Alfabet esperancki składa się z 28 liter: a, b, c, ĉ, d, e, f, g, ĝ, h, ĥ, i, j, ĵ, k, l, m, n, o, p, r, s, ŝ, t, u, ŭ, v, z.
Każdą literę tak się czyta, jak pisze, bez względu na sąsiedztwo;
'i' nie zmiękcza spółgłosek.
'ŭ' czytamy jak 'ł', np. Morgaŭ – jutro, kaŭzo – przyczyna
'ĉ' jak 'cz', np. ĉambro, ĉokolado;
'ĝ' jak 'dż' – ĝangalo,
'ŝ' jak 'sz': ŝanĝi – zmieniać, ŝipo – statek, ŝtono – kamień
'ĥ' jak 'ch', np. arĥivo;
'ĵ' jak 'ż', np. ĵetono, ĵaŭdo – środa (fr.);
'v' jak 'w', np. varma, vundi.
Akcent, podobnie jak w języku polskim, pada zawsze na przedostatnią sylabę.
W gramatyce NIE MA ŻADNYCH WYJĄTKÓW. Nie istnieją oboczności, nie ma czasowników nieregularnych. Wyrazy i składnia zostały dostosowane do reguły 'najmniejszego oporu', co oznacza, że spontaniczność wypowiedzi nie jest ograniczona restrykcyjnymi regułami gramatycznymi czy ścisłym szykiem!
Zamenhof opisał gramatykę w szesnastu punktach. Oto ich treść: Rzeczownik ma zawsze końcówkę -o, np. ponto – most, societo – towarzystwo, forto – siła. Jest jeden przypadek zależny: biernik – do mianownika należy dodać końcówkę -n. Nie ma tu więc zdań, których zrozumienie zależy od zachowania ścisłego szyku, typu: "samochód wyprzedza motocykl", w których nie wiadomo, kto kogo tak naprawdę wyprzedza.
Pozostałe przypadki tworzy się za pomocą przyimków. Dopełniacz: libro de Herman – książka Hermana. Celownik: helpi al la mondo (al – do), miejscownik: jesi per kapo – potakiwać głową (per – przy pomocy), narzędnik: paroli pri muziko – mówić o muzyce.
Przymiotniki kończą się na -a, przysłówki na -e. Nie istnieją rodzaje gramatyczne. Liczbę mnogą tworzy się przez dodanie końcówki -j. Istnieją następujące zaimki osobowe: mi (ja), vi (ty), li (on), ŝi (ona), ĝi (ono), ni (my), vi (wy), ili (oni, one). Do cyfr i zaimków można dodawać końcówki róznych części mowy: unu – jeden, unua – pierwszy, unue – po pierwsze, unuo – jedynka; mia – mój; mio- jaźń; nio -myźń; ilio – ichźń...(to tylko mała niewinna próbka)
Czasowniki w bezokoliczniku przybierają końcówkę -i, np. legi – czytać, ligi – wiązać, odori – pachnieć. Czas przeszły tworzy się przez dodanie do rdzenia końcówki -is, teraźniejszy: -as, a przyszły -os, tryb rozkazujący -u i warunkowy -us, np. li kuris – on biegł, haltu – stój, Hans pafas – Janek strzela, James travivus – Bond przeżyłby, Bruner mortos – Herman umrze. Czasowniki więc mogą przybrać tylko pięć możliwych form.
Imiesłowy czynne i bierne są naturalnym rozwinięciem czasów. Czynne tworzy się dodając do rdzenia końcówkę _nt, w puste miejsce wstawiamy literę oznaczającą czas (a – teraźniejszy, i – przeszły, o – przyszły), np. koni – znać, konanto – znawca, odorinta – ten, tóry pachniał. (Tak na marginesie, espero znaczy nadzieja.)
Analogicznie tworzymy imiesłowy bierne dodając _t, w puste miejsce wstawiamy literę czasu: legi – czytać, legata – czytany aktualnie, legita – czytany w przeszłości, tralegita, przeczytana (tra to odpowiednik polskiego przedrostka prze-).
Bardzo ciekawy jest przyimek je. Stosuje się go, gdy żaden inny przyimek nie da się zastosować zgodnie z naturą rzeczy, np. wierzyć w cuda – kredi je mirakloj, chory na oczy – malsana je ovoj. Wszystkie języki naturalne używają jakiegokolwiek przyimka, utrwalony przez praktykę dnia codziennego.
W wielu dzisiejszych językach obserwuje się tendencje do odchodzenia od nieregularności, a skoro doszedłem do tego tematu, chciałbym podkreślić, że gramatyka Esperanto bazuje na naturalnej skłonności ludzkiego umysłu do analogii, wyboru mniejszego wysiłku. I tak na przykład w języku polskim "wiarygodny" (kredinda) i "godny zaufania" (fininda) są bardzo ze sobą spokrewnione, aczkolwiek różnią się w formie. W Esperanto znika także zmora odmieniania czasowników przez osoby, rodzaj rzeczownika i wiele innych utrudnień (na wyjątki znalazło się miejsce w języku literackim), dzięki czemu wyrażanie uczuć i myśli w kontaktach z cudzoziemcami stało się rzeczą prostą, przyjemną i bezstresową.
Słownictwo i słowotwórstwo
Największym chyba atutem Esperanto jest słownictwo i łatwość jego przyswojenia. Zawiera ono rdzenie wyrazów najpowszechniej występujących w językach europejskich. Zostały one w niewielkim stopniu zmienione, aby ich formę dostosować do wymagań użytkowników z całego świata. Co najfajniejsze, osoby znające kilka języków mogą ryzykować samodzielne przekształcenie jakiegoś wyrazu, którego im brakuje na esperancki, zmieniając w charakterystyczny i ustalony sposób jego formę.
Najwięcej jest rdzeni romańskich, a w następnej kolejności germańskich i słowiańskich. Polak nie znający żadnego obcego języka rozumie około 20% wyrazów. Według badań przeprowadzonych w latach dwudziestych spośród 2629 haseł zawartych w Fundamento de Esperanto, autorstwa Zamenhofa, brzmi obco: 13% dla Francuza, dla Anglika i Niemca 30%, a dla Rosjanina 60%.
Esperanto jest językiem aglutynacyjnym, oznacza to, że słowotwórstwo polega w nim na dodawaniu do rdzenia przyrostków i przedrostków, których jest około 50, w tym wiele znanych w innych językach, jak -ist oznaczający zawód, -ism; -abl (zdolność), dis-, re-... Wszystkie one mają ściśle określone znaczenie. Dla przykładu, w języku angielskim przysłówki -ment i -ly są bardzo częste, lecz nie można użyć ich w każdym przypadku.
Oto kilka przykładów zastosowania sufiksów:
bona – dobry, malbona – zły,
granda – wielki, malgranda – mały.
Po dodaniu końcówki rzeczownika przyrostek mal staje się samodzielnym wyrazem i oznacza przeciwieństwo malo.
Przyrostek -ej oznacza miejsce: lerni – uczyć się, lernejo – szkoła.
Ŝipo znaczy statek, ŝiparo – flota, aro – zbiór.
Dla ogólnej ilustracji, z rdzenia san- (sano oznacza zdrowie) można stworzyć 50 sensownych wyrazów oraz całkiem sporo bezsensownych.