|
|
|
|
|
||||||||||||||||
Nota biograficzna (za Wikipedią)
Saul Aaron Kripke (ur. 1940 w Omaha w Nebrasce) – amerykański filozof i logik. Pionier badań nad semantyką logiki modalnej. „Naming and Necessity” (książka, stanowiąca zapis jego wykładów z 1970 roku) stanowiła punkt przełomowy w badaniach semantycznych. Obok prac Hilarego Putnama była to pierwsza zapowiedź eksternalizmu semantycznego. Jednocześnie Kripke atakował w niej teorię identyczności umysł-ciało. Praca „Wittgenstein on Rules and Private Language” jest jednym z punktów odniesienia w analizie tekstów późnego Wittgensteina. Obecnie wykłada w City University of New York. |
Notatki z wykładu
OZNACZANIE MOŻE BYĆ BŁĘDNE Np2 - rozróżnienie Szekspira i Bacona - odróżniamy i wtedy nazwa ma pasować do przedmiotu. Deskrypcja pozwala odróżnić kogoś od innych Oznaczanie nie ma ściśle wyznaczonych reguł |
Naming and Necesity (1970)Omówienie Tadeusza Skalskiego: Idee zawarte w słynej pracy Kripkiego Naming and Necessity dyskutowane są w gronie filozofów języka, logików i językoznawców od momentu ukazania się pierwszego wydania tej książki, a zasięg oraz intensywność tej debaty [... ble ble ble] Ograniczymy siędo omówienia dwóch głównych jej składników. Sa nimi tzw. nowa teoria oznaczania (new theory of reference) oraz koncepcja tzw, zdań metafizycznie koniecznych. 1. Nowa teoria oznaczania. Skłąda się z dwóch względnie niezależnych części, odnoszących się do dwóch różnych rodzajów terminów: imion własnych i tzw. nazw gatunkowych (natural kind terms). Rozpocznijmy od imion własnych. Imiona własne. Kripke rozwija swa koncepcję oznaczania w
ostrej polemice z tzw. deskrypcjonizmem, wedle którego imiona własne sa równoznaczne
pewnym charakterystykom, deskrypcjom, czy opisom, czyli w polemice z przekoanniem,
że imiona własne sa w istocie zamaskowanymi deskrypcjami, skrótami definicyjnymi
jednoznzcznych charakterystyk indywidualnych obiektów - ludzi, zdarzeń, zwierząt
itd. Według Kripkego deskrypcjonizm jest doktryną z gruntu fałszywą.
|
KRIPKE
„Konieczny” nie znaczy tyle, co „aprioryczny” istnieją konieczne prawdy a posteriori (np. twierdzenia, weryfikowalne jedynie empirycznie) i (prawdopodobnie) przygodne prawdy a priori.
Możliwy świat jest dany przez opisowe warunki, jakie z nim wiążemy (ustanawiane – nie odkryte) Kryterium transświatowej identyczności
Sztywne desygnatory – ścisłe wyrażenia oznaczające – w każdym możliwym świecie oznaczają ten sam przedmiot (nazwy własne)
Mocno ścisłe wyrażenia oznaczające – przedmiot konieczny
Przygodne wyrażenia oznaczające
Krytyka teorii deskryptywnej Russella (wyznaczanie odniesienia przez deskrypcję)
Znaczeniem nazwy nie może być deskrypcja, bo nazwy mają własność sztywnego desygnowania (a własności przypisywane w deskrypcji nie muszą być konieczne)
Teoria odniesienia Kripkego – teoria przyczynowa
Imiona włąsne „ugruntowane” w osobie na mocy „chrztu pierwotnego” (zawiązanie relacji przyczynowej między imieniem a przedmiotem – łańcuch komunikacyjny) śledząc taką historię docieramy do odniesienia
problemy
Identyczność GW = GP ?
Esencjalizm Terminy takie jak „tygrys”, „złoto” tworzą rodzaje naturalne. Pierwotnym pojęciem rodzaju naturalnego (np. kota) jest „ten rodzaj rzeczy”, indentyfikowany przez odwołanie się do przypadków wzorcowych. Zdania dotyczące rodzajów naturalnych: „koty są zwierzętami”, „złoto jest żółte” – prawdy konieczne!
(rodzaje naturalne bliższe nazwom własnym)
Powrót do Milla - terminy jednostkowe nie mają konotacji/sensu (wbrew Fregemu i Russellowi) Ale – nie wszystkie terminy ogólne mają konotację (rodzaje naturalne jak nazwy)
Prawdy konieczne co do nazw i rodzajów nie są analityczne – odniesienie ustalone, a nie wynikające z synonimiczności.
