Piotr Bein

Atak na pociąg nr 393 – goła prawda

Kiedyś, gdy już nie będzie to użyteczne dla propagandy, umieszczę tabliczkę pamiątkową przy południowym przyczółku mostu w Grdelicy. Własnoręcznie. Muszę, jako ‘Doktor Grdelica’.

Ekkehard Wenz, autor analizy ataku NATO na pociąg nr 393, korespondencja z 21.6.00

Do momentu pisania rozdziału na początku czerwca 2000 r. NATO nie zdołało zadowolić prostych żądań reporterów, ani odpowiedzieć na nurtujące ich pytania (patrz poprzedni rozdział). NATO wyręczył anonimowy autor i opiekun witryny http://www.grdelica-case.org/index.htm. Nie dziwi iście niemiecka czy szwajcarska dokładność i skrupulatność przedstawionego materiału, bo z tekstów wynika, że co najmniej dla jednego autora niemiecki jest językiem ojczystym. Zamiast olśniewających sloganów, migoczących napisów i innych cudów zwykle utrudniających nawigację po witrynach, strona tytułowa wyjaśnia krótko motywację niewątpliwie bardzo profesjonalnych autorów Autorzy stron dedykują swą pracę sprawiedliwości, prawdzie i uczciwości oraz służbie dla litery prawa. O to idzie w demokracji. Za tym stoi Międzynarodowy Trybunał Kryminalny ds. Byłej Jugosławii. Tak myśleliśmy.

Napisałem na adres podany w witrynie... i zyskałem jeszcze jednego cyber-przyjaciela. Witrynę opracował (i w dalszym ciagu pracuje nad nowymi materiałami) Ekkehard Wenz, specjalista od oprogramowania przemysłowego. Poznałem w nim człowieka wrażliwego na krzywdę społeczną, Niemca, któremu zależy na prawdziwej przyjaźni polsko-niemieckiej.

We wstępie do “Wypadku w Grdelicy”, jednego z 3 przeanalizowanych szczegółowo i niezwykle fachowo przypadków “usprawiedliwianych” wysoce technicznymi dowodami przez NATO, Wenz pisze – Ponieważ autor obliczył prędkość pociągu i [...] departament obrony (Pentagon) wyliczył zdumiewające 2,7-krotne przyspieszenie filmu, autor czuł ogromną potrzebę szczegółowego opracowania tego przypadku [...] Wykonana analiza dowodzi, że wysoko postawione i odpowiedzialne jednostki w wojskowych i politycznych strukturach NATO kłamią i fałszują, co jest zupełnie nie do przyjęcia dla układu państw demokratycznych wg Karty ONZ. Polityczne i prawne konsekwencje są ogromne, chociaż ich rozmiary jeszcze nie zostały rozpoznane przez opinię publiczną. Niniejszym publikujemy analizę celem wsparcia publicznej oceny i sprawiedliwości.

Szokujące dowody

Analiza Ekkeharda Wenza nosi datę 25.2.00 i została uzupełniana parokrotnie, ostatnio 30.4.00. Witryna Wenza udowadnia naukowo, że Clark, Solana, Lord Robertson, Crowley, Shea i inni łgali i w dalszym ciągu łgają perfidnie bez zmrużenia oka. Ze zdjęć wywiadowczych mostu (długość mostu ok. 50 m i droga hamowania przedniej części pociągu po automatycznym włączeniu się hamulców w wyniku wybuchu), autor obliczył prędkość pociągu na 51,5 do 55,5 km/godz. na podstawie modeli matematycznych z inżynierii kolejnictwa. W obliczeniach przyjęto założenia o typie lokomotywy, wagonów i układu hamulcowego (na podstawie zdjęć reporterów ze sceny tragedii) oraz o wpływie wraka wleczonej części drugiego wagonu (trafionego pierwszym pociskiem) na drogę hamowania. Niektóre dane uzupełniające uzyskano od kolei jugosławiańskich. Analizą zdjęć w połączeniu ze znajomością oprzyrządowania F15-E autor prześledził proces celowania przez oficera uzbrojenia na pokładzie. Na podstawie zasad fizjologii widzenia Wenz wyeliminował możliwość niezauważenia pociągu na ekranie celowniczym do ostatniej chwili. Z raportów synoptycznych dla regionu bałkańskiego z 12.4.99 (z przodującej w tej dziedzinie organizacji NOAA) Wenz ustalił, że stan pogody wykluczał istnienie silnego zachmurzenia.

