Gavagai.pl


Wszechświat

Filozofia

Systemy

Cywilizacja

Świat ludzi

Słowa

Pełny spis treści

Filozofia i filozofia analityczna
Rzecz idzie o ustalenie wzajemnego stosunku
Myśl – Język – Świat i o poznanie ich natury

Alfred J. Ayer

Sceptyk kwestiouje zasadnosć naszego przeświadczenia o istnieniu przedmiotów fizycznych, bytów naukowych, umysłów innych ludzi, pzyszłości – i próbuje to uzasadnić wykazując, że nasze przeświadczenie opiera się w każdym przypadku na nieuprawnionym wnioskowaniu. Poddaje on w wątpliwość nasze prawo do przechodzenia od wrażeń zmysłowych do przedmiotów fizycznych, od świata zdrowego rozsądku do bytów naukowych, od zewnętrznych zachowań innych ludzi do ich myśłi i uczuć, od teraźniejszości do przeszłości.

 

FILOZOFIA

Wielcy:

Stanisaw Lem

Karl E. Popper

Ludwik Wittgenstein

Kurt Gödel

Bertrand Russell

W. V. O. Quine

Alfred Tarski

POZOSTALI

Podstawowe pojęcia:

Logika

Semiotyka logiczna

Koło wiedeńskie

·
W tym dokumencie:
   
·  Problem poznania (opracowanie)
   · Rozdział II. Sceptycyzm a pewność
   · Rozdział   III. Percepcja  
   · Rozdział V. Ja i Drugi
Nota biograficzna  Myśli i aforyzmy     Ważne książki    Ciekawe linki
 


W tym dziale:
Kazimierz Ajdukiewicz
John Langshaw Austin
Alfred J. Ayer
Rudolf Carnap
Donald Davidson
Gottlob Frege
Ernest Gelner
Kurt Goedel

Saul Kripke
Stanisaw Lem
Hilary Putnam
Karl E. Popper
Willard Van Orman Quine
Hans Reichenbach
Richard Rorty
Bertrand Russell
Gilbert Ryle


Moritz Schlick
John R. Searle
North Whitehead
Ludwik Wittgenstein
Peter F. Strawson
Alfred Tarski
Alan Turing
Alfred Whitehead
  Pozostali
Przejdź do: Zagadnienia i terminologia    Galeria postaci  Książki do przeczytania       Logika – wprowadzenie   Semiotyka logiczna (Jerzego Pelca)
Filozofia i filozofia analityczna
Rzecz idzie o ustalenie wzajemnego stosunku Myśl – Język – Świat.

 


Nota biograficzna

(za Wikipedią)

Alfred Jules Ayer (ur. 29 października 1910 – zm. 27 czerwca 1989), brytyjski filozof analityczny i lewicowy intelektualista. Bywa określany jako empirysta dawnego stylu. Jeden z ważnych przedstawicieli angielskiej szkoły analitycznej.Jego matka była Belgijką, a ojciec Szwajcarem. Ukończył uniwersytet w Oksfordzie, przez rok (1932) studiował także w Wiedniu. Następnie nauczał w Oksfordzie, od 1946 w University College London, od 1959 ponownie w Oksfordzie.

 

 

Opracowanie na postawie: Problem poznania, tłum E. Konig-Chwedeńczuk, PWN 1965

Rozdział II – Sceptycyzm a pewność

1. Sceptycyzm filozoficzny

Filozof-sceptyk nie kwestionuje sposobu stosowania norm obowiązujących w zakresie dowodzenia, lecz podaje w wątpliwość same te normy. Jednakże nie każda wątpliwość dotycząca przyjętych kanonów, jakim musi odpowiadać materiał dowodowy, jest wątpliwością filozoficzną. Specyficzną cechą wątpliwości filozoficznych jest to, że nie są one związane z doświadczeniem w taki sposób jak nauka. Doświadczenie wprawdzie wskazuje, że ogólnie respektowane źródła poznania, jak pamięć, percepcja i świadectwa historyczne, są zawodne. Ale filozof-sceptyk, w odróżnieniu od uczonego, nie zajmuje się ustalaniem, w jakich warunkach źródła te mogą być zawodne, a w jakich można im zaufać. Wg filozofa sceptyka wszelkie przewidywanie przyszłości na podstawie przeszłości jest nieuprawnione,a nie tylko wątpliwe i zawodne, jak chcieliby naukowcy. Podobnie etz nie poprzestaje on na stwierdzeniu, zę istnieją okoliczności, w których ludzkie zmysły mogą okazać się zawodne, np. w wyniku jakichś zaburzeń fizjologicznych, lecz powie, że wątpliwe jest, czy w ogóle istnieją takie okoliczności, w których postrzeżenie zmysłowe może świadczyć o istnieniu przedmiotó fizycznych. Jego zdaniem myśli i uczucia innych ludzi oddziela od każdego bariera, której nigdy nie będzie w stanie przekoczyć.
   Ten rodzaj sceptycyzmu, podważający na równi to, co słuszne i to co niesłuszne, wydawał się łatwy do obalenia – przypadki, kiedy nasze zmysły nas zwodzą, mogą istnieć tylko pod warunkiem, że istnieją równiez przsypadki, w których zmysły nas nie zwodzą. O jakimś postrzeżeniu można powiedzieć, że jest złudne, gdyż można je przeciwstawićinnym spostzreżęniom, które są adekwatne. Twierdząc, żę każde postrzeżenie jestzłudne, pozbawia się słowa „złudny” swego znaczenia. (Kto uważa, że wszelkie rozumowanie indukcyjne jest nieuprawnione, nie uznaje istnienia udokumentowanych teorii; uważa że istnieją teorie, których jeszcze nie obalono; podobnie więc fakt, że jakaż teoria zostałą obalona, nie zmniejsza prawdopodobieństwa, że zostanie ona w przyszłości przyjęta;) Doświadzczenie nie może potwierdzić poglądów sceptyka, ale nie może im również zaprzeczyć. Sceptycyzm w takiej ogólnej postaci nie wytrzymuje próby doświadczenia – co jednak nie wyklucza możliwości iluzoryczności postrzeżeń.

