Jaka przyszłość w Kosowie?

Gubernatorem jest teraz Niemiec po Francuzie i Duńczyku. Ale podstawowy status Kosowa pozostaje tak mętny jak wtedy.

Nebojsza Malić, Antiwar.com, 16.5.2002 r.



Umowa w macedońskim Kumanowie, tuż przy granicy z południową Serbią, była w czerwcu 1999 r. prekursorem rezolucji ONZ nr 1244 o okupacji Kosowa po nalotach NATO. Przed trzecią rocznicą było o niej cicho w porównaniu ze zgiełkiem poprzednich trzech lat o katastrofie humanitarnej, natowskich celach sprawiedliwości i serbskich zbrodniach wojennych (których nie udało się do dziś udowodnić przed „trybunałem” w Hadze – patrz rozdział pt. Inkwizycja w Hadze). Rezolucją 1244, mimo wejścia sił międzynarodowych, Kosowo miało pozostać wielonarodowościową częścią Serbii i Jugosławii. Tymczasem Hashim Thaçi, były przywódca polityczny Wyzwoleńczej Armii Kosowa (WAK) i później lider partii demokratycznej Kosowa, drugiej co do wielkości w parlamencie, nie ukrywa separatyzmu. Umiarkowany Ibrahim Rugova, wybrany prezydent prowincji, ma takież plany. Premier Bajram Rexhep powiedział, iż Kosowo będzie wstępować do struktur regionalnych i euro-atlantyckich. Szef administracji ONZ w Kosowie, UNMIK Michael Steiner nie widzi sprzeczności dążeń nacjonalistów albańskich z rezolucją 1244, ani nie dziwi się ich planom akcesji UE. Statut Unii dopuszcza państwa suwerenne.

Milowym krokiem ku niepodległej prowincji Albańczyków była zdrada pozostającej w Kosowie garstki niesfornych Serbów przez Belgrad. Czy karząc ich za lojalność w stosunku do opozycji w Belgradzie, czy ze swej uległości dla okupanta, wysłannik premiera Dzindzicia, 25.11.2002 r. Nebojsza Ciwić poddał swoich kosowskich obywateli pod administrację ONZ. Zdaniem obserwatorów nie ulegało wątpliwości, że była to cena za przyjęcie Jugosławii przez Waszyngton w szeregi natowskiego Partnerstwa dla Pokoju i innych struktur wasalskich.

Pomijając ważkie kwestie prawa Serbów do powrotu i bezprawnego pobytu nielegalnych imigrantów w Kosowie, nie wiadomo, jaki chaos wewnętrzny wybuchłby po uzyskaniu niepodległości przez Albańczyków kosowskich. Gwałtowne zawalenie się Albanii w l. 1996 - 1997 wisi czarną chmurą nad przyszłością albańskiego Kosowa.

Na straży terroryzmu

Po doświadczeniach z 11. września 2001 r. berlińska, jedenasta sesja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) dyskutowała walkę z terroryzmem i ekstremizmem. Temat przewijał się przedtem, np. na szczycie OBWE w Stanbule. Program na wielką skalę przeciw terroryzmowi przyjęli ministrowie spraw zagranicznych na dziewiątej sesji OBWE w Bukareszcie w grudniu 2001 r. Członkowie OBWE, którzy jednocześnie należą do NATO i UE, nie podejmują jednak kroków przeciw terrorystom, separatystom i ekstremistom, poza ochroną praw człowieka i „pomocy dla demokracji” m. in. na Bałkanach.

Podobnie jak natowskie siły KFOR w Kosowie i ONZ-owska administarcja UMNIK, OBWE patrzyło obojętnie na morderstwa albańskie na mniejszościach, głównie Serbach, więc ok. 300 tys. prześladowanych wybyło. Kierownictwo OBWE twierdziło, że nie ma masowego łamania praw człowieka w Kosowie. Przed wyborami do parlamentu jesienią 2001 r. szef misji OBWE zezwolił na udział partii założonej przez rzezimieszków WAK. Dwulicowo odmawiając Serbom kosowskim podstawowych praw a dając je terrorystom albańskim, OBWE znowu podporządkowało się bałkańskim celom i polityce USA i NATO. W zmowie z władcami świata kierownictwo OBWE (wbrew swym uczciwym obserwatorom), włączyło się uprzednio m. in. w pozorowanie na winę Serbów „masakry” we wsi Raczak (rozdział Szwindel w Raczaku), a później w Macedonii – „walki wyzwoleńczej partyzantów albańskich” (rozdział W Macedonii).

Jak wspólnota międzynarodowa zwalcza terroryzm w Europie, widać na przykładzie z lata 2002 r., kiedy NATO aresztowało dwóch znanych dowódców WAK. Jak podało BBC, Rustem Mustafa został oskarżony o storturowanie i morderstwo kilku osób, a Ramusz Haradinaj – o brutalne zachowanie, łagodny termin na zabicie rywala politycznego w 2000 r. Areszty zareklamowano jako determinację NATO, by wziąć się za zbrojny ekstremizm. Dla pozorów, bo przeszłość delikwentów zasługuje na znacznie poważniejsze oskarżenia, ale nie są uważani za ekstremistów, skoro większość Albańczyków w Kosowie ma podobne poglądy polityczne. Najtrafniejszy byłby termin terroryści, ale starannie go unikniono, mimo zapału ze strony USA i sojuszników, by używać go wszędzie indziej.

Od czasu zarzucanych im zbrodni obaj budowali społeczeństwo obywatelskie: Mustafa pomagał zdobywać prawa człowieka w Macedonii, a Haradinaj i jego partia brali udział w wyborach jesienią 2001 r. Haradinaj gościł w waszyngtońskich salonach władzy, pomimo publicznej wiedzy w rodzaju Sunday Times z 29.4.2001r.: Haradinaja możnaby posądzić o największe okrucieństwo WAK. Ponad 40 cywilów zabito w ciągu kilku miesięcy w 1998 r. we wsi Glodjane w zachodnim Kosowie, gdzie Haradinaj wtedy dowodził. Wiele zwłok – Serbów, Albańczyków i Cyganów [sic] – nosiło znaki tortur.