Autor wysnuł też szereg innych wniosków nienajlepszych dla NATO i przedstawił swój raport wraz z oskarżeniem o zbrodnię wojenną Międzynarodowemu Trybunałowi Kryminalnemu ds. Byłej Jugosławii (MTK) w Hadze. 13.6.00 dostał odpowiedź w postaci orzeczenia opublikowanego w wirtynie MTK.

Obraza inteligencji opinii publicznej. (1) Podstawione zdjęcie chmur pod koniec pierwszego wideo pokazanego dziennikarzom. Jeśli zostało wykonane w nalocie na most k. Grdelicy, pochodzi z pierwszej fazy lotu pocisku nad chmurami. Wg NATO przedstawia ono dym po wybuchu pierwszego pocisku AGM-130 zaraz po trafieniu pociągu na moście. Widać wyraźnie brak wyświetleń innych informacji na ekranie, co było celowe w nalocie na pociąg dla zatarcia dowodów. Jeśli to byłby obraz na ekranie po wybuchu pocisku i zniszczeniu kamery, znaki celownicze zniknęłyby, a obraz zamieniłby się w “śnieżek” typowy dla awarii wizji w telewizorze. (2) Widok ekranu po rzeczywistym wybuchu innego pocisku i zniszczeniu kamery. Ramka i krzyż celowniczy znikają, celowniczy nie mał wątpliwości, że pocisk wybuchł. Widać, że pozostają wyświetlone niektóre informacje liczbowe i słowne na ekranie. (http://www.grdelica-case.org/grdelica/c3_5.htm, http://www.grdelica-case.org/grdelica/c5_1_1.htm)

Wnioski

Chociaż cała witryna Ekkeharda Wenza zasługuje na tłumaczenie na polski, streszczam ją wyręczając się zdjęciami. Wenz przedstawił hipotezę przyczyny bestialskiego ataku na pociąg: NATO miało wiadomość z wywiadu, że pociągiem nr 393 jedzie wojsko jugosławiańskie i broń. Wiadomo, że członkowie Wyzwoleńczej Armia Kosowa służyli jako szpiedzy instalacji i ruchów wojsk Jugosławii w Serbii i w Kosowie.

Oto podsumowanie analizy technicznej Wenza ws. bombardowania pociągu nr 393.

Najprawdopodobniej ślady próby trafienia lżejszym pociskiem pierwszej części pociągu (1), wyhamowanej tuż za wiaduktem (2). Pocisk był za mały, by postulować zniszczenie mostu drogi E75 jako cel. (3) Prawdopodobnie ten sam atak zniszczył nawierzchnię i barierę po drugiej stronie jezdni. (4) Zdjęcie z drugiego pocisku AGM-130 w drodze do celu. Na moście płonie drugi wagon pociągu trafiony pierwszym pociskiem AGM-130. W czerwonym prostokącie widać “osmaloną” powierzchnię mostu drogowego po trafieniu innym, lżejszym pociskiem lub pociskami. Atak był prawdopodobnie wymierzony w pierwszy wagon, który uniknął zniszczenia od pierwszego pocisku AGM-130 i zatrzymał się wraz z lokomytywą za mostem drogowym. Samolot F-15E niesie tylko 2 pociski AGM-130. (http://www.grdelica-case.org/grdelica/c4_3.htm)

Oskarżenie

Zbrodnia nie była dziełem jednego oficera uzbrojenia popełniającego błąd. Nie była dziełem sadystycznego czy przestępczego żołnierza naprowadzającego bomby w wagony pociągu pasażerskiego. Przez cały łańcuch hierarchii NATO ten atak był zatwierdzony, przekazany w rozkazach, zaplanowany, być może na podstawie doniesienia agenta. Atak był prawdopodobnie opracowany, dopracowany i przećwiczony na symulatorze [w bazie w Aviano]. Atak został niemal idealnie wykonany, a potem oceniony. Ale niestety wywiad stwierdził, że wynik militarny tego ataku był zerowy. W pociągu nie było ani setek wojska, ani ton amunicji i broni, tylko po prostu cywile, może jeden wojskowy i nic, co by przekształciło obiekt cywilny w cel wojskowy, czy uzasadniałoby nawet atak na oślep. Taki atak jest po prostu zabroniony. Obecność broni w pociągu jest oczywista w momencie eksplozji, nawet mosty [kolejowy i drogowy] zostałyby zniszczone, jeśli pociąg wiózłby broń [...]