2. W poszukiwaniu pewności

Było ogólnie przyjęte, że bez podstawy do pewności wszelkie roszczenia poznawcze musza być wątpliwe. Fakt, żę wszystkie twierdzenia empiryczne są przypadkowe, że można, nie popadając w sprzeczność, negować je nawet wtedy, gdy są prawdzdiwe, zachodzi w sposób konieczny. Gdyby twierdzenia empiryczne miały ten walor formalny, który prawdy loogiki czyni nietykalnymi, nie mogłyby spełniac funkcji, któej od nich oczekujemy – nie byłyby opisami żadnych zdarzeń. Żądając dla twierdzeń empirycznych zabezpieczenia w postaci konieczności logicznej filozofowie przeoczyli fakt, że pozbawiają je w ten sposób ich treści dotyczącej faktów. Stąd, że twierdzenia aprioryczne sąnietylkane, o ile są prawdziwe, nie wynika, że nie można w nie wątpić.
   Możliwość błędu w stosunku do wszystkich twierdzeń, zaróno empitycznych jak i apriorycznych, musi istnieć, gdyż stąd, iż ktoś uważa, że jest tak a tak, logicznie nie wynika, zę jest tak właśnie. Mamy pawo nie wątpić w prawdziwość twierdzeń empirycznych albo dlatego, żeśmy ich dowiedli, albo dlatego, żeśmy się przekonali o ich mocy obowiązującej. W obu przypadkach odwołujemy się do intuicji, gdyż od pewnego momentu musimy sobie przypisać możność „dostrzegania” mocy obowiązującej jakiegoś dowodu. Gdyby moc obowiązująca jakiegoś dowodu musiałaby być potwierdzona, wówczas popadlibyśmy w regressys ad infinitum. Ale fakt uznania, że zdarzają się przypadki, kiedy możemy mieć usprawiedliwioną pewność co do prawdziwości jakiegoś twierdzenia apriorycznego, nie oznacza uznania, że nasza intuicja jest nieomylna.

3. „Myślę, więc jestem"

Hipoetza Kartezjusza zakłądająca istneinie złośliwego demona, który skłąniałby do uznawania twierdzeń fałszywych za twierdzenia w oczywisty sposób prawdziwe, jest faktycznie pusta, gdyż nei sposób stwierdzić jego dizałania. Można ją jednak traktować jako obrazowy sposób przedstawienia faktu, że przekonanie intuicyjne b\nie jest logiczną gwarancją prawdziwości.
   Wg Kartezjusza, jeżeli myślę, to niewątpliwe jest to, że myślę, a jeżeli to, że myślę, jest niewątpliwe, to na pewno istnieję, przynajmniej wtedy, kiedy myślę. Sąd ten, zdaniem Kartezjusza, nie może budzić wątpliwości.
Zdanie stwierdzające, żę myślę, bądź że istneiję, nie jest samo w sobie wyrazem prawdy koniecznej. Nie są to fakty konieczne. Nie są to prawdy logiczne. Kartezjusz sądził, że udało mu się wykazać, że zdania stwierdzające, że ma i świadomość i że istnieje, są jakoś uprzywiejowane. Z jego rozumowania nic takiego jednak nie wynika. Wskazuje on tylko logiczną zasadę, wedle której jedno zdanie wynika z drugiego. Nie ma nic takiego, co można by uznać za doświadczenie własnegoJa (Hume). Samoświadomość nei jest jednym z wielu doświadczeń. W przypadku takich zdań jak „to a to istnieje” czasowniki, czasowniki, które muszą wystąpić przy zaimkach wskazujących, aby zdanie gramatyczne mogło powstać – sa jedynie biernymi partnerami. Sam zaimek jest tu wystarczający: to, że sytuacja przez ten zaimek wskazana istnieje czy się zdarza, jest warunkiem użycia zaimka.
   Pewność włąsnego istnienia nei jest wynikiem jakiejś pierwotnej intuicji, któa by się odznaczała tą pierwotną włąsnością,że gwarantuje prawdziwosć twierdzeń na niej opartych. To prawda, że jeżeli ktoś twierdzi, iż wie, że istnieje lub że ma świadomość, to musi mieć rację; nie wynika to wszakże z faktu, iżby znajdował się on wówczas w jakimś szczególnym stanie umysłu, który go czyni nieomylnym. Jest to rezultatem faktu czysto logicznego, a mianowicie faktu, że jeżeli ktoś jest w ogóle w jakimkolwiek stanie, to wynika stąd, ze istnieje.

 