W przypadku rodzajów naturalnych korzystamy ze wzorców posiadających pewne charakterystyczne własności (które mogą ulegać zmianie) Odpowiedniość między stanami mózgu a stanami umysłu nie jest konieczna. |
2. Zdania metafizycznie konieczne.Problematyka dotycząca pojęcia koneiczności ma za sobą bardzo długa i bardzo
bogatą tradycję filozoficzną. Wypracowano bardzo wiele różnyc hstanowisk i
istneije wiele różnych teorii. Olbrzymia ilosć filozofów biorących udział
w tej debacie (włąćzając w to tzw. racjonalistów i empirystów) zgadzała się
jednak co do tego, że nie istnieją zdania, sądy, idee itd., które byłyby jednocześnie
konieczne i a posteriori. Główny argument prowadzący do tego przekonania jest
bardzo prosty i jak się wydawało, nei do odparcia. Zdania, sądy, idee itd.
powzięte na podstawie doświadczenia nie są (i nie mogą być) konieczne po prostu
dlatego, że są one niepewne. Niepewność jest kolei właściwością, która towarzyszy
każdemu poznaniu opartemu na doświadczeniu i w żaden sposób nie może zostać
usunięta. Kripke zakwestionował ten argument i, jak się wydaje, w sposób trwały
zaburzył consensus dotyczący tej kwestii. |
„Nazywanie a konieczność”Wykład I Pierwszym tematem, którym zajmie się Kripke jest nazywanie. Terminem nazwa będzie posłgiwał się tak tak by obejmował jedynie te rzeczy, które w języku potocznym nazywamy „nazwami własnymi”. Deskypcji, a raczej terminu „to do czego odnosi się deskrypcja” będzie używał tak, by oznaczał on jedyny przedmiot spełniający warunki, jakie wskazuje deskrypcja określona (przykład z szampanem: widzimy na przyjęciu człowieka, który ma ładny krawat i trzyma w ręku kieliszek szampana. Mówimy: człowiek z szampanem ma piękny krawat. Odbiorca naszej informacji zrozumie ją poprawnie, mimo, że człowiek z pięknym krawatem w istocie popija białe wino) Nie jest tak, że każdego zwrotu o postaci „x takie, że Fx”, używa się zawsze jako deskrypcji raczej niż nazwy. Święte Cesarstwo Rzymskie nie było ani święte, ani rzymskie, ani cesarstwo. Jest więc raczej nazwą niż deskrypcją. Frege i Russell sądzili natomiast, że nazwa własna użyta we właściwy sposób jest po prostu skróconą, czy utajoną deskrypcją określoną. Russella doktryna wiedzy bezpośredniej- ludzie mogą być zdolni do wskazania pewnych rzeczy, a więc do określania odniesień pewnych nazw w sposób ostensywny. Doktrynę spełniają nazwy własne. Nazwy potoczne odnoszą się jednak do wszystkich rodzajów ludzi, nawet do tych, których nie możemy wskazać bo (np.) nie żyją, a to odnoszenie jest wyznaczone przez naszą więdzę o tych ludziach. Na przykład ciąg: Napoleon – > cesarz Francji-> Waterloo itd. podaje deskrypcję jednoznacznie identyfikującą by określić to do czego odnosi się nazwa. Argumentem pomocniczym tej teorii, jest że czasami możemy ustalić, że dwie nazwy odnoszą się do tego samego i wyrazić to w twierdzeniu o identyczności (Gwiazda Wieczorna, Gwiazda Zaranna). Możemy się też zastanawiać, czy nazwa ma w ogóle jakieś odniesienie np. czy Arystoteles istniał. Lecz pytamy tu nie o to czy jakiś czy jakiś człowiek istniał, lecz czy coś odpowiada własnościom, które kojarzymy z nazwą Arystoteles, tzn. czy jakiś filozof grecki stworzył pewne dzieła lub przynajmniej stosowną ich liczbę. Kripke sądzi, że pogląd Fregego i Russella jest niesłuszny, ale uważa że wielu badaczy odrzuca ino jej literę, a zachowuje ducha uznając koncepcję pojęcia jako wiązki. Wg Fregego istnieje w naszym języku pewna swoboda czy słabość. Jedni mogą nadawać pewien sens nazwie Arystoteles, inni mogą jej nadawać inny sens. Najczęstszym sposobem wychodzenia z tej trudności jest stwierdzenie, że: „okoliczności, iż nie możemy zastąpić konkretną deskrypcją nazwy, naprawdę nie jest słabością języka potocznego: jest to całkiem w porządku. W rzeczywistości kojarzymy z nazwą rodzinę deskrypcji” ( to z „Dociekań” Wittgensteina, za Kripkem cytat ze strony 47) To do czego odnosi się nazwa nie jest określone przez pojedyńczą deskrypcję, lecz przez pewną rodzinę, wiązkę. To co spełnia większość deskrypcji z danej rodziny jest tym do czego odnosi się nazwa (znajdujemy taki pogląd min. w „Proper Names” Searla.) Kripke sądzi, że są dwa sposoby, na które można rozpatrywać wiązkową teorię pojęcia, lub nawet teorię wymagającą pojedyńczej deskrypcji.