Wśród ofiar Mustafy są Serbowie i Albańczycy kosowscy przeciwni WAK. Porwania, morderstwa, ataki bombowe na kafejki, sklepy nocne i targowiska w wykonaniu Mustafy udokumentowano np. na www.decani.yunet.com/testimonies4.html. Towarzysze broni zaświadczyli, że w czasie nalotów NATO w 1999 r. zmusił 220 tys. Albańczyków w północnym Kosowie do wymarszu (Guardian z 30.6.1999). Ponieważ to rujnuje tezę NATO o serbskich czystkach etnicznych jednocześnie obalając uzasadnienie nalotów i potem okupacji, brak jest tych zbrodni w oskarżeniu. Nielegalny atak NATO na Jugosławię umożliwił obu zbrodniarzom bezkarne 3-letnie buszowanie w Kosowie.

Bomba w Alejach Clintona

Odkrycie magazynów broni w muzułmańskiej południowej Bośni wyciszono, natomiast prasa i telewizja wrzały, że KFOR i UNMIK przeszukiwały domy przestępczych Serbów, nawet w Niedzielę Wielkanocną,. Broni tam nie było, ale legioniści Imperatora nie zaprzestają poszukiwań. Żeby mieli taki zapał, kiedy tony albańskiej broni przechodziły z Kosowa do Macedonii w 2001 r. Legiony Imperium zachowują się tak samo w konfrontacjach z nieokiełzaną przestępczością zorganizowaną – szydził Nebojsza Malić w znanej witrynie Antiwar.com. Wiadomo, że w Wielkim Protektoracie NATO przemyt i handle bronią, narkotykami i niewolnicami seksualnymi jest bardzo intratny dla gangsterów, przeważnie albańskich. A Michael Steiner, kosowski gubernator Imperium zajmuje się bardziej przemytnikami papierosów, bo rządy wasali tracą ‘ogromne sumy pilnie potrzebnych dochodów podatkowych’.

Ofensywa przeciw Serbom kosowskim przybiera formy nie tylko wojskowo-policyjne. Opracowany przez Steinera projekt reintegracji etnicznej, pod pozorem zachęty do powrotu wypędzonych w 1999 r. pod groźbą kuli Serbów i innych mniejszości (według UNMIK zupełnie słusznie), burzy ostatnie posterunki serbskości w Kosowie, która ma podporządkować się albańskiemu rządowi prowincji. Steiner skrytykował Serbów w Kosowie za żądanie tego, co nie jest waszym prawem, bronił prywatyzacji czyli zagrabiania serbskiej własności, a nawet miał czelność uzasadniać albańską nienawiść. Malić wyraża rozgoryczenie Serba: ich słowa nawet z grubsza nie przypominają zasad, a z czynami jeszcze gorzej. USA i NATO skonstruowały z kłamstw „rzeczywistość” podobną do haskiej parodii sądu (rozdział pt. Inkwizycja w Hadze), który nie tyka się zbrodni Übermenschen i ich albańskich podopiecznych. Ta rzeczywistość osądza słowa i czyny nie według treści, tylko za poprawność polityczną autorów.

W grudniu 2002 r. wybuchła bomba w Alejach Billa Clintona w Prisztinie tuż przed wizytą delegacji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która chciała ocenić skuteczność 3,5 lat misji w Kosowie. Niedługo przedtem tłum Albańczyków zaatakował grupę serbskich staruszków w Peciu, co Steiner określił jako godne potępienia, odrażające i skandaliczne. Mimo to Steiner i KFOR mówią o demokratyzacji i postępie. Komisarz UE Javier Solana twierdzi, że wszystko jest w porządku. Jest jedno ale. Nowy ład opiera się na albańskim radykalnym nacjonalizmie. Utworzony z poparciem Zachodu WAK prowokował siły Jugosławii, aż uzyskał poparcia Europy dla nalotów. Jugosławia legła w gruzach od bomb NATO, a przez Kosowo dodatkowo przeszła miotła czystek nie-Albańczyków, za wyjątkiem enklaw. NATO i ONZ w Kosowie są „bezsilne” wobec ekstremy albańskiej.

Podobnie było w innych konfliktach. W Afganistanie wyćwiczono talibów przeciw ZSRR, by w końcu ich zbombardować w 2001-2002 r. za popieranie uprzedniego sprzymierzeńca USA, Osamy ibn Ladena i jego Al Kaidy. Powstaje pytanie, czy chodzi o władzę nad Kosowem dla utrzymania baz wojskowych przeciw oponentom USA na Wschodzie, czy także dla zasobów naturalnych i rurociągów ropy naftowej z Kaukazu i Morza Kaspijskiego do portów śródziemnomorskich. USA i NATO poparły ekspansję terroru albańskiego na teren południowej Serbii i północnej Macedonii. Czy we wzajemnych stosunkach nastąpi zwrot podobny do afgańskiego?

Ekspansja Wielkiej Albanii powtórzyła się poza Kosowem. W Macedonii doprowadziła do absurdu rządzenia krajem większości słowiańskiej przez ekstremę albańską z Kosowa. Po wyczyszczeniu Kosowa z nie-Albańczyków, w lutym - marcu 2000 r. oddziały z insygniami Uç PBM (od „Wyzwoleńcza Armia Preszewa, Bujanowaca i Medwedzi’) ukazały się w południowej Serbii. Dolina Preszewska jest dla USA i Europy Zachodniej korytarzem dla rurociągów. Mieszka tam ok. 70 tys. Albańczyków zadowolonych ze współżycia z Serbami.

Status quo

Kosowo jest jednocześnie niezależne od Serbii i zależne od okupacji przez NATO i ONZ. Skoro NATO nawet pogwałciło prawo, by uratować Albańczyków i pomóc WAK w walce o niepodległość, to i teraz winno poprzeć ich dążenia, zamiast przeszkadzać w realizacji suwerenności. Czy zamach bombowy w Al. Clintona był wyrazem frustracji albańskiej? Nie-Albańczycy tymczasem wierzą, że NATO pozostanie w Kosowie, aby ich chronić (to samo NATO spowodowało ich cierpienia). Dla rządu w Belgradzie NATO jest to, paradoksalnie, jedyna droga odzyskania władzy w okupowanej prowincji. Dlatego Imperium po prostu kocha status quo, bez względu na opinie podwładnych – podsumował Malić. Rządza władzy tłumaczyłaby też sytuacje w Bośni, Chorwacji, Macedonii i Czarnogórze: Wszystkie przypadki są podobne – kłamstwa, zastraszenie i brutalna siła najpierw uzależniają, co następnie zapewnia posłuszeństwo.

Obaliwszy dyktatora Miloszewicia nie ma po co izolować Kosowa od Belgradu. Okupacja NATO jest niemiła Albańczykom kosowskim, więc uzasadnianie prawami człowieka też nie ma sensu. Upragnione przez Albańczyków Kosowo powinno pokazać się na mapie. Na całym świecie żonglowanie procentowym udziałem grup narodowościowych w ogólnej liczbie obywateli zachęciłoby mniejszości do podboju eksplozją demograficzną – dokładnie to, co się stało w Kosowie po II wojnie światowej, wsparte przeciwserbską polityką Tity. Jeżeli Meksykanie osiągną większość w Teksasie albo Kalifornii, czy usprawiedliwi to secesję? Może to jest inna przyczyna impasu w Kosowie, a władcy nie wiedzą, co dalej?

Ponieważ NATO włada kawałkiem Jugosławii nielegalnie, na rozwiązaniu kwestii „skorzystaliby” Serbowie. Czy rzeczywiście Serbia ma prawo do Kosowa, skoro mieszka tam aż tylu Albańczyków? Jeśli rozpatrywać „większość” narodowościową wewnątrz podziałów administracyjnych, byłby to sygnał zrywu wyzwoleńczego dla prowincji w różnych krajach. Terytoria północne Kanady od razu stałyby się nowymi państwami, chyba że połączyłyby się w jeden kraj Inuitów. Kaszubi, Mazurzy, Górale czy Ślązacy najpierw wywalczyliby swoje czyste etnicznie prowincje, żeby następnie uniezależnić się. Na świecie zapanowałby chaos i niepotrzebne bitwy.

Sytuacja Kosowa nie jest szczególna. Np. w USA rdzenni Indianie, Mormonie i inne grupy żyją autonomicznie kulturowo i religijnie, korzystając (nie zawsze sielankowo) z gospodarczych, obronnych i innych korzyści w „tyglu narodowościowym”. Przykład Bośni świadczy, jak trudne jest tworzenie państwowości, gdy poszczególne grupy są przemieszane: Serbów 40 %, Muzułmanów 38 %, Chorwatów 22 %. Mimo to NATO nie dopuściło do secesji Republiki Srpskiej lub do połączenia jej z Jugosławią. W Republice Srpskiej blisko jej północnej granicy z Chorwacją przejeżdżałem przez mozaikę zrujnowanych wiosek serbskich, chorwackich i muzułmańskich. Koło miasteczka Derwenta polską wieś spacyfikowali Muzułmanie. Na pozostałym terytorium Bośni-Hercegowiny nacjonaliści chorwaccy dążą do oddzielenia się od „islamskich Serbów”.

Nic nowego w Kosowie

W raporcie Institute of Peace z lipca 2002 r. wszystkie opcje dla Kosowa sprowadzają się do niepodległości. Instytut odzwierciedla, co myślą politycy, bo prowadzi i finansuje go Kongres USA. Połowa autorów raportu to byli pracownicy International Crisis Group (ICG): były prezydent Finlandii, Ahtisaari, głównodowodzący nalotami NATO na ludność i infrastrukturę cywilną Jugosławii, generał Clark, oraz była naczelna prokurator natowskiego trybunału w Hadze, najwyższa sędzina Kanady, Arbour. Jeden z raportów ICG preferuje niepodległość Kosowa. Plan ICG z końca 1999 r. dotyczący zawładnięcia kopalniami w Trepcy niemal co do joty wykonano w 2000 r. natomiast w 2002 r. ICG proponował eliminację ostatnich serbskich enklaw, czyli zagrożenia pokoju i bezpieczeństwa.

W listopadzie 2002 r. ICG próbował rozpętać histerię przeciw Serbom, tym razem przez belgradzką gazetę Danas: prezydent Kosztunica, ministrowie federalni i serbscy oraz wojskowi musieli wiedzieć o sprzedaży broni do Iraku. Danas zacytował raport ICG, pomijając fakt, że USA używa zakazaną broń uranową. Już 4. grudnia, w niezwykłym pociągnięciu według AFP, departament stanu USA (który zaledwie kilka tygodni wcześniej opublikował podobne oskarżenie Belgradu) odrzucił wnioski ICG jako niedokładne: rząd USA nie mógł podzielić apelu ICG do społeczności międzynarodowej, by zaprzestała pomocy dla Jugosławii. Z powyższego szkicu można dośpiewać sobie myśli ICG nt. statusu Kosowa.

W przygotowaniach do niepodległości Steiner wypowiadał się przeciw podziałowi i strukturom Serbów równoległym z albańskimi i odrzucił stan sprzed 1999 r., dając do zrozumienia, że Serbia nie ma szans odzyskania Kosowa. Jego demokratyczne, bezpieczne i wielonarodościowe Kosowo na drodze do Europy wyraża preferencje polityczne Waszygtonu. Nowojorski republikanin Benjamin Gilman i kalifornijski demokrata Tom Lantos przedłożyli w Kongresie 27.6.2002 r. rezolucję za niepodlegością Kosowej (zachowuję w tłumaczeniach ładunek polityczny tego rozmyślnie nieprawidłowego w angielskim słowa). Obok senatorów Boba Dole i Josepha Bidena, obaj są na liście odbiorców funduszy od albańskich separatystów.

Niepodległość Kosowa to nie ‘czy’, tylko ‘kiedy’ – wywnioskował Malić w felietonie w sierpniu 2002 r., łudząc się: Może czują, że tak radykalne posunięcie przypomniałoby światu o zbrodniczym charakterze ataku NATO, nielegalności okupacji i o tym, że USA i NATO z cichym przyzwoleniem ONZ najechały i zabrały kawałek terytorium suwerennego narodu. Zwłoka może znaczyć, iż okupacja służy jednak jakiemuś celowi. Istnieje nadzieja, że Imperium powstrzyma się od wypełnienia planu tak oczywiście głupiego jak niepodległość Kosowa [bo] dałaby skutek odwrotny do zamierzonego.

Niestrawny humor

Odmiennego zdania jest Shirley Cloyes dio Guardi, doradczyni Albańsko Amerykańskiej Ligi Obywatelskiej: większość Europy Zachodniej i część rządu USA sprzeciwiają się niezależności Kosowa i Czarnogóry. Próbując włączyć Kosową w nowy twór jugosłowiański o nazwie „Serbia i Czarnogóra”, wspólnota międzynarodowa ciągle oddala dyskusje nad ostatecznym statusem Kosowej, co według Cloyes zagraża przyszłości Bałkanów. 10. lipca 2000 r. były premier Szwecji i specjalny wysłannik UE, Carl Bildt, ostrzegł o możliwości kryzysu podobnego do bliskowschodniego, jeśli nie rozstrzygnie się kwestii Kosowa, a kongresmeni Lantos i Gilman wnieśli rezolucję o poparciu dla suwerenności jako jedynej drogi do osiągnięcia prawdziwej, trwałej politycznej i gospodarczej stabilności w Kosowej i do zapobieżenia ponownej wojnie w regionie.