4. Czy istnieją zdania niepodważalne?

Tylko rzeczy wyrażalne w języku, jak zdania i sądy, przekonania i poglądy – mogą być prawdziwe bądź fałszywe, pewne bądź wątpliwe.
Niektórzy filozofowie traktuja formę wyrażania stwierdzeń coś oznajmiających, takich jak „to – ty i teraz” , jako idealnej granicy do której powinno dążyć wszelkie informatywne użycie języka. Chodzi im o to, by fakty jedynie wskazywać bez podawania opisu. Wyrażenia czysto ostensywne zapewniają wprawdzie pewne bezpieczeństwo, ale tylko dlatego, zę informacje, które przekazują, są minimalne. Inni filozofowie w celu wyróżnienia klasy zdań, któe przekazywałyby autentyczne informacje i zarazem były logicznie niewątpliwe, wybierają takie zdania, któe zawieraja element wskazujący, lecz jako całość nei są w pełni ostensywne, a ponadto zawierają skłądnik opisowy, któy macharakteryzoować aktualny stan mówiącego, lub aktualną treść jego doświadczenia, np. „ja czuję ból głowy” , „to mi się wydaje czerwone” . W przypadku takich zdań nie może się zdarzyć, żeby ktoś mylnie opisał naturę swojego aktualnego doświadczenia nei czyniąc tego umyślnie. Prawdziwość zdań mających wiernie odzwierciedlić szczegóły naszegodoświadzcenia miałby stanoświć sprawdzian waloru wszelkich innych zdań – dlatego nazywane sa zdaniami podstawowymi. Tylko one mogą być sprawdzone bezpośrednio i w sposób ostateczny. Spośród wszystkich zdań o treści opisowej tylko one nie podlegają dalszej weryfikacji.
   Jeśli anwet jest im dana wystarczająca podstawa do uznania prawdziwości tego, co mówię w określonych warunkach, to przecież tego, co im zostało dane, zostaje natychmiast pozbawiony. Warunki się zmieniają, doświadczenie należy już do przeszłości, a ja sam mogę wątpić już w przeżyte doświadczenie. Zdania te nie są więc neipodważalne. Ogromna większość zdań, które zwykle wypowiadamy, stwierda coś więcej, nię tylko treść doświadczeńs tanowiących ich podstawę.

 

5. Język „publiczny i język „prywatny"

Nie tylko opisywane przez każdegodoświadczenie ma charakter prywatny w tym sensie, że jest wyłącznie czyimś własnym doświadczeniem, i że jest „prywatnie” opisywane. Nawet wtedy, kiedy używa się słów, któe należą do jezyka publicznego, i stosuje się je prawidłowo, w pewnym sensie używa się ich prywatnie. Albowiem znaczenie użytych słów jest wyznaczone bez reszty przez naturę doświadczenia, na które, używając ich, się wskazuje, niezależnie od wzorców potocznego ich stosowania. Gdy mówię: „wygląda to jak kisć inogron” , to wypowiedź moja, zdająca sprawę z mojego doświadczenia, pozostaje prawdziwa nawet wtedy, gdy to, co opisuje jako kiść winogron, nie czyni zadość temu opisowi według przyjętych potocznie wzorców. Używając tego wyrażenia chcę po prostu zdać sprawę z jakiegoś mojego doświadczenia.
   Niektórzy filozofowie jednakże uważają, iż istneiją publiczne prawidła stosowania znaków jako symboli opisowych. Jeśłi przeżywane doświadczenia określa się tylko za pomocą dowolnie wybranej etykietki, to nie będzie się miało możliwości sprawdzić, czy etykietka została poprawnie przylepiona. Tak też stwierdzenie poprawności czy niepoprawności tego przyporządkowania pozbawione jest znaczenia,a sam znak w tym przypadku przywdziewa tylko maskę znaku. Niczego w ogóle nie symbolizuje. Sposób używania języka nie może być prywatny.
   Stanowisko to, zdaniem Ayera, jest nie do utrzymania. Niezależnie od tego, czy moje opisy włąsnych doświadczeń są, czy tez nie są zrozumiałe dla innych, publiczna ich zrozumiałość nie jest warunkiem ich zrozumiałości dla mnie. Nie jest konieczne, aby to, czy respektuję albo łamię moje reguły, musiało podlegać publicznemu sprawdzaniu.

 

6. Czy omyłki dotyczące własnych bezpośrednich doswiadczeń są wyłącznie werbalne?

W praktycznym posługiwaniu się językiem zachodzi bardzo ścisły związek między pomiędzy identyfikowaniem a nazywaniem przedmiotów. Rozpoznanie przedmiotu z reguły przejawia się w sposobie nazwania go. Może się jednak zdarzyć, że ktoś rozpozna przedmiot, ale mimo to nie będzie wiedział, jak go opisać. Podanie opisu może iść w parze z nieznajomością bądź naruszeniem odpowiednich regół językowych. Skoro tak, to możemy się mylić kiedy charakteryzujemy własne, aktualne doświadczenia. Możemy podać ich wadliwy opis. Powstaje pytanie, czy taka omyłka nie będzie wyłącznie werbalna, czy też używając wadliwego słowa nie popełniamy przy tym faktycznego błędu.
   NIe ma możliwości bezpośredniego stwierdzenia omyłki w pisie własnego chwilę trwającego doświadczenia. Można jednak błędnei opisać własne doświadczenie. Wg Ayera istnieją przypadki, w których błędny opis włąsnegodoświadczenia należałoby traktować jako błąd faktyczny. W takiej sytuacji nie istniałaby żadna klasa zdań opisowych, które by były niepodważalne.
   Proces weryfiakcji zdań kończy się na przeżywaniu przez kogoś jakiegoś dosiadczenia i przyjęciu przezeń prawdziwości zdania, które odoświadczenie opisuje. W samym dośiadczeniu nie ma nic, co mogło być błędne. Możemy je tylko błędnie identyfikować. Filozoficzny ideał pewności nie znajduje zastosowania. Poza przypadkami, kiedy prawdziwosć zdania jest warunkiem wypowiezdenia go, nie istnieje w żadnych okolicznościach logiczna niemożliwość uznania przez nas zdań fałszywych za pawdziwe.

 

7. „Skąd wiesz?"