Być może planowano trafić w most parę sekund wcześniej tak, aby nie było widać pociągu na ekranie, ale zniszczenie pociągu wiozącego broń [i wpadającego do rzeki] byłoby podobne. Być może pocisk był spóźniony odrobinę i pociąg ukazał się na ekranie. Potem było niechlujne zatajanie, a wynik jest rzeczywiście niezwykle słaby. Z punktu widzenia autora wielkim problemem NATO jest teraz to, że sprawca stał się bohaterem z wewnętrzego punktu widzenia, bo działał z maksymalną precyzją i niezawodnością, wykonał “zadanie” idealnie, jak powiedzieliby wojskowi. Oczywiście nie przyjąłby własnej odpowiedzialności za złamanie prawa. Oczekuje i ma do tego prawo, aby być uniewinniony. Ale zgodnie z prawem międzynarodowym jest zbrodniarzem wojennym, a zgodnie z prawem państwowym jest kandydatem na fotel elektryczny. Z punktu widzenia NATO jest on odważnym członkiem sił zbrojnych, wykonującym wiernie swoje obowiązki, natomiast z punktu widzenia cywilnego nie jest lepszy niż zamachowiec z Oklahoma City, który był przekonany o słuszności swego postępku.

Jest oczywiste, niemal udowodnione, że każdy wydział NATO zareagował na oskarżenie o manipulację taśm wideo, podane w artkule “Frankfurter Rundschau” na początku stycznia 2000 r. Jeśli oificer uzbrojenia miał osobisty problem, przeprowadzonoby dochodzenie wewnętrzne na ten temat, ale nie w przeciągu kilku godzin. Wszystko było z góry przygotowane. NATO podało wyjaśnienie w przeciągu 24 godzin, włącznie z 2 sekwencjami wideo. Do 12.4.99 prasówki NATO pokazywały przeciętnie 8 przeźroczy. 13.4.99 (sic) pokazano 36 przeźroczy zanim wyświetlono wideo. Nawał informacji. Dlatego nie było pytań na ten temat, ani jednego. Clark mówił, reporterzy słuchali, potem rozpowszechnili podane informacje, wszyscy uwierzyli, w porządku, następne pytanie. Pracownicy Radia i Telewizji Serbii zostali zabici [w Belgradzie w precyzyjnym bombardowaniu NATO] pod pretekstem rozpowszechniania kłamstw. Oficer uzbrojenia [na pokładzie F-15E atakującego pociąg] miał rozkaz wykonania zadania bez wyświetlenia informacji o nalocie i bez nazw guzików na ekranie [celownika optyczno-elektronicznego]. Musiał to być więc doświadczony oficer, pracujący bardzo dokładnie, bardzo zaznajomiony z systemem celowniczo-naprowadzającym, dobry żołnierz. Nie było w tym konflikcie zbyt wielu oficerów uzbrojenia Atakującego Orła o takich kwalifikacjach.

Porównanie ok. 3,5 sekund z wideo z Gdelicy z 3,4 sekundami wideo uniku trafienia kościoła (po lewej). Wideo uniku pokazał generał Chuck Wald na prasówce Pentagonu 19.4.99 po słowach – Zdjęcia są z ataku F-15E na radar obrony przeciwlotniczej w południowej Serbii bombą sterowaną optycznie [...] Koło celu stoi kościół, który pilot zauważa i steruje bombę, aby spadła dalej. Proszę zauważyć obecność wyświetlonej informacji na zdj eciach ekranu w lewej kolumnie, a ich brak w pozostałych kolumnach. Od lewej góry rzędami w dół: (1) Atak na radar zostaje odchylony w dużej odległości od celu. Aktualny kurs pocisku oznaczony jest dużym krzyżykiem, a mały biały prostokącik oznacza korektę trajektorii. (2) Pociąg już od paru sekund na ekranie. Celowniczy nie koryguje trajektorii pocisku, co mogłoby ocalić pociąg na moście. (3) Po kilku sekundach lotu drugiego pocisku w kierunku dobrze widocznego prawego skraju mostu, celowniczy widzi wyraźnie płonący wagon trafiony pierwszym pociskiem, a za nim wagon na moście. Dym kryje następny wagon. Nie ma wątpliwości, gdzie jest most, a cel jest nastawiony na wagon tuż poza mostem. (4) Aktualny środek widoku jest na ekranie dopiero 1,2 sekundy, a celowniczy już odchyla dramatycznie trajektorię pocisku, aby oszczędzić kościół. (5) Celowniczy nadał nową pozycję celu (mały krzyżyk zniknął) do systemu sterowania w pocisku. To jest rozmyślna i świadoma czynność, wymagająca skupienia, analizy, zdecydowania i podjęcia decyzji. (6) Celowniczy świadomie utrzymuje kurs pocisku na wagon poza mostem. (7) Pocisk AGM-130 leci w puste pole. (8) Celowniczy znowu poprawia tor lotu pocisku, obserwując pociąg przejeżdżający pod krzyżem celowniczym. (9) Pozostała jedna sekunda do trafienia w wagon, celowniczy niewzruszony. Widać okna przez płomienie trafionego uprzednio wagonu. (10) Pocisk w drodze na pole po 3,4 sekundach od momentu na górnym zdjęciu. (11) Po raz drugi celowniczy podaje nowy punkt celowania, podczas gdy pociąg przesuwa się pod krzyżem. (12) 0,33 sekundy do uderzenia bomby. (http://www.grdelica-case.org/grdelica/c5_2_3.htm)