Filozofowie rozróżniają wiele kategorii prawdy: „a priori”, „analityczne”, „konieczne”, nawet „pewne”. Pojęcie aprioryczności jest pojęciem epistemologicznym. Prawdy „a priori” to te, które poznajemy niezależnie od doświadczenia. Zakłada to, że możliwe jest poznanie czegoś niezależnie od doświadczenia. Że jest takie COŚ. Nie wiadomo dla kogo istnieje takie poznanie. Wobec tej trudności Kripke proponuje aby zamiast posługiwać się zwrotem „prawda a priori” ograniczyć się do pytania czy konkretna osoba lub ktoś poznający wie coś a priori lub sądzi, że coś jest prawdziwe na podstawie świadectw a priori. Drugim interesującym nas pojęciem jest pojęcie „konieczności”. Niekiedy używa się go w sposób epistemologiczny i wtedy może znaczyć tyle co „a priori”. Bywa też używane w sposób fizykalny, gdy rozróżnia się konieczność fizyczną i logiczną. Kripkego interesuje sposób metafizyczny. Jeśli coś jest fałszywe, to nie jest koniecznie prawdziwe. Jeśli jest prawdziwe, czy istnieje możliwość by było inaczej? Czy jest możliwe, że pod danym względem świat mógłby być inny niż jest? Jeśli nie, ów fakt dotyczący świata jest konieczny, jeśli tak- ów fakt jest faktem przygodnym. Nie ma to nic wspólnego z naszą wiedzą o czymś. Hipoteza Goldbacha mówi, że liczba parzysta większa od dwóch musi być sumą dwóch liczb pierwszych. Jeśli to twierdzenie jest prawdziwe, jest przypuszczalnie konieczne, a jeśli nie to jest przypuszczalnie koniecznie fałszywe. Jeśli nie ma rozstrzygającego dowodu matematycznego, nikt z nas jeszcze nie ma takiej wiedzy apriorycznej, wskazującej któryś z kierunków odpowiedzi na nie. Nie wiemy czy hipoteza Goldbacha jest prawdziwa czy fałszywa. Tak więc terminy „konieczny” i „aprioryczny” stosowane do zdań, nie są oczywistymi synonimami. Ludziom wydaje się, że te dwie rzeczy znaczą to samo ponieważ:
Używa się w filozofii terminu „analityczny”. Zdanie analityczne jest prawdziwe na mocy swojego znaczenia (kawalerowie są nieżonaci). Coś co jest analitycznie prawdziwe, będzie zarazem aprioryczne i konieczne. Pewność- kolejna kategoria- to pojęcie epistemologiczne. Nie wszystko co jest konieczne jest pewne. Można być o czymś racjonalnie przekonanym a priori, nie będąc tego całkiem pewnym. Kolejnym zagadnieniem podejmowanym przez Kripkego jest to jak niektórzy filozofowie rozróżniali esencjalizm, przekonanie o istnieniu modalności de re i zwykłą obronę konieczności, przekonanie o istnieniu modalności de dicto. Niektórzy chcą podawać pojęcie konieczności. Kripke twierdzi, że tylko zdania i stany rzeczy mogą być konieczne lub przygodne. To czy jakiś konkret ma jakąś własność w sposób konieczny lub przygodny zależy od sposobu w jaki się go opisuje. Wygrane wybory będą przygodną własnością Nixona, pod warunkiem, że nie opiszemy Nixona jako „człowieka, który wygrał wybory w 68 roku” – > wtedy będzie to prawdą konieczną. Kripke, w przeciwieństwie do niektórych filozofów, uważa, że treść intuicyjna jest bardzo mocnym świadectwem na korzyść dowolnej rzeczy. „Naprawdę nie wiem” pisze” jakie by można mieć ostatecznie biorąc, bardziej rozstrzygające świadectwo na rzecz czegokolwiek” Niektórzy filozofowie myślą inaczej dlatego, że uznaje się iż zagadnienie tak zwanych „własności istotnych” jest równoważne zagadnieniu identyczności w poprzek możliwych światów. Jednakże zagadnienia związane z podaniem takich kryteriów identyczności jest bardzo trudno. Ciężko jest ustalić warunki identyczności dla ludzi i przedmiotów materialnych. Nie należy, poza tym, rozumieć możliwego świata jako czegoś co oglądamy przez teleskop. Możliwy świat jest „dany przez warunki opisowe, które z nimi wiążemy” Możliwy świat się ustanawia, a nie zaś odkrywa. Możemy więc przypuścić, że jest taki świat możliwy, w którym Nixon przegrał wybory. Pytanie zdaje się dotyczyć tego czy ów Nixon byłby Nixonem jeśli nie posiadałby należnej Nixonowi własności bycia człowiekiem, który wygrał wybory. Należy jeszcze oczywiście podać warunki po spełnieniu których, ktoś jest Nixonem. Według Kripkego nazwy są desygnatorami sztywnymi czyli oznaczają ten sam przedmiot w każdym możliwym świecie. ( Desygnator sztywny przedmiotu, który istnieje koniecznie, to desygnator mocno sztywny, a jeśli coś nie oznacza tego samego w każdym możliwym świecie jest desygnatorem niesztywnym) Kripke twierdzi, że:
Czy problem transświatowej identyfikacji ma jakiś sens? Tak, jeśli będziemy traktować go jako pytanie o identyczność przedmiotu ustaloną za pomocą pytań o jego części składowe. Części te nie są jednak jakościami, a ów przedmiot nie przypomina tego, o który chodzi. Nixon mógłby zajmować się hodowlą warzyw, a prywatnie mieć radykalne przekonania. Kripke sądzi, że pogląd Fregego- Russella można traktować jako teorię znaczenia nazw lub jako teorię ich odniesienia. Można bowiem powiedzieć, że temperatura 100 stopni Celsjusza, to temperatura wrzenia wody na powierzchni morza, lub, że metr to długość S, a S to pewien pręt w Paryżu. To czy na przykład pręt S ma długość jednego metra w chwili t jest prawdą konieczną, nie ma znaczenia bowiem użytkownik powyższej definicji posługuje się nią nie po to aby nadać znaczenie temu co nazwał metrem lecz po to by ustalić odniesienie. Ustalmy teraz status epistemologiczny zdania „pręt S ma jeden metr długości w chwili t” dla kogoś kto ustalił system metryczny w odniesieniu do pręta S? Wydawałoby się, że zna je a priori, z drugiej strony nawet jeśli posłużył się wzorcem metra, zdanie „pręt S ma metr długości” będzie miało status zdania przygodnego, jeśli traktujemy jako desygnator sztywny wyrażenie „jeden S”. Pręt S możemy mechanicznie zmienić. Istnieją, wobec tego, zdania przygodne a priori. Ważniejsze jest jednak to, że przykład ten ilustruje rozróżnienie definicji, które ustalają odniesienia i tych, które podają synonim. Tego rozróżnienia dokonać można także w wypadku nazw: zakładamy tu, że odniesienie nazwy dane jest przez deskrypcję lub przez wiązkę deskrypcji. Jeśli nazwa znaczy to samo co deskrypcja lub wiązka deskrypcji, to nie będzie desygnatorem sztywnym. Np. mówimy „Arystoteles jest największym człowiekiem jaki prowadził badania z Platonem”. Jeśli uznamy to za definicję nazwa Arystoteles ma oznaczać „największy człowiek jaki prowadził badania z Platonem”. Wtedy w jakimś możliwym świecie kto inny prowadziłby badania z Platonem i kto inny byłby Arystotelesem. Jeśli natomiast posługujemy się deskrypcją tylko po to by ustalić to do czego odnosi się nazwa, ów człowiek będzie tym do czego odnosi się Arystoteles we wszystkich możliwych światach. Rozbudowana teoria Feregego-Russella twierdzi, że nazwa własna nie jest desygnatorem sztywnym, lecz synonimem zastępującej ją deskrypcji. Lecz inna teoria mogłaby głosić, że deskrypcji tej używa się do określenia sztywnego odniesienia. Według Kripkego pewne rzeczy zwane definicjami mają ustalać odniesienie raczej niż podawać znaczenie, synonim danego zwrotu. Uważa na przykład, że liczby używa się jako nazwy liczby rzeczywistej, którą w tym wypadku jest stosunek obwodu koła do jego średnicy. |
„Nazywanie a Konieczność”– rekonstrukcja wykładu drugiego.
S. Kripke, Nazywanie a Konieczność, Fundacja Aletheia, Warszawa 2001
Na „Nazywanie a Konieczność” Kripkego składają się trzy wykłady uzupełnione o przedmowę autora, w których podkreśla jeszcze swoje stanowisko i rozprawia się z krytycznymi komentarzami dotyczącymi jego teorii. We wszystkich trzech wykładach dąży do pokazania związków pomiędzy koniecznością a nazywaniem, a czyni to na tle teorii deskrypcji, którą szczegółowo omawia pokazując wynikające z niej niezbywalne trudności. Pierwszy wykład poświęca Kripke wyartykułowaniu pierwszych zasad swojego stanowiska – tłumaczy czytelnikowi działanie i zasięg sztywnego desygnatora, który utrzymuje odniesienie dla nazwy w każdym możliwym świecie. Następnie autor wprowadza pojęcie metafizycznej konieczności i demonstruje swoją niezgodę z Kantem na temat związku między koniecznością i apriorycznością. W dwóch kolejnych wykładach autor rozwija i uzasadnia swoje twierdzenia równocześnie podważając twierdzenia deskryptywizmu, które analizuje w jego kilku odmianach-konsekwentnie wykazując ich nadużycia. O ile nie było mu trudno wyliczyć argumenty przeciwko deskrypcji, która dostarcza znaczenia, o tyle nie usiłował zakwestionować jej użyteczności jako teorii ustalającej odniesienie. Drugi wykład rozpoczyna od sformułowania sześciu