Jeśli rozsądne wydaje się przekonanie, że zdania opisujące treść aktualnych doswiadczeń są neipodważalne, to z tej racji przede wszystkim, że nie musimy uzasadniać, skąd wiemy o ich pawdziwości. Przekonanie osoby o tym, że zna treś własnego doświadczenia, nie wymaga poparcia z zewnątrz, mimo że podlega ewentualnej korekturze.
   W zasadzie jednak zdania o faktach, któych znajomosć sobie przypisujemy, nie ograniczają się do opisu naszych aktualnych doświadczeń, a kiedy nawet ich dotyczą, to jednocześnie dotyczą czegoś poza nimi. W przypadku takich zdań też nie zawsze będziemy w stanie powiedzieć, skąd wiemy o ich prawdziwości. Możemy przytaczać inne zdania potwierdzające zdanie, w stosunku do któego przypisujemy sobie wiedzę o jego prawdziwości, a na potwierdzenie zdania potwierdzającego przytoczyć możemy anstęne zdanie itd. zą do momentu, aż będziemy skłaonni przyjąć jakieś zdanie już bez dalszych dowodów. Pytanie o prawdziwość jakeigoś zdania jest pytaniem o to, na jakiejpodstawie zostało ono przyjęte.

 

8. Czy rozumowanie oparte na postawach empirycznych jest prawomocne? Problem indukcji.

Rozumowanie indukcyjne występuje wtedy, keidy wychodząc z jednostkowego zdania o jakimś fakcie bądź z szerego takich zdań przechodzimy do stwierdzającego ten fakt wniosku, który z tych zdań formalnie nie wynika. We wszystkich takich wnioskowaniach zakłada się, że natura jest od pewnego stopnia jednorodna, że przyszłosć będzie, pod takim, czy innym względem, przypominała przeszłosć. Jednakże, jak wykazał Hume, założenia tego nie da się udowodnić.
   Próby rozwiązania problemu indukcji polegały prawie zawsze na dopasowywaniu argumentacji indukcyjnej do wzoru rozumowania dedukcyjnego.
   Ayer stawia pytanie, dlaczego stosując metody naukowe odrzuca sie hipotezę, która nie wytrzymała póby sprawdzenia. Chyba dlatego, że przekoanliśmy się o jej nieprawomocności, co oznacza, że przyjęliśmy założenie, wedle którego jednorazowa próba negatywna pozwala przypuszczać, że dalsze próby będą również negatywne.Zdaniem Ayera nie ma sprzecznosci w stwierdzeniu, że ta właśnie hipoteza, która raz próby nie wytrzymała, ma największe szanse na wytrzymanie dalszych prób.
   Nie znaczy to jednak, iżby metody naukowe były irracjonalne. Mogłyby być takie tylko wtedy, gdyby istniał wzorzec racjonalności, którego by ta metoda nie spełniała. W istocie zaś stosowanie metody naukowej służy właśnie ustaleniu takiego wzorca.

 

9. Schemat rozumowania sceptycznego.

Sceptyk kwestiouje zasadnosć naszego przeświadczenia o istnieniu przedmiotów fizycznych, bytów naukowych, umysłów innych ludzi, pzyszłości – i próbuje to uzasadnić wykazując, że nasze przeświadczenie opiera się w każdym przypadku na nieuprawnionym wnioskowaniu. Poddaje on w wątpliwość nasze prawo do przechodzenia od wrażeń zmysłowych do przedmiotów fizycznych, od świata zdrowego rozsądku do bytów naukowych, od zewnętrznych zachowań innych ludzi do ich myśłi i uczuć, od teraźniejszości do przeszłości.
   Pierwszym argumentem sceptyka jest stwierdzenie, że jesteśmy całkowicie uzależnieni od przesłanek, na których opiera się nasza wiedza sformułowana we wniosku (np. do przedmiotów fizycznych możemy dotrzeć jedynie przez treść naszych doświadczeń zmysłowych, one zaś jako takie nie sa fizyczne). Dalej dowodzi, że stosunek między przesłankami a wnioskiem nie jest natury dedukcyjnej (nie ma takiego opisu naszych wrażeń zmysłowych, z którego by wynikało istnienie przedmiotów fizycznych). Wnioskowania takie nie są zdaniem sceptyka nawet dedukcyjne. Rozumowanie oparte na doświadczeniu może nas doprowadzić do określonego szczebla: napodstawie pewnych doswiadczeń zmysłowych wolno nam przewidywać, że nastąpią inne doświadczenia zmysłowe. Natomiast rozumowanie to nie upoważnia nas do przeskakiwania z jednego szczebla na drugi, od przesłanek dotyczących treści naszych doświadzceń zmysłowych do wniosków dotyczących przedmiotów fizycznych. Sceptyk pragnie dowieść, że skoro takich wnioskowań nie można uprawomocnić ani dedukcyjnie, ani indukcyjnie, nie można ich uprawomocnić w ogóle.
   We wszystkich powyższych przypadkach problem polega na ustaleniu,że mamy prawo do czegoś, co zdaje się być jakimś szczególnym wykroczeniem poza doświadczenie. W tej sprawie można wyróżnić cztery zasadnicze stanowiska:

1. Naiwny realizm: rzecznik tego stanowiska nie godzi się z tym, że poznanie różnych rzeczy musi mbyć z konieczności pośrednie; wg niego przedmioty fizyczne, które powszechnie postrzegamy, są nam w pewien sposób bezpośrednio dane; jest to podejście intuicyjne;

2. redukcjonizm: redukcjonista zgadza się z pierwszym argumentem sceptyka,a odrzuca drugi; przedmioty fizyczne są wg neigo logicznymi konstrukcjami zbudowanymi z treści naszych doświadczeń zmysłowych;

3. podejście naukowe: reprezentant tego stanowiska przyjmuje argument pierwszy i drugi, a odrzuca trzaeci; uważa on, że przedmioty fizyczne mogą byćpoznawane pośrednio jako rpzyczyny naszych wrażeń zmysłowych;

4. analiza opisowa: jej zwolennicy zwalczają wnioski sceptycznej argumentacji; tiwerdzą oni, że mozemy zdać sprawę z naszych poczynań, ale ich uzasadnienie nie jest ani konieczne, ani możliwe;