Przypadek Grdelicy nie jest zwykłym przypadkiem, jest natomiast spojrzeniem głęboko w struktury, które rozwinęły się daleko poza normy demokracji, poza zasady prawa. [NATO] ma swe własne prawo, sądownictwo, politykę, etykę. Czasem polityka współpracuje, a czasem nie. Nie akceptują nawet tego, czego spodziewają się od zwykłych obywateli – patriotyzmu. Wojskowy czy policjant łamiący prawo jest zbrodniarzem, człowiekiem wyjętym spod prawa, wrogiem społecznym, więc wrogiem narodu bez względu na to, czy jest żołnierzem lub politykiem serbskim, czy żołnierzem lub politykiem NATO. Złamanie prawa jest pogwałceniem społeczeństwa, konstytucji i wszystkiego, co ona oznacza. Jest pogwałceniem woli społeczeństwa, ponieważ prawo wyraża wolę społeczeństwa. Pogwałcenie prawa przez obywateli demokratycznego państwa, rządu albo wojska wyposażonego w siłę i władzę jest wielką zdradą nas wszystkich [...]

Wszystko pasuje w niniejszej analizie, a żadne kłamstwa Philipsa, Shea, Clarka, Hoffmanna czy Crowley’ego nie zgadzają się [...,] włącznie z bujdą o tzw. ekspercie ze “Spiegela” [...] Nawet wynikają wzajemne zaprzeczenia podczas prasówek NATO. Najpierw podano, że “wszystkie” wideo zostają przyspieszone podczas obróbki, potem że “niektóre”, a inne nie. Faktycznie tylko dwa zostały przyspieszone – wideo z Grdelicy. Żadne inne.

Demokracja jest bardzo zagrożona, jeśli niezależna prasa amerykańska przyjmuje, że “Der Spiegel” jest ostateczną instancją rozstrzygającą w kwestiach wojskowych przed opinią publiczną. Niniejszy autor nigdy nie przypuszczał, że mogłoby do tego dojść [...] Niestety ci, którzy znają się na temacie, wiedzą coś innego. Ponieważ wyjaśnienia NATO poważnie zaprzeczają sobie, każde wytłumaczenie straciło wiarygodność w sensie prawnym. Każdy z zamieszanych tłumaczących jest kłamcą bez względu na rangę czy pozycję [...] Nie mają innego wyjścia. Żaden generał lotnictwa nigdy nie byłby tak głupi, aby nie uzyskac pozwolenia przed świadomym pogwałceniem prawa międzynarodowego. Cele wojskowe są dyskutowane i zatwierdzane przez zgromadzenie polityczne NATO. Pociąg był podejrzewanym celem wojskowym, szansa wielkiego sukcesu wojskowego wydawała się oczywista, pogwałcenie prawa miedzynarodowego – do przyjęcia, bo spodziewano się przyłapać Serbów na łamaniu prawa. Więc politycy podpisali, a żołnierze odpalili pociski.

Niestety to była wielka klęska, totalna klęska, całkowity niewypał. Żadnego wojska [serbskiego], broni, celu wojskowego, tylko zabici cywile. Tylko nielegalna operacja podpisana przez przywódców politycznych świata demokratycznego. Dlatego właśnie napisy przy guzikach i inne iformacje na ekranie były celowo wygaszone przed rozpoczęciem filmowania [przez kamery w głowicach pocisku] i dlatego wymyślono bujdę o przyspieszeniu filmów, wykonano manipulacje. Nie mieli innego wyjścia. Nie mogą poświęcić oficera uzbrojenia, bo wykonał, co mu dowódcy rozkazali od “wysokiej góry”. Mie mogą go poświęcić, bo ma prawo iść do najwyższego sądu i opinii publicznej i powiedzieć o rozkazie. Ma prawo domagać się praworządnej postawy od swoich zwierzchników.

