Zmierzch potęgi Zachodu
pisał P. Plebaniak na podstawie książki
Samuela P. Huntingtona „Zderzenie Cywilizacji" |
Rok |
|
| |
ogółem |
Zachodnia |
Afrykańska |
Chińska |
Hinduska |
Islamska |
Japońska |
Latyno-Amerykańska |
Prawosławna |
Inne |
I900 |
[1,6] |
44,3 |
0,4 |
19,3 |
0,3 |
4,2 |
3,5 |
3,2 |
8,5 |
16,3 |
1920 |
[1,9] |
48,1 |
0,7 |
13,3 |
0,3 |
2,4 |
4,1 |
4,5 |
13,9 |
8,6 |
1971 |
[3,7] |
14,4 |
5,6 |
22,8 |
15,2 |
13,0 |
2,8 |
8,4 |
10,0 |
5,5 |
1990 |
[5,3] |
14,7 |
8,2 |
24,3 |
16,3 |
13,4 |
2,3 |
9,2 |
6,5 |
5,1 |
1995 |
[5,8] |
13,1 |
9,5 |
24,0 |
16,4 |
15,9 |
2,2 |
9,3 |
6,1 |
3,5 |
2010 |
[7,2] |
11,5 |
11,7 |
22,3 |
17,1 |
17,9 |
1,8 |
10,3 |
5,4 |
2,0 |
2025 |
[8,5] |
10,1 |
14,4 |
21,0 |
16,9 |
19,2 |
1,5 |
9,2 |
4,9 |
2,8 |
Odsetek ludności świata pod polityczną kontrolą poszczególnych cywilizacji 1900-2025
?ródło: ONZ, Wydział Ludnościowy: World Population Prospect. Revision 1992
Wprowadzenie – nasza tożsamość
Główną tezą książki Samuela P. Huntingtona jest stwierdzenie, że kultura i tożsamość kulturowa, będąca w szerokim pojęciu tożsamością cywilizacji, kształtują wzorce spójności i konfliktu na świecie, jaki nastał po zimnej wojnie. W kolejnych częściach swojej książki stara się zarysować implikacje płynące z rozwinięć tej tezy. Huntington zauważa, że:
- Po raz pierwszy w dziejach świata polityka globalna jest wielocywilizacyjna i wielobiegunowa. Modernizacja nie jest równoznaczna z westernizcją i nie prowadzi do powstania cywilizacji uniwersalnej ani do westernizacji społeczeństw niezachodnich.
- Następuje zmiana układu sił – wpływy Zachodu słabną, cywilizacje azjatyckie rosną w siłę ekonomiczną, polityczną i militarną; w świecie islamu ma miejsce eksplozja demograficzna, destabilizująca region; wszystkie cywilizacje niezachodnie potwierdzają na nowo wartość swoich kultur.
- Kraje skupiają się w grupy wokół państw będących ośrodkami ich cywilizacji.
Narody i poszczególni ludzie próbują udzielać sobie odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytanie: kim jesteśmy?. W swoich odpowiedziach odwołują się do tego, co najwięcej dla nich znaczy. Określają się w kategoriach pochodzenia, religii, języka, historii, wartości, obyczajów. Identyfikują się z grupami kulturowymi takimi jak plemiona, grupa etniczna, wspólnota religijna, naród, a w najszerszym wymiarze – z cywilizacjami. W dalszej części pracy postaram się dostarczyć argumentów dla tezy mówiącej, że w pierwszej połowie XXI wieku to właśnie cywilizacja stanie się głównym wymiarem identyfikacji.
Nowe bieguny wpływów
Państwa narodowe nadal są głównymi aktorami sceny międzynarodowej. Ich postępowanie kieruje się dążeniem do władzy i bogactwa, jednak preferencje ich kierują się na wspólne cechy kulturowe i cywilizacyjne. Po zakończeniu zimnej wojny, najważniejszymi ugrupowaniami państw nie są już trzy grupy państw (obóz kapitalistyczny, obóz komunistyczny i trzeci świat), ale siedem lub osiem cywilizacji świata – Zachodnia, Muzułmańska, Chińska, Japońska, Latynoamerykańska, hinduistyczna, itp. Koniec zimnej wojny oznaczał często dramatyczne przemiany tożsamości różnych ludów. polityka globalna zaczęła zmierzać ku takiej reorganizacji stref wpływów, że ich granice zaczęły przebiegać wzdłuż linii podziałów cywilizacyjnych, których wyznacznikiem jest najczęściej religia.
Według Huntingtona, najniebezpieczniejsze konflikty, te grożące eskalacją, to te rozgrywające się pomiędzy państwami należącymi do różnych kręgów kulturowych. Przykład – walki na terenie byłej Jugosławii. Rosjanie udzielili dyplomatycznego poparcia Serbom, a Arabia Saudyjska, Turcja, Iran i Libia wspierały finansowo Bośniaków, kierując się nie racjami ideologicznymi, czy polityką mocarstwową, czy ekonomiczną, ale pokrewieństwem kulturowym.`
W świecie, który wyłonił się po zimnej wojnie, ludy należące do tych samych kultur łączą się. Uczyniły to Niemcy, a proces ten , na poziomie cywilizacyjnym, na naszych oczach powoli obejmuje całą Europę.
Ponadto, społeczeństwa niezachodnie, zwłaszcza w Azji Wschodniej, rozwijają się gospodarczo, tworząc podstawy potęgi militarnej i wpływów politycznych. W miarę jak społeczeństwa te rosną w potęgę i zyskują pewność siebie, zwracają się ku własnym kulturowym wartościom i odrzucają te, które Zachód im narzucił w procesie modernizacji. Zachód potęgę swoją opiera na rozwoju przemysłu i wysoko rozwiniętej technologii. Technologie te się jednak upowszechniają, a jeśli Zachód chce utrzymać swoją przewagę, musi robić wszystko, by ten proces przyhamować. Jednak w stworzonym przez Zachód wzajemnie powiązanym świecie coraz trudniej jest spowolnić przenikanie technologii do innych kręgów kulturowych. Staje się to jeszcze trudniejsze w sytuacji, gdy nie ma wyraźnego, uznanego przez wszystkich zagrożenia, jakie istniało w okresie zimnej wojny i w skromnej mierze umożliwiało kontrolę przepływu technologii.
Nowi aktorzy
Instytucje międzynarodowe przejęły ważne funkcje sprawowane wcześniej przez państwa. Powstały potężne międzynarodowe struktury biurokratyczne, oddziałujące bezpośrednio na indywidualnych obywateli. W skali globalnej przejawia się trend do ograniczania rządów państw, między innymi przez cedowanie jej na organizmy subpaństwowe, regionalne i lokalne przede wszystkim o charakterze samorządowym.. W wielu państwach działają ruchy regionalne dążące do znacznej autonomii lub secesji. Rządy utraciły w dużej mierze kontrolę nad przepływem pieniędzy z kraju do kraju, coraz trudniej kontrolować im przepływ idei, technologii, towarów i ludzi. Granice państwowe, a chodzi tu zwłaszcza o państwa kręgu zachodniego, stają się coraz bardziej przepuszczalne. Zdaje się że zwarte i jednolite państwo, będące normą od czasu Traktatu westfalskiego z 1648 roku, powoli traci na znaczeniu, a wylania się zaś zróżnicowany, złożony, wielowarstwowy ład międzynarodowy. Mało kto w pełni uświadamia sobie implikacje zachodzących przemian. W całej Europie pełno jest secesjonistów, autonomistów i grup regionalnych, którzy coraz więcej władzy chcą przenieść z poziomu państwa w dół. Tymczasem Bruksela i Wspólnota Europejska przesuwa tą władzę do góry. Te naciski wywierane z dwóch stron nie tylko prowokują rozgorączkowanych zwolenników wszelkiego rodzaju autonomii do przeprowadzania czystek etnicznych, zmieniają także scenę, na której przyszli aktorzy (tj. państwa) będą zmagać się o supremację.
Z procesem globalizacji świata biznesu i finansów wiąże się przemiana systemu wartości takich jak nacjonalizm i poczucie przynależności, czy suwerenności państw. W miarę przekształceń porządku gospodarczego, poszczególne kraje muszą rezygnować z części swojej suwerenności. Co stanie się z tożsamością narodową ludzi zamieszkujących Unię Europejską? Dziś, pięćdziesiąt lat po końcu II Wojny Światowej, obserwujemy ze względnym spokojem, proces jednoczenia się Europy, na której czele stoją Niemcy i Francja, wspólnie budujące podwaliny pod europejską federację. Sytuacja, w której my – Polacy z wielką ochotą de facto chcemy zjednoczyć się z Niemcami nie budzi praktycznie żadnych godnych uwagi sprzeciwów społecznych, a jeżeli takie występują, za obiekt mają całą Unię Europejską, a nie naszego bezpośredniego sąsiada. Huntington twierdzi, w czym całkowicie się z nim zgadzam, że sytuacja taka jak powyższa może nastąpić jedynie wtedy, gdy mieszkańcy poszczególnych państw zmienili poziom, na którym dokonują swojej samoidentyfikacji z „państwo-naród" na „cywilizację". Dlaczego taki proces miał w ogóle miejsce, będę pisał w dalszej części pracy.