 

10. O różnych sposobach replikowania sceptykowi

Siłą naiwnego realizmu leży w zachowaniu wierności zdrowemu rozsądkowi. Naiwny realista po prostu wie to, co wie. Jego intuicjonizm jednak zawodzi. Dostarcza bowiem truizmów, które filozoficznieniczego nie wyjaśniają. Sprowadzanie przez redukcjonistę wszelkich przedmiotów poznania do treści naszych doznań zmysłowych, może często wywołać bunt zdrowego rozsądku.
   Różnica między dwoma pozostałymi stanowiskami jest bardzo istotna, dopóki otwarta pozosaje kwestia, czy sposoby postępowania, na których opieramy nasze roszczenia poznawcze, wymagają dowodu swojej prawomocności.

 

 

Rozdział III Percepcja

1. Czy przedmioty fizyczne postrzegamy bezpośrednio?

Punktem wyjściowym argumentacji sceptyka jest stwierdzenie, że dostęp do przedmiotów, których istnienie podaje on w wątpliwość, m usi być pośredni.
   Poczynając od Locke'a, ci wszyscy, którzy usiłowali oprzeć gmach poznania na podstawch określonych przez Russella mianem „nieubłagalnych danych „, zgadzali się, że źródłem tych danych sa postrzeżenia zmysłowe, ale dane te nie obejmują przedmiotów fizycznych – stąd problematycznosć ich istnienia.
   Potocznie przez przez przedmioty fizyczne rozumie się klase skłądającą się a takich tylko przedmiotów, któe są dostęne dla więcej niż jednego zmysłu i dla więcej niż jednego obserwatora. Tych warunków nie spełniają jednak przedmioty, które uważano za nieubłagane fakty, Wg nich to, co bezpośrednio dane w postrzeżeniu, jest ulotnym przedmiotem zwanym ideą, czymś dostępnym dla jenego tylko obserwatora,a takżę dla jednego tylko zmysłu. Filozofowie, którzy uważają, że przedmiotem bezpośredniego postzegania są tylko dane zmysłowe, w dużym stopniu odeszli od potocznego uzyca słów. Możemy powiedzieć, ze słyszymy dźwięki przaedmiotów, ża czujemy zapach przedmiotów. Ale tam, gdzie chodzi o zmysły wzroku i dotyku, okazuje się, że język potoczny nie łączy oznaczających je wyrazów z odnośnymi dopełneiniami w taki sposób, w jaki to czyni z wyrazami odnoszącymi się do zmysłu słuchu. Można bowiem równie dobrze mówić o słyszeniu zegara, jak o słyszeniu jego tykania, ale nie mói się o dotyku dotknięcia zegara, ani o widzeniu jego wyglądu. Filozofowie ci wszystkie formy percepcji sprowadzają do ludzkich wyobrażeń myślowych; dochodzą tym samym do paradoksu, bo typowym wrażeniem zmysłowym jest dla nich właśnie to, co w rozumieniu potocznym jest jego przeciwieństwem.

 

2. Złudzenia postrzeżeniowe jako punkt wyjścia rozumowania.

Przesłanką filozofów głoszących, że postrzegamy bezpośrednio jedynei dane zmysłowe, jest zjawisko złudzeń postrzeżęniowych, Punktem wyjściowym tego rozumowania jest założenie, że przedmioty mają różne wyglądy dla różnych obserwatorów i różne wyglądy dla tego samego obserwatora w zmiennych warunkach oraz że ich wygląd jest przyczynowo zależny od czynników zewnętrznych.
   Dopuszcza się zatem możliwość postrzegania przedmiotów fizycznych niezgodnie ze stanem faktycznym. Ale z tego, że przedmiot może się niekiedy wydawać inny, niż jest naprawdę, nie wynika, że zawsze postrzegamy go w sposób niezgodny z rzeczywisatością, i tym bardziej nie wynika, ze to, co postrrzegamy bezpośrednio, nie jest nigdy samym przedmiotem, tylko czymś innym. Nawet przy założeniu, że możemy czasami postzegać przedmioty fizyczne takimi, jakie są one naprawdę, postrzeganie bezpośrednie zawsze dotyczy czegoś poza nimi.
   Dalszym argumentem jest możliwość notorycznych halucynacji. Jednakże tylko przy sztuczym połączeniu twierdzenia, że ofiara halucynacji coś widzi, z zasadą, że to, co widziane, musi istnieć – można utrzymać koncepcję postrzegania danych zmysłowych.
   Fizyka nie daje dowodu na to (jakby tego chciał RusseLL), że przedmioty fizyczne postrzegamy w sposób neizgodny z rzeczywistością. Podważa jednak w pewien sposób naiwny realizm, bo budzi zwątpienie co do adekwatności naiwno-realistyucznego obrazu świata zewnętrznego.
   Światło wymaga czasu do pokonania odległości, a zatem przedmiotów fizycznych nei widzimy takimi, jakie są w tej chwiki, gdy na nie patrzymy, lecz takimi, jakie były nieco wcześniej (może się nawet zdarzyć, że zobaczymy gwiazdę, która już nie istnieje). Tego typu argumentacja za poglądem, że nie możemy mówić o widzeniu przedmiotów fizycznych, czerpie swoją moc z faktu, że przyzwyczajeni jesteśmy traktować widzenie jako coś należącego do teraźniejszości. W obliczu alternatywy zdań: 1) możemy widzieć coś, co należy do przeszłości; 2) nie widzimy przedmiotów fizycznych; Ayer za rozsądniejsze uznale przyjęcie zdania pierwszego (widzenie przedmiotów przeszłych znaczy tyle, że widzenie rzeczy jest późniejsze w stosunku do czasu, w którym znajdują się one w stanie, w jakim je widzimy).

3. Miejsce funkcjonowania danych zmysłowych

4. O prawomocności danych zmysłowych

Nie istnieje zasada, która by opreślała z ilu „części” składa się ogólnie dana zmysłowa. Można to jednakże określić w poszczególnych przypadkach, za każdym razem odwołując się do czegoś, co się w danej chwili jawi.
   Postrzegając przedmiot danych zmysłowych może być tyle , ile wedle własnego uznania wyróżni osoba postrzegająca. Żadna pojedyncza dana zmysłowa nie może trwać dłużej niż doświadczenie, którego zawartoć pomaga ona ustalić. Wobec tego nie wiadomo dokładnie, co można uznać za pojedyncze doświadczenie. Nie wynika stąd jednak, ażeby nie można było określić granic jakiegos aktualnie przeżywanego doświadczenia. Granice te moga być płynne, ale można z całym przekonaniem powiedzieć, że pewne rzeczy sie w nich mieszczą, a inne nie. Pojęcie danej zmysłowej jest zatem neiostre.

5. Naiwny realizm a kauzalstyczna teoria percepcji

Naturalna konsekwencją naiwnego realizmu jest kauzalistyczna teoria percepcji. Teoria ta wychodzi z założenia, że wedle świadectwa nauki przedmioty, o których postrzeganiu potocznie mówimy, a które tworzą swiat barw, dźwięków i zapachów, świat zdrowego rozsądku – są w dużej mierze naszymi własnymi tworami. Stąd można wnosić jeno z dwojga: albo że te przedmioty nie sa przedmiotami fizycznymi,a lbo, że są wprawdzie przedmiotami fizycznym, ale ukazują się nam niejako w „przebraniu” .

6. Fenomenalizm

Wg fenomenalisty każde stwierdzenie empiryczne, dotyczące przedmiotu fizycznego, da się sprowadzić do stwierdzenia odnoszącego się wyłącznie do danych zmysłowych.
Jedną z trudności, jakie napotyka fenomenalizm jest fakt, że w odróżnieniu od danych zmysłowych przedmioty fizyczne mogą istnieć niebędąc postrzeganymi. Zdaniem Ayera programu fenomenalistycznego nie da się przeprowadzić.

 

7. Uzasadnienie zdań o przedmiotach fizycznych

Odwołując się do przedmiotów izycznych budujemy tym samym teorię dotyczącą świadectw dostarczancyh nam przez nasze zmysły. Zdanianależące do tej teorii transcendują dane, które za nimi świadczą, wykraczają poza nie. Mimo to zjawiska stanowią jej uzasadznienie. Wg Ayerra należy stwierdzić, że nasze doświadczenia zmysłowe adją nam podstawę do przekonania o istnieniu przedmiotów fizycznych po prostu dlatego, że zdań traktowanych jako odnoszące się do przedmiotów fizycznych uzywamy w taki sposób, iż doznawanie odpowiednich doświadzceń przemawia za ich prawdziwością.

 

Rozdział V. Ja i Drugi

1. Co czyni osobe tą a tą osobą?

Wypowiadanie zdań o przeszłości w momencie, kiedy obserwacja zdarzeń, do których się odnoszą, jest niemożliwa, nie ma wpływu na ich rozbiór znaczeniowy.
   Niektórzy filozofowie (Leibniz) utrzymują, że pojecie danego indywiduum zawiera wszystko to, co można o nim prawdziwie orzec. Ponieważ historia jest taka, jaka faktycznie jest, przeto każda zmiana wprowadzona do niej pod jakimkolwiek względem byłaby przedstawieniem tego indywiduum jako innej osoby. Zdaniem Ayera jednak, pogląd aki nie daje dowodu na to, że jakiś określony fakt (np.że mam na sobie w tej chwili szary garnitur) mnie dotyczący jest istotny dla ustalenia,że jestem tą właśneiosobą, którą jestem. Powiedzieć bowiem, że jeżeli coś jest w stosunku do mnie prawdą, to niemoże być zarazem w stosunku do mnie nieprawdą, to bynajmniej nie to samo, co powiedzieć, że to coś jest w stosunku do mnie prawdą konieczną.
   Wyrażenie, które zdaje się być wyrażęniem opisowym (np. „autor Coningsby” ), może być faktycznie uzyte nie opisowo, lecz ostensywnie, wskazująco, i w tej chwili spełnić swoje zadanie, wskazać na to a to, nawet jeżeli opis się nie zgadza. Wyrażęnia denotujące, podobnie jak zaimki wskazujące, nie musz zawierać żadnego w ogóle opisu (patrz. Mill). Żaden opis nei jest l ogicznien ieodłączny od swego przedmiotu, jednakże jego związek z przedmiotem może być w pewnych przypadkach ściślejszy niż w innych. Wg Ayera usytuowanie w czasie, nawet jeśli nie ma istotnego wpływu na bycie tą a tą osobą, uważamy za fakt dla kogoś istotniejszy niż fakt, że w danym momencie zajmuje on taki a taki punkt w przestrzeni.
   Na pytanie, co czyni osobę tą a tą osobą, możemy odpowiedzieć: istneiją pewne włąsnościistotne, jak własnosć posiadania pewnych cech ludzkich, a może rónież własnosć zajmowania takiego czy innego miejsca w przestrzeni i czasie. Tylko że te własności dlategosą istotne, że ich posiadanie jest konieczne, aby bć w ogóle osobą, nie służą natomiast do odróżnienia jednej osoby od drugiej. Kiedy zaś dochodzimy do własności indywidualizujących, takich jak przebywanie w danym czasie w danym miejscu, posiadanie danych cech fizycznych, a więc do własności charakteryzujących unikalnie tę a tę osobę, okazuje się, że nie sa one istotne. Bez popadania w sprzeczność można odebraćkażdą z tych własnosci osobie, która je posiada. Niemniej jednak, jeżeli zaprzeczymy zbyt wielu własnościom, możemy „zagubić” ich posiadacza. Zidentyfikować mnie, to wymienić opisy, które spełniam,a najlepiej opisy, które spełniam tylko ja. Zdaniem Ayera pogląd, że osoby są odróżnialne poprzez fakt posiadania odmiennych substancji duchowych (dusz) jest nierozumny. Nie ma żadnych kryteriów, za pomocą których można by ustalić, czy istnieją takie substancje duchowe.
   Proces indywiduacji nie ogranicza się do opisów. Dalszych wyróżneiń mogą nam dostarczyć wyrażenia ostensywne, wystęujące w określonym kontekście. O tym, ze się różnię od moich hipotetycznych odpowiedników, świadczy fakt, że używając słowa „ja” wskazuję to a to, one zaś tego nie czynią.

2. Czy kryteria ogólne osobowej tożsamości muszą być fizyczne?

Pewne rzeczy można prawdziwie orzec o jednej tylko osobie, nie istnieje jednak nic specyficznie takiego, co by czyniło jakąś osobe tą a tą osobą. Wydaje sięjednak, że muszą istnieć ogólne kryteria osobowej tożsamości, których spełnianie dawałoby nam prawo stwierdzania o jakichś dwóch zdarzeniach, ze sa zdazreniami należącymi do historii życia jednej i tej samej osoby.
   Fakt, że ludzkie cechy fizyczne są na ogół wyróżniające i że wiele znamion stałych z reguły utrzymuje się w powolnym procesie stopniowej przemiany, dostarcza nam praktycznej metody identyfikowania ludzi za pomocą ich wyglądów. Ale nie jest to kryterium anikonieczne, ani wystarczające, ludzie bowiem mogą w róznych okresach swego życia wyglądać bardzo różnie. Można równiez prześledzić szereg poruszeń człowieka, aby stwierdzić, ze seria kolejno przezeń zajmowanych pozycji zakończyła się właśnietą, którą zajmuje znajdujący sie właśnie przede mną człowiek, w którym rozpoznajemy człowieka widzianego przed tygodniem. To kryterium ciągłości przestrzenno-czasowej nie jest jednak wystarczające samo przez się. Wg Ayera jednak, kryterium to wzmocnioneinnymi czynnikami,takimi jak przetrwanie okreśłonych cech fizycznych, o których mowa w pierwszym kryterium, jest wystarczające.
Fenomenalista natomiast głosi,że tożsamość każdego ciała fizycznego podlega analizie w terminach danych zmysłowych> oznaczałoby to możliwość istneinia szeregu kolejnych pól sensorycznych, w których odpowiednei pozycje zajmowałyby powtarzające się, mniej więcej takie same, dane zmysłowe. Jeśli jednak dane zmysłowe miały być definiowane w terminach osób, których tożsamość ustala się z kolei na podstawie tożsamości ich ciał, to wydaje się, że analiza tożsamości fizycznej w terminach wzajemnych zależności pomiędzy danymi zmysłowymi prowadziłaby do błędnego koła.
Na podobne trudności napotyka teza Hume'a, która głosi,że „bycie tą samą osobą” polega na związku wzajemnym między doświadczeniami. Wg Hume'a jaźń to „wiązka czy zbiór różnych percepcji” . Zgodnie z tym poglądem, każde doświadczenie jest oddzielnym zdarzeniem, a zatem nei może być między nimi żadnego związku logicznego; istnienie któregokolwiek z nich nie jest wywodliwe z istnienia któegokolwiek innego. To zaś sugeruje logiczną możliwość doświadczeń nie będących doświadczeniami żadnego człowieka. Jeżeli nie mogą istneić doświadczenia niczyje, to wydaje się, ze każda próba analizy tożsamości osobowej w kategorii związków między doświadczenaimi musi również prowadzić do błędengo koła.

 

3. Prywatny charakter doświadczenia

   Jedną z cech przypisywanych rpzedmiotom myślowym jest ich „prywatny” , osobisty charakter. Ogólnie uważa się, że nasze myśli i uczucia, marzenia, wyobrażenia dosnania, wspomnienia, są rzeczami, do których tylko my mamy dostęp. Możemy je przekazywać innym ludziom, w tym sensie, że zdolni jesteśmu udzielać o nich informacji, ale nie możemy ich przenieść na inne osoby. W ten sposób wśród naszych doświadczeń przeprowazda się rzróżneinie między tymi, które są skierowane „na zewnątrz” , w kierunku świata „publicznego” ,a tymi, którezatrzymują się w prywatnym stadium czyjejś świadomości. Ale przecież doświadczenia „zewnętrzne” też keirują się „do wewnątrz” , za pośrednictwem danych zmysłowych. I tak dochodzi siędo spornego w filozofi poglądu głoszącego, żewszystkie doświadczenia osobiste są doświadczeniami dostępnymi tylko dla osoby, która je przeżywa.
   Wg Ayera pytanie o to, czy jakiś przedmiot jest przedmiotem prywatnym, czy publicznym, jest w istocie swej problemem językowym; jego rozstrzygnięcie zależy od konwencji, których się trzymamy formułując sądy dotyczące tożsamości. Tak więc przedmioty fizyczne dlatego są publiczne, że można sensownie powiedzieć, że różni ludzie postrzegają ten sam przedmiot fizyczny; natomiast wyobrażenia myślowe dlatego są prywatne, że nie można sensownie powiedzieć, iż różni ludzie mają to samo wyobrażenie: mogą sobie wyobrazić tę samą rzecz, ale niemożliwe jest, aby ich wyobrażenia były dosłownie te same. Rozróżnienie pomiędzy tym, co publiczne, a tym, co prywaqtne, zależy zatemod okoliczności neikoniecznych.

 

4. Co możemy komunikować?

Doświadczenia innych ludzi znamy dzięki temu, iż je nam sami komunikują. Na to, abym mógł za pośrednictwem słów uzyskiwać informacje o doświadczeniach innej osoby, muszę rozumieć, co ona o nich mówi. A skoro tak, to słowom przez nią wypowiadanymmuszę nadawać to samo co ona znaczenie. Nie wiadomo jednak, czy pod tym względem istneije zgodnosćmiędzy nami (nie wiadomo, czy czegoś, co ktoś by nazwał „czerwonym” , ja bym nie nazwał „niebieskim” ). W obliczu tej trudności niektórzy filozofowie utrzymywali, że doświadczenia jako takie są niekomunikowalne. Sądzili, że słowa używane w odniesieniu do treści własnego doświadczenia są zrozumiałe tylko dla tego, kto je wypowiada. Jednakże niezależnie od tego, jak dalece treść czyjegoś doswiadzcenia moze się różnić o d mojej, wiadomo, zę struktura że struktura doświadczenia jest taka sama. Dowodzi teog fakt, że użycie słów przez drugiego człowieka zgodne jest z moim – wtedy, gdy sam sposób użycia odpowiada mojemu (np. zgadzamy się ze sobą mówiąc o jakichś rzeczach, że sa stołami). Możliwe różnice treści doświadczeń mogą, a w gruncie rzeczy muszą być pominięte. Podobieństwo struktury doświadczeń daje nam nasz wspólny świat, a komunikowane są tylko opisy tego wspólnego świata, oisy strukturalne.

5. Punkt widzenia fizykalizmu.

Filozofowie, którzy przyjmowali założenie, iż komunikowalna jest tylko struktura jezyka (patrz Carnap) sądzili, że język tylko wtedy może być publiczny, kiedy zgodnie ze swoim użyciem odnosi się do przedmiotó publicznych; zarazem jednak uważali, że formułowanie stwierdzeń empirycznych jest w ostatniej instancji odwoływaniem się do włąsnych doświadczeń. Następnie zaś, przekonanie, że wszystkiedoświadczenia są natury prywatnej, skłaniało ich do wyciągnięcia wniosku, że zdanie empiryczne nigdy nie może być zdaniem publicznym.
   Zdaniem Ayera nieprawdą jest, że język może być publiczny tylko wtedy, kiedy odnosi się do przedmiotów publicznych. Język staje się publiczny wtedy, kiedy jedna osoba używa go w sposób zrozumiały dla drugiej. Nieprawdą jest również, że wypowiadając zdanie empiryczne odwołujemy się zawsze do własnych doswiadczeń.

6. Interpretacja i uzasadnienie zdań o „umysłach drugich"

Nie możemy być świadomi cudzych doświadczeń w ten sam sposób, w jaki jesteśmy świadomi doświadczeń włąsnych. Dlatego to neiktórzy filozofowie głoszą, że zjawiska „myślowe” zachodzące w nas samych analizujemy w sposób diametralnie różny od zjawisk „myślowych” zachodzących u innych ludzi.
   Zdaniem Ayera można na podstawie włąsnych doświadczeń zbudować sobie hipotezę ogólną, wedle której pewnym zjawiskom fizycznym towarzyszą pewne uczucia. Kiedy widzi on, że jakaś osoba jest w takim to a takim stanie fizycznym, jest na tej pdstawie zdolny do sformułoawania wniosków stwierdzających taki to a taki stan jej uczuć; uczuć, które on sam przeżywa w analogicnzych okolicznościach. Wg Ayera, gdybyśmy nie wiedzieli o isnieniu własnych myśli, uczuć i doznań, ani o tym, że objawiamy je w charakterystyczny sposób, nie mielibyśmy podstaw do przypisywania ich innym. Przejawy myśli i uczuć innych osób są dla nas najlepszym z możliwych swiadectw istneinia tego, czego wyraz w tych zachowaniach się upatruje. Wnioskowanie to (indukcyjne) nie spełnia jednak kryteriów dowodu naukowego.

 

 

 

Myśli i sentencje

    The traditional disputes of philosophers are, for the most part, as unwarranted as they are unfruitful.
–         

 

Alfred J. Ayer
w bazie sentencji Gavagai.pl

 

 


W tym dziale:
Kazimierz Ajdukiewicz
John Langshaw Austin
Alfred J. Ayer
Rudolf Carnap
Donald Davidson
Gottlob Frege
Ernest Gelner
Kurt Goedel

Saul Kripke
Stanisaw Lem
Hilary Putnam
Karl E. Popper
Willard Van Orman Quine
Hans Reichenbach
Richard Rorty
Bertrand Russell
Gilbert Ryle


Moritz Schlick
John R. Searle
North Whitehead
Ludwik Wittgenstein
Peter F. Strawson
Alfred Tarski
Alan Turing
Alfred Whitehead
  Pozostali
Przejdź do: Zagadnienia i terminologia    Galeria postaci  Książki do przeczytania       Logika – wprowadzenie   Semiotyka logiczna (Jerzego Pelca)
Filozofia i filozofia analityczna
Rzecz idzie o ustalenie wzajemnego stosunku Myśl – Język – Świat.

 



Na górę



E-mail: peter . gavagai at gmail . com (at=@)
Ten dokument znajduje się w: http://www.gavagai.pl (c) 1997-2011
Pomóż mi w poszukiwaniach i przyczyń się do rozwoju portalu Gavagai.pl!


Jeśli podoba ci się zawartość portalu Gavagai.pl. spodoba ci się też książka jego twórcy: