni przeciwczołgowej, np. JAVELIN (USA), SPIKE (Izrael) opartej na technologiach AUP i S/CH z użyciem „gęstego metalu”.