tez obrazujących teorię deskrypcji, a następnie ogranicza je warunkiem W, który wszystkie dopełniające się tezy muszą spełniać, aby nie uwikłać się w błędne koło. Sześć tez to ilustracja deskryptywizmu uczyniona na użytek wykładów, które poświęca wykazaniu podstawowych ułomności teorii deskrypcji, przy czym każda próba poprawienia jej ma zbliżać czytelnika do teorii, o której zbudowanie chodzi Kripkemu. Uczyniona tu krytyka deskryptywizmu nie polega jednak na całkowitym odrzuceniu jej użyteczności- funkcja teorii deskrypcji nastawionej na ustalanie odniesienie posiada bowiem swoje uzasadnienie, które sam Kripke przeprowadza odwołując się do przypadków dowodzących jej zasadności. Kripke decyduje się zatem wyróżnić nieliczne dobrodziejstwa deskryptywizmu i udowodnić swoje racje, według których, cyt: „Nie jest w ogólności tak, że odniesienie nazwy określają jakieś jednoznacznie identyfikujące znamiona, jakieś swoiste własności spełniane przez to, do czego odnosi się nazwa, i znane mówiącemu lub, według jego przeświadczenia, dające się prawdziwie orzekać, o tym do czego odnosi się nazwa” .1 Ażeby jednak uskutecznić krytykę nastawioną na zaznaczenie błędów teorii deskrypcji, Kripke dobiera do sześciu tez sformułowanych na użytek wykładów, reprezentatywne przykłady i podkreśla dalej luki obecne na poziomie założeń we wszystkich odmianach deskryptywizmu. Następnie rozważa typowe przypadki zastosowania skróconej wersji teorii deskrypcji wyrażonego pierwszymi pięcioma tezami. Analiza deskryptywizmu ma nas zbliżyć do teorii, o której zbudowanie chodzi Kripkemu .Aby ją wydobyć niezbędne wydaje się przytoczenie za autorem zarzutów, którymi obarcza wyniki teorii deskrypcji. Pierwsza teza: „Każdej nazwie lub wyrażeniu oznaczającemu „X” odpowiada wiązka własności, mianowicie rodzina takich własności , że A jest przekonany, iż „X”2 nie zostaje sproblematyzowana, jako że pełni rolę definicji, co pozwala jej na uniknięcie błędnego koła, co stanowi, że warunek W („W wypadku każdej zadowalającej teorii opis musi unikać błędnego koła. Własności, których używa się w głosowaniu, same nie mogą zawierać pojęcia odniesienia w taki sposób, że ostatecznie nie sposób go usunąć”) nie może jej ograniczać. Druga teza: „A jest przekonany, że jedna z własności lub niektóre własności łącznie wyznaczają jednoznacznie pewne indywiduum”3 zostaje zobrazowana teorią Kneala, według którego zdanie typu: „Sokratesa zwano Sokratesem”, jest dla epistemologii trywialne, bo nazwę „Sokrates” można opisać po prostu jako: „indywiduum zwane << Sokratesem >>”. Kneal, zdaje się nie dostrzegać, że obsadzenie orzeczenia zdania czasem przeszłym wzbogaca nasza sytuację poznawczą o szereg informacji, według których był jakiś „ktoś”, który „kiedyś” nazwał „kogoś” „Sokratesem”. Czas przeszły, pod którym występuje orzeczenie, mógłby, według Kripkego, dostarczyć zdaniu niezależne odniesienie, które zniknie po przekształceniu omawianego zdania: „Sokratesa zwano << Sokratesem>>” w zdanie „Sokratesa nazywamy << Sokratesem>>”, a wtedy pojawi się ryzyko zawikłania w błędne koło ( bo nazwa „Sokrates” to przecież tyle co „indywiduum zwane <<Sokratesem>>”). Zdanie Kneale’a sprzed przekształcenia nie oferuje nam błahych treści i wyznacza odniesienie uniezależnione od warunku bycia człowiekiem zwanym „Sokratesem”- a zatem określenie go trywialnym dowodzi niezrozumienia doniosłości niezależnego odniesienia, które prawidłowa teoria nastawiona na ustalanie odniesienia powinna spełniać. Kolejne uwagi dotyczące tezy drugiej wiążą się ze sformułowaniem: „A jest przekonany”. Oczywiste jest, konstatuje Kripke, że prywatne przeświadczenie mówiącego o własnościach przedmiotu nie przesądzają o jego racji i mają raczej niewielkie znaczenie dla ogółu użytkowników języka. A jednak procedura regulowania odniesienia według tego, co o własnościach przypisywanych pewnemu przedmiotowi sądzi „A” jest bardzo popularna ( i może się udać dla A). Usiłuje się ją wzmocnić poprzez praktykę przypisywania indywidualnemu przedmiotowi „X” znanych czynów, które mają go ostatecznie i jednoznacznie zidentyfikować i nadać mu odniesienie. Jeżeli jednak własności, o które chodzi teorii deskrypcji miałyby