Nowa orientacja
Liberalizując przepływ kapitału przez granice państw, rozmontowano wiele zabezpieczających mechanizmów, które mogły ograniczyć do jednego państwa skutki ewentualnego załamania systemu monetarnego. Najlepszy przykład kruchości ustalonej równowagi mogliśmy zobaczyć, gdy względnie niewielki kryzys gospodarki zbiegł się w czasie z pożarami w Los Angeles i falą terroru w Niemczech. Społeczne niepokoje jednych krajów bardzo szybko, na szczęście w niewielkim stopniu, wpływały na prosperitę wielu krajów kluczowych do utrzymania światowego ładu gospodarczego. Możemy tylko zastanawiać się, jak naprawdę poważny kryzys wpłynie na stabilność regionu Azji Południowo-Wschodniej, w której od kilku już lat – od zakończenia zimnej wojny – trwa wyścig zbrojeń. W latach 1988-1993 w Chinach nastąpiło realne podwojenie wydatków na cele militarne. Chiny, w końcu lat osiemdziesiątych, zrewidowały swoją politykę militarną – zmieniając ją z obrony przeciwko potencjalnemu atakowi ze strony ZSRR na strategię regionalną, z naciskiem na szybkie reagowanie.
Zmierzch Zachodu
W moim odczuciu książka Huntingtona jest ostrzeżeniem – jasną definicją zagrożeń, przed jakimi stoi świat, a już raczej cywilizacja, białego chrześcijanina.
Szczyt relatywnej potęgi cywilizacji Zachodniej przypadał na rok 1928. Od tamtego okresu, następuje jego powolne osłabienie. Skutkiem tego jest szybko zmieniająca się postawa przedstawicieli innych cywilizacji na wartość tego, co Zachód wraz z modernizacją, eksportuje na cały świat. Do rzeczy tych należy dziedzictwo starożytności klasycznej, katolicyzm i protestantyzm, języki europejskie, rozdział władzy duchowej i doczesnej, rządy prawa, pluralizm społeczny, oraz indywidualizm.
W okresie swojej największej ekspansji, którą autor nazywa „ekspansją twardą", tzn. militarną i technologiczną, nastąpił także jego ekspansja kulturowa, czyli „miękka". Razem z modernizacją i industrializacją, cywilizacja zachodnia propagowała wśród podporządkowanych sobie ludów cały swój dorobek, który postrzegany był podówczas za nieodłączną część procesów modernizacji technologicznej. Niektóre kraje próbowały stosować politykę odrzucenia, jednak militarne wsparcie idei europejskich kładło temu kres. Przedstawiciele „Zachódu" zawsze mówili: „Jeśli chcecie by wam się udało, musicie stać się tacy sami jak my. nasza droga jest jedyną drogą." Oznacza to, że współczesna nauka i technika wymaga, według Europejczyków, przyswojenia nieodłącznego im sposobu myślenia, trzeba uznać wyższość cywilizacji zachodniej, żeby można było się od niej uczyć. Jednak stopniowo inne cywilizacje przestały czerpać wzory z Zachodu. Początkiem tego była wygrana przez Japonię wojna 1908 roku z Rosją, co udowodnił, że Europejczyków można pokonać. Najwięcej prestiżu stracił jednak Zachód w wyniku wybuchu I Wojny światowej, która udowodniła z kolei, że ta najwyższa kultura nie jest wcale taka wysoka. Od tamtej chwili górę bierze opcja polegająca na przyjęciu modernizacji i zachowaniu przy tym podstawowych wartości, zwyczajów i instytucji rodzimej kultury. Obecnie, we wszystkich krajach należących do nieeuropejskich kręgów cywilizacyjnych, następuje odrodzenie kulturowe i religijne, które uniezależnia owe kraje spod wpływu uniwersalizmu, jaki Zachód stara się narzucić.
Świat jednak nie chce już przyjąć tego, co Zachód ma do zaoferowania. W sytuacji, w której wysoce rozwinięte technologie upowszechniają się, Zachodowi coraz trudniej jest utrzymać przewagę.
Jedno jest jednak pewne – mówi Huntington – świat nie przyjmie wartości zachodnich. Modernizacja stała się już własnością wszystkich głównych cywilizacji, z których każda poszukuje swojej własnej drogi – zgodnej ze swoimi, a nie zachodnimi wartościami.
|