Ludzie, mamy takie samo prawo.

Mam jedno zastrzeżenie do analizy Wenza. Raport jugosławiński z miejsca bombardowania podaje długość mostu 2 razy 37,5 m, czyli Mam jedno zastrzeżenie do analizy Wenza. Raport jugosławiński z miejsca bombardowania podaje długość mostu 2 razy 37,5 m, czyli łącznie 75 m. Zmieniłoby to wyniki Wenza w następujący sposób:

Widok z trasy E75. (1) Pierwszy pocisk AGM-130 przeszedł przez to stężenie mostu, w które celowano na zdjęciu (11) powyżej. (2) Wagon na prawo od mostu został trafiony na moście pierwszym pociskiem między 2. a 3. przedziałem. Następny wagon został trafiony drugim pociskiem. Ostatni wagon (czwarty za lokomotywą) wygląda na nieuszkodzony. (http://www.grdelica-case.org/grdelica/c5_2_3.htm, http://www.grdelica-case.org/grdelica/c2_1_1.htm)

Krytyczny punkt na trasie

Goran Mikić przejął prowadzenie lokomotywy elektycznej pociągu nr 393 od maszynisty Bobana Kosticia na stacji w Niszu. Podróż do mostu przez Morawę odbyła się wg rozkładu jazdy. Mikić oświadczył przed sędzią śledzczym – Przejąłem pociąg w Niszu o 10:30 rano. Przybyliśmy do krytycznego punktu o 11:30 z ok. 10-minutowym opóźnieniem. Pamiętam jak pociąg wjechał na most. Lokomotywa i pierwszy wagon przejechały przez most, gdy nastąpiła silna detonacja, która faktycznie rozdzieliła pociąg na dwie części [...] Pierwsza część pociągu składająca się z lokomotywy i pierwszego wagonu poruszała się aż do automatrycznego zatrzymania się, co jest naturalne z technicznego punktu widzenia w przypadku przerwania pneumatycznego przewodu między wagonami. Takie rozlączenie powoduje automatyczne hamowanie.

Kiedy próbowałem zejść z lokomotywy, spadł na mnie przewód zasilania trakcji elektycznej i praktycznie strącił mnie z lokomotywy, z której i tak chciałem wyjść. Upadłem i zauważyłem, że inny [...] wybuch miał miejsce na moście drogowym [...] Trzeci pocisk, który widziałem spadający w powietrzu trafił wkrótce potem, uderzając znów w pociąg w rejonie między drugim a trzecim wagonem – tak przynajmniej mi się wydawało [...] Drugi wagon praktycznie “znikł” w tej katastrofie, zostawszy zupełnie zrujnowany i rozbity na kawałki, natomiast trzeci wagon zapalił się i uległ częściowemu zniszczeniu. Nic nie mogę powiedzieć o stanie czwartego wagonu. W ogóle to było potworne i przerażające. Siła uderzenia i pożar nie pozwoliły słyszeć żadnych krzyków.

[...] Ucierpiałem ranę 30 cm w prawym udzie od odłamka pocisku, a inny odłamek ulokował sie w moim lewym udzie. Ten ostatni zatrzymał się o kilka mm od aorty. Żołnierze armii Jugosławii pierwsi pomagali nam dając transport w swoich pojazdach do Predejane. Otrzymaliśmy tam pierwszą pomoc [...] Moj kolega, maszynista Boban Kostić nie doznał żadnych ran w wypadku. Wiem na pewno, że moi koledzy Slawko Milojewić, maszynista z Komnena koło Niszu i Aleksandar Weruszewić z Zajecara [...] byli w czwartym wagonie. W pociągu, w pierwszym wagonie, był również maszynista Milorad Pawlowić [...] Wszyscy trzej jechali służbowo do Ristowaca, gdzie mieli przejąć pociąg z Macedonii. Nie znam tożsamości zabitych i rannych pasażerów, więc nie mogę złożyć oświadczeń na ten temat.