wymieniać wyjątkowe, znane powszechnie osiągnięcia opisywanej osoby, metoda ta miałaby zastosowanie jedynie do nielicznej klasy. Aby ustalenie odniesienia się powiodło, typowy użytkownik języka musiałby wówczas dysponować pewną wiedzą, dodajmy nieostro za Searlem: „właściwą i wystarczającą”. W myśl tych ustaleń, chcąc odnieść się do Cycerona, musielibyśmy wiedzieć o nim tyle, np.: Cyceron to „człowiek, który oskarżył Katylinę”. Aby znaleźć odniesienie dla Godla, powiedzielibyśmy coś w rodzaju: Godel to „człowiek, który odkrył niezupełność arytmetyki”. O Einesteinie typowy człowiek mógłby orzec, np.: Einstein to „człowiek, który odkrył teorię względności”. Powtórzmy za Kripke sugerowaną treść tezy drugiej deskryptywizmu – chodzi w niej o przekonanie A o tym, że „jedno z własności lub niektóre wyznaczają jednoznacznie pewne indywiduum”. I teraz po rozważeniu potencjalnych wypowiedzi statystycznego użytkownika języka, który chce odnieść się kolejno do Cycerona, Godla i do Einsteina, nie możemy, powiada Kripke, zgodzić się, że każdemu uda się na gruncie deskryptywizmu jednoznacznie wyznaczyć indywiduum i jego odniesienie. Oto trudności:
Jest tak także podczas projektowania kontrfaktycznych sytuacji – choć potrafimy wyobrazić sobie przedmiot pozbawiony faktycznych, aktualnych własności (przypisywanych w naszym świecie), odniesienie się zachowuje ,bo taka projekcja odbywa się zawsze w naszym języku, nawet jeżeli chcemy założyć, że w świecie możliwym obowiązywałby inny język. Mówienie o kontrfaktyczości zaś, nie odbiera naszemu językowi ustalonego odniesienia, ale może wycofać „należącą” do świata aktualnego deskrypcje. Wydaje się, że Kripke był tu bliski twierdzenia, że nie ma własności, które przysługiwałyby przedmiotowi koniecznie, na mocy jakiegoś logicznego fatum. Kripke rozważa następnie tezę trzecią. Tu uzgodnienie nazwy „X” z przedmiotem, do którego ma się ona odnosić, według ustaleń A będzie możliwa pod spełnieniem większości lub znacznej większości spośród własności . Naczelny błąd deskryptywizmu polega na myśleniu, że podajemy sobie własności, a te jakościowo i jednoznacznie wyróżniają przedmiot i w ten sposób wyznaczają też nasze odniesienie. Protest Kripkego przeciwko temu poglądowi widać dobrze przy omówieniu trzeciej tezy. Coraz częściej też Kripke zdradza założenia przyczynowej teorii odniesienia, za którego propagatora uchodzi. Nawiązując do tezy trzeciej powie zatem, że jeśli nawet posługujemy się nazwą opierając się na błędnych informacjach, co powoduje, że przedmiot do którego nazwa ma się odnosić nie spełnia większości spośród własności -nie jest tak, że odniesienie „zmienia” desygnator i odpowiada innemu, który posiada postulowaną większość cech. Teorii deskrypcji zależy na tym, aby bezbłędnie dobrać i uzgodnić z przedmiotem deskrypcję określaną przez użytkownika pewnej nazwy. Kripke uważa jednak, że ta metoda nie może być trafna, bo kryterium osiągania postulowanego uzgodnienia (spełnianie przez Y większości lub znacznej większości spośród własności ) nie jest dość ostre i mnoży odniesienia. Analizę tezy czwartej rozpoczyna Kripke od rozważenia możliwej sytuacji, kiedy głosowanie nie przyniosłoby żadnego przedmiotu- bo nic nie spełniło większości lub istotnej liczby własności . Nazwa, według Kripkiego, nie może jednak utracić swojego odniesienia, nawet jeżeli nic nie wiadomo o właściwościach desygnowanego przedmiotu. Nazwa nie może także odnosić się do niczego, nie może nie wyprowadzić odniesienia. Inaczej sądzi Strawson, który dostosowuje pogląd o łańcuchu komunikacyjnym do teorii deskrypcji i skuteczne odniesienie się uzależnia od tego, co mówiący myśli o źródle swojego odniesienia, a zatem, czy wiadome jest dla niego, skąd owe odniesienie zaczerpnął. Jeżeli bowiem nie posiada tej wiedzy opis przedmiotu (jego deskrypcja), jego odniesienie jest dla niego niedostępne. Kripke decyduje się dotknąć w tym miejscu problemu fikcyjnych postaci, czy po prostu takich, co do istnienia których możemy mieć wątpliwości. Weźmy przykład Jonasza. Prawdopodobnie wszyscy bibliści sądzą, że Jonasz rzeczywiście istniał, ale czy pociąga to twierdzenie o tym, że czyny, które miał dokonać (udanie się do Niniwy) i