Wobec potencjalnego zagrożenia bezpieczeństwa Zachodu, terroryzm kosowski powinien być rozpatrywany z niepodległością Kosowa. Od 2000 r. wskazywano, że Kosowo stało się gniazdem przyszłych zamachów terrorystycznych na Zachód. Grupa nacisku w USA, Albańsko Amerykańska Liga Obywatelska, przypomniała pod koniec 2002 r., że byłych członków WAK (po albańsku UçK) pomówiono o oskarżenia i aresztowanie [...] część wspólnoty europejskiej wykorzystuje ‘wojnę z terroryzmem’ dla zdławienia ruchu wyzwoleńczego w Kosowej dyskredytując wysoko postawionych członków UçK i partie identyfikujące się z UçK. Liga ma szczególne pretensje do rządu USA, bo nie rozróżnia terrorysty od kogoś, kto chwycił za broń w uzasadnionej walce o wolność i nie zapobiega przyrównaniom obrończej walki wyzwoleńczej UçK do sankcjonowanego przez państwo terroryzmu sił serbskich [sic] przeciw Albańczykom kosowaskim od zarania okupacji w 1989 r.

Według P. Vesilind i A. Boulat (propagandujących w polskim National Geographic z marca 2000 r.), Liga szczyci się wysłaniem w kwietniu 1999 r. 385 Amerykanów pochodzenia albańskiego w szeregi UçK. Reportaż telewizyjny National Geographic, który oglądałem w Kanadzie w sierpniu 1999 r. pokazał młodą parę Albańczyków z Nowego Jorku, która powróciła do Kosowa walczyć o wolność. Ona w dżinsach i chustce-fladze USA na głowie, on strzelec wyborowy w wojskowym ubiorze polowym trzymający ulubiony karabin z lunetą. Oboje szczęśliwi w nowym gniazdku, z którego mogą podziwiać widok gór zamiast korków komunikacyjnych i kubłów śmieci w Nowym Jorku. Pełni nienawiści do Serbów i Cyganów komentują z nowojorskim akcentem widok domu idącego w dym w ich nowym miasteczku: Pewnie serbski albo cygański.

Apelując do rządu USA o wstawiennictwo za byłymi członkami UçK, Cloyes przypomina ich rolę w zakończeniu 10 lat najgorszej od czasów nazizmu okupacji w sercu Europy. Tak samo wspólnota międzynarodowa, a szczególnie USA nie mogą zaprzeczyć roli UçK, gdy pomogło NATO zatrzymać ludobójczy marsz przez Europę serbskiego dyktatora, a teraz oskarżonego przestępcę wojennego, Slobodana Miloszewicia. Cloyes oburza nagonka na UçK: w 2002 r. ponad 60 byłych członków WAK, włącznie z bohaterami narodowymi, aresztowano – większość z nich w tygodniach poprzedzających październikowe wybory samorządowe w Kosowej. W sierpniu oskarżono wybitnego przywódcę Oddziałów Ochrony Kosowa (policja utworzona z WAK), Ramusha Haradinaja, wybitnego członka Parlamentu Kosowej. W wyniku krytyki międzynarodowej sprawę przeniesiono do sądu gminnego, gdzie oskarżenie ma być anulowane w trybie przyspieszonym, bo jest nieautentyczne. (Więc wynik sprawy wytoczonej przez UNMIK jest przesądzony?)

Joe dio Guardi, amerykański kongresman i jego żona Shirley Cloyes dio Guardi przewodzą Albańsko Amerykańskiej Lidze Obywatelskiej. Joe dio Guardi jest potomkiem uchodźców albańskich we Włoszech. Senator Joseph Biden jest członkiem honorowym Ligi, obok ambasadora USA Walkera (upozorował masakrę w Raczaku) i byłej sekretarz stanu USA, Albright. Poza niepodległością i wstawiennictwem za terrorystami, Cloyes i jej Liga zdają się na USA w innych kluczowych sprawach. To jest zrozumiałe dla ruchu, który dzięki USA rozbisurmanił się tak, że Jugosławia z pomocą swej armii (jednej z najlepszych w Europie) była bezradna. Zważywszy że Liga reprezentuje ekstremistów albańskich w amerykańskich salonach władzy, wywody Cloyes można traktować jak niestrawny humor, choć oddaje ich mentalność i stanowisko.

Do końca 2002 r. Kosowa powinna dołączyć do wolnego handlu na Bałkanach. Pewien przedstawiciel uważa, że brak określenia politycznego stanowi przyczynę, dlaczego jej problemy gospodarcze nie dają się rozwiązać. Kosowa poza paktem gospodarczym padnie ofiarą syndykatów zbrodni, szczególnie z państw sąsiadujących, gdzie rząd w najgorszym przypadku sponsoruje syndykaty, a w najlepszym – toleruje. Kosową wyłączyła z paktu domniemana interwencja Serbii, mimo że nielegalna okupacja [sic] Kosowej przez Serbię od 1989 do 1999 r. i masowe zniszczenie życia i własności podczas wojny stworzyły podstawę do roszczeń Kosowej wobec Serbii. Serbia, Macedonia, Grecja i Bułgaria (w przeciwieństwie do Słowenii, Chorwacji, Bośnii i Albanii) odmówiły zawarcia z Kosową umów handlowych, ze względów politycznych – zapewnia Cloyes. Inne umowy handlowe mógłby podpisać UNMIK, aby istniało ubezpieczenie dla inwestorów amerykańskich w Kosowej, mimo braku suwerenności. Jeśli umów nie będzie do czerwca 2003 r., Cloyes nagli rząd USA, by wykorzystał wpływy w ONZ i UE, oraz niecierpliwi się, że bez funduszy nie ruszą wielkie programy inwestycyjne, co odstraszy zagraniczne inwestycje, uzależni Kosową od pomocy i spiętrzy ofiary ludzkie i gospodarcze.

W październiku 2002 r. Steiner bez konsultacji z przywództwem Kosowej opracował dla serbskiej ludności zachętę do wzięcia udziału w wyborach samorządowych 26.10.2002 r. Słowami albańskiego przywódcy w Macedonii, Arbena Dxhaferiego, plan robi z etniczności kwestię terytorialności, a według Cloyes wzmocniłby władzę Belgradu w trzech północnych gminach i pozwoliłby mu osiągnąć podział Kosowej i okupację dużych połaci ziemi albańskiej [...] pokroiłby Kosową na enklawy i zniszczyłby jej wielonarodowościowy charakter, który wspólnota międzynarodowa pragnie utrzymać [...] zniweczyłyby, przyszłe referendum ws. niepodległości Kosowej.

Powroty

Zdaniem ligi rząd USA powinien poprzeć Steinera w likwidacji podziału Mitrowicy, gdzie Belgrad utrzymał ten stan rzeczy. Belgrad a nie Kosowa jest przeszkodą w unifikacji Mitrowicy. Nadszedł czas, by UNMIK i parlament Kosowej wprowadzili powrót Albańczyków do domów na północy, a Serbów – na południu. Chwaląc Steinera za to, że po krytyce od przywódców Kosowej planuje zapytać Radę Europejską odnośnie dyskusji decentralizacyjnych z rządem Kosowej, Cloyes poleca jednak zaangażowanie Amerykanów: Rząd USA powinien czynnie współpracowć z Radą w tym procesie.

Prezydenta Kosowa, Ibrahima Rugovę, ‘umiarkowanego’ dla Zachodu, bo jest posłuszny (Rada Bezpieczeństwa ONZ wie, że podpisze każde uzgodnienie), Cloyes rysuje jako żądnego dyktatury. Jego partia LDK jest najmniej demokratyczna ze wszystkich zasadniczych partii Kosowej [...] najbardziej skoligacona ze starym systemem komunistycznym i najbardziej oporna na zmiany [...] silne powiązania ze zorganizowaną przestępczością i elementami kryminalnymi w międzynarodowej administracji [...] wypłynęły w związku z oskarżeniami byłych członków WAK [...] wypłyną również w sprawach w Hadze przeciw Albańczykom, którzy chronili bezbronną ludność przed serbskim ludobójstwem [sic]. W złowieszczym [sic] rozwoju wypadków Naczelna Prokurator Trybunału Zbrodni Wojennych Carla del Ponte ogłosiła, że oskarży co najmniej jednego Albańczyka o zbrodnie wojenne do końca roku, a trzech następnych w 2003 r.

Należy rozwiać obawy Europy, że niezależne Kosowo i Czarnogóra uzasadnią powstawanie nowych państw: Kosowa, którą bezprawnie zaanektowała Serbia pod koniec Wojen Bałkańskich, miała i wciąż ma prawo ogłosić niezawisłość wraz z Czarnogórą, jak każdy inny członek [...] byłej Jugosławii (która wciąż jest w trakcie rozpadu). Cloyes powołuje się na eksperta Noela Malcolma, według którego niepodległe Kosowo i Czarnogóra nie byłyby precedensem dla innych, gdyż Europa nie ma innej rozlatującej się federacji. Rząd USA powinien odrzucić preambułę w konstytucji Serbii-Czarnogóry, bo potwierdza prawną przynależność Kosowa do Serbii, w zupełnej sprzeczności [sic] z rezolucją ONZ nr 1244. Rośnie szansa konfliktu, bo większość Serbów wyznaje skrajnie nacjonalistyczny, głęboko antyzachodni pogląd oskarżonych o zbrodnie wojenne Slobodana Miloszewicia i Wojislawa Szeszelja. Wyniki wyborów w Serbii oraz rewelacje zaangażowania Belgradu i Republiki Srpskiej w sprzedaż broni Irakowi to według Cloyes dalsze dowody skrajności serbskiej.

Wbrew zapewnieniu Nebojszy Ciowicia, specjalnego wysłannika premiera Serbii, że o statusie Kosowa zadecydują Belgrad i wspólnota międzynarodowa, Albańczycy kosowascy mają święte prawo nie pozwolić więcej bez ich udziału decydować innym o ich przyszłości. Bez rozstrzygnięcia kwestii ostatecznego statusu Kosowej, inne kwestie jak powrót nie-kryminalnych Serbów do Kosowej i [...] potrzeba zaprzestania rasistowskiej przemocy przeciw nie-Słowianom nie mogą być ani nie będą rozwiązane. Wspólnota międzynarodowa powinna zagwarantować suwerenność Kosowej w istniejących granicach, by ta mogła uzyskać dostęp do funduszy, sprostać wymaganiom ONZ, następnie zintegrować się z Europą. Oficjalne uznanie suwerenności Kosowej powinno zdaniem Cloyes oprzeć się na zaleceniach Grupy Goldstone’a i ICG na podstawie wykazanego już [sic] poszanowania litery prawa, ochrony praw mniejszości i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

Naciski Albańsko Amerykańskiej Ligi Obywatelskiej odniosły skutek, bo do kongresu USA wpłynął projekt ustawy HR 28 przez parlamentarzystów Toma Lantosa i Henry’ego Hyde’a. Podpisująca się jako obywatelka USA Stella Jatras wysłała reprezentantom narodu amerykańskiego list 30.1.2003 r.: Z wielkim ubolewaniem dowiedziałam się o wpłynięciu HR 28 popierającej niepodległość Kosowa (prawidłowa nazwa tej prowincji Serbii, którą tak gruboskórnie Panowie proponujecie odebrać suwerennemu państwu), świętej ziemi serbskiej Jerozolimy. Czy bylibyście równie nonszalanccy w przypadku terytorium Izraela lub Stanów Zjednoczonych? Nie śmielibyście orędować za oddaniem Jerozolimy Palestyńczykom. Czy przemawialibyście za oddaniem Meksykowi Teksasu, Kalifornii i Arizony, kiedy nielegalni imigranci osiągnęliby uzasadniającą to ilość lub siłę? […] Nawet zanim ciało Kosowa oziębło w grobie, HR 28 przedwcześnie nazywa prowincję ‘Kosowa’ zamiast ‘Kosowo’. Musze więc wnioskować, że Panowie i wasi współpracownicy jesteście szabrownikami cmentarnymi. Niech wam Bóg wybaczy.

Wsie Potiomkina

W 1787 r. marszałek Katarzyny II, G.A. Potiomkin, zorganizował inspekcję w zarządzanej przez siebie prowincji krymskiej. „Wsie” na ziemiach Potiomkina były dekoracjami w formie zamożnych miejscowości. Całość rozbierano po przejeździe carycy i przenoszono na następne miejsce. „Inspekcja” przeszła do wojskowych podręczników nt. działań psychologicznych. Podobną zmyłkę spróbował dyrektor informacji publicznej UNMIK, Simon Haselock, w belgradzkiej gazecie Blic z 10.1.2003 r. w ataku na biskupa Artemije, który śmiał skrytykować Kosowo pod zarządem „wspólnoty międzynarodowej”.

Haselock nie przedstawił kontrargumentów potwierdzając, że opiera się na bardzo subiektywnych raportach i analizach zamiast na bezpośrednich kontaktach z prawdziwymi przedstawicielami Serbów, których codzienne cierpienia i problemy znane są biskupowi Artemije jak i wielu życzliwym obcokrajowcom – pisał 21.1.2003 r. w Antiwar.com ojciec Sawa Janić, cyber-mnich z klasztoru Deczani w Kosowie (decani@EUnet.yu). Reprezentant Serbów kosowskich, Otac Sava zapytał w polemice z propagandą sukcesu w Kosowie: Jaki to sukces, panie Havelock, co to za sprawiedliwość i postęp? Zaiste w Kosowie i Metohji wiele polepszyło się, ale tylko dla Albańczyków. Dla ok. 100 tys. pozostających w prowincji Serbów nie ma dostępu do nowych szpitali, nie mogą jeździć nowym asfaltem do nowych centrów handlowych, a na dziesiątki tysięcy odnowionych domów tylko setka przypada Serbom. Po wojnie odremontowano wszystkie meczety i zbudowano wiele nowych, podczas gdy ponad sto serbskich świątyń wciąż leży w gruzach i nie zbudowano ani jednej – wyliczał Ojciec Sawa objawy traktowania Serbów jak obywateli drugiej kategorii. .

Zdaniem zakonnika największym fiaskiem UNMIK jest to, że w ciągu 3 lat nie zdołał zatrzymać rozwoju czystego etnicznie, podzielonego społeczeństwa, gdzie obywatele dzielą się na uprzywilejowanych i tych bez podstawowych praw człowieka. Taki atawistyczny system panoszy się, bo UNMIK po prostu nie chce wcielać podstawowych postanowień rezolucji 1244. Przeważająca większość Serbów kosowskich ciągle nie ma praw i wolności obywatelskich ani nieskrępowanego dostępu do instytucji publicznych w ośrodkach miejskich: szpitali, szkół i ośrodków kultury.

Za wyjątkiem północy prowincji, miasta i miasteczka Kosowa i Metohji opróżniły się niemal całkowicie z ludności serbskiej. W Prisztinie pozostało tylko 250 Serbów; tyluż w Gnjilane; w Orahowacu – ok. 450; w Prizrenie – 65; w Dziakowicy – 5; w Peciu nie ma żadnych, nie licząc ok. 20 starszych sióstr zakonnych. Uroszewac, Srbica, Glogowac i Klina stały się czysto albańskie. Wszelkie oceny wskazują, że pozostające małe skupiska Serbów w ośrodkach miejskich wkrótce znikną, jeśli nie wdroży się postanowień Rezolucji 1244. Podczas gdy w instytucjach i osadach Kosowa wiesza się flagi Republiki Albanii i wizerunki Adem Jashari, a pomniki nowych bohaterów z ‘wojny o wyzwolenie narodowe’ mnożą się wszędzie razem z kiczowatymi statuami Billa Clintona i Madeleine Albright, serbskie cmentarze przerabia się na śmietniska i na ruinach zniszczonych kościołów wyrasta zielsko. Wszędzie szyldy w języku serbskim niszczy się, a miasta dostają zmyślone nazwy, nieznane z historii. Samą historię fałszuje się, aby stworzyć sztuczną tożsamość, która niszczy całe wieki tradycji i rozwoju kulturowego.

Co to ma za znaczenie dla Haselocka, dobrze płatnego międzynarodowego biurokraty w wygodnym biurze UNMIK, skąd nie widać serbskiego getta w budynku ‘programu YU’ w Prisztinie, ani zapomnianych wsi serbskich koło Obilica, gdzie każdy dzień przynosi niepewność i serbskie dzieci żyją w lęku? Bo przecież „prawda” to tylko ta, która wychodzi z biura informacyjnego UNMIK. Oparta na bezmyślnych statystykach „prawda” niemal skończyła się tragedią dla 50 staruszków z Osojane, których przywieziono do Pecia po odbiór emerytur w banku. Ledwo wyszli cało z linczu przez tłum Albańczyków. Międzynarodowi biurokraci zachodzili w głowę, jak mogło do tego dojść – wszak w Peciu nie było od dwóch lat żadnego zamachu na Serba. Zapomnieli, że w Peciu nie pozostał ani jeden Serb po wojnie – zaszydził duchowny.

Tylko kilkuset Serbów powróciło do prowincji, w większości starsi, których nazwiska skrupulatnie zestawili i następnie przesiali miejscowi przedstawiciele albańscy i weterani WAK. Przesadne dane UNMIK o tysiącach powrotów nie są dokładne i dotyczą innych zagrożonych mniejszości, przeważnie Romów. Często nawet zapisują gości z wizytą u rodzin Serbskich jako powracających, a tych którzy opuszczają Kosowo w tym samym czasie w ogóle nie zapisują. Cyber-mnich wątpi w skuteczność dziesiątków tysięcy sił NATO i ONZ w zapewnieniu powrotu, bo nie przyjęliby tego ekstremiści albańscy, a UNMIK i KFOR nie mają zamiaru wdawać się z nimi w konflikt i wystawiać własnego personelu na niebezpieczeństwo.

Zastraszenie z korupcją panują też w systemie sprawiedliwości, więc zbrodnie pozostają bezkarne: Wysadzano domy, wybuchały miny, ludzi pozabijało i poraniło. Postępuje niszczenie prawosławnych kościołów i pomników kultury serbskiej, a ich odbudowa jest wzbroniona. Były aresztowania, ale za zbrodnie na albańskich krajanach. Od czasu wejścia NATO przed prawem nie stanął ani jeden członek WAK za żadną ze zbrodni popełnionych na Serbach, wliczając czas wojny 1999 r. Mimo to UNMIK nalega, żeby Serbowie zintegrowali się w społeczeństwie, w którym nie ma dla nich miejsca. Ile w tym ironii i niesprawiedliwości – zauważa Ojciec Sawa i szydzi z Haselocka: Sędzia i prokurator to jedna osoba w Kosowie, więc widać wina za powyższe znowu spada na Serbów [...] Może mamy obwinić ostatnie babcie pozostające w Dziakowicy? Pewien biurokrata międzynarodowy uważa, iż one prowokują izolując się, co uzasadnia odmowę akceptacji przez ludność albańską. Podobnie po wkroczeniu NATO usprawiedliwiano przemoc albańskiego motłochu „potrzebą zemsty” za (dotąd niesprecyzowane) okrucieństwa serbskich zbrodniarzy wojennych.

Serbowie bez widoków

Albańczykom przypadły ogromne sumy pomocowe, a wsiom i enklawom serbskim – nędza i cierpienie: ludzie nie mają pracy, tysiące hektarów serbskiej ziemi leży odłogiem z braku bezpieczeństwa. Wypasać bydło jest wysoce ryzykowne, a jeszcze bardziej sprzedawać produkty na targu. Codziennie trwa presja na Serbów, by sprzedali nieruchomości, szczególnie w miastach, gdzie Albańczycy bezprawnie zajęli tysiące domów, mieszkań i interesów. Używają do woli uzurpowane posiadłości na oczach i czasem z milczącą aprobatą UNMIK, bez jakiejkolwiek rekompensaty właścicielom. Tysiące hektarów własności państwa zdewastowano plądrując ziemię i trzebiąc lasy.

Odzyskanie majątku jest niemożliwe: w niewielu przypadkach, w których Serbowi udało się cudem odzyskać skonfiskowany dom, musi natychmiast go sprzedać, bo jest niebezpieczne powrócić z rodziną. Natomiast zastępca administratora Prisztiny wyjaśnił, że Serbowie nie chcą wcale wracać, mimo zaproszenia ze strony UNMIK. Ojciec Sawa zapytuje: Jak mają wracać do ciągłego zagrożenia, niepewności, bezprawia i biedy? Sprawiedliwość w Kosowie to niezdrowy żart. W sierpniu 2002 r. miejscowy sędzia albański zdecydował wywłaszczyć dwie działki należące do klasztoru Wisoki Deczani. Poprzednio ziemię klasztoru ukradli komuniści w 1946 r. Część oddał w 1997 r. rząd Miloszewicia [sic]. Obecnie tereny „wyzwolili” Albańczycy razem z całą prowincją, a NATO i ONZ nie kiwnęły palcem na kradzież. Ministerstwo wyznań Serbii potulnie oświadczyło, że zagrabienie ziemi na pewno nie leży w najlepszym interesie nikogo z dobrymi zamiarami, kto pragnie ustanowić pokój i tolerancję w Kosowie-Metohji.

Wnoszenie spraw do sądów jest bezcelowe: nie rozpatrzono ani jednej sprawy za Serbem z braku świadków. Zagroziliby im ekstremiści albańscy. Jednocześnie dziesiątki Serbów siedzą w aresztach śledczych UNMIK – bezprawnie, bo nie ma dowodów na ich zbrodnie wojenne. Odzyskanie majątku jest niemożliwe: w niewielu przypadkach, w których Serbowi udało się cudem odzyskać skonfiskowany dom, musi natychmiast go sprzedać, bo jest niebezpieczne powrócić z rodziną. Natomiast zastępca administratora Prisztiny wyjaśnił, że Serbowie nie chcą wcale wracać pomimo zaproszenia ze strony UNMIK. Ojciec Sawa zapytuje: Jak mają wracać do ciągłego zagrożenia, niepewności, bezprawia i biedy?

Przez rok koalicja Povratak (Powrót Serbów) uczestniczyła w prawodawstwie bez rezultatu. Instytucje kamuflują udawaną wielonarodowość komentuje mnich. Kosowo stało się klasycznym modelem zinstytucjonalizowanej segregacji i nietolerancji. Zaledwie kilkuset z ok. 200 tys. wypędzonych ma dach nad głową w odizolowanych enklawach. Instytucje przygarniające Serbów „dowodzą”, że prowincja jest wielonarodowościowa i należy się jej niepodległość. Za fałszywą fasadą misji ONZ i nowych instytucji w Kosowie ukrywa się tragiczna rzeczywistość: nieposkromiona przemoc, zorganizowana przestępczość, korupcja i biurokratyczny chaos. UNMIK splamił dobre imię społeczności międzynarodowej na Bałkanach i świadomie udaje ślepotę na zniszczenie całej narodowości i jej kultury jedynie po to, by usprawiedliwić swoje fiasko. Bardziej od przykrości doznanych od albańskich sąsiadów boli Serbów propaganda UNMIK, która bezczelnie fałszuje rzeczywistość Kosowa i Metohji celem zatuszowania ogromnych niepowodzeń obecnej misji, której „sukcesy” poddawane są coraz większej krytyce w Nowym Jorku i Brukseli. Ojciec Sawa podejrzewa, iż ONZ i NATO planują wycofać się z Kosowa po ogłoszeniu udanej misji i przekazaniu władzy większości albańskiej.

Trudno spodziewać się, że takie Kosowo gwarantowałoby prawa Serbom: Taki twór byłby podstawowym zaprzeczeniem wszystkiego, co współczesna Europa reprezentuje i pragnie osiągnąć. Ponadto mnich uważa, że społeczeństwo, którego gospodarka opiera się głównie na przemycie i nielegalnej działalności, jest nietrwałe. Bez rozwoju stosunków z najbliższymi sąsiadami Serbami i Macedończykami, kosowscy Albańczycy skazani są na zubożałą Albanię, która ma dość własnych problemów.

Aktywność Serbów w instytucjach prowincji jest zdaniem międzynarodowych dyplomatów i biurokratów kluczem do wyjścia UNMIK z twarzą i do secesji. Byłby to najbardziej przekonywujący argument, że Serbowie potrafią być skuteczni w ramach wieloetnicznych instytucji w przyszłym państwie. Oczywiście ci deputowani, którzy dojeżdżają na sesje w pojazdach pancernych i którzy nie śmią wyjść z parlamentu na kawę, sami dochodzą do wniosku, komu i czemu właściwie służą – podaje duchowny. Dlatego według niego dalszy udział Serbów w warunkach dyskryminacji i poniżenia nie jest możliwy bez zasadniczych zmian systemowych zgodnych z rezolucją 1244.

Co dalej?

Punkt widzenia prezydenta Jugosławii na kwestię kosowską przedstawił w Sprawach Politycznych (lipiec/sierpień 2002 r.) bałkanista Wojciech Szczepański na podstawie książki Wojisława Kosztunicy. Można zorientować się w najnowszej historii konfliktu i obecnej sytuacji w Kosowie po tytułach w książce: Agresja NATO i jej następstwa; Okupacja nie jest wyzwoleniem; Między klasycznym a politycznym kryminałem; Kosowo – czyste etnicznie i politycznie. Kosztunica reprezentuje punkt widzenia polityka i prawnika szanującego zasady demokratyczne, a jednocześnie – nacjonalisty serbskiego w pozytywnym znaczeniu słowa: WAK zorganizowane przez Hashima Thaçi, Ramusha Hajradinaja i Adema Demaçi jest przestępcze, a NATO posłużyło się kwestią albańską jedynie jako pretekstem do usadowienia w strategicznych punktach ‘miękkiego podbrzusza Europy’ swych baz wojskowych.

Kosztunica-prawnik opowiada się za prowincją jako administracyjną i prawną częścią Serbii, a ta – Federacji Jugosławii. W odróżnieniu od oświadczeń polityków ekstremy albańskiej, nie ma u Kosztunicy wypowiedzi za czystością narodowościową Kosowa ani wezwań do krucjaty przeciw Albańczykom. Według Kosztunicy prawo ma być jednakowe dla wszystkich. Kosztunica-legalista uważa zawiłą strukturę prawną Jugosławii za nieszczęśliwą. Ale nawet jeśli uległaby reformom wraz z systemem administracyjnym państwa, Co dalej z Kosowem? – pyta prezydent zdając sobie sprawę z chaotyczności posunięć władców i nieracjonalności celów politycznych na Bałkanach.

Ekstremiści i separatyści albańscy będą próbować urzeczywistniać ideę Wielkiej Albanii ze stolicą w Prisztinie, bez względu na stanowisko mocarstw zachodnich i radykalnego islamu (rozdział Islam wojujący na Bałkanach). Program zależy od opanowania Kosowa, bez którego dalsze roszczenia do terytoriów w Macedonii, Serbii, Grecji, i Czarnogórze byłyby trudne.

Nebojsza Malić zamknął pierwsze tygodnie roku 2003: Imperialni okupanci dalej tarzają się w kłamstwach i złudach [...] bałkańscy potentaci wystawiają się z rozkoszą w publicznych spektaklach dla utrzymania i umocnienia władzy [a] ich zwierzchnicy tarzają się w „patriotyzmie” przed atakiem na Irak. Tymczasem życie ludzi, których ci szarlatani uzurpują sobie prawo dyktować, staje się gorsze z dnia na dzień, w miarę jak rosnąca demoralizacja władz odbija się na interesach, kulturze, społeczeństwie i jego zdrowiu psychicznym. Zdrowy człowiek czy społeczeństwo wybucha po przekroczeniu progu sponiewierania: Cesarze i ich bałkańscy wasale nie mogą liczyć na ciągłe torturowanie pozostałych przy życiu po tragediach lat 1990. Po prostu widowni bałkańskiej nie zostało dość cierpliwości na obejrzenie farsy do końca.

Serbowie żywią nadzieję, iż wpólnota międzynarodowa w końcu weźmie się za budowę wielonarodowościowego Kosowa. Jeśli miałoby to być nowe albańskie państwo z Serbami w drugiej kategorii lub wyczyszczone z nich, nie będzie współpracy Belgradu ani miejscowych Serbów. Nie zrzekną się kolebki bez walki, wszak Serbia to cmentarz imperiów. Obecna strata lub odzyskanie Kosowa może być tak kluczowe dla poczucia narodowego Serbów, jak strata na rzecz Turków w XIV w. i jednocześnie koniec królestwa. Kosowo prowadzi USA z republiki do imperium, może bezpowrotnie. Gdy obecne mniejszości w Ameryce urosną i nabiorą siły politycznej, etniczny precedens Kosowa mógłby przesądzić przyszłość Stanów Zjednoczonych. Czas pokaże. Historia płata figle.

Źródła (poza wymienionymi w tekście)

Shirley Cloyes dio Guardi, The Future of Kosova Is at Stake, Albanian American Civic League, 2020 r., www.aacl.com/indexmain.html

Sava Janjić, UNMIK's Potemkin Villages: Commentary on the editorial by Simon Haselock, head of UNMIK’s information service [w:] Antiwar.com z 21.1.2003, http://www.antiwar.com/orig/sava1.html

Michael Kelly, Kosovo is anything but a safe, secure environmen [w:] Seattle Times z 24.3.2000, www.balkanpeace.org/hed/archive/march00/hed17.shtml

Valentin Kunin, Human Rights or a Right to Terror [w:] RIA Novosti z 9.7.2002

Christopher Lord, Bad Moves In The Balkans, 9.4.2001, http://speakout.com/activism/opinions/5756-1.html

Nebojša Malić, A Chauvinistic Farce [w:] Antiwar.com z 23.1.2003, www.antiwar.com/malic/m-col.html

Nebojša Malić, Nothing New In Kosovo, [w:] Antiwar.com z 15.8.2002, www.antiwar.com/malic/pf/p-m081502.html

Nebojša Malić, The Long Shadow of Kosovo, [w:] Antiwar.com z 30.5.2002, www.antiwar.com/malic/pf/p-m053002.html

Nebojša Malić, Empire in the Balkans: Hypocrisy Rampant [w:] Antiwar.com z 16.5.2002, www.antiwar.com/malic/pf/p-m051602.html

Aleksandar Pavić, The Balkans Quagmire: Terror Strike on Bill Clinton Avenue [w:] World Net Daily z 17.12.2002

Wojciech Szczepański, Kosowskie zapiski prezydenta Koštunicy [w:] Sprawy Polityczne nr 17-18, 2002 r.

United States Institute of Peace, Kosovo Final Status: Options and Cross-border Requirements, Special Report 91, lipiec 2002 r., www.usip.org/pubs/specialreports/sr91.html

ICG: Kostunica knew arms were sold to Iraq [w:] Washington Times z 25.11.2002, www.washtimes.com/upi-breaking/20021125-095949-2851r.htm

US distances itself from think-tank report on Yugo arms sales to Iraq [w:] AFP z 4.12.2002, http://groups.yahoo.com/group/decani/message/71825