Godzinę po nalocie na miejsce tragedii przybył Nebojsza Stojiczić, sędzia śledczy sądu miejskiego w pobliskim Leskowacu. Prowadził oględziny obu mostów i zniszczeń budynków w okolicy przez 9 godzin. W lokomotywie nie stwierdził zniszczeń poza stłuczonym szkłem, podobnie jak w pierwszym wagonie za lokomotywą, który miał jednak wgniecioną tylną część dachu. W wagonie nie było ofiar ludzkich ani śladów krwi czy organów ludzkich. Przednie podwozie było połączone z pierwszym wagonem, zupełnie zniszczone, blachy potwornie powyginane ze śladami eksplozji i pożaru. Tylne trzy-czwarte drugiego wagonu znajdowało się ok. 50 m za pierwszym podwoziem, ok. 30 m od południowego przyczółka mostu kolejowego. Ta część nie miała dachu i była kompletnie zrujnowana (patrz zdjęcia) w wyniku uderzenia bombą, eksplozji i pożaru. Czuć silny zapach środka wybuchowego – pisał Stojiczić w raporcie. W tej części wagonu znaleziono 7 zwęglonych zwłok pod zwałami części metalowych i spalonych elementów wyposażenia wagonu. Trzeci wagon był częściowo wykolejony, ale połączony z drugim, a jego tylny koniec znajdował się dokładnie na południowym końcu mostu. Tory były nieznacznie zniszczone. Czuć silny zapach gazów z prochu strzelniczego na miejscu pożaru i wokół. Została tylko karoseria z trzeciego wagonu. Wszystko inne zostało zniszczone: szkło pobite, części metalowe okropnie powyginane, porozbijane, porozdzierane lub jest ich brak. Niektóre części metalowe znaleziono aż 30 m od wagonu [...] Nie znaleziono części nie-metalowych ani ciał pasażerów, tkanki ludzkiej [...] Prawdopodobnie jest to wynik uderzenia pociskiem z samolotu, który nie pozostawił nic innego jak niezwykle zdeformowane i powyginane części metalowe, które noszę wyraźne ślady działania wysokiej temperatury. Ok. 20 m za trzecim wagonem znaleziono częściowo wykolejony czwarty wagon na zniszczonym środku mostu. ostani wagon nie nosił śladów pożaru, eksplozji itp., ale wszystkie okna i drzwi wewnętrzne były powybijane i powyginane od wybuchu. Nie znaleziono ciał ani tkanki ludzkiej.

Oprócz zniszczeń mostu kolejowego i drogowego w wyniku nalotu stwierdzono zniszczenie dachów, powybijane okna i popękane ściany w jedynych okolicznych zabudowaniach 50-100 m od torów. Koło pociągu znaleziono 2 zidentyfikowane ciała – jedno przy lokomotywie, a drugie po wschodniej stronie tylnej części drugiego wagonu – oraz 7 niezidentyfikowanych – Wg patologów ze szpitala w Leskowacu i sądząc z sytuacji na scenie nalotu identyfikacja będzie bardzo trudna, bo ciała są zupełnie zwęglone, łącznie z zębami. Z ciał zdjęto bniżuterię i kawałki ubrań w celu identyfikacji [...] Oprócz tych 9 zwłok znaleziono również części ciała co najmniej jednej osoby w wypalonej tylnej części drugiego wagonu: jeden segment klatki piersiowej, jedną prawą stopę i jedną dolną część lewej nogi ze stopą. W tym stadium nie jest możliwe ustalenie całkowitej liczby zabitych, biorąc pod uwagę stopień zniszczenie wagonów drugiego i trzeciego, a szczególnie całkowitą dewastację trzeciego wagonu i nieznaną ilość jego pasażerów. Wg zeznań jednego ze świadków pewna ilość pasażerów została wyrzucona podmuchem wybuchu z czwartego wagonu do wzburzonej Jużnej Morawy.

Wg wstępnych informacji, oświadczeń naocznych świadków i zniszczeń obu mostów, spadły 4 pociski nieznanego typu. Nie znaleziono kawałków pocisków na miejscu ani w okolicy. 2 pociski uderzyły w most drogowy [...], a inne 2 w pociąg relacji Belgrad-Ristowac, który znalazł się na moście w momencie nalotu. Nie ma śladów bezpośredniego uderzenia pocisków w most. Można więc na pewno stwierdzić, że jeden lub dwa pociski uderzyły w drugi i trzeci wagon pociągu pasażerskiego.

Czwarty, ostatni wagon na miejscu uderzenia pierwszej bomby AGM-130. Widać zniszczenie prawego (północnego) przęsła mostu przy podporze. (“Biała Księga”, http://www1.suc.org/kosovo_crisis/destruction/white_book/)

W bombardowanich mostu i wiaduktu na trasie E75 k. Grdelicy wagon za lokomotywą z nalotu z 12.4.99 został przewrócony i uszkodzony bombą NATO. (foto z 12.8.99, © Human Rights Watch, http://www.grdelica-case.org/grdelica/update_1.htm)

Towarzysze podróży

Bracia Milan i Woja Stewanowić zaczęli podróż nieszczęsnym pociągiem o 8:30 rano pod Belgradem. Milan zeznał przed sędzią śledzczym – Wsiedliśmy do trzeciego wagonu pociągu składającego się z 4 wagonów. Nic szczególnego nie zdarzyło się [...]do stacji Grdelica, tylko że pociąg zatrzymywał się częściej niż zwykle. Kiedy pociąg ruszył z Grdelicy w kierunku Wranje wychodziłem właśnie z toalety. Popatrzyłem przypadkowo wokół, ale nie zwróciłem uwagi na ilość pasażerów w tylnej części wagonu. Zauważyłem jednak umundurowanego pracownika kolei i 2 innych mężczyzn [...] Siedziałem w przedziale naprzeciw młodzieńca, a mój brat Woja stał przy drzwiach przedziału [...] Nie wiem ilu ludzi było w pociągu [...] Nie wiem też, czy nasz wagon był wciąż jeszcze trzeci, bo nie wiem, czy dołączono lub odłączono wagony [na trasie]. Minutę czy dwie po wyjechaniu z Grdelicy [...], gdy pociąg był na moście metalowym, usłyszałem ogromnie silną eksplozję. Posypały się kawałki szkła wszędzie wewnątrz wagonu, uderzając mnie w twarz i w odkryte części ciała. Poza paroma skaleczeniami nic mi się nie stało, bo wybuch dosłownie przygwoździł mnie do siedzenia. Zaraz po eksplozji podszedłem do brata, który leżał w korytarzu.

Poza ranami i stłuczeniami bracia nie mieli obrażeń, więc od razu udali się z młodym człowiekiem z przedziału do przedniej części wagonu. Milan dodał – Udało się nam wydostać bardzo szybko, tzn. szybciej niż w 30 sekund po pierwszym wybuchu. Zaraz jak wyszliśmy z pociągu, usłyszałem drugą eksplozję, ale nie zbiła nas z nóg. W tym momencie ranni i krawawiący pasażerowie zaczęli wychodzić [z pociągu], ale ponieważ zaczęliśmy biec z bratem w kierunku przeciwnym, na zachód wzdłuż rzeki ku mostowi drogowemu [...] Przedstawiam mój bilet nr 0348231, który kupiłem z bratem przed odjazdem pociągu [...,] jako dodatkowy dowód, że jechałem tym pociągiem. Woja zeznał – Nie wiem, co się działo, gdy uciekaliśmy. Byłem w stanie paniki próbując uciec jak najdalej od pociągu. Nie słyszałem więcej eksplozji. Odwróciłęm głowę tylko raz i zobaczyłem 2 płonące wagony. Nie wiem, czy zostały trafione pociskami w międzyczasie. Wkrótce pojawiło się auto prywatne, które zabrało nas do [szpitala.] Mieliśmy tylko stłuczenia od wybuchu i rany od kawałków szkła. Nie wiem, ilu pasażerów zostało ranionych w wagonie, ani co się stało po moim opuszczeniu wagonu [...] Po wyjściu z pociągu widziałem młodego człowieka z całkowicie zakrwawioną głową, nie można było rozpoznać jego twarzy. Jak większość ocalałych biegł także na wschód w kierunku łąki ok. 100 m długości i wzgórza za nią, podczas gdy ja i brat biegliśmy w przeciwnym kierunku wzdłuż brzegu rzeki. Płonący pociąg zasłaniał nam widok na wschód.

Petar Mihajlowić jechał tym samym wagonem, co bracia – Nagle usłyszałem silny huk. W pierwszym momencie nie wiedziałem, co się stało. Dopiero potem zdałem sobie sprawę, że nasz pociąg jest bombardowany. Przez jakiś czas byłem niezupełnie przytomny i przez mgiełkę widziałem chaos wokół mnie. Byłem w zniszczonym wagonie, z którego został tylko szkielet. Nagle pojawił się przy mnie młody człowiek oferując pomoc. Wagon przechylał się do rzeki i jakoś z pomocą tego człowieka zdołałem wydostać się z rumowiska. Pomógł mi także dojść do drogi odległej o ok. 100 m. Kiedy doszedłem do drogi, zobaczyłem lokomotywę i pierwszy wagon ok. 100 m od mostu [nie podano od którego mostu]. Resztki 3 wagonów były na uszkodzonym moście. Kiedy wychodziłem z wagonu, czułem dym. Kiedy doszedłem do drogi zobaczyłem, że wszystkie 3 wagony na moście płonęły [...] Zostałem ranny w eksplozji. Miałem rany i stłuczenia i ledwo mogłem iść. Otrzymałem pierwszą pomoc w Grdelicy, a potem zostałem przewieziony do szpitala w Leskowacu [...] Nie czułem wtedy dużo bólu, ale teraz mam bóle w krzyżu, który zmuszają mnie do pozostawania w łóżku większość czasu. Ledwo znalazłem siły, aby przyjść dziś do sądu i złożyć zeznanie.

(1) Dopalający się drugi wagon. Widać strażaka i wąż strażacki po prawej. Bracia Stewanowić uciekali po lewej stronie zdjęcia wzdłuż brzegu rzeki widocznej w tle. Inni pasażerowie uciekali w prawo na łąkę. (2) Jedna z niespalonych ofiar śmiertelnych przy torach. (http://www.truthinmedia.org/Activism/macleans3-22-2K.html)

Wraki drugiego (po prawej) i trzeciego wagonu (podwozie w środku zdjęcia) pociągu nr 393.

Na rybkach

Miroljub Cakić nie pamięta dokładnego czasu nalotu, ale musiało to być ok. południa. Łowił wtedy ryby ok. 150 m na północ od mostu kolejowego na wschodnim brzegu Jużnej Morawy – Siedząc na stołku wędkarskim i trzymając wędkę usłyszałem nagle bardzo głośny dźwięk, którego nie mogę opisać, ale to musiał być dźwięk odrzutowca na małej wysokości wytwarzającego przeszywający świst. Zaraz potem usłyszałem ogromnie silną eksplozję od strony południowej, gdzie znajduje się most kolejowy [...] Nie widziałem , co zostało trafione, bo detonacja rzuciła mnie ok. 5 m w kierunku północnym od miejsca, gdzie siedziałem. [...] Nie wiem, jak długo byłem nieprzytomny, ale kiedy przyszedłem do siebie, zobaczyłem ogromny pożar i dym na moście. Zobaczyłem, że płonęły wagony pociągu pasażerskiego. Ruszyłem w ich kierunku [...,] kiedy usłyszałem następną strasznie silną eksplozję, która znów odrzuciła mnie do tyłu [...] Zdałem sobie sprawę, że jest w toku nalot, chyba na mosty, bo słyszałem w Leskowacu, że parę dni przedtem most kolejowy został zaatakowany pociskami, ale chybiono [...] Zawróciłem do mojego auta zaparkowanego ok. 200 m na północ od mostu drogowego [...] na bocznej drodze. Wkrótce potem pojechałem starą drogą do Grdelicy. Mogę więc powiedzieć, że słyszałem 2 eksplozje, nie wiem gdzie trafiły pociski i nie widziałem samolotów. Ale po tym, gdy usłyszałem dźwięk samolotów miała miejsce pierwsza eksplozja i widziałem płonące wagony kolejowe na moście.

Zeznania Cakicia i innych świadków prawdopodobnie mylą dźwięk odrzutowca na małej wysokości ze świstem nadlatującego pocisku AGM-130 napędzanego przyczepną rakietą. Samolot F-15E odpalał pociski z wysokości co najmniej paru kilometrów, jak wynika ze zdjęć kamer zamontowanych w głowicach. Zeznanie Cakicia pokrywa się z obrazem dymu na zdjęciu drugiego wagonu trafionego pierwszym pociskiem AGM-130. Zdjęcie to zostało wykonane podczas lotu drugiego pocisku do celu. Wiatr dmuchał dym w kierunku północnym, więc pasażerowie, którzy uciekali w przeciwnym kierunku, nie doznali tego samego duszącego efektu. Cakić zeznał – Płomienie były ogromne. Unosił się czarny, gęsty dym i dosłownie nie można było oddychać nawet 150 m od mostu, gdzie się znajdowałem. Nie podszedłem do mostu ani pociągu, więc nie mogę powiedzieć dokładnie, który z wagonów płonął. Nie widziałem też rannych i zabitych pasażerów.