zapisane w Biblii zdarzenia (połknięcie Jonasza przez rybę) miały miejsce? Wydaje się, że nie towarzyszy im takie przekonanie, a jednak nazwa „Jonasz” nieodwracalnie (sztywno) stosuje się do Jonasza. Nazwa „Jonasz” utrzymuje odniesienie do Jonasza zarówno na mocy konstytuowanych w wykładach reguł sztywnego desygnowania, jak i na mocy doktryny chrześcijańskiej. Tezie szóstej: „zdanie „jeśli X istnieje, X ma większość spośród własności ” wyraża prawdę konieczną”4 już na początku wykładu Kripke odbiera konieczność, podkreślając, że w implikacji istnienie nie może być logicznym poprzednikiem dla następnika reprezentowanego przez własności. Została nam do omówienia teza piąta, która brzmi: „„Jeżeli X istnieje, X ma większość spośród własności ” jest a priori prawdziwe””5. Aby warunek W nie naruszył żadnej z tez deskryptywizmu, a potwierdził ich prawdziwość, należałoby udowodnić, że unikają one błędnego koła. Wiadomo już, że pierwszych czterech tez nie udało się uchronić przed zasadą błędnego koła. Interesujące są zatem próby jakie podnosili deskryptywiści, aby teorie deskrypcji uratować. Poszukiwano, np. niezależnego odniesienia, dzięki któremu nie występował błąd idem per idem. Próbowano także wskazywać na inny, aniżeli postulowany na początku, nośnik deskrypcji, co skutkować miało także zmianą przedmiotu odniesienia. Wtedy, jeżeli pomyliliśmy się charakteryzując Godla jako „człowieka, który odkrył niezupełność arytmetyki”, bo faktycznie mógł to odkryć, np. Schmidt, wymawiając nazwę „Godel” odnosilibyśmy się w zamyśle do prawdziwego odkrywcy, Schmidta (wtedy wycofalibyśmy deskrypcję dobraną do Godla i przekazalibyśmy ją Schmidtowi). Jeszcze innym sposobem na uratowanie tez od błędnego koła były praktykowane przez Strawsona metoda przerzucania odpowiedzialności. Polegała ona za zasadzie czerpaniu wiarygodności jednego odniesienia, które miało identyfikować, od drugiego odniesienia, chronologicznie wcześniej uwiarygodnionego przez jakieś jeszcze inne odniesienie. Jakie kryteria musiały być spełnione? Użytkownik języka polegający na tak zorganizowanym łańcuchu komunikacyjnym, musiał wiedzieć, od kogo otrzymał dane o odniesieniu i o deskrypcji, musiał całkowicie zawierzyć osobie, która mu to odniesienie podyktowała, a jeżeli brakowało mu tej wiedzy, porozumienie, co do odniesienia nie było możliwe. Teoria deskrypcji promująca poleganie na określonej wiązce deskrypcji postuluje jeszcze, według Kripkiego, bardzo podejrzaną praktykę ustalania prywatnego odniesienia (w ramach, tzw. prywatnej ceremonii). Wymagała ona od typowego użytkownika, jak gdyby, wzięcia w nawias całej społeczności mówiących i wyprowadzenia odniesienia dla siebie, dla prywatnego użytku. Wówczas powiedzenie sobie: „Przez <<Godla>> będę rozumiał...” skutkuje ustaleniem odniesienia, które, gdyby okazało się, że to jednak Schmidt odkrył niezupełność arytmetyki- sięgnęłoby Schmidta. Chrzest pierwotny – to postępowanie, które potrafi uporządkować ruch pomiędzy nazwą, odniesieniem, a przedmiotem. Jest to metoda, dzięki której ustanowiony zostaje łańcuch komunikacyjny, wskazujący na pierwsze źródło nazwania i ustalenia odniesienia. Prywatna ceremonia, podczas której można wyróżnić odniesienie dla mojego prywatnego interesu, tym się różni od ceremonii nadania imienia podczas chrztu pierwotnego, że odniesienie wyprowadzane jest tu, by udostępnić je społeczeństwu, które nic nie musi wiedzieć o przedmiocie odniesienia, aby się do niego odnieść. Kripke optuje za drugim rodzajem ceremonii, która rozpoczyna przekazywanie nazwy od ogniwa do ogniwa. Ostatnim problemem, który Kripke podejmuje jeszcze w drugim wykładzie, jest problem zdań o identyczności. Jak dotąd, przypomina autor, filozofowie jeszcze nie rozstrzygnęli, czy zdania o identyczności między nazwami są konieczne, czy przygodne. Nie dostrzeżono także specyfiki zdań o identyczności, pochodzących z teorii naukowych, co obrazuje zdanie twierdzące, że woda to tyle co H2O, czy zdanie utożsamiające światło z promieniowaniem elektromagnetycznym w pewnym przedziale długości fal. Pogląd Kripkiego na temat zdań tego typu, wyrażony tu został implicite, a głosi, że pewne prawdy mogą być zarazem konieczne i a posteriori – ten przypadek mają reprezentować zdania teorii naukowych. Te zagadnienia, Kripke decyduje się zilustrować sporem toczonym pomiędzy Quine’em a Marcus’em dotyczącym nazw własnych. Quine podając przykład dwóch nazw: „Gwiazdy Wieczornej” i „Gwiazdy Porannej” twierdzi, że kiedy dowiadujemy się, że dwa różne terminy nazywają ten sam przedmiot, jest to odkrycie empirycznie i nie należy się upierać przy założeniu, że skoro identyczności między nazwami są konieczne- empiryczne badanie okazuje się zbędne ( więc wystarczyłoby tylko sięgnąć do słownika, by sprawdzić, czy dwie nazwy są tym samym). Konflikt: Quine- Marcus oscyluje, ale jeszcze nie dotyka, zdaniem Kripkiego, sedna sprawy. Badaniu identyczności między nazwami musi towarzyszyć badanie zdań o identyczności między nazwami. Kripke próbuje iść dalej zastanawiając się nad sytuacją, kiedy Gwiazda Wieczorna nie byłaby Gwiazdą Poranną, przy założeniu, że w naszym świecie Gwiazda Wieczorna to Gwiazda Poranna. Przytacza tutaj kilka możliwych, kontrfaktycznych sytuacji dla braku tożsamości między Gwiazdą Wieczorną a Gwiazdą Poranną i konfrontuje je z zasadą sztywnego desygnowania, wg, której nazwa sztywno odnosi się do rzeczy, z którą została związana w wyniku pierwotnego aktu nazywania. Ten związek zaś obowiązuje w każdym możliwym świecie, przy czym nie twierdzi się tu, że oznaczana w tych światach rzecz istnieje. Wnioski są więc następujące- w świecie możliwym, w którym nie posługiwalibyśmy się nazwami „Gwiazda Wieczorna” i „Gwiazda Poranna”, tak jak my ich tutaj używamy- jako nazw dla jednej planety, mogłoby się zdarzyć, że nazwy te desygnowałyby różne przedmioty, ale to nie sytuacja, kiedy Gwiazda Wieczorna nie pozostaje w relacji identycznościowej z Gwiazdą Poranną. Nie jest to więc możliwość „ z naszego świata”, bo używamy owych nazw sztywno, co uprawnia nas do powiedzenia, że jeśli z góry powiemy, że „ Gwiazda Wieczorna i Gwiazda Poranna są tym samym, w żadnym innym kontrfaktycznym świecie nie mogą się one różnić”.6 Natomiast zdania „Gwiazda Wieczorna to Gwiazda Poranna” nie można identyfikować z przygodną prawdą, zgodnie z którą, gwiazda widziana w górze wieczorem jest gwiazdą widzianą w górze rano. Podsumowując stanowisko Kripkiego zaznaczone w wykładzie drugim należy podkreślić, że nazwy zostały na mocy ostensji przyporządkowane obiektom i żadna kontrfaktyczna możliwość nie stanowi niebezpieczeństwa dla podtrzymania porządku ustanowionego metafizyczną koniecznością. Pogląd Kripkiego o autonomii odniesienia, które zostaje zapewnione dzięki zasadzie sztywnego desygnowania powinno się analizować w świetle zewnętrznego związku przyczynowego, uzależnionego od łańcucha komunikacyjnego i wygenerowanego przez społeczeństwo. Uwzględnienie społecznego kontekstu (ruchu nazwy od ogniwa do ogniwa) to doniosły moment w teorii Kripkiego, bo ma zagwarantować skuteczne dotarcie do odniesienia- pierwotnie przyznanego nazwie. 1 S. Kripke, Nazywanie a Konieczność, Fundacja Aletheia, Warszawa 2001, s.147. 2 Tamże, s.101. 3 Tamże, s.101. 4 Tamże, s.101. 5 Tamże, s.101. 6 Tamże, s.144. |
Podobne teorie rozwijali: K. Donellan (Reference and Definite Descriptions) Hilary Putnam (Philosophical Papers, Mind Language and Reality) |
|
||||||||
| W tym dziale: | ||
| Kazimierz
Ajdukiewicz John Langshaw Austin Alfred J. Ayer Rudolf Carnap Donald Davidson Gottlob Frege Ernest Gelner Kurt Goedel |
Saul Kripke Stanisaw Lem Hilary Putnam Karl E. Popper Willard Van Orman Quine Hans Reichenbach Richard Rorty Bertrand Russell Gilbert Ryle |
Moritz Schlick John R. Searle North Whitehead Ludwik Wittgenstein Peter F. Strawson Alfred Tarski Alan Turing Alfred Whitehead Pozostali |
| Przejdź do: Zagadnienia i terminologia Galeria postaci Książki do przeczytania Logika – wprowadzenie Semiotyka logiczna (Jerzego Pelca) | ||
Filozofia i filozofia analityczna Rzecz idzie o ustalenie wzajemnego stosunku Myśl – Język – Świat. |
||
![]() |
E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@) Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2011 Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl! |
Jeśli podoba ci się zawartość portalu Gavagai.pl. spodoba ci się też książka